Impact'26

Partner
Kategoria artykułu: Społeczeństwo

Jak demokracje tracą stabilność. Perspektywa Snydera, Gartona Asha, Pomerantseva i Leonarda

Demokracja rzadko psuje się nagle – znacznie częściej ulega stopniowej erozji, poprzez drobne ustępstwa, pozornie racjonalne kompromisy oraz procesy, które z czasem przestają być dostrzegalne dla obywateli. Kultowi badacze tych zjawisk, reprezentujący różne perspektywy transformacji współczesnych społeczeństw – Timothy Snyder, Timothy Garton Ash, Peter Pomerantsev i Mark Leonard – wystąpią na jednej scenie w Poznaniu podczas kongresu Impact’26.

Timothy Snyder, Timothy Garton Ash, Mark Leonard i Peter Pomerantsev - uczestnicy debaty podczas kongresu Impact 26', który odbędzie się 13 i 14 maja w Poznaniu.
Timothy Snyder, Timothy Garton Ash, Mark Leonard i Peter Pomerantsev - będą uczestnikami debaty podczas kongresu Impact 26', który odbędzie się 13 i 14 maja w Poznaniu. Fot. Getty Images i materiały partnera

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. W jaki sposób demokracje tracą stabilność nie poprzez gwałtowne załamania, lecz przez stopniową erozję norm, instytucji i języka debaty publicznej.
  2. Jak Timothy Snyder opisuje rolę faktów i historii jako fundamentu wolności politycznej oraz dlaczego ich porzucenie sprzyja nowoczesnym formom tyranii.
  3. Na czym polega napięcie między wolnością, bezpieczeństwem i prywatnością w analizach Timothy’ego Gartona Asha oraz dlaczego to obywatele muszą wyznaczać te granice,
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Zanik wspólnego rozumienia faktów, osłabienie odpowiedzialności władzy, normalizacja manipulacji informacją czy traktowanie współzależności gospodarczych jako zjawisk neutralnych nie prowadzą od razu do otwartego kryzysu, lecz konsekwentnie zawężają przestrzeń demokratycznego działania.

Timothy Snyder koncentruje się na historii jako narzędziu władzy i ostrzega przed erozją faktów jako podstawy wolności. Timothy Garton Ash analizuje napięcie między bezpieczeństwem a prawami obywatelskimi. Pokazuje też, jak łatwo demokracje rezygnują z własnych zasad w imię doraźnych zagrożeń. Peter Pomerantsev odsłania mechanizmy współczesnej propagandy, która nie narzuca jednej wersji rzeczywistości, lecz rozbija zdolność społeczeństw do rozróżniania prawdy i fałszu. Mark Leonard z kolei opisuje świat, w którym geopolityczna rywalizacja przenika do codziennych relacji gospodarczych i technologicznych, czyniąc z nich narzędzia nacisku.

Timothy Snyder: Porzucenie faktów oznacza porzucenie wolności

Timothy Snyder jest historykiem dziejów Europy Środkowo-Wschodniej i jednym z badaczy, którzy najwyraźniej pokazują zanik faktów jako kluczowy element erozji demokracji. Jego książki – „Skrwawione ziemie. Europa między Hitlerem a Stalinem”, „Czarna ziemia. Holokaust jako ostrzeżenie” oraz „Droga do niewolności. Rosja, Europa, Ameryka” – koncentrują się na związkach między nowoczesnym państwem, ideologią i masową przemocą w tym regionie.

W „Skrwawionych ziemiach. Europie między Hitlerem a Stalinem” Snyder opisuje terytoria Polski, Ukrainy, Białorusi oraz krajów bałtyckich. To przestrzeń, w której nazistowska i stalinowska przemoc państwowa nakładały się na siebie, prowadząc do zamierzonego wymordowania ok. 14 mln cywilów. Podkreśla, że była to przemoc planowana i realizowana przez nowoczesne państwa – z wykorzystaniem aparatu administracyjnego i ideologii – a nie spontaniczny „produkt chaosu wojny”.

