Kategoria artykułu: Kultura

Jak najcenniejsze obrazy zniosły czerwcowe upały? Eksplodowały

Badacze ekstremalnych zjawisk pozostawali bezradni… Ceny na czerwcowych aukcjach eksplodowały, regularnie przekraczając wielomilionowe pułapy. Jak wynika z najświeższych danych, transakcje z tego jednego miesiąca odpowiadały aż za 37 proc. tegorocznego obrotu dziełami.

„Oczepiny” Włodzimierza Tetmajera.
„Oczepiny” Włodzimierza Tetmajera przedstawiają słynne bronowickie wesele, które zainspirowało Stanisława Wyspiańskiego do napisania… „Wesela”. Fot. Agra–Art

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Ile dzieł sztuki Polacy wylicytowali na aukcjach w minionym półroczu i ile płacono za najdroższe. 
  2. Jaką koniunkturę obserwowano w czerwcu na rynku sztuki i które licytacje rozgrzały rynek do czerwoności.
  3. Jakie rekordy notują dzieła Władysława Czachórskiego czy Jerzego Nowosielskiego oraz ile warte są najcenniejsze ceramiczne wyroby w Polsce. 
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Od początku roku na polskich aukcjach wylicytowano blisko 25 tys. dzieł sztuki i wzornictwa artystycznego. To tysiące płócien, szkiców i grafik oraz cała góra szklanych i fajansowych naczyń. Jak wynika ze wstępnych statystyk platformy OneBid, aukcyjny obrót w pierwszym półroczu okazał się o niecałe 4 proc. mizerniejszy względem tego samego okresu ubiegłego roku.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny
Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Skąd więc całe zamieszanie z eksplodującymi cenami? Otóż wygląda na to, że rynek solidnie rozgrzał się dopiero w czerwcu. Skwarny miesiąc zapoczątkowała m.in. sprzedaż obszernej grupy rzeźbiarskiej Magdaleny Abakanowicz, której wartość przekroczyła 16 mln zł. Kilkanaście dni później opublikowano notowanie na poziomie 13,2 mln zł mające wieńczyć licytację słynnej „Japonki” Józefa Pankiewicza. Raptem po paru dniach kolejne sycące wiadomości: powyżej 750 tys. zł za obraz Zdzisława Beksińskiego i ponad 850 tys. zł za wybitnej klasy dzieło Jerzego Nowosielskiego. Według statystyk OneBid czerwcowe licytacje odpowiadały za ponad jedną trzecią obrotu odnotowanego od początku roku na polskich aukcjach!

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Choć chciałoby się obwieścić, że to najczystsza hossa, przytomniej będzie jednak zwrócić uwagę, że mowa o pewnym zbiegu okoliczności. Na czerwiec przypadły przecież akurat dwa rekordy rzędu kilkunastu milionów złotych. Nie zmienia to jednak faktu, że atmosfera ogólnej pomyślności skłania do wnikliwszych podsumowań – świeże nazwiska, akademickie odkrycia, o których rozprawia na razie wąskie grono? Nie tym razem. Domknięte właśnie półrocze aż prosi się o przegląd innej kategorii: ikon, którymi nudzić się nie sposób.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny
Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

1. Włodzimierz Tetmajer na sezon weselny

Stygnący rosół, męczący wodzirej i sztuczny dym wzbijający się z parkietu? Fortunnie, to nie jedno z tych wesel! W końcówce czerwca na jednej z warszawskich aukcji wylicytowano blisko półtorametrowe płótno zatytułowane „Oczepiny”. Datowane na 1900 r. dzieło Włodzimierza Tetmajera osiągnęło wartość ponad 2 mln zł, niosąc w sobie jedną z najurokliwszych młodopolskich historii. Osnuta miękkim, bursztynowym światłem kompozycja przedstawiała obrzędową scenę, która odbyła się najpewniej w domu samego artysty w podkrakowskich Bronowicach.

