Kategoria artykułu: Sport

Jak kraje Europy walczą z piractwem? W przypadku LaLiga środki są drastyczne

Rosnące ceny praw transmisyjnych, rozdrobnienie platform i przyzwyczajenia widzów sprawiają, że piractwo transmisji sportowych ma się w wielu krajach zaskakująco dobrze. Szczególną uwagę należy zwrócić na Półwysep Iberyjski.

Javier Tebas, prezes LaLiga.
– Jestem pełen nadziei, ponieważ dysponujemy technologią, która pozwala wiedzieć o wszystkim, co ulega piractwu i informuje, gdy pojawiają się nowe sposoby hakerów. Dużo inwestujemy w technologię i jeśli będzie to konieczne, zaatakujemy –mówi Javier Tebas, prezes LaLigi. Fot. Oscar J. Barroso/Europa Press via Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Dlaczego piractwo jest obecnie tak dużym problemem w przypadku transmisji piłkarskich.
  2. W jaki sposób władze hiszpańskiej LaLigi oferują finansowe zachęty kibicom, by nakłonić ich do walki z piractwem.
  3. Jak z piractwem walczą inne kraje Europy.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Piractwo transmisji sportowych pozostaje jednym z największych wyzwań dla rynku medialnego. Jak zauważa Sebastian Muraszewski z Plum Research, problem ten nie wynika wyłącznie z kosztów dostępu, ale ma znacznie głębsze przyczyny.

– Piractwo jest sporym problemem dla wszystkich rozgrywek sportowych i przy rosnących cenach praw transmisyjnych nie dziwi, że nadawcy chcą zagwarantować sobie, by kibice korzystali wyłącznie z ich serwisów. Nie chodzi nawet o uiszczanie abonamentu, bo w ostatnim czasie platformy przekonały się do udostępniania coraz większej liczby transmisji bez dodatkowych opłat. Czasami wystarczy założyć darmowe konto, a zdarzają się przypadki, gdy nawet to nie jest potrzebne – mówi Sebastian Muraszewski.

Mimo coraz większej dostępności legalnych transmisji nawyki widzów okazują się trudne do zmiany.

– Niestety takie sytuacje również nie eliminują problemu piractwa. Niektórzy widzowie są tak przyzwyczajeni do pirackich serwisów, że korzystają z nich nawet w przypadku legalnych bezpłatnych alternatyw oferujących znacznie lepszą jakość. Kolejny wzrost popularności pirackich serwisów jest przewidywany na zbliżające się mistrzostwa świata w piłce nożnej, mimo że w większości krajów gros transmisji ze spotkań jest ogólnodostępne – podkreśla Sebastian Muraszewski.

Kłopoty nie ominęły Francuzów 

Dodatkowym problemem pozostaje fragmentacja rynku transmisji.

– Rozbicie relacji na kilka platform nie pomaga i zwiększa dezorientację niedzielnych kibiców, którzy nie wiedzą, gdzie mogą obejrzeć dany mecz. Nawet próba unifikacji nie ma natychmiastowego przełożenia na zmniejszenie liczby korzystających z pirackich serwisów. We Francji większość meczów jest dostępna na nowo powstałej platformie Ligue1+. 10 euro za miesiąc wydaje się niezwykle korzystną ceną, ale badanie wykonane w zeszłym miesiącu przez Ipsos wykazało, że 2 mln Francuzów wciąż przyznają się do piracenia transmisji – zauważa analityk Plum Research.

W Ligue 1 walka z piractwem staje się coraz większym wyzwaniem finansowym i organizacyjnym. Swego czasu wartość praw telewizyjnych ligi wynosiła około 800 mln euro rocznie, jednak po tym jak Mediapro nie wywiązało się z płatności, na przełomie 2020 i 2021 roku doszło do zerwania umowy. To poważnie uderzyło w budżety klubów. Nowa platforma Ligue 1+ przyciągnęła wprawdzie ponad milion subskrybentów, ale zważywszy, że nawet 2 mln widzów korzystają z nielegalnych transmisji, potencjalne przychody są ograniczone. Aż 59 proc. kibiców Ligue 1 korzysta z nielegalnych platform, co pokazuje ogromną lukę w systemie dystrybucji treści.

Włoska polityka

Włochy intensywnie walczą z piractwem piłkarskim dotyczącym Serie A. Liczby są uderzające. Według danych z 2025 roku tracą około 300 mln euro rocznie z powodu nielegalnego streamingu. Tak czy inaczej regulacja o nazwie „Tarcza Piractwa” umożliwia szybkie blokowanie nielegalnych stron, a do tej pory o jej skuteczności świadczyło to, że np. ponad 55 tys. zasobów zostało zablokowanych w ciągu 16 miesięcy.

