Kategorie artykułu: Sport Świat

Irańscy piłkarze w pułapce bliskowschodniej polityki. Czy Iran wycofa się z gry na mundialu?

Zamiast przygotowywać się do meczów nadchodzących mistrzostw świata, irańscy piłkarze zastanawiają się, czy w ogóle na ten turniej pojadą. Ich wyjazd do USA już wcześniej budził wiele politycznych kontrowersji. Teraz urasta do rangi jednoznacznej deklaracji politycznej. Nie pierwszy raz w historii.

Irańscy piłkarze
Po remisie z Uzbekistanem irańscy piłkarze świętują awans na tegoroczny mundial. Fot. Fatemeh Bahrami/Anadolu via Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jakie są scenariusze gry reprezentacji Iranu na amerykańskich boiskach w trakcie tegorocznego mundialu i kto ewentualnie mógłby zastąpić Irańczyków na turnieju.
  2. W jakich okolicznościach odbywały się trzy ostatnie mecze Iranu z USA.
  3. Co o meczu amerykańskich i irańskich piłkarzy mówił Bill Clinton.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Wokół występu irańskich piłkarzy na tegorocznym mundialu już do tej pory było gorąco. Decyzją Donalda Trumpa Iran trafił bowiem na listę państw, których obywatele nie mogą podróżować do USA, co oznacza, że kibice reprezentacji Iranu o wyjeździe na mundial mogą de facto zapomnieć.

Zakaz nie obejmuje co prawda piłkarzy i członków sztabu szkoleniowego, ale nie wyklucza to organizacyjnych problemów. Pokazało to grudniowe losowanie grup mistrzostw świata. Władze Stanów Zjednoczonych nie chciały wydać wiz niektórym irańskim oficjelom wybierającym się na losowanie, przez co Irańczycy rozważali bojkot tego wydarzenia.

Teraz może się okazać, że kadra zbojkotuje mundial i nie weźmie w nim udziału. Biorąc pod uwagę, że żołnierze jednego ze współgospodarzy bombardują irańską stolicę, taka decyzja nie byłaby zaskoczeniem. Ale jeśli wojna na Bliskim Wschodzie doprowadzi do zmiany obozu władzy w Iranie, wyjazd kadry na turniej może stać się elementem budowania nowej narracji politycznej przez i wokół tego państwa.

Clinton kibicuje irańskim piłkarzom

Już w latach 80. wojna stawała irańskim piłkarzom na drodze do gry na mistrzostwach świata. Reprezentacja wycofała się z kwalifikacji do turnieju w 1982 r. z powodu trwającej wojny z Irakiem. Gdy nadeszły kolejne eliminacje, wojna wciąż trwała. Mimo to Irańczycy chcieli grać, ale nie godzili się, by ich domowe mecze rozgrywane były na neutralnym terenie. Na grę na irańskich stadionach nie było zgody FIFA, więc ostatecznie Iran znów oglądał walkę o mundial w telewizji.

Na grę w turnieju mistrzowskim Irańczycy czekali do 1998 r. (wcześniej kadra grała na mundialu tylko raz, w 1978 r.). Ich występ na mundialu we Francji przykuł uwagę całego świata, bo w fazie grupowej Iran trafił na USA. Starcie obu zespołów określano mianem „najbardziej politycznego meczu świata”.

Iran - USA 1998
Przed meczem na mundialu w 1998 r. irańscy piłkarze podarowali amerykańskim białe róże. Fot. Simon Bruty/Anychance/Getty Images

Po rewolucji islamskiej (1979 r.) relacje między USA a Iranem były na zmianę złe i bardzo złe. Amerykanie dobrze pamiętali kryzys zakładników, podczas którego 52 dyplomatów i żołnierzy było przez kilkanaście miesięcy przetrzymywanych w amerykańskiej ambasadzie w Teheranie. Z kolei nowe władze Islamskiej Republiki Iranu upatrywały w Stanach Zjednoczonych źródła wszelkiego zła. Ajatollah Chomejni (poprzednik zabitego Alego Chamenei) określił USA mianem „Wielkiego Szatana”.