Patronat XYZ

Zapraszamy na Impact' 26

Zaciekawiły Cię głosy ekspertów przywoływanych w tym artykule? Już wkrótce będzie okazja posłuchać ich na żywo — Timothy Snyder, Timothy Garton Ash, Peter Pomerantsev i Mark Leonard wystąpią podczas kongresu Impact’26, jednego z najważniejszych wydarzeń poświęconych gospodarce, technologii i przyszłości Europy. XYZ jest strategicznym partnerem medialnym wydarzenia.

13 i 14 maja w Poznaniu pojawi się 650 światowej klasy prelegentów, wśród nich m.in. Philippe Aghion, Olga Tokarczuk, Szczepan Twardoch, Cédric Villani oraz Amal Clooney.

To wyjątkowa okazja, by z pierwszej ręki poznać globalne diagnozy dotyczące demokracji, dezinformacji i geopolityki oraz zrozumieć, jak historia, technologia i polityka splatają się we współczesnym świecie.

Dołącz: Impact'26

Timothy Snyder twierdzi, że dominacja tzw. „polityki nieuchronności” na Zachodzie po zimnej wojnie osłabiła zdolność elit do dostrzegania i rozumienia nowych zagrożeń. Przekonanie, że liberalna demokracja i wolny rynek są naturalnym, ostatecznym stanem rozwoju politycznego, uśpiło czujność instytucji i opinii publicznej. W efekcie, w sytuacji kryzysu, łatwiejsze stało się przejście do „polityki wieczności”. A więc do narracji opartej na micie, resentymencie i poczuciu permanentnego zagrożenia.

Ten wątek Snyder rozwija w „O tyranii”, książce pomyślanej jako zbiór historycznie ugruntowanych ostrzeżeń. Jednym z kluczowych pojęć jest „posłuszeństwo na wyrost”, czyli mechanizm, w którym obywatele sami ograniczają własne działania, antycypując oczekiwania władzy.

W jego twórczości można też zauważyć, że kwestia faktów jako fundamentu debaty publicznej jest bardzo ważna.

Porzucenie faktów oznacza porzucenie wolności. Jeżeli nic nie jest prawdą, wówczas nikt nie może krytykować władzy, gdyż nie ma do tego żadnych podstaw.

– Porzucenie faktów oznacza porzucenie wolności. Jeżeli nic nie jest prawdą, wówczas nikt nie może krytykować władzy, gdyż nie ma do tego żadnych podstaw. Jeżeli nic nie jest prawdą, to wszystko jest spektaklem. W nim najjaśniejszy blask reflektorów można kupić za największą sumę pieniędzy – pisze Snyder w „O tyranii”.

Opisując współczesne formy autorytaryzmu, Snyder zwraca uwagę, że rzadko zaczynają się one od otwartego terroru. Częściej dochodzi do stopniowej erozji norm, cynizmu i zniechęcenia obywateli. W jego ujęciu jednym z celów takiej polityki jest demobilizacja społeczeństwa i wytworzenie przekonania, że świat jest chaotyczny, przyszłość niejasna, a wysiłek jednostki niewiele może zmienić.

Sposób, w jaki działa tyrania w XXI wieku, polega na tym, że jesteśmy zszokowani; mówi się nam, że stoimy w obliczu jakiejś bezprecedensowej sytuacji. A jeśli w to uwierzymy, pozwala nam to nie działać.

– Sposób, w jaki działa tyrania w XXI wieku, polega na tym, że jesteśmy zszokowani. Mówi się nam, że stoimy w obliczu jakiejś bezprecedensowej sytuacji. A jeśli w to uwierzymy, pozwala nam to nie działać – podkreśla Timothy Snyder.

W tym kontekście Ukraina zajmuje w jego myśleniu miejsce szczególne. Snyder konsekwentnie traktuje wojnę nie jako konflikt regionalny, lecz jako test zdolności demokracji do obrony faktów, odpowiedzialności i prawdy historycznej.

