Kategoria artykułu: Biznes

KNF podejrzewa dwóch znanych menedżerów TFI o manipulację obligacjami. „Nadzór się myli”

Prezes TFI i ceniony zarządzający, inwestując własne pieniądze, mieli manipulować kursami obligacji skarbowych i BGK. Obaj zapewniają w rozmowie z XYZ, że KNF się myli. Oto kulisy sprawy.

Krzysztof Mazurek i Witold Chuść, menedżerowie Rockbridge TFI
Krzysztof Mazurek (z lewej) i Witold Chuść od ponad 20 lat są związani z rynkiem finansowym i przez ten czas zbudowali reputację doświadczonych ekspertów. Zarzuty formułowane przez KNF mogą poważnie nadwyrężyć ich zawodowy wizerunek. fot. Materiały prasowe, grafika przygotowana z wykorzystaniem AI.

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Kim są menedżerowie TFI, których KNF podejrzewa o manipulację
  2. Jak podejrzewani komentują ustalenia nadzoru
  3. Jaka jest skala manipulacji na polskim rynku kapitałowym
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.

29 sierpnia Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) wypuściła elektryzujący komunikat. Poinformowała, że wykryła „manipulację w obrocie obligacjami wyemitowanymi przez Skarb Państwa i Bank Gospodarstwa Krajowego notowanymi na rynku Catalyst”. Wiadomość jest elektryzująca, bo rynek obligacji skarbowych ma ogromną wartość i płynność, obroty przekraczają 200 mld zł miesięcznie, a głównymi graczami na nim są największe instytucje finansowe, nie tylko z Polski. Manipulowanie nim wymagałoby gigantycznych sum. Jednak nadzorca manipulacji dopatrzył się na rynku Catalyst. To nie jest główny rynek, na którym handluje się papierami skarbowymi, ale nawet w jego przypadku miesięczne obroty idą w setki milionów złotych. Tym większe zaskoczenie wywołało to, że KNF zarzuca manipulację „dwóm kluczowym pracownikom” jednego z TFI. Pierwszy miał dzięki niej zarobić 646 tys. zł, a drugi – 350 tys. zł.

W komunikacie nie padają nazwiska ani nawet nazwa firmy, w której pracują. Od tego momentu w redakcji XYZ próbujemy ustalić szczegóły sprawy. Drogą oficjalną jest to niemożliwe, ale udało nam się dotrzeć do informatorów, dzięki którym poznaliśmy personalia. Jednak po tym, jak dotarliśmy do osób, którym KNF zarzuca manipulację, sprawa zrobiła się jeszcze ciekawsza. Zapewniają, że nigdy nie dokonywali niezgodnych z prawem transakcji, i zaprzeczają, że kiedykolwiek manipulowali kursami obligacji. O tym, że postępowanie wobec nich się toczy, dowiedzieli się z… pytań dziennikarzy. Ale po kolei.

Na czym polega manipulacja wykryta przez KNF

Na czym ma polegać ta wykryta manipulacja? Według KNF dwóch pracowników TFI miało pomiędzy 9 maja 2022 r. a 6 czerwca 2025 r. dokonywać transakcji zabronionych prawem. Transakcje nie dotyczyły funduszy, z którymi są związani, nie ma więc mowy o tym, że klienci w wyniku ich działania ponieśli straty. Chodzi po prostu o to, że menedżerowie mieli się wzbogacić w sposób niedozwolony, zawierając transakcje na swoich prywatnych rachunkach maklerskich.

Według KNF menedżerowie mieli składać zlecenia tak, by sztucznie tworzyć wrażenie dużego zainteresowania obligacjami i wpływać na ich cenę — podbijać ją, zaniżać albo nie pozwalać jej spaść poniżej określonego poziomu. Mieli także składać na własny rachunek zlecenia przeciwstawne do zleceń składanych później przez fundusz. Mówiąc wprost: wiedząc, że fundusz, którym zarządzał jeden z nich, będzie sprzedawał obligacje, kupowali je z prywatnego rachunku lub odwrotnie.

KNF uznała sprawę za na tyle poważną, że 22 lipca złożyła zawiadomienie do prokuratury. Nieco ponad miesiąc później opublikowała komunikat, informując o tym rynek. Ale bez personaliów.