Od tamtego czasu trochę jednak minęło i przed startem mundialu we Francji politycy z obu państw mieli nadzieję, że mecz może być platformą do budowania, a nie niszczenia. Ówczesny prezydent Iranu Mohammad Chatami mówił w CNN o potrzebie nawiązania irańsko-amerykańskiego dialogu. Sekretarz stanu Madeleine Albright deklarowała utworzenie mapy drogowej dla normalizacji dwustronnych relacji. Wtórował im prezydent Bill Clinton. Dzień przed meczem wprost powiedział w przemówieniu telewizyjnym, że chciałby, aby właśnie mecz piłkarski przyczynił się do zakończenia wzajemnych animozji.

Ale kibice, zwłaszcza irańscy, upatrywali w tym meczu sportowego frontu uśpionego konfliktu. Przed meczem gazeta „Jomhuri-ye Eslami” wieściła, że „Stany Zjednoczone wciąż są wrogiem numer jeden irańskiego państwa”.

„Chodziły słuchy, że Osama bin Laden może próbować coś zrobić. Na przykład wysadzić naszą drużynę” mówił w dokumencie „Wielka Gra: Iran vs. USA” Tom Dooley, piłkarz amerykańskiej reprezentacji.

Irańscy kibice przeciwko...Iranowi

Sam mecz faktycznie stał się areną dyplomacji. I to jeszcze zanim się zaczął. Losowanie zadecydowało, że w trakcie tradycyjnego powitania drużyn Irańczycy przejdą obok Amerykanów. W świetle towarzyszących spotkaniu okoliczności zwyczajowy gest zyskał polityczne znaczenie. Dopisali je Irańczycy, według których już samo przechodzenie obok stojących rywali byłoby dla irańskich zawodników upokarzające.

Organizatorom sen z powiek spędzało bezpieczeństwo. Do pilnowania go na i wokół stadionu oddelegowano 150 uzbrojonych policjantów i snajperów. Obyło się bez incydentów, chociaż zwiększona obecność sił porządkowych się przydała. Funkcjonariusze udaremnili próbę wdarcia się na boisko aktywistów Organizacji Mudżahedinów Ludowych Iranu, sprzeciwiającej się władzy ajatollahów.

„W żadnym wypadku nie chcieliśmy wygranej reprezentacji Iranu” – mówi w dokumencie „Wielka Gra: Iran vs. USA” obecny na meczu przedstawiciel Organizacji. Nie po raz ostatni irańskie społeczeństwo było wówczas rozdarte między chęcią kibicowania swoim piłkarzom a niechęcią do dania nielubianej władzy satysfakcji z wygranej reprezentacji ich kraju.

Do sędziowania meczu wyznaczono Ursa Meiera. Bardziej symbolicznie i neutralnie się nie dało – Meier pochodził ze Szwajcarii. W owym czasie uchodził za jednego z najlepszych arbitrów na świecie. A jednak na początku spotkania nie podyktował oczywistego karnego dla Iranu. Amerykanom na niewiele się to zdało – przegrali 1–2.

Obie reprezentacje szybko pożegnały się z mundialem, ale polityczna odsłona ich rywalizacji miała swój ciąg dalszy. Choć w Iranie wygraną z Amerykanami świętowano m.in. paleniem amerykańskich flag, władze obu państw uznały, że piłka może łagodzić napięte relacje – również społeczne. I tak doszło do kolejnego meczu obu zespołów – tym razem w USA.

Grać czy nie grać

Tamten mecz też był dla służb spotkaniem podwyższonego ryzyka. Irańscy piłkarze otrzymywali anonimowe telefony namawiające ich do rezygnacji z gry. W zapewnienie im bezpieczeństwa zaangażowało się FBI. Jednym z działań Biura było podstawienie fałszywego autokaru w irańskich barwach, by zmylić ewentualnych napastników.

