Kategorie artykułu: Sport Świat

Kolejny Polak w FC Porto. Co czeka Oskara Pietuszewskiego na Estádio do Dragão?

Siedemnastoletni Oskar Pietuszewski, do niedawna skrzydłowy Jagiellonii Białystok, zasilił szeregi FC Porto, zostawiając w klubowej kasie z Podlasia 10 mln euro. Tym samym trafił do jednego z najbardziej renomowanych zespołów w Portugalii, gdzie będzie występował obok Jana Bednarka i Jakuba Kiwiora. To bez wątpienia jeden z najgłośniejszych transferów w polskiej piłce ostatnich lat.

Oskar Pietuszewski po strzeleniu gola Czarnogórze w meczu eliminacji młodzieżowych mistrzostw Europy
Oskar Pietuszewski po strzeleniu gola Czarnogórze w meczu eliminacji młodzieżowych mistrzostw Europy. Fot. NurPhoto/ Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Ile na transferze Oskara Pietuszewskiego zarobi Jagiellonia Białystok i jak ta transakcja wypada na tle największych transferów w historii Ekstraklasy.
  2. Dlaczego FC Porto od lat sięga po polskich piłkarzy.
  3. Jaką rolę przewiduje się dla Oskara Pietuszewskiego w pierwszym sezonie gry na Półwyspie Iberyjskim.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Menedżer zawodnika, Mariusz Piekarski, ujawnił, że Pietuszewski znajdował się również w orbicie zainteresowań FC Barcelony. To tylko potwierdza skalę talentu młodego skrzydłowego. Ostatecznie wybór padł na Porto, z którym Polak podpisał kontrakt obowiązujący do 5 stycznia 2029 r. W umowie zawarto klauzulę odstępnego w wysokości 60 mln euro, co jasno pokazuje, jak wysoko Portugalczycy cenią potencjał zawodnika.

Pietuszewski uchodzi dziś za jeden z największych talentów polskiego futbolu. W rozgrywkach PKO BP Ekstraklasy wielokrotnie dawał się poznać jako piłkarz bez kompleksów. Imponował odwagą w grze, dynamiką i gotowością do podejmowania ryzyka. Nieprzypadkowo jeszcze przed ukończeniem 18. roku życia zadebiutował w reprezentacji Polski U-21, prowadzonej przez Jerzego Brzęczka. To najlepiej pokazuje skalę zaufania i oczekiwań wobec młodego skrzydłowego.

Warto wiedzieć

Największe transfery z PKO BP Ekstraklasy w historii

Transfer Oskara Pietuszewskiego do FC Porto za 10 mln euro plasuje go w ścisłej czołówce najwyższych sprzedaży w dziejach polskiej ligi. Poniżej zestawienie największych transakcji wychodzących z PKO BP Ekstraklasy – według oficjalnych kwot transferowych:

  • Jakub Moder (Lech Poznań → Brighton, 2020) – 11 mln euro
  • Kacper Kozłowski (Pogoń Szczecin → Brighton, 2022) – 11 mln euro
  • Ante Crnac (Raków Częstochowa → Norwich City, 2024) – 11 mln euro
  • Jakub Kamiński (Lech Poznań → VfL Wolfsburg, 2022) – 10 mln euro
  • Ernest Muçi (Legia Warszawa → Beşiktaş, 2024) – 10 mln euro
  • Oskar Pietuszewski (Jagiellonia Białystok → FC Porto, 2026) – 10 mln euro
  • Radosław Majecki (Legia Warszawa → AS Monaco, 2020) – 7 mln euro
  • Jan Ziółkowski (Legia Warszawa → AS Roma, 2025) – 6,6 mln euro
  • Jan Bednarek (Lech Poznań → Southampton, 2017) – 6 mln euro
  • Kamil Piątkowski (Raków Częstochowa → RB Salzburg, 2021) – 6 mln euro
  • Michał Skóraś (Lech Poznań → Club Brugge, 2023) – 6 mln euro
  • Maxi Oyedele (Legia Warszawa → Strasbourg, 2025) – 6 mln euro

Transfer Pietuszewskiego wpisuje się więc w ścisłą elitę największych sprzedaży w historii ligi. Jednocześnie jest jednym z nielicznych przypadków, gdy tak wysoka kwota została zapłacona za zawodnika, który nie ukończył jeszcze 18 lat. To dodatkowo podkreśla skalę oczekiwań i potencjał, jaki widzą w nim skauci FC Porto.