Władze nakładają obecnie grzywny na poszczególnych użytkowników, a w tym roku grzywna w wysokości 14 mln euro została nałożona na Cloudflare za brak blokowania nielegalnych streamingów. Włoski regulator telekomunikacyjny AGCOM korzysta ze specjalistycznej platformy zaprojektowanej do blokowania nielegalnych platform IPTV i rozwiązań DNS w ciągu kilku minut.

Serie A współpracuje ze Sportian Globant, aby wykorzystać narzędzia oparte na AI, które skutecznie wykrywają i blokują ponad 4,5 tys. ataków pirackich w tygodniu meczowym na platformach takich jak Meta, YouTube i TikTok. Prezes Serie A Luigi De Siervo zasugerował, że brak dochodów z piractwa ogranicza inwestycje w rozwój młodych talentów i osłabia pozycję ligi w rywalizacji z jej zagranicznymi odpowiednikami. Jest to szczególnie wymowne w ostatnim czasie, ponieważ reprezentacja Włoch po raz kolejny nie awansowała na mundial, a opinia publiczna utyskuje na brak młodych zdolnych graczy.

Nielegalne działania w Polsce

W Polsce problem również ma ogromną skalę. Globalnie straty z tytułu piractwa sięgają nawet 28 mld dolarów rocznie. W naszym kraju szacuje się je na 2,2–2,5 mld zł, głównie w segmencie transmisji sportowych, wynika z danych Związku Autorów i Producentów Audiowizualnych. W lipcu 2025 zamknięto popularny serwis nielegalnych streamów Strumyk.

Nadawcy tacy jak CANAL+ aktywnie monitorują sieć i zgłaszają nielegalne streamy do natychmiastowego usunięcia. Stowarzyszenie Sygnał zrzesza najważniejsze podmioty na rynku w celu wspólnej walki z kradzieżą treści.

Hiszpania: najbardziej radykalny front walki

Na tle Europy szczególnie wyróżnia się Hiszpania, gdyż LaLiga prowadzi wyjątkowo agresywną politykę antypiracką.

– Trudno szukać na świecie tak radykalnego działania w walce z piractwem, jak w Hiszpanii. Te działania utrudniają swobodne korzystanie z sieci normalnym obywatelom. Operatorzy telekomunikacyjni blokują w trakcie meczów masę adresów IP, w tym używane przez inne, legalnie funkcjonujące strony, które nie mają związku ze sportem. To przekłada się na problemy z dostępem do mediów społecznościowych, a nawet platform używanych do pracy jak Docker, LinkedIn czy Github. Fani wyścigów długodystansowych przez blokadę nie mogą wejść na stronę serii WEC. Mimo tak masywnych działań liga szacuje, że blokuje jedynie około 60 proc. nielegalnych serwisów – zaznacza Sebastian Muraszewski.

Z doniesień medialnych wynika, że działania ligi sięgają jeszcze dalej. Blokady obejmują nie tylko strony streamingowe, ale również narzędzia zwiększające prywatność, takie jak VPN. Owe sprawy są rozpatrywane na ścieżce prawnej.

– Na celowniku ligi znaleźli się też dostawcy usług VPN, dzięki którym można zadbać o większą prywatność urządzenia, wchodzić na zablokowane strony czy po prostu uzyskać dostęp do systemów służbowych. Oni też mieli dołączyć do blokad. Sprawa trafiła do sądu w Kordobie, który stanął po stronie władz rozgrywek – mówi Sebastian Muraszewski.

Metoda kija i marchewki

Jednocześnie liga stosuje metody angażujące kibiców.

– Działania są też podejmowane na najniższym poziomie. LaLiga zachęca kibiców do robienia zdjęć lokali, których właściciele decydują się na pokazywanie meczów bez uiszczania opłat licencyjnych. Jeśli zgłoszenie jest zasadne, osoba, która go dokonała, dostaje 50 euro. Wcześniej w tym celu używano aplikacji ligowej, która potajemnie podsłuchiwała użytkowników i sprawdzała ich lokalizację. Za tak poważne naruszenie prywatności w aplikacji, która służy do sprawdzania wyników, liga musiała zapłacić 250 tysięcy dolarów kary – tłumaczy ekspert.

To nie koniec – według opisywanych przypadków liga ma baczenie również na indywidualnych użytkowników.

– Spać spokojnie nie mogą też kibice korzystający z pirackich serwisów. Ostatnio zidentyfikowano 2 tys. takich przypadków, a każdy winny dostał wezwanie do zapłaty 262 euro za zaistniałe szkody – przypomina rozmówca XYZ.

Dlaczego właśnie Hiszpania?

Sebastian Muraszewski wskazuje, że problem ma również podłoże społeczne i ekonomiczne.

