Sztuka zarządzania majątkiem
Jak zarobić na inwestycjach w niepewnych czasach? Przedstawiamy rady specjalistów
Nie bawić się w ruletkę w stylu „czarne przegrywa, kolor wygrywa”. „Nie całować lwa w tyłek”. „Zafundować sobie finansową siłownię”. A także unikać „gorących palców inwestora”. Takie oryginalne rady padały podczas zorganizowanej w redakcji XYZ debaty „Czy polski inwestor jest gotowy na niepewność?”.
Z tego artykułu dowiesz się…
- O czym powinien pamiętać początkujący inwestor.
- Czy z decyzją o inwestowaniu należy czekać na tzw. spokojne czasy.
- Kiedy się zdecydować na bezpośrednie inwestowanie, a kiedy skorzystać z usług firm, które w naszym imieniu zarządzają portfelem.
W debacie XYZ wzięli udział zarówno teoretycy, jak i praktycy inwestowania. Zastanawiali się, jakie są najlepsze strategie portfela inwestycyjnego na czasy niestabilnej geopolityki i niepewności. Rozmówcy odpowiadali też na pytanie, o czym powinien pamiętać początkujący inwestor. Zgodzili się, że – zwłaszcza w trudnych czasach – kluczowa jest odpowiedź na pytanie, co jest największym ryzykiem inwestorskim.
Największe ryzyko to nie znać ryzyk
Zdaniem Tomasza Koraba, prezesa EQUES Investment TFI SA, spółki specjalizującej się w tworzeniu i zarządzaniu funduszami inwestycyjnymi, wbrew powtarzanym nieraz w mediach opiniom, gospodarka wykazuje się stosunkowo dużą odpornością na niestabilność geopolityczną. Nawet toczące się obecnie konflikty międzynarodowe, w tym wojny, bardziej działają na zbiorową wyobraźnię niż na rynki. Dużym ryzykiem inwestycyjnym jest natomiast niewątpliwie rozwój sztucznej inteligencji.
– Wiemy, że AI to przełom, ale wciąż nie wiemy, kto na tym wygra. Dla inwestorów ma to określone reperkusje, bo przy wielu scenariuszach, trudno powiedzieć, który się zrealizuje – ocenił Tomasz Korab.
Wskazał też na zagrożenia, które się wiążą z narastającym długiem publicznym. Ocenił, że to nawet coś więcej niż źródło ryzyka.
– To materiał na globalny kryzys. W ostatnich dziesięcioleciach kraje niemal wyłącznie pożyczają. Właściwie nie ma państw, które miałyby zrównoważone finanse publiczne. Tymczasem pożyczanie stwarza iluzję, że dysponuje się nieograniczonymi zasobami. Przed wojną mówiono: „armaty zamiast masła”. Dziś często się nam wydaje, że możemy mieć i armaty i masło. Dlatego wysoki poziom życia utrzymujemy na kredyt. To bardzo niebezpieczne. Albo więc pojawi się jakiś mąż stanu na miarę Margaret Thatcher i powie wprost, że „rząd nie ma własnych pieniędzy, a jedynie wydaje pieniądze obywateli”. Albo – w dalszej perspektywie – czeka nas wariant grecki – przestrzegł Tomasz Korab.
Albo pojawi się jakiś mąż stanu na miarę Margaret Thatcher i powie wprost, że „rząd nie ma własnych pieniędzy, a jedynie wydaje pieniądze obywateli”. Albo – w dalszej perspektywie – czeka nas wariant grecki.
Tomasz Ciąpała, prezes G8, wskazał także wyzwanie, jakim jest cyberbezpieczeństwo oraz zbyt pochopne decyzje inwestorskie.
– Największe ryzyko to nie znać ryzyk oraz sytuacja, w której początkujący inwestor „nie wie, że nie wie” – ocenił prezes G8.
W kontekście makroekonomicznym Tomasz Ciąpała wskazał także na nadmierne zadłużenie.
Co siedzi w głowie Trumpa
Mateusz Borowiecki, przedsiębiorca i inwestor, ocenił, że dla wielu rządów możliwym wyjściem z sytuacji nadmiernego zadłużenia może stać się… inflacja.
– Ludzie mają wtedy mniej siły nabywczej, ale nadal mają pieniądze. Strategia wychodzenia z długu przez inflację nie jest najlepszym rozwiązaniem, ale jest najłatwiejsza politycznie. Dlatego oceniam, że ma realne szanse zaistnienia – powiedział Mateusz Borowiecki.