Mecz odbył się w Los Angeles. To o tyle istotne, że z uwagi na zamieszkującą metropolię około półmilionową irańską diasporę miasto nazywane jest „Tehrangeles”. Gdy świat obiegła wieść o śmierci ajatollaha Alego Chamenei, na ulice LA wyszli Irańczycy uzbrojeni we flagi Iranu sprzed rewolucji islamskiej – z charakterystycznym złotym lwem na środku. Oni z pewnością chcieliby zobaczyć na mundialu swoich rodaków.

„Pewne jest to, że po tym ataku nie można oczekiwać, że będziemy z nadzieją wyczekiwać mistrzostw świata” – dyplomatycznie powiedział irańskim mediom szef tamtejszej federacji piłkarskiej Mehdi Taj.

Jednak w najbliższych tygodniach okoliczności mogą ulec sporym zmianom. Jeśli władzę w Iranie utrzyma obecnie rządzący obóz, może zechcieć zepsuć Amerykanom piłkarskie święto i np. wycofać drużynę z turnieju za pięć dwunasta, by nie było możliwości znalezienia dla niej zastępstwa. Za co z pewnością Iran spotkałby się z surową karą ze strony FIFA, której taki manewr popsułby zarówno wyniki finansowe, jak i wizerunek. Na razie wszyscy czekają na rozwój sytuacji – Iran nie podjął decyzji nawet co do zaplanowanych jeszcze w marcu sparingów, a co dopiero czerwcowo-lipcowego turnieju.

Jeśli władza w Iranie się zmieni – na co najmniej tolerowaną, jeśli nie wspieraną przez USA – udział Irańczyków w mundialu miałby swój wymiar dyplomatyczny. Prezydent Trump mógłby chcieć spotkać się z irańskimi piłkarzami, podkreślając nowe rozdanie w amerykańsko-irańskich relacjach. Sprzyjać temu będzie fakt, że dwa z trzech meczów fazy grupowej Irańczycy mieliby rozegrać w „Tehrangeles” – bastionie przeciwników Islamskiej Republiki Iranu.

Pytanie, jak w nowej rzeczywistości odnajdą się sami piłkarze.

Hymn wagi państwowej

Na ostatnim mundialu w Katarze obecność reprezentacji Iranu też wzbudzała polityczne emocje. Wówczas miało to związek z trwającymi w tym kraju antyrządowymi protestami po śmierci 22-letniej Mahsy Amini – Kurdyjki zatrzymanej przez policję obyczajową za nieodpowiedni strój, która zmarła na komisariacie. Po jej śmierci doszło do tłumnych manifestacji, brutalnie tłumionych przez władze.

Niektórzy piłkarze reprezentacji solidaryzowali się wówczas z protestującymi w mediach społecznościowych. Przed meczem z Anglią piłkarze nie odśpiewali irańskiego hymnu.

– Iran: 2 – Anglia, Izrael, Arabia Saudyjska, miejscowi i zagraniczni zdrajcy: 6 – brzmiał i grzmiał po przegranym meczu nagłówek ultrakonserwatywnej gazety „Kayhan”.

Piłkarze mieli otrzymać skierowane do nich i do ich rodzin groźby – nie za samą porażkę, a za przedmeczową demonstracyjną postawę. Przed kolejnymi meczami hymn już odśpiewywali.

Ale nawet jeśli w dużej mierze grającym w Europie piłkarzom nie po drodze z konserwatywną i religijną władzą, nie oznacza to, że przyklaskują zmianie tej władzy pod gradem amerykańskich i izraelskich pocisków. I że będą mieć ochotę grać na amerykańskich boiskach – a tym bardziej w amerykańsko-irańskiej polityce. Niezależnie od decyzji samej federacji mogą się znaleźć piłkarze, którzy odmówią gry w kadrze. Choć to mało prawdopodobne, zważywszy na wagę mundialu dla samych piłkarzy.