– Jestem bardzo podekscytowany talentem Oskara Pietuszewskiego w tak młodym wieku. Mam wobec niego duże oczekiwania i uważam, że może być przyszłością FC Porto. Zakładam, że wniesie do zespołu wiele jakości i z czasem stanie się ważnym ogniwem drużyny. To skrzydłowy obdarzony dużym talentem, silny fizycznie, dobrze radzący sobie w pojedynkach jeden na jednego. Zrobił na mnie wrażenie także dryblingiem. Analizy pokazują, że powinien jeszcze poprawić decyzyjność, ale to element, nad którym da się skutecznie pracować. Jestem przekonany, że treningi pod okiem trenera Farioliego przyniosą tu szybkie efekty – mówi Matheus Barbosa de Lima Silva, autor profilu „Porto Insider” na platformie X.

Duże transfery na porządku dziennym

Od lat w Polsce funkcjonuje przekonanie, że Portugalczycy należą do ścisłej europejskiej czołówki w szkoleniu młodych piłkarzy. Ich akademie uchodzą za wzór systemowości, a kluby – za mistrzów w wyszukiwaniu i monetyzowaniu talentów. Niewykluczone jednak, że ten obraz bywa miejscami nadmiernie idealizowany. Rzeczywistość zwykle jest bardziej złożona, niż sugeruje utrwalona narracja o „fabrykach piłkarzy” znad Atlantyku.

– To mit, że wychowankowie albo bardzo głęboki skauting są dziś czynnikiem, który pozwala FC Porto za każdym razem „wyławiać” zdolnych zawodników za niewielkie pieniądze, a następnie sprzedawać ich z ogromnym zyskiem. W przypadku wielkiej trójki portugalskiego futbolu – FC Porto, Sportingu i Benfiki – normą stały się już transfery powyżej 10, a nawet 20 milionów euro – mówi Szymon Rojek, komentator Polsatu Sport i Eleven Sports.

Ogromne pieniądze i ligowa dominacja

Trzeba mieć świadomość, że FC Porto dysponuje dziś bardzo dużymi środkami finansowymi, co znajduje bezpośrednie odzwierciedlenie w wynikach sportowych. Klub od lat funkcjonuje w zupełnie innej skali niż większość ligi portugalskiej.

– Na przestrzeni lat zespół z Estádio do Dragão przeprowadził blisko 60 transferów o wartości co najmniej 10 milionów euro. Porto od dawna realizuje spójną strategię. Inwestuje w młodych, często jeszcze nieoczywistych piłkarzy albo sięga po zawodników, którzy nie przebili się w ligach TOP 5 – jak choćby Borja Sainz. Po odejściu Sérgio Conceição i zmianach właścicielskich klub zaliczył chwilowy zastój, ale pod rządami André Villas-Boasa projekt odzyskał dynamikę. Jesienna runda była pod tym względem wyjątkowa. Tylko jeden remis, pozostałe spotkania zakończone zwycięstwami – wylicza Adam Rybczyński, ekspert od ligi portugalskiej.

Adekwatna kwota?

Transfer Oskara Pietuszewskiego już teraz przeszedł do historii Jagiellonii Białystok. 17-latek został najdrożej sprzedanym piłkarzem w dziejach klubu, bijąc dotychczasowy rekord aż o sześć milionów euro. Poprzednim rekordzistą był Patryk Klimala, który kilka lat temu trafił do Celticu Glasgow. Jednak jego zagraniczna kariera nie potoczyła się zgodnie z oczekiwaniami.

W przypadku Pietuszewskiego skala zainteresowania oraz warunki transferu pokazują jednak, że FC Porto widzi w nim nie tylko projekt rozwojowy, lecz realny kapitał sportowy na najbliższe lata.

