Kategorie artykułu: Polityka Społeczeństwo

Jak politycy tworzą narracje na Wielkanoc oraz dlaczego przegrają przy świątecznym stole z Iranem i sędzią meczu Polska-Szwecja?

Tegoroczne święta odbywają się poza głównym cyklem kampanii wyborczych. Polakom jednak nie brakuje zmartwień – od bezpieczeństwa narodowego do bezpieczeństwa ich portfeli. Jak politycy próbują narzucić swoje narracje i dlaczego może to być nieskuteczne w obliczu wojny na Bliskim Wschodzie i... kontrowersjach po meczu Polska-Szwecja.

Tematy przy świątecznych stołach mogą w tym roku być zdominowane nie przez krajową politykę, a przez sytuację międzynarodową czy… mecz Polska – Szwecja. Na zdjęciu ozdobne jajka świąteczne z Lipnicy Murowanej. Fot. PAP/Łukasz Gągulski

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jakie tematy próbowali narzucić w debacie publicznej polscy politycy.
  2. O czym dyskutują Polacy w przededniu Wielkanocy.
  3. Dlaczego polscy politycy mogą nie osiągnąć swoich celów przy wielkanocnych stołach.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Tegoroczna Wielkanoc po raz pierwszy od czterech lat nie toczy się w logice wyborczej kampanii. W 2023 roku polityczna temperatura rozgrzewała się w obliczu jesiennych wyborów parlamentarnych. Rok później wyborców czekał dwutakt wyborczy w elekcji samorządowej i europejskiej. Nadal świeżo w pamięci mamy ubiegłoroczną Wielkanoc, która przypadała tuż po słynnej debacie kandydatów na prezydenta w Końskich.

Upolityczniona Wielkanoc? Tak, ale...

Choć tegoroczne wydarzenia przynoszą wiele niepokojów, to po raz pierwszy od lat Polacy zasiądą do stołów wielkanocnych poza logiką kampanii wyborczej. Czy oznacza to, że czekają nas święta z dala od polityki? Z analitycznego punktu widzenia jest to oczywiście niemożliwe do rzetelnej weryfikacji. Istnieją jednak przesłanki, które mogą wskazywać, że – wbrew powszechnej narracji – tegoroczne święta będą zapewne upolitycznione, ale nieco inaczej. Dlaczego?

W ubiegłych latach Centrum Badania Opinii Społecznej regularnie badało, jakie podejście do Wielkanocy mają Polacy. Wizję świąt wielkanocnych – przynajmniej na deklaratywnym poziomie – można skrótowo zdefiniować jako czas rodzinny, odpoczynek, czy miłą tradycję. Brzmi jak sielanka. Państwowy ośrodek na początku marca tego roku zapytał Polaków, o jakich tematach najczęściej dyskutowali w ostatnich tygodniach. W czołówce tematów znalazły się sytuacja na Bliskim Wschodzie, wysokie ceny czy polityka prezydenta Donalda Trumpa.

Niepokoje Polaków

Danych z początku kwietnia jeszcze nie mamy. Wiemy za to, że namacalnym efektem wojny na Bliskim Wschodzie, wywołanej atakiem USA i Izraela na Iran, jest gwałtowny spadek podaży paliw na światowych rynkach, co już dzisiaj odbija się na cenach w Europie. Zagrożenie dostrzegł rząd, który w zaledwie tydzień doprowadził do uchwalenia przepisów narzucających maksymalne ceny paliw na stacjach benzynowych.

Co ciekawe, rządowy pakiet ustaw pod hasłem „Ceny Paliw Niżej” nawiązujących do historycznej marki CPN spotkał się z poparciem większości opozycji. Mało tego. Prawo i Sprawiedliwość ogłosiło przyjęcie ustaw „efektem Czarnka”, który jeszcze przed rządową interwencją wezwał Tuska do podjęcia działań. Kto jednak będzie o tym pamiętał przy wielkanocnym śniadaniu? Liczy się bowiem ostateczny efekt, który Polacy odczują bezpośrednio w swoich portfelach i przy okazji podróży do rodziny. Warto zauważyć, że rząd wprowadzając „CPN” schodzi do defensywy. Jednocześnie jednak pokazuje swoją sprawczość komunikacyjną i organizacyjną.

Interwencja rządowa ma szansę zadziałać dlatego, że dotyka namacalnych elementów życia codziennego Polaków. Wiemy również z badań o „cynicznych elektoratach” prof. Sadury i Sławomira Sierakowskiego z 2023 roku, że część elektoratu podchodzi do polityki transakcyjnie i zdjęcie z głowy stresora w postaci wysokich kosztów transportu ma szansę zostać odnotowane w szerszych gronach.

Trybunał Konstytucyjny zagrzeje przy stołach?

W obozie prezydenckim oglądaliśmy przynajmniej tysięczny odcinek telenoweli o Trybunał Konstytucyjny. Nie wgłębiając się w naturę sporu, trudno spodziewać się, aby kwestia powołań do TK budziła emocje wśród milionów Polaków.

Wydaje się, że jedynie najbardziej zaangażowani obserwatorzy sceny politycznej będą o tym pamiętali w niedzielnych dyskusjach. Nawet najciekawszy serial może znudzić się po 10 latach jego odtwarzania. Szczególnie, kiedy jego zawiłości bywają skomplikowane nawet dla znawców tematu.