Przed takim rozwiązaniem zdecydowanie przestrzegał jednak Tomasz Korab. Ocenił, że wzrost cen to jedno z najniebezpieczniejszych zjawisk ekonomicznych.
– Inflacja zrywa umowę społeczną. To ona zabija demokrację i ona doprowadziła Hitlera do władzy. Kraje, które pozwalają sobie na inflację, kończą źle – podkreślił Tomasz Korab.
Jego zdaniem przegrana Viktora Orbána i problemy polityczne Donalda Trumpa w znacznym stopniu związane są właśnie z inflacją.
Prof. Krzysztof Borowski, wicedyrektor Instytutu Ryzyka i Rynków Finansowych w Szkole Głównej Handlowej, nawiązał do prezydenta USA, wymieniając go wśród zagrożeń dla stabilności gospodarki.
– Dla mnie ryzykiem jest to, co siedzi w głowie Trumpa. Boję się, że jest w niej jeszcze jakiś międzynarodowy konflikt albo nałożenie kolejnych ceł. Taka strategia szoków jest bardzo niebezpieczna – ocenił Krzysztof Borowski.
Boję się, że w głowie Donalda Trumpa jest jeszcze jakiś międzynarodowy konflikt albo nałożenie kolejnych ceł. Taka strategia szoków jest bardzo niebezpieczna.
Unikać strategii: „czarne przegrywa, kolor wygrywa”
Prowadzący debatę Grzegorz Nawacki, redaktor naczelny XYZ, zadał pytanie, czy w tak niestabilnych czasach w ogóle warto inwestować. Tomasz Korab odpowiedział, że jak najbardziej. Przyznał, że dla początkujących inwestorów zawsze ma jedną radę: „jeśli będziesz czekał z inwestycjami na spokojne czasy, to nie zainwestujesz nigdy”.
– Pracuję od 28 lat. Pamiętam, że gdy zaczynałem w latach 90., wybuchł kryzys rosyjski. Niedługo potem przyszedł kryzys azjatycki, a wkrótce po nim – załamanie rynku po bańce internetowej. Tak naprawdę historia gospodarcza świata to kroczenie od kryzysu do kryzysu – zauważył Tomasz Korab.
I podkreślił, że w tej sytuacji kluczowe jest rozróżnienie inwestowania od spekulowania.
– Inwestowanie to proces zdywersyfikowany, wymagający cierpliwości i czasu, w którym ryzyko jest rozłożone. Stawianie wszystkiego na jedną kartę nie jest prawdziwym inwestowaniem, lecz ruletką w stylu: „czarne przegrywa, kolor wygrywa” – powiedział Tomasz Korab.
Z prezesem EQUES Investment zgodził się Mateusz Borowiecki, przedsiębiorca i inwestor, który zaczął inwestować po sprzedaży swojej głównej firmy.
Historia gospodarcza świata to kroczenie od kryzysu do kryzysu.
– Uczę się tego, że inwestując, muszę działać odwrotnie niż wtedy, gdy prowadzę firmę. W moim przypadku rozwijanie własnego biznesu polegało w dużym stopniu na wybraniu specjalizacji, skoncentrowaniu się na niej i rozwijaniu jej jak tylko da się najlepiej. Inwestując, nie mogę tak działać, dzielę więc swoje aktywa na różne szufladki – wyjaśnił Mateusz Borowiecki.
„Nie całować lwa w tyłek”
Prof. Krzysztof Borowski podkreślał, że odpowiedzialne inwestowanie wymaga podejścia długoterminowego, co bywa trudne dla osób nastawionych na szybki zysk. Przywołał anegdotę, że spekulacje na giełdzie są jak całowanie lwa w tyłek: „duże ryzyko i wątpliwa przyjemność”.
– Wychodzę na arenę, widzę, że lew leży, więc robię z nim atrakcyjne selfie. Drugiego dnia jest podobnie, ale trzeciego dnia mój lew wstaje i przestaje być przyjemnie. W efekcie wynoszą mnie bez ręki lub bez nogi – przestrzegał profesor.
Krzysztof Borowski dał konkretną radę tym, którzy chcą inwestować, a jednocześnie mają dużą skłonność do ryzyka. Zauważył, że statystycznie jest to cecha spotykana głównie u mężczyzn.
Odpowiedzialne inwestowanie wymaga podejścia długoterminowego, co bywa trudne dla osób nastawionych na szybki zysk.