– To, że Porto zapłaciło tak dużo za bardzo młodego zawodnika, jest w pełni zrozumiałe. Gdyby klub chciał dziś pozyskać dwudziestokilkulatka, który od razu robiłby różnicę na boisku, musiałby wyłożyć raczej 40 milionów euro. Tymczasem 19-letni Victor Froholdt czy William Gomes to przykłady piłkarzy, w których Porto zainwestowało właśnie z myślą o tym, by w przyszłości zarobić na nich znacznie więcej – wyjaśnia Szymon Rojek.

Zaciąg znad Wisły

Kiedyś mówiło się o „polskiej kolonii” w Borussii Dortmund – w czasach, gdy barwy BVB reprezentowali jednocześnie Łukasz Piszczek, Jakub Błaszczykowski i Robert Lewandowski. Dziś podobne skojarzenia zaczynają pojawiać się w kontekście FC Porto. Do dwóch polskich obrońców – Jana Bednarka i Jakuba Kiwiora – dołączył bowiem niezwykle utalentowany nastolatek, który ma wszelkie predyspozycje, by w kolejnych sezonach stać się kolejnym ważnym nazwiskiem znad Wisły w portugalskiej lidze.

– Poprzedni sezon był okresem przejściowym. Przyjście trenera Francesco Farioliego okazało się momentem zwrotnym. Na jego życzenie do zespołu dołączyli doświadczeni środkowi obrońcy: Jan Bednarek, Jakub Kiwior oraz weteran Thiago Silva. W polityce kadrowej chodzi dziś przede wszystkim o zachowanie równowagi między młodością a doświadczeniem. Przez lata widzieliśmy w Porto silną orientację na piłkarzy z Ameryki Południowej. Teraz dochodzi do tego także wyraźne otwarcie na zawodników z Polski – zauważa Adam Rybczyński.

Właściwa rola na boisku

Szymon Rojek, który w ostatnich dwóch sezonach komentował praktycznie wszystkie mecze Jagiellonii Białystok w Lidze Konferencji i od lat śledzi ligę portugalską, z ostrożnym optymizmem ocenia przyszłość Pietuszewskiego.

– Biorąc pod uwagę wysokość transferu, można zakładać, że Polak od razu znajdzie się w pierwszym zespole. Trzeba jednak studzić hurraoptymizm – nikt nie rozłoży przed nim czerwonego dywanu do wyjściowej jedenastki. Oskar będzie w kadrze meczowej, powinien dostawać minuty, ale wszystko musi odbywać się stopniowo. Konkurencja w Porto jest naprawdę duża. Warto też pamiętać, że niekoniecznie musi grać wyłącznie na skrzydle. W Białymstoku od dawna mówiło się, że najlepiej czuje się w roli „dziesiątki” – podkreśla rozmówca XYZ.

Kapitalne pierwsze wrażenia

18 stycznia na długo zapisze się w pamięci 17-letniego zawodnika. Tego dnia zadebiutował w lidze portugalskiej, pojawiając się na boisku w 73. minucie meczu z Vitória Guimarães, gdy zmienił Borję Sainza. Kilka minut później zaznaczył swoją obecność, wywalczając rzut karny dla FC Porto. Chwilę później Alan Varela wykorzystał „jedenastkę”, zdobywając jedyną bramkę spotkania i przesądzając o zwycięstwie „Smoków”.

Nasz rodak sprawił spore problemy Telmo Arcanjo, jednemu z zawodników gospodarzy. W dziewiątej minucie doliczonego czasu gry Portugalczyk sfaulował Pietuszewskiego tuż przed polem karnym. Obejrzał za to drugą żółtą kartkę, a w konsekwencji musiał opuścić boisko. Wcześniej ten sam piłkarz nie poradził sobie z dynamicznym Polakiem, doprowadzając do rzutu karnego dla FC Porto.

Były zawodnik Jagiellonii zbiera bardzo dobre recenzje w portugalskich mediach. Na platformie X szeroko komentowane jest również jego efektowne zagranie zewnętrzną częścią stopy. Bywa porównywane do firmowych zagrań Ricardo Quaresmy, jednego z najbardziej widowiskowych piłkarzy w historii portugalskiego futbolu.