Znamy świetnie wnioski z badań socjologów czy psychologów, którzy mierzyli poziom polaryzacji afektywnej w naszym społeczeństwie. Przyzwyczailiśmy się do tego, że jesteśmy jednym z najbardziej spolaryzowanych społeczeństw na kontynencie. Potwierdza to także niedawny raport autorstwa m.in. prof. Przemysława Sadury. Zbadano, jak Polacy postrzegają rodaków o przeciwnych poglądach politycznych. Wnioski – co nie jest zaskakujące – nie napawają optymizmem. Polacy przypisują oponentom politycznym negatywne cechy moralne czy poznawcze. Jeżeli wujek siedzący po przeciwnej stronie stołu widzi w nas „złego człowieka” i vice versa, to debata szybko staje się niemożliwa. To powoduje, że prezydencka „wrzutka” o TK, która dotyka tematu skomplikowanego i spolaryzowanego, trafi najpewniej w bezproduktywną próżnię.

Strach patrzy na Wschód

Wróćmy jednak do marcowych badań CBOS-u. Wojna na Bliskim Wschodzie oraz – szerzej – nieprzewidywalna i chaotyczna polityka Donalda Trumpa w połączeniu z niesłabnącym zagrożeniem ze strony Rosji są realnymi katalizatorami strachu. Zarazem żaden z polskich polityków nie ma realnego wpływu na sytuację. Trudno również póki co oczekiwać, że w przewidywalnej przyszłości napięcia ulegną złagodzeniu.

Co ważne, strach zogniskowany wokół wydarzeń międzynarodowych wykracza poza logikę wewnętrznego sporu politycznego. Badania socjologów z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu sprzed lat dowodzą również, że prowadzone w zaufanym gronie rozmowy związane z lękiem potrafią zbliżać do siebie rozmówców i wspólnie oswoić niepokoje. Nie jest zatem wykluczone, że w myśl badań CBOS-u strach o destabilizację wpływającą na Polskę może być jednym z czołowych tematów przy politycznym stole. I to niezależnie od narracji, którą w ostatnim czasie próbowali wykreować polscy politycy.

W kręgach politycznych krąży powiedzenie, że gdy idą święta, to polityczni spin doktorzy „muszą rzucić coś na świąteczny stół”. Rząd wybrał obniżenie cen paliw, co można namacalnie udowodnić. Środowisko prezydenckie na pierwszy plan wysunęło daleki od społecznych potrzeb temat TK, a Prawo i Sprawiedliwość – co nie jest niczym nowym – znowu skupiło się na wewnętrznych kłótniach między Mateuszem Morawieckim a Nowogrodzką.

Gdy w społeczeństwie dominuje strach, to szybkie efekty działań polityków potrafią przyczynić się do jego chwilowego rozmasowania. W tym miejscu rząd może zyskać kilka punktów przy świątecznych stołach. To jednak ulga na chwilę. Niepokoje na Bliskim Wschodzie utrzymują się, Donald Trump nadal będzie prezydentem USA, a widmo wybuchu kryzysu energetycznego cały czas rośnie.

Łączy nas...sędzia

Gdzie zatem szukać ucieczki? Pomóc może… Slavko Vinčić. Dla niezaznajomionych – mowa o słoweńskim arbitrze meczów piłki nożnej. Vinčić „wsławił się” kontrowersyjnym sędziowaniem ostatniego meczu barażowego Polska-Szwecja, którego stawką był awans do Mistrzostw Świata w Ameryce Północnej. Polakom niestety nie udało się awansować. Sędzia zdecydowanie Polakom nie pomógł, a wielu ekspertów i kibiców twierdzi, że znacząco zaszkodził.

Czy aby znaleźć panaceum na wielkanocne zjednoczenie potrzeba wspólnych strachów (Iran, paliwa) i wspólnego wroga (sędzia piłkarski)? Niżej podpisany autor z dwojga złego zdecydowanie rekomenduje piłkarską martyrologię niż kolejny odcinek jałowej kłótni o Polskę.

Główne wnioski

  1. Polacy odchodzą od dyskusji o wewnętrznych sporach politycznych na rzecz tematów międzynarodowych. Badania wskazują na rosnące zaniepokojenie sytuacją na Bliskim Wschodzie oraz polityką Stanów Zjednoczonych. Strach przed globalną destabilizacją może stać się głównym punktem odniesienia podczas spotkań rodzinnych.
  2. Rządowa interwencja polegająca na zamrożeniu cen paliw stanowi pragmatyczny element komunikacji ze społeczeństwem. Działania te bezpośrednio obniżają koszty życia obywateli i przynoszą im chwilową ulgę. Partia rządząca zyskuje w ten sposób przewagę wizerunkową nad opozycją poruszającą tematy abstrakcyjne dla przeciętnego wyborcy.
  3. Wysoki poziom polaryzacji zniechęca obywateli do poruszania przy stole skomplikowanych tematów ustrojowych. Próby zainteresowania społeczeństwa sporem o Trybunał Konstytucyjny z góry skazane są na niepowodzenie. Bezpiecznym gruntem do rozmów stają się zatem wspólne lęki lub sportowe kontrowersje wokół sędziowania meczów reprezentacji.