Tam właśnie w 1900 r. weselni goście wirowali w tańcu na cześć młodej pary – poety Lucjana Rydla i krzepkiej chłopki Jadwigi Mikołajczykówny. Jak podają źródła, wirował wśród nich również inny znamienity literat, Stanisław Wyspiański. Gatunkowo jego wspomnienie tej imprezy opisywane jest dziś jako dramat, ale to jedynie kwestia formalna. To właśnie bronowicka zabawa u Tetmajera zainspirowała autora do jego najsłynniejszego literackiego dzieła, „Wesela”. Sam Tetmajer uwieczniony został w dramacie jako postać Gospodarza, natomiast jego jasnowłosej córeczce, odwracającej się do widza na pierwszym planie obrazu, przypadło w książce znamienne spotkanie z Chochołem. Jak dziś mówimy, wyjście poza strefę komfortu.

2. Władysław Czachórski i buduar absolutny

Z okopconej dymem świec izby następne notowania przeniosą nas we wnętrza nienagannie wystawne. Wyścielone mięsistymi tkaninami sale, w których meble połyskują atłasowymi poduchami, a powoli płynący czas odmierzają suto złocone zegary. W pomieszczeniach tej klasy Władysław Czachórski lokował swoje damy. Zaczytywały się w tomikach, wzdychały nad listami, układały różane bukieciki, wydobywały ze szkatuł rozmaite dzieła jubilerstwa… Żyć, nie umierać! Pełne właściwej sobie kameralnej słodyczy dzieła Czachórskiego uznawane są za jedne z najwybitniejszych przykładów polskiego malarstwa realistycznego końca XIX wieku.

W pierwszym półroczu bieżącego roku charakterystyczne obrazy z damami notowane były wręcz urodzajnie. W marcu kwotę 2,7 mln zł zarejestrowano przy sprzedaży pracy „Pierwsze róże”, w maju blisko 2 mln zł zapłacono za dzieło „Zaproszenie”, a w czerwcu powyżej 1,4 mln zł padło za „Zaczytaną”. Jak wynika z danych OneBid, „Pierwsze róże” ustanowiły aukcyjny rekord na rynku dzieł Czachórskiego, z którymi niemal od zawsze wiązały się jakieś sensacje. Niezmącona salonowa uroda tych kompozycji jednych oczarowywała do nieprzytomności, a innym wydawała się burżuazyjna i pozbawiona głębszego wymiaru.

Do ostrych recenzentów dorobku Czachórskiego zaliczał się m.in. Eligiusz Niewiadomski. Przy całym kunszcie malarskim, do którego odniósł się chłodno, można jednak powiedzieć, że krytyka Czachórskiego i tak nie była najbardziej kontrowersyjnym pomysłem, na jaki się zdobył. W 1922 r. podczas wystawy w warszawskiej Zachęcie Niewiadomski oddał w końcu trzy strzały do Gabriela Narutowicza, polskiego prezydenta.

„Zaproszenie” Władysława Czachórskiego
Datowane na 1897 r. „Zaproszenie” Władysława Czachórskiego sprzedane zostało w maju w cenie 1,98 mln zł. Fot. Sopocki Dom Aukcyjny

3. Jerzy Nowosielski, mistrz nagich pleców

Na wypadek, gdyby wśród odbiorców istotnie sformował się obóz niechętny pudrowym tonacjom Czachórskiego, oto notowanie, które z pewnością przełamie atmosferę. Oprócz kilku wspomnianych wcześniej rekordów w czerwcu nie zabrakło również stosunkowo wysokiej wyceny dzieła Jerzego Nowosielskiego. Powstały w końcu lat 70. obraz „Monografia nieznajomej” kosztował na aukcji ponad 850 tys. zł, plasując się w pierwszej piątce historycznych notowań autora. Choć takie zestawienie wyda się może nieco karkołomne, podobnie jak Władysław Czachórski, Nowosielski również najchętniej obrazował w swoich surowych przestrzeniach sylwetki kobiet. Zamiast wybitych tapiseriami komnat i rumieniących się porcelanowych karnacji natrafimy tu jednak na zdecydowanie mniej oczywisty zapis. Kobiecość pełną, ale przedziwnie przeniesioną w wymiar ponadczasowych prawd sacrum.