Patrząc na tę sytuację, widać piłkarza obdarzonego dużą swobodą w grze, który nie odczuwa paraliżującej presji. A przecież trafił do klubu o ogromnej renomie, regularnie występującego w jednej z najsilniejszych lig Europy. Pietuszewski sprawia wrażenie zawodnika, który naturalnie odnajduje się na dużej scenie, nie tracąc przy tym odwagi w pojedynkach i luzu w podejmowaniu decyzji.

Słabość do Polaków

Oskar Pietuszewski może również liczyć na życzliwe nastawienie portugalskich kibiców. Polscy piłkarze od lat cieszą się w Portugalii dobrą opinią – często postrzegani są jako pracowici, zdyscyplinowani i lojalni wobec klubu. Niejednokrotnie spotykali się tam nie tylko z sympatią, ale wręcz z wyraźnym uznaniem. To z pewnością ułatwia młodemu zawodnikowi wejście w nowe środowisko i budowanie pozycji w zespole.

– Polacy mają w Porto znakomitą reputację, między innymi dzięki historycznym zasługom Józefa Młynarczyka i Grzegorza Mielcarskiego. Gdy kilka lat temu obaj pojawili się w Porto, młodzi kibice zaczepiali ich, by wyrazić podziw dla dawnych osiągnięć. Ta pamięć wciąż jest żywa, bo stanowili fundament znakomitej drużyny. Polscy piłkarze są tu cenieni za mentalność i etos pracy. Dziś szczególne uznanie budzą przywódcze cechy Jana Bednarka oraz czysta, odpowiedzialna gra Jakuba Kiwiora, który rzadko ogląda żółte kartki – podkreśla Adam Rybczyński.

Bednarek i Kiwior powinni odegrać istotną rolę w procesie aklimatyzacji młodszego kolegi, który dopiero oswaja się z realiami życia i futbolu w nowym kraju.

– Jestem pełen nadziei i ciekaw, jak Pietuszewski będzie prezentował się w FC Porto. Jego rodacy – Kiwior i Bednarek – z pewnością pomogą mu w adaptacji i rozwoju, bo to bardzo doświadczeni zawodnicy. „Smoki” mają wymagających kibiców. Liczę na to, że ten nowy talent sprawi nam wiele radości – mówi Matheus Barbosa de Lima Silva.

Zasadniczy szkoleniowiec

Z kim przyjdzie współpracować Oskarowi Pietuszewskiemu w Portugalii i kto będzie odpowiadał za jego rozwój?

Francesco Farioli to trener niezwykle wymagający pod względem taktycznym. Przestrogą może być historia Rodrigo Mory, który jeszcze przed ukończeniem 18. roku życia stał się jedną z gwiazd zespołu. Szkoleniowiec nie był jednak zadowolony z jego pracy w defensywie i realizacji założeń taktycznych. Efekt? Mora na początku sezonu oglądał mecze z ławki. Sam talent nie wystarczy, by wejść z marszu do pierwszego składu. Dla Oskara ta wiosna będzie czasem adaptacji. Dopiero kolejne rozgrywki pokażą, jaką rolę będzie odgrywał w Porto – prognozuje Szymon Rojek.

Duża jakość na obu flankach

Choć w PKO BP Ekstraklasie i Lidze Konferencji Pietuszewski dał się poznać jako zawodnik błyskotliwy i dynamiczny, w Porto poprzeczka zawieszona jest znacznie wyżej. To zespół naszpikowany piłkarzami o wysokich umiejętnościach technicznych.

– Skrzydłowi Porto mają bardzo ciekawy profil. Nie są przyklejeni do linii bocznej i nie ograniczają się do dośrodkowań. Borja Sainz potrafi zejść do środka i zakończyć akcję strzałem, Wiliam Gomes słynie z zejść na lewą nogę, a Pepê Aquino to w gruncie rzeczy „dziesiątka” przesunięta na skrzydło. Oskar idealnie wpisuje się w ten model, choć jest najmłodszy z całej grupy. Jednocześnie ma największy potencjał rozwojowy – ocenia komentator Eleven Sports.

Podobnego zdania jest Adam Rybczyński. Zwraca uwagę, że przed młodym Polakiem stoi poważne wyzwanie, ale i realna szansa na przebicie się w dłuższej perspektywie.