Timothy Snyder podczas kongresu Impact
Timothy Snyder jest historykiem dziejów Europy Środkowo Wschodniej. Jego prace koncentrują się na związkach między nowoczesnym państwem, ideologią a masową przemocą w tym regionie. Fot. materiały partnera

Timothy Garton Ash: W demokracji to w końcu my, obywatele, musimy ocenić, gdzie postawić granicę między bezpieczeństwem a prywatnością

Mówiąc o Snyderze, nie można pominąć promotora jego pracy doktorskiej na Uniwersytecie Oksfordzkim, brytyjskiego historyka Timothy’ego Gartona Asha. Badania Gartona Asha koncentrują się na powojennej historii Europy, ze szczególnym uwzględnieniem wolności politycznej, integracji europejskiej oraz kruchości porządku liberalno-demokratycznego.

Garton Ash łączy perspektywę akademicką z doświadczeniem bezpośredniego obserwatora przemian w Europie Środkowo-Wschodniej. Jako historyk i publicysta był świadkiem wydarzeń w Polsce, NRD i Czechosłowacji. Jego książki z lat 80. i 90. powstawały w ścisłym związku z bieżącą dynamiką polityczną regionu.

Doświadczenie pracy wśród środowisk opozycyjnych – zwłaszcza w Polsce i innych krajach regionu – ukształtowało sposób myślenia Gartona Asha o wolności jako procesie niestabilnym, podatnym na regres i możliwym do odwrócenia. W jego ujęciu demokracja nie jest stanem osiągniętym raz na zawsze, lecz układem wymagającym stałej ochrony instytucjonalnej oraz obywatelskiej czujności.

Przez kolejne dekady Garton Ash coraz częściej zwracał uwagę na konflikty między wolnością a innymi wartościami, takimi jak bezpieczeństwo czy prywatność, zwłaszcza w kontekście globalizacji i nowych technologii. W książce „Wolne słowo. Dziesięć zasad dla połączonego świata” analizuje te napięcia i wskazuje, że są nieodłącznym elementem współczesnych demokracji. Pokazuje też, jak internet poszerzył zakres debaty publicznej, ale jednocześnie osłabił mechanizmy odpowiedzialności za słowo. Podkreśla, że demokracja nie może opierać się wyłącznie na technologii. Wymaga instytucjonalnych i kulturowych ram, bez których wolność słowa łatwo staje się narzędziem presji i dezinformacji.​

W demokracji to w końcu my, obywatele, musimy ocenić, gdzie postawić granicę między bezpieczeństwem a prywatnością, między wolnością a ochroną.

– W demokracji to w końcu my, obywatele, musimy ocenić, gdzie postawić granicę między bezpieczeństwem a prywatnością, między wolnością a ochroną. To nasze życie i nasze wolności są zagrożone. Nie tylko przez terroryzm, ale też przez ogromne naruszenia prywatności w imię kontr-terroryzmu – pisał Timothy Garton Ash.

Doświadczenie Europy Środkowo-Wschodniej Garton Ash konsekwentnie odnosi do współczesnych konfliktów, w tym sytuacji na Ukrainie. We współpracy z Timothy’m Snyderem wspiera projekty edukacyjne i historyczne podkreślające, że obrona demokracji zaczyna się od obrony prawdy historycznej.

Europejczycy muszą sami bronić naszych demokracji i wolności, zaczynając od Ukrainy.

– Europejczycy muszą sami bronić naszych demokracji i wolności, zaczynając od Ukrainy – mówi Timothy Garton Ash.