Komu KNF zarzuca manipulację obligacjami

Z naszych ustaleń wynika, że KNF zarzuca manipulację Krzysztofowi Mazurkowi, prezesowi Rockbridge TFI i Witoldowi Chuściowi, głównemu ekonomiście Rockbridge TFI, a do października 2025 r. zarządzającemu funduszem obligacji w tym TFI. Obaj należą do najbardziej znanych postaci na rynku. Chuść z rynkiem kapitałowym związany jest od 1998 r., zdał wszystkie egzaminy CFA Level III. Przez lata fundusze dłużne, którymi zarządzał należały do najlepszych na rynku. Mazurek z rynkiem finansowym związał się pięć lat później niż Chuść. Nigdy nie zajmował się zarządzaniem funduszami, ale jest cenionym ekspertem od ich sprzedaży. Szefem TFI jest od 2018 r.

– Jestem zszokowany sugestią, że przytoczony komunikat KNF miałby dotyczyć mnie. Nie identyfikuję absolutnie żadnych moich działań, które miałyby choć znamiona tego, co odczytałem w komunikacie KNF. Nigdy nie manipulowałem kursem obligacji Skarbu Państwa, BGK ani żadnego innego instrumentu finansowego. Nigdy nie byłem informowany ani wzywany przez KNF ani żadne inne organy w jakiejkolwiek tego typu sprawie. Niezależnie zamierzam oddać się do dyspozycji rady nadzorczej w poczuciu odpowiedzialności za firmę, której ta sprawa w ogóle nie dotyczy – odpowiedział na nasze pytania Krzysztof Mazurek.

Zapewnił, że w poniedziałek spróbuje ustalić w KNF, czy zawiadomienie rzeczywiście dotyczy właśnie jego i będzie bronił swojego dobrego imienia.

W podobnym tonie odpowiedział Witold Chuść.

– O tym, że KNF złożyła na mnie zawiadomienie, dowiaduję się od pana. Potwierdzam, że jestem aktywnym inwestorem, ale zawsze dokonywałem transakcji zgodnie z prawem. Wszystkie realizowane przeze mnie transakcje na obligacjach skarbowych zawsze odzwierciedlały warunki cenowe z rynku międzybankowego, który jest głównym wyznacznikiem notowań tych instrumentów, gdyż według danych KDPW to na tym rynku odbywa się 99,8 proc. obrotu. Z tej perspektywy teza o jakiejkolwiek manipulacji jest abstrakcyjna. Przytoczony w komunikacie poziom rzekomej korzyści został wyliczony – jak mogę się domyślać – po prostu w oparciu o przyrost odsetek i przesunięcie się krzywej rentowności wynikające z długoterminowego trzymania tych obligacji, a nie jako spread cenowy – odpowiedział Witold Chuść.

Jak do sprawy odnosi się TFI, którego są pracownikami?

– Jako Rockbridge TFI nie mieliśmy dotychczas żadnej informacji, że zawiadomienie dotyczy naszych pracowników. Warto podkreślić, że z komunikatu KNF wynika, iż sprawa dotyczy prywatnych transakcji tych osób i nie miały one żadnego wpływu na działalność funduszy i klientów. Jako rada nadzorcza podejmiemy wszystkie niezbędne działania, aby utrzymać pełen komfort partnerów biznesowych i klientów – mówi Katarzyna Szwarc, przewodnicząca rady nadzorczej Rockbridge TFI.

Warto wiedzieć

Czym jest Rockbridge?

Rockbridge to jedno z najstarszych TFI w Polsce. Powstało w 1998 r. i do 2017 r. działało jako BPH TFI, wówczas zostało przejęte przez grupę Altus. Od tego czasu należy do grona towarzystw niezwiązanych z grupą bankową ani ubezpieczeniową. Jako podmiot, za którym nie stoi własna sieć sprzedaży dużej grupy finansowej, o klientów musi rywalizować przede wszystkim wynikami inwestycyjnymi. W ostatnich latach Rockbridge osiągało wyróżniające się wyniki w wielu klasach aktywów i zdobywało nagrody branżowe. Zarządza ok. 3,5 mld zł aktywów, co plasuje je w okolicy 20. miejsca na rynku. Na przestrzeni lat zdarzały mu się jednak także uchybienia. KNF zakwestionowała m.in. sposób naliczania opłaty za zarządzanie w jednym z funduszy. Ostatecznie sprawa zakończyła się układem TFI z KNF, na mocy którego karę obniżono.