Póki co wstrzymują się z jakąkolwiek komunikacją w social mediach. Zapewne mają na głowie ważniejsze sprawy niż piłka.

Niepokój FIFA

Na mundialu Irańczycy mają zmierzyć się z Belgią, Nową Zelandią i Egiptem. FIFA we właściwy sobie sposób komunikuje, że „monitoruje sytuację”. Trudno jednak zakładać, że nie przygotowuje planu B. A może nawet „planów B”, bo scenariuszy rozwoju sytuacji jest co najmniej kilka.

Gdyby Irańczycy już teraz zadeklarowali wycofanie się z turnieju, FIFA może chcieć czekać na to, czy ewentualna nowa władza w Iranie nie będzie skora do odwrócenia tej decyzji. Czekać w nieskończoność jednak nie może, więc musi mieć w gotowości drużynę, która mogłaby zastąpić Iran. Tutaj, według reguł samej FIFA, decydować może ona sama. A więc szefujący światowej federacji Gianni Infantino ma poparte przepisami prawo, by wręczyć przepustkę na turniej dowolnie wybranej reprezentacji.

Biorąc pod uwagę aspekt sportowy, nieoczekiwany bilet na mundial przysługiwałby najwyżej klasyfikowanym drużynom z Azji, które dotarły najdalej w kwalifikacjach. Zwolnione przez Irańczyków miejsce zajęliby więc albo Irakijczycy (w marcu zagrają w barażu interkontynentalnym o grę na mundialu), albo Emiratczycy (przegrali z Irakiem batalię o udział w tymże barażu).

Choć FIFA deklaratywnie stawia na sport, jej turniej nie jest i nie będzie odporny na wpływ amerykańskiej polityki. Pokojowa nagroda FIFA, którą w grudniu Gianni Infantino obdarował Donalda Trumpa, nic tu nie zmienia.

Wojna na Bliskim Wschodzie to dla FIFA jeszcze jeden problem. Pod koniec marca w Katarze ma zostać rozegrana Finalissima, czyli spotkanie mistrzów Europy z mistrzami Ameryki Południowej. Trzeba będzie włożyć sporo wysiłku, by przekonać hiszpańskich i argentyńskich piłkarzy, że państwo, na które dopiero co spadały irańskie rakiety, to bezpieczna lokalizacja dla rozegrania meczu. Na razie Katarczycy do odwołania zawiesili swoje rozgrywki ligowe. Z oczywistych względów to samo zrobili również Irańczycy.

Ale bliskowschodnia historia zna przypadki, gdy w podobnie dramatycznych okolicznościach udawało się przeprowadzać sportowe wydarzenia. W 2022 r. w czasie weekendu wyścigowego Formuły 1 w saudyjskiej Dżuddzie, kilkanaście kilometrów od toru, spadły wystrzelone przez jemeńskich Hutich rakiety. Kierowcy domagali się odwołania wyścigu, ale ostatecznie udało się ich namówić do jazdy.

Na 100 dni do startu mundialu motto „show must go on” pozostaje w sporcie makabrycznie aktualne.

Główne wnioski

  1. Irańska Federacja Piłkarska nie podjęła jeszcze decyzji co do udziału reprezentacji w tegorocznym mundialu. Gdyby Irańczycy się wycofali, mogliby ich zastąpić piłkarze z Iraku lub Zjednoczonych Emiratów Arabskich.
  2. Przed meczem Iranu z USA na mistrzostwach świata w 1998 r. politycy z obu państw liczyli na to, że spotkanie może stać się katalizatorem złagodzenia napięć polityczno-społecznych między oboma krajami.
  3. Na mundialu w Katarze w 2022 r. irańscy piłkarze okazali solidarność z protestującymi przeciwko władzy rodakami.