– Pietuszewski jest jednym z czterech zawodników branych pod uwagę do gry na skrzydłach. Priorytetem pozostaje jednak lewa flanka, gdzie w ostatnich miesiącach błyszczał odrodzony Borja Sainz – gwarant bramek i asyst. Czasami po tej stronie występuje także Pepê Aquino. Przy napiętym kalendarzu i grze na kilku frontach Oskar może jednak regularnie pojawiać się na boisku jako realna opcja rotacyjna – podkreśla rozmówca XYZ.

Wszystko wskazuje więc na to, że choć droga do pierwszego składu nie będzie krótka, FC Porto widzi w młodym Polaku projekt długofalowy – i inwestycję, która w przyszłości może przynieść zarówno sportowy, jak i finansowy zwrot.

Kto najlepiej szkoli młodzież?

Nie od dziś wiadomo, że FC Porto oraz lizbońskie potęgi – Sporting i Benfica – pozostają poza zasięgiem reszty stawki w Portugalii. Jak jednak na tle konkurencji wypadają „Smoki”, jeśli chodzi o pracę z młodymi piłkarzami?

– W ostatnich latach najmniej wychowanków gra w Benfice. Zdarza się nawet, że w wyjściowym składzie nie ma ani jednego Portugalczyka. To efekt pewnego zastoju w tej – skądinąd znakomitej – akademii. Od lat numerem jeden pod względem stawiania na młodzież pozostaje Sporting. Bywają mecze, w których połowa składu wywodzi się z klubowej akademii. Co ciekawe, Sérgio Conceição, przez lata związany z FC Porto, wysłał dwóch swoich synów – w tym najzdolniejszego Francisco, dziś piłkarza Juventusu – do Benfiki, bo nie wierzył wówczas w system szkolenia w Porto – zauważa komentator Polsatu Sport i Eleven Sports.

Dodaje jednak, że dziś sytuacja wygląda inaczej.

– Porto nadal musi uznać wyższość Sportingu w kwestii pracy z młodzieżą, ale wyraźnie wyprzedza Benfikę. Regularna „produkcja” prawych obrońców – takich jak João Mário czy Martim Fernandes – oraz rozwój ofensywnych zawodników pokroju Rodrigo Mory pokazują, że klub obrał właściwy kierunek. To proces, który zaczyna przynosić bardzo konkretne efekty – podsumowuje Szymon Rojek.

Główne wnioski

  1. Jagiellonia Białystok otrzyma za Oskara Pietuszewskiego około 10 mln euro. Choć kwota robi wrażenie w realiach Ekstraklasy, dla FC Porto nie jest to wydatek nadzwyczajny – portugalski klub blisko 60 razy w swojej historii przeprowadzał transfery na poziomie co najmniej 10 milionów euro. W podobnej skali sprzedawani byli wcześniej m.in. Jakub Kamiński oraz Ernest Muçi, a nawet wyższe kwoty – sięgające 11 milionów euro – osiągali Ante Crnac, Kacper Kozłowski czy Jakub Moder.
  2. Na przestrzeni lat FC Porto zbudowało solidną markę także dzięki polskim piłkarzom. W przeszłości barwy „Smoków” z powodzeniem reprezentowali Józef Młynarczyk i Grzegorz Mielcarski. W tym kontekście fakt, że obecnie w kadrze klubu znajduje się trzech Polaków – Jan Bednarek, Jakub Kiwior i Oskar Pietuszewski – nie powinien być zaskoczeniem dla uważnych obserwatorów europejskiej piłki.
  3. Choć po ogłoszeniu transferu pojawiały się głosy, że Pietuszewski może rozpocząć swoją przygodę w Porto od zespołu rezerw, bardziej prawdopodobny scenariusz zakłada stopniowe wprowadzanie go do pierwszej drużyny już w nadchodzącym sezonie. Na ten moment powinien pełnić rolę zmiennika – zwłaszcza że konkurencja na skrzydłach jest wyjątkowo silna. Borja Sainz, William Gomes i Pepê Aquino to zawodnicy o ugruntowanej pozycji, co sprawia, że rywalizacja o miejsce w składzie będzie dla młodego Polaka poważnym wyzwaniem.