Artysta, poszukując najstosowniejszego języka dla opisania doskonale zmysłowej cielesności, obrał w swoim malarstwie porządek prawosławnej ikony. Kult bioder, długich nagich pleców i piersi wpisał w cerkiewną powagę wizerunków przeznaczonych do dewocji. Przyglądając się kompozycji „Monografii nieznajomej”, zauważymy nowocześnie ujęte klejma, czyli osobne kwatery układające się tradycyjnie w obramienie głównego pola ikony. Miniaturowe przedstawienia okalające prawosławne wizerunki świętych przedstawiały często sceny z ich żywotów, odczytywane zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Tym razem w centrum umieszczona została jednak sylwetka, która nie odwraca do odbiorcy twarzy – jak jakieś niedostępne bóstwo wykute w kamieniu na tle rozlewającej się plamy białego światła. Jedyne, co buduje w tej kompozycji jakiś ziemski format, to fakt, że na plecy nieznajomej pada z lewej strony snop nisko zachodzącego słońca.

„Monografia nieznajomej” Jerzego Nowosielskiego.
„Monografia nieznajomej” Jerzego Nowosielskiego z 1979 r. Wartość obrazu przekroczyła na czerwcowej aukcji 850 tys. zł. Fot. Agra–Art

4. Henryk Lula i tęga zagadka: na co patrzę?

Jak wynika z danych OneBid, podobnie jak w poprzednich dwóch latach, tak i w bieżącym roku za najcenniejszą ceramikę na rynku aukcyjnym uznaje się dzieła Henryka Luli. W styczniu za mierzącą mniej niż pół metra, nieskazitelnie regularną formę zapłacono powyżej 80 tys. zł, co ustanowiło historyczny rekord za pracę autora. Wykonany ze szkliwionej gliny obiekt zatytułowany został „Radiolaria”. W języku łacińskim termin oznacza promienice, czyli mające ułamek milimetra istoty żyjące w planktonie morza. Ich mikroskopijne szkielety przypominają na rysunkach biologów kunsztowne ażurowe konstrukcje z krzemionkowych igiełek i płytek przywodzących na myśl misterne koronki.

Wyróżniające się doskonale przemyślanymi proporcjami, unikalne realizacje Henryka Luli dopełniają autorskie szkliwa w wysmakowanej gamie, tworzone samodzielnie przez artystę. W 2023 r. najcenniejsza praca Luli kosztowała na aukcji ponad 38 tys. zł, jednak w następnym roku – kiedy dorobek wybitnego ceramika przypominała monograficzna wystawa w stołecznej galerii Zachęta – pułap cenowy naturalnie podniósł się do granicy 78 tys. zł. Notowania z ubiegłego i bieżącego roku potwierdzają, że wartości tych jednostkowych realizacji ustabilizowały się prawdopodobnie na poziomie od kilkunastu tysięcy złotych do blisko 80 tys. zł w przypadku najbardziej poszukiwanych form. Czym jednak w istocie są te zagadkowe bryły o nierozpoznanych obłościach? Najpewniej po prostu sztuką materii – niekiedy są abstrakcją o matematycznie czystym porządku, innym razem miękką formą bliską gatunkom ożywionym. Z pewnością nie są natomiast rzemiosłem użytkowym.