Timothy Garton Ash, historyk, którego badania koncentrują się na powojennej historii Europy, ze szczególnym naciskiem na wolność, Europę i kruchość porządku liberalno-demokratycznego.
Timothy Garton Ash, historyk, którego badania koncentrują się na powojennej historii Europy, ze szczególnym naciskiem na wolność, Europę i kruchość porządku liberalno-demokratycznego. Fot. Getty Images

Peter Pomerantsev: Jesteśmy zalewani ogromną ilością dezinformacji, ale to nie jest problem

Peter Pomerantsev wnosi do debaty o dezinformacji perspektywę insidera. Jako producent telewizyjny pracujący w Rosji obserwował narodziny systemu medialnego, w którym propaganda przestała opierać się na jednej spójnej ideologii. „Jądro dziwności. Nowa Rosja” to zapis świata, w którym władza świadomie rezygnuje z prawdy i robi z mediów narzędzie polityczne.

Pomerantsev pokazuje, że celem nowoczesnej propagandy nie jest narzucenie jednej narracji. Chodzi o trwałe podważenie zdolności odbiorców do rozróżniania prawdy i fałszu.

W dzisiejszych reżimach, które mają trudności z sformułowaniem jednej ideologii (...) przekonanie, że żyjemy w świecie pełnym spisków, staje się samym światopoglądem.

– W dzisiejszych reżimach, które mają trudności z sformułowaniem jednej ideologii – a właściwie nie są w stanie tego zrobić, jeśli chcą utrzymać władzę, wysyłając różne komunikaty do różnych grup społecznych – przekonanie, że żyjemy w świecie pełnym spisków, staje się samym światopoglądem. Spisek nie wspiera ideologii, lecz ją zastępuje – pisze w „To nie jest propaganda. Przygody na wojnie z rzeczywistością”.

Pomerantsev opisuje także rosyjskie elity medialne (czyli producentów telewizyjnych i „typów medialnych”) jako „zmiennokształtne”. Potrafią one płynnie przechodzić z roli liberalnego estety do nacjonalistycznego autokraty. Charakteryzują się także tym, że traktują wiarę w prawdę, wolność słowa czy prawa człowieka jako naiwny błąd. Siebie uważają za „oświeconych”, bo przejrzeli „iluzję” rzeczywistości.

Ekspert w swoich publikacjach opisuje także, jak nowa forma autorytaryzmu nie ogranicza się do jawnego ucisku, lecz polega na eksploatowaniu wszystkich dostępnych ideologii i ruchów, by uczynić je absurdalnymi. Podaje przykład firmy Cambridge Analytica, która stosowała techniki „zarządzania wyborami” przetestowane w Afryce i Azji, by wpływać na zachowania wyborców w USA poprzez analizę danych z ich mediów społecznościowych.

Autor skupia się także na zagadnieniu social mediów, które określa jako „mała maszyna narcyzmu”, która zamiast łączyć, skutecznie rozbija poczucie wspólnoty. Wskazuje, że współcześni propagandyści grają na „emocjonalnych nutach”, takich jak pragnienie przynależności czy lęk przed wykluczeniem, co ma na celu manipulowanie odbiorcą.

Pomerantsev twierdzi, że celem nowoczesnej propagandy jest „białe zagłuszanie”, które polega na stworzeniu przez władzę cynicznych motywów, przez które ludzie tracę wiarę w istnienie obiektywnej prawdy lub alternatywy dla obecnych rządzących.

Jesteśmy zalewani ogromną ilością dezinformacji, ale to nie jest problem. Mamy tak dużo informacji, że nie jesteśmy w stanie normalnie funkcjonować.

– Jesteśmy zalewani ogromną ilością dezinformacji, ale to nie jest problem. Mamy tak dużo informacji, że nie jesteśmy w stanie normalnie funkcjonować – zauważa Peter Pomerantsev.