– Działania LaLigi wykraczają też poza Hiszpanię. Władze ligi mają bowiem swoje jednostki przeciwdziałające piractwu w Argentynie i innych krajach Ameryki Łacińskiej. Skargi są też wysyłane do Komisji Europejskiej, która co rusz dostaje apele ze strony ligi o wprowadzenie odpowiednich regulacji w całej Unii Europejskiej i uszczelnienie ich w państwach członkowskich, gdzie bardziej pobłażliwie patrzy się na te kwestie – mówi pracownik Plum Research.

LaLiga szacuje, że traci na działaniach piratów około 600-700 milionów euro rocznie.

– Z drugiej jednak strony przy kolejnych rekordach w przetargach za prawa transmisyjne chwali się, że są one efektem działań przeciw pirackim serwisom – zwraca uwagę nasz rozmówca.

Wpływ braku pracy dla młodych

Należy odnotować, że stopa bezrobocia wśród osób poniżej 25 roku życia w Hiszpanii nadal przekracza 20 proc., co oznacza wynik o kilka punktów procentowych wyższy, niż wynosi średnia unijna. To może niepokoić opinię publiczną w tym kraju. Negatywne zjawisko ma również  istotne przełożenie na… futbol.  

– Hiszpania jest w europejskiej czołówce pod względem popularności pirackich transmisji sportowych. O dziwo w innych gałęziach rozrywki audiowizualnej nie wygląda to tak źle. Winna temu jest też sytuacja ekonomiczna w kraju i duży poziom bezrobocia wśród młodych dorosłych. Niestety w tej statystyce Hiszpania też przoduje. Dopóki nie rozwiąże się tego problemu i nie poprawi sytuacji grupy społecznej najbardziej interesującej się piłką nożną, dopóty nielegalne serwisy będą wciąż popularne – mówi Sebastian Muraszewski.

Trzeba mieć na uwadze to, że sytuacja materialna pewnej części społeczeństwa może wpływać na sposób oglądania meczów.

– Piractwo transmisji sportowych okazuje się więc zjawiskiem znacznie bardziej złożonym. To nie tylko kwestia ceny czy dostępności. Nawet najbardziej restrykcyjne działania – jak w Hiszpanii – nie są w stanie całkowicie go wyeliminować. Dopóki nie zmienią się realia ekonomiczne i przyzwyczajenia widzów, walka z nielegalnymi streamami pozostanie grą bez jednoznacznego zwycięzcy – podsumowuje ekspert.

Główne wnioski

  1. Hiszpania należy do krajów stosujących najbardziej restrykcyjne metody walki z piractwem transmisji sportowych. W czasie meczów operatorzy blokują szerokie zakresy adresów IP, co często dotyka także legalnych serwisów działających na tych samych zasobach. W praktyce prowadzi to do problemów z do popularnych platform, takich jak media społecznościowe czy serwisów takich jak LinkedIn lub GitHub. Mimo tak zdecydowanych kroków skuteczność pozostaje ograniczona – szacuje się, że udaje się zablokować jedynie około 60 proc. nielegalnych serwisów.
  2. LaLiga próbuje ograniczyć piractwo, angażując samych kibiców – zachęca ich do zgłaszania lokali transmitujących mecze bez licencji, oferując za potwierdzone przypadki nagrodę w wysokości 50 euro. Wcześniej liga poszła jeszcze dalej, wykorzystując swoją aplikację do wykrywania takich naruszeń poprzez analizę dźwięku i lokalizacji użytkowników. Rozwiązanie to wzbudziło jednak ogromne kontrowersje związane z prywatnością. W efekcie nałożono na ligę karę finansową w wysokości 250 tysięcy dolarów za nadużycie danych użytkowników.
  3. Rozproszenie transmisji na wielu platformach utrudnia kibicom dostęp do meczów i sprzyja korzystaniu z nielegalnych źródeł. We Francji, mimo taniej oferty platformy Ligue1+, aż ok. 2 mln osób nadal ogląda mecze piracko, co ogranicza potencjalne zyski ligi i pogłębia problemy finansowe po wcześniejszym kryzysie praw telewizyjnych. We Włoszech walka z piractwem jest bardzo intensywna – kraj traci ok. 300 mln euro rocznie. Wprowadzono przepisy umożliwiające szybkie blokowanie stron, nakładane są wysokie kary (np. na Cloudflare), a zaawansowane technologie AI pomagają usuwać tysiące nielegalnych transmisji tygodniowo. Braki finansowe wynikające z piractwa wpływają negatywnie na rozwój ligi i młodych talentów. W Polsce problem również jest poważny – straty wynoszą 2,2–2,5 mld zł rocznie. Podejmowane są działania, takie jak zamykanie nielegalnych serwisów (np. Strumyk), monitoring sieci przez nadawców oraz współpraca organizacji branżowych w celu zwalczania piractwa.