– Takie osoby powinny sobie założyć dwa konta. Jedno inwestycyjne, którego nie można ruszyć. Drugie, ze ściśle wyznaczoną sumą pieniędzy, do spekulacji. To drugie można potraktować trochę jak finansową siłownię. Nawet jeśli stracę odłożone na nim pieniądze, to będzie to ograniczona kwota, a ja sobie wytłumaczę, że poćwiczyłem – przekonywał Krzysztof Borowski.
Uwaga na gorące palce inwestora
Tomasz Ciąpała przyznał, że sam, jako młody biznesmen, „miał gorące palce” i lubił spekulować na giełdzie.
– Ale to się nie sprawdziło. Dziś staram się inwestować odpowiedzialnie, kierując się zasadą Warrena Buffeta, jednego z najlepszych inwestorów świata. Warren powtarzał, że kupuje akcje tych przedsiębiorstw, które chciałby mieć w całości. To zasada, którą się kieruję – powiedział Tomasz Ciąpała.
Warren Buffet powtarzał, że kupuje akcje tych przedsiębiorstw, które chciałby mieć w całości. To zasada, którą się kieruję.
Dodał, że unika też inwestowania w aktywa, na których się nie zna.
– Nie znam się na bitcoinach, złocie czy surowcach, za to znam się na biznesie, dlatego inwestuję w spółki – wyjaśnił Tomasz Ciąpała.
Zgodził się też, że bardzo ważna jest różnica między własnym biznesem a inwestowaniem.
– Biznes jest jak gra w szachy – zawsze jeden wygrywa, a drugi przegrywa. Inwestycji nie da się tak łatwo ocenić, bo to w pewnym sensie gra, która może trwać bez końca – dodał Tomasz Ciąpała.
Nie zamieniać inwestowania w hazard
Prof. Krzysztof Borowski ostrzegał przed uleganiem przesadnym emocjom, które towarzyszą inwestowaniu na giełdzie. Bywają bowiem wrogiem inwestora.
– Dużym błędem jest na przykład śledzenie notowań giełdowych i zbyt szybkie reagowanie na ich zmiany. Bardziej przypomina to wtedy hazard niż inwestowanie. Jak się uodpornić na przejściowe wahania? Polecam wprowadzenie sobie ograniczenia w kontrolowaniu portfela – zaznaczył profesor.
Tomasz Korab postawił tezę, że bezpośrednie inwestowanie jest zajęciem dla stosunkowo wąskiej grupy osób, które mają na to dużo czasu i są w miarę odporne na towarzyszące temu procesowi emocje. Pozostałe osoby mogą natomiast skorzystać z usług firm, które w ich imieniu zarządzają portfelem.
– Osoby, które zdecydowały się na inwestowanie pośrednie i mają portfel funduszy albo indywidualnie zarządzany portfel, nie powinny sprawdzać wyników częściej niż raz na miesiąc. Nie inwestuje się przecież po to, żeby w ciągu tygodnia zostać milionerem – wyjaśnił Tomasz Korab.
Osoby, które zdecydowały się na inwestowanie pośrednie i mają portfel funduszy albo indywidualnie zarządzany portfel, nie powinny sprawdzać wyników częściej niż raz na miesiąc.
Mateusz Borowiecki, przedsiębiorca i inwestor opowiedział historię ze swojego życia, która oduczyła go takiego „hazardowego” podejścia do inwestycji. Jako dwudziestoparoletni chłopak wziął udział w miesięcznym konkursie spekulacyjnym, w którym do wygrania był samochód. Inwestowało się wirtualne pieniądze, wygrywała tylko jedna osoba.
– Bardzo mnie to wkręciło, niemal przez całą dobę zajmowałem się transakcjami. Startowałem ze 100 tys. zł, po tych trzech tygodniach miałem 4 mln zł, byłem na siódmym miejscu, nerwowo zacząłem więc gonić czołówkę. W efekcie miałem mniej niż na początku, podobnie zresztą jak inni uczestnicy gry. Zrozumiałem wtedy, że zupełnie bez sensu straciłem miesiąc życia. To mnie skutecznie oduczyło takiego działania – przyznał inwestor.