Forma ze szkliwionej gliny zatytułowana „Radiolaria” Henryka Luli.
Forma ze szkliwionej gliny zatytułowana „Radiolaria” osiągnęła na aukcji wartość 81,6 tys. zł. Transakcja stanowi aukcyjny rekord za pracę wybitnego ceramika Henryka Luli. Fot. Pragaleria

5. Magdalena Abakanowicz i betonowa gromadka

Pora na eksperyment myślowy. Gdybyśmy mieli wyobrazić sobie, jak może wyglądać dzieło sztuki o wdzięcznej nazwie „Bambini” – co w języku włoskim oznacza dzieci – to o czym byśmy pomyśleli? Raczej nie o zastygłej w bezruchu grupie rzeźbiarskiej wykonanej z surowego betonu, kleju i drewna. Mamy więc niespodziankę! Złożony z 83 bezgłowych figur tłum betonowych sylwetek dziecięcego wzrostu osiągnął podczas czerwcowej aukcji wartość powyżej 16 mln zł.

Transakcja odpowiadała za ponad połowę obrotu na aukcjach rzeźby i sztuki przestrzennej minionego półrocza. W przypadku notowań dzieł Magdaleny Abakanowicz to jednak żadna nowość, bo tradycyjnie przeplatają się one z pracami Igora Mitoraja, zapełniając niemal szczelnie roczne tabele aukcyjnych rekordów. Skoro próbowaliśmy już rozszyfrować twarze na bronowickim weselu i dostrzec format prawosławnej ikony w dziele przedstawiającym plecy nieznajomej… to o co tym razem mogło chodzić? Przyglądając się zespołowi „Bambini”, dostrzeżemy stosunkowo szybko, że każda z rzeźb, pomimo oczywistych niedostatków powyżej barków, nieznacznie różni się fakturą, przybiera nieco inną pozę.

Nota katalogowa dzieła przytacza w tym kontekście słowa samej autorki: „Gromada ludzi czy ptaków, owadów czy liści to tajemniczy zbiór wariantów pewnego wzoru. Zagadka działania natury nieznoszącej dokładnych powtórzeń czy niemogącej ich dokonać. Tak jak ręka człowieka nie potrafi powtórzyć własnego gestu. Zaklinam to niepokojące prawo, włączając własne nieruchome stada w ten rytm.”

Idea tego wspólnego mianownika dla multiplikujących się ciągle istot wydaje się wyjaśniać wiele, jak nie wszystko. Wbrew opinii, że mniej czytelne od samych dzieł bywają tylko wypowiedzi artystów. 

Bambini Magdaleny Abakanowicz z lat 90.
Wielopostaciowy zespół „Bambini” wiązał się z rekordowym dla pierwszego półrocza notowaniem przekraczającym 16 mln zł. Tłum 83 betonowych figur dziecięcego wzrostu zalicza się do najbardziej rozpoznawalnych prac Magdaleny Abakanowicz z lat 90. Fot. Polswiss Art

Główne wnioski

  1. Pierwsze półrocze 2026 r. przyniosło rynkowi sztuki i rzemiosła blisko 4-procentowy spadek obrotu i ponad 20-procentowy wzrost liczby transakcji. Co ciekawe, największe ożywienie na aukcjach obserwowane było w czerwcu, na który przepadły również dwa rekordy rzędu kilkunastu milionów złotych.
  2. Choć szeroko rozumiany rynek sztuki jest w istocie bardzo różnorodny, ponad 70 proc. aukcyjnego obrotu w minionym półroczu stanowiła sprzedaż dzieł malarskich. Pozostałą część rynku dzielą między sobą m.in. rzeźby, grafiki i rysunki, wyroby jubilerskie, ceramika, szkło i plakaty.
  3. W pierwszym półroczu 2026 r. odnotowano serię aukcyjnych rekordów. Do historycznie wysokich wyników zalicza się m.in. kwotę 2,7 mln zł zapłaconą za obraz „Pierwsze róże” Władysława Czachórskiego, a także wartość 81,6 tys. zł, którą osiągnęła ceramiczna realizacja Henryka Luli.