Peter Pomerantsev jako producent telewizyjny pracujący w Rosji obserwował narodziny systemu medialnego, w którym propaganda przestała opierać się na jednej spójnej ideologii. Dzięki temu ma unikalny pogląd na temat propagandy i dezinformacji, ponieważ na własne oczy widział jak jej mechanizmy działają
Peter Pomerantsev jako producent telewizyjny pracujący w Rosji obserwował narodziny systemu medialnego, w którym propaganda przestała opierać się na jednej spójnej ideologii. Dzięki temu ma unikalny pogląd na temat propagandy i dezinformacji, ponieważ na własne oczy widział jak jej mechanizmy działają. Fot. Getty Images

Mark Leonard: UE posiada siłę rynkową, ale jeśli nie zacznie działać szybko, stanie się pionkiem w nowej grze mocarstw

Mark Leonard reprezentuje perspektywę stricte geopolityczną, zakorzenioną w analizie mechanizmów władzy. Jako współzałożyciel i dyrektor European Council on Foreign Relations (ECFR) od ponad dwóch dekad zajmuje się badaniem sposobów, w jakie państwa adaptują się do świata rosnącej rywalizacji systemowej.

Leonard w swoich pracach opisuje świat, w którym geopolityczna rywalizacja przenika do codziennych relacji gospodarczych i technologicznych, czyniąc z nich narzędzia presji. W książce „Wiek nie-pokoju. Współzależność jako źródło konfliktu” argumentuje, że globalna łączność została „uzbrojona” w konflikty hybrydowe takie jak sankcje (np. Nord Stream 2), blokady dostaw chipów i cyberataki.

Leonard ilustruje te mechanizmy przypadkiem „uzbrojonej łączności”, którym jest studium przypadku Huawei – symbolu chińskiej dominacji w sieciach 5G. W latach 2018–2020 USA, Wielka Brytania, Australia oraz kraje Unii Europejskiej, m.in. Niemcy i Polska, wprowadziły restrykcje wobec sprzętu tej firmy z powodu ryzyka szpiegostwa i „tylnych drzwi” w sieciach telekomunikacyjnych. Leonard podkreśla, że ta rywalizacja przekształca globalne łańcuchy dostaw 5G w pole geopolityczne, gdzie technologia staje się bronią hybrydową.

Raport ECFR „Strategic Sovereignty: How Europe can regain the capacity to act”, którego współautorem jest Mark Leonard i Jeremy Shapiro, podkreśla podatność Unii Europejskiej na chińską i rosyjską presję, wzywając do strategicznej autonomii w postaci regulacji, dywersyfikacji dostaw i podwyższeniu wydatków obronnych do celu NATO 2 proc. PKB (z obecnych ok. 1,5 proc.).

UE posiada siłę rynkową, wydatki na obronę i wpływy dyplomatyczne, by zakończyć swoją podatność na zagrożenia i przywrócić swoją strategiczną suwerenność.

– UE posiada siłę rynkową, wydatki na obronę i wpływy dyplomatyczne, by zakończyć swoją podatność na zagrożenia i przywrócić swoją strategiczną suwerenność. Ale jeśli nie zacznie działać szybko, stanie się pionkiem w nowej grze mocarstw, a nie graczem, który decyduje o własnych posunięciach – podkreśla Mark Leonard.

Mark Leonard jest współzałożycielem i dyrektorem European Council on Foreign Relations (ECFR) i od ponad dwóch dekad zajmuje się badaniem sposobów, w jakie państwa adaptują się do świata rosnącej rywalizacji systemowej.
Mark Leonard jest współzałożycielem i dyrektorem European Council on Foreign Relations (ECFR) i od ponad dwóch dekad zajmuje się badaniem sposobów, w jakie państwa adaptują się do świata rosnącej rywalizacji systemowej. Fot. materiały partnera

Główne wnioski

  1. Erozja demokracji najczęściej przebiega stopniowo i niezauważalnie, poprzez osłabienie znaczenia faktów, normalizację manipulacji oraz rezygnację z odpowiedzialności w imię pozornego pragmatyzmu.
  2. Utrata wspólnego rozumienia rzeczywistości informacyjnej prowadzi do demobilizacji obywateli i ograniczenia zdolności społeczeństw do stawiania oporu władzy.
  3. Wolność słowa i bezpieczeństwo nie są wartościami sprzecznymi, ale wymagają świadomego, obywatelskiego rozstrzygania – bez instytucjonalnych i kulturowych ram łatwo stają się narzędziami kontroli.