Nie wyrzucać do kosza podręczników ekonomii
Prowadzący debatę zwrócił uwagę na to, że w światowej ekonomii we współczesnych czasach nie działa wiele reguł, które wydawały się żelazne. Przykłady? Mimo konfliktów międzynarodowych nie drożeje złoto. Wbrew niestabilnej sytuacji finansowej, rosną notowania giełdy. A inwestorom zagranicznym w Polsce najwyraźniej nie przeszkadza bliskość konfliktu w Ukrainie. Czy to znaczy, że podręczniki do ekonomii trzeba wyrzucić do kosza? I co ta sytuacja oznacza dla inwestora?
Prof. Krzysztof Borowski bronił podręczników akademickich, podkreślając, że opisują sytuacje modelowe i w miarę stabilny rynek. A o to w dzisiejszej sytuacji międzynarodowej jest bardzo trudno.
Także Tomasz Korab uspokajał. Prezes EQUES Investment TFI SA zwrócił bowiem uwagę, że mimo niestabilnej sytuacji międzynarodowej na inwestycjach wciąż da się zarabiać, co powinno napawać optymizmem.
– Kluczem do sukcesu jest dobrze zdywersyfikowany portfel i inwestowanie – mówił Tomasz Korab.
I apelował, by przekonywać Polaków, że ich pieniądze mogą dla nich pracować.
– 25 lat temu zaledwie 8 proc. naszego społeczeństwa miało jakiekolwiek oszczędności. Dziś ok. 40 proc. co miesiąc odkłada pieniądze. W efekcie, jak się szacuje, polskie gospodarstwa domowe mają odłożone w gotówce jakieś 1,5 bln zł. Te pieniądze w najlepszym razie leżą na niskooprocentowanych instrumentach, niektórzy kupują za nie kolejne mieszkanie na wynajem. Ponieważ Polacy przez dekady nie mieli oszczędności, teraz odczuwają satysfakcję, że to się wreszcie zmieniło. Jednak kolejnym krokiem powinna być świadomość, że ich pieniądze mogą zarabiać! – przekonywał Tomasz Korab.
Ponieważ Polacy przez dekady nie mieli oszczędności, teraz odczuwają satysfakcję, że to się wreszcie zmieniło. Jednak kolejnym krokiem powinna być świadomość, że ich pieniądze mogą zarabiać.
Uważać na zbyt duże koszty psychologiczne
Pytani o rady dla inwestorów, specjaliści zahaczali nie tylko o ekonomię, ale i psychologię. Mateusz Borowiecki zwrócił uwagę, że strategia inwestorska powinna być spójna z osobowością inwestora.
– Nie może stać się dla niego źródłem zbyt dużego stresu związanego z przejściowymi stratami – ostrzegał Mateusz Borowiecki.
Prof. Krzysztof Borowski zalecił nawet swoisty autoeksperyment. Polega on na tym, by na początku dać sobie krótki, np. trzymiesięczny horyzont czasowy, inwestując stosunkowo niewielką kwotę. To dobry czas, by się przyjrzeć, jak znosi się proces inwestorski.
– Jeśli znoszę to dobrze, to stopniowo mogę zwiększać zaangażowanie. Jeśli jednak się okaże, że ponoszę zbyt duże koszty psychiczne, lepiej się zdecydować na inwestowanie pasywne np. w fundusze indeksowe lub ETF. Można się też zdecydować na Asset Management, czyli profesjonalną usługę polegającą na inwestowaniu pieniędzy klientów w ich imieniu, zgodnie z ustaloną strategią, celem i poziomem ryzyk – przekonywał profesor.
Tomasz Korab podkreślił z kolei, że nie da się uciec od nieprzewidywalności i zmienności rynków.
– Dlatego inwestor musi się z tym pogodzić i to zaakceptować. Jedyna wygrywająca strategia to dywersyfikacja portfela dobrana do charakteru inwestora. Najważniejszym czynnikiem inwestycyjnym jest sam klient, jego osobowość, poziom osobistej awersji do ryzyka. Kiedy już się to określi, trzeba zaakceptować przejściowe straty i po prostu inwestować. To się naprawdę opłaca – podsumował prezes EQUES Investment TFI.
Główne wnioski
- Wbrew powtarzanym nieraz opiniom, gospodarka wykazuje się stosunkowo dużą odpornością na niestabilność geopolityczną.
- Odpowiedzialne inwestowanie wymaga podejścia długoterminowego, co bywa trudne dla osób nastawionych na szybki zysk.
- Dużym błędem inwestorów jest śledzenie notowań giełdowych i zbyt szybkie reagowanie na ich zmiany.
Debata została zorganizowana na zlecenie EQUES Investment TFI SA.