Manipulacje częstsze na rynku akcji

Manipulacje kursem należą do najpoważniejszych przestępstw giełdowych. Jednak dużo częściej dotyczą akcji niż obligacji.

– Opisane w komunikacie metody manipulacji są charakterystyczne dla rynku niepłynnych akcji. Trudno mi sobie wyobrazić, by były równie skuteczne na rynku obligacji skarbowych, który jest bardzo płynny. Profesjonalni inwestorzy szybko wykorzystują pojawiające się różnice cenowe – komentuje jeden z dilerów obligacji skarbowych na rynku międzybankowym.

Manipulacje na rynku obligacji skarbowych zdarzają się znacznie rzadziej niż na rynku akcji. Jeśli już dochodzi do manipulacji na rynku długu, częściej dotyczą one mało płynnych obligacji korporacyjnych, zwłaszcza papierów firm o podwyższonym ryzyku, które oferują inwestorom wyższe oprocentowanie (tzw. high yield). Ich notowania i sposób handlu są bowiem bardziej zbliżone do rynku akcji.

Jednym z najsłynniejszych przypadków manipulacji na rynku obligacji skarbowych była sprawa Salomon Brothers z początku lat 90. Jeden z największych wówczas amerykańskich banków inwestycyjnych próbował zdominować aukcje obligacji organizowane przez Departament Skarbu USA. Chodziło o wywołanie tzw. short squeeze, czyli sytuacji, w której inni uczestnicy rynku byli zmuszeni odkupywać obligacje po coraz wyższych cenach od podmiotu, który wcześniej zgromadził ich dużą część.

Warto wiedzieć

Ile podejrzanych transakcji wykrywa KNF?

Na warszawskiej giełdzie co roku zawierane są miliony transakcji. Liczba zgłoszeń o podejrzanych transakcjach i zleceniach (STOR) na polskim rynku kapitałowym systematycznie maleje. W 2021 r. do nadzoru trafiło 136 takich zgłoszeń, a w 2025 r. już tylko 78. W ciągu pięciu lat było ich łącznie 539.

Manipulacja jest najczęściej zgłaszanym rodzajem potencjalnego nadużycia. W 2025 r. dotyczyło jej 51 z 78 raportów STOR. Kolejne 23 zgłoszenia dotyczyły możliwego wykorzystania informacji poufnej, a cztery – innych nieprawidłowości

Znacznie mniej spraw trafia do prokuratury. W 2025 r. KNF złożyła osiem zawiadomień dotyczących podejrzenia manipulacji oraz pięć dotyczących ujawnienia lub wykorzystania informacji poufnej. Łącznie było to 13 spraw. Tyle samo zawiadomień złożono w 2024 r., wobec 11 w 2023 r., 10 w 2022 r. i pięciu w 2021 r.

Nie w każdym przypadku prokuratura podziela ocenę KNF i kieruje sprawę do sądu. Jeszcze mniej postępowań kończy się skazaniem. Jak wynika z analizy spraw z lat 2002–2020 autorstwa Czesława Martysza z SGH, w przypadku manipulacji 46 proc. zawiadomień do prokuratury zakończyło się wyrokiem skazującym. Przy wykorzystaniu lub ujawnieniu informacji poufnej było to zaledwie 7 proc.

Do tego dochodzi długość postępowań. Sprawy dotyczące manipulacji trwały średnio 7,8 razy dłużej niż przeciętne postępowanie karne.

Główne wnioski

  1. KNF podejrzewa dwóch menedżerów Rockbridge TFI o manipulację obligacjami Skarbu Państwa i BGK. Według nadzoru mieli oni na prywatnych rachunkach zawierać transakcje, które mogły wpływać na kursy papierów i przyniosły im łącznie blisko 1 mln zł korzyści.
  2. Obaj menedżerowie stanowczo odrzucają zarzuty i twierdzą, że o sprawie dowiedzieli się od dziennikarzy. Przekonują, że ich transakcje były zgodne z prawem i nie dokonywali transakcji, o których KNF pisze w komunikacie.
  3. Sprawa jest nietypowa, bo manipulacje znacznie częściej dotyczą akcji i mało płynnych obligacji korporacyjnych niż bardzo płynnych papierów skarbowych. KNF skierowała sprawę do prokuratury, ale samo zawiadomienie nie przesądza o winie ani o tym, że dojdzie do postawienia zarzutów.