Koncertowe szaleństwo trwa w najlepsze. Rosnące ceny biletów nie odstraszają fanów muzyki
Ostatnie zamieszanie ze sprzedażą biletów na pożegnalny koncert Quebonafide pokazało, jak ogromnym zainteresowaniem w Polsce cieszą się wszelkie wydarzania muzyczne. Bilety na liczne festiwale i koncerty często wyprzedają się, zanim poznamy występujących tam artystów. Dlaczego tak się dzieje?


Z tego artykułu dowiesz się…
- Z czego wynika festiwalowy boom w Polsce.
- Które koncerty i festiwale są obecnie najbardziej pożądane przez fanów muzyki.
- Czy koncerty to dzisiaj najlepsze źródło zarobków artystów.
Chociaż za nami dopiero pierwsze dni wiosny, a do letnich festiwali muzycznych zostało jeszcze sporo czasu, to bilety na koncerty, które odbędą się w czerwcu, lipcu czy sierpniu, już teraz rozchodzą się jak świeże bułeczki.
– Podobne zjawisko, choć na mniejszą skalę, obserwowaliśmy w 2018 i 2019 roku, kiedy notowaliśmy rekordowe lata rozwoju polskiego rynku koncertowego. Wtedy pojawiły się chociażby pierwsze stadionowe koncerty polskich artystów. Natomiast wszystko później zatrzymała pandemia i kolejne lockdowny. Wiele badań wskazywało na to, że rynek będzie potrzebować wiele lat, żeby się odbudować. Tymczasem lata 2022-2024 pokazały, że popyt na koncerty polskich i zagranicznych artystów znacznie przewyższył lata 2018-2019 – tłumaczy dr Stanisław Trzciński, kulturoznawca i prezes STX Music Solutions.
Pandemiczne przemyślenia
Zdaniem eksperta na obecną rekordową sprzedaż biletów mogła mieć wpływ pandemia. Skłoniła Polaków do refleksji, m.in. dotyczących uczestnictwa w życiu kulturalnym i rozrywkowym.
– Wiele osób zdało sobie sprawę, że nie ma sensu tak gonić, skoro wiele rzeczy nas nagle ominęło i zostaliśmy bez niczego. Dlatego po pandemii ludzie postanowili korzystać z kultury, koncertów i festiwali. I rzeczywiście tak się stało. Ludzie wręcz „rzucili się” na bilety. I fakty są takie, że w Polsce jeszcze takiej sprzedaży biletów na koncerty jak w ostatnich latach nie było. Mamy duże stadiony i największe hale wypełnione po brzegi. Obecnie zabookowanie artysty na koncert w czerwcu właściwie graniczy z cudem. Mówimy tu o różnych dniach tygodnia, nie tylko o weekendach. To jest zjawisko, którego na taką skalę nie pamiętam – dodaje dr Stanisław Trzciński.
Czy zatem już teraz możemy określić 2025 rokiem, w którym kolejny raz będziemy przeżywać prawdziwe koncertowe szaleństwo?
– Festiwalowy boom, który widzimy w ostatnich latach, to efekt kilku rzeczy naraz. W 2024 roku festiwale wróciły do formy po trudnym 2023 roku, notując wzrost o 32 proc. Oferta staje się coraz bogatsza. Festiwale to już nie tylko muzyka. To wydarzenia gromadzące prawdziwe społeczności, które przyciągają fanów różnych gatunków – od elektroniki, przez hip-hop, po polską muzykę czy alternatywę. Po pandemii wydarzenia zaczęły nabierać nowego charakteru. To nie tylko koncerty, ale całe doświadczenie, który łączy ludzi – mówi Bartosz Troński, wiceprezes firmy eBilet.
Warto wiedzieć
Te festiwale i koncerty cieszą się największą popularnością w tym roku
Aktualnie najlepiej sprzedają się Zorza, Męskie Granie, Open’er oraz Rzeszowskie i Lubelskie Juwenalia, które zaczynają już być traktowane jak klasyczne festiwale. Ogromny skok popularności zanotowały Juwenalia Białystok, które sprzedają się prawie siedem razy lepiej niż w tym samym czasie w poprzednim roku. Dwukrotnie szybciej sprzedaje się Silesia Beats. Rosną także Orange Warsaw Festival i OFF Festival Katowice, a to zasługa świetnych line-upów, które przyciągają jeszcze większą publiczność. Popularność buduje Santander Letnie Brzmienia, który tego lata zagości w Krakowie, Wrocławiu, Warszawie, Gdański i Poznaniu.
– Zorza i Męskie Granie poniekąd ze sobą rywalizują, ale to dwa różne festiwale i oba przyczyniają się do rozwoju polskiej sceny muzycznej. Rynek festiwalowy w Polsce rośnie – w pierwszych trzech miesiącach 2025 roku sprzedaż biletów zwiększyła się o prawie 30 proc. w porównaniu do tego samego okresu w 2024. Przybywa nam wiele nowych festiwali – ich liczba od końca pandemii stale rośnie. Mamy ich obecnie o 20 proc. więcej względem ubiegłego roku. Dlatego jestem przekonany, że w przestrzeni festiwalowej jest miejsce na te dwa projekty, bo potrzeby fanów są coraz większe – mówi Bartosz Troński, wiceprezes firmy eBilet.

Rosnące ceny biletów nie przerażają fanów dobrej muzyki
Z każdym rokiem adekwatnie do rosnącego popytu na koncerty polskich czy zagranicznych artystów rosną ceny biletów. Już teraz sięgają kilkuset złotych, często zbliżając się do tysiąca złotych za sztukę. W przypadku niektórych artystów przekraczają nawet tysiąc złotych. I nie mówimy tutaj o pakietach vipowskich. Dlaczego tak się dzieje?
– Ceny biletów rosną z wielu powodów. Kluczowym czynnikiem są coraz wyższe koszty organizacji – od wynajmu lokacji, przez produkcję i logistykę, po wynagrodzenia artystów i obsługi. Pamiętajmy, że festiwale to już nie tylko koncerty. Doświadczenie festiwalowe jest teraz bogatsze niż kiedykolwiek. To wszystko wpływa na finalną cenę biletu, ale jednocześnie zapewnia uczestnikom znacznie więcej niż samo słuchanie muzyki. Jak pokazują globalne dane za pierwszy kwartał 2025 roku, liczba sprzedanych biletów w branży koncertowej wzrosła o 17,3 proc., a średnia cena biletu spadła o 20,2 proc. do 98,40 USD. W Polsce w ostatnim czasie tempo wzrostu cen biletów także spowolniło – z 10 proc. w 2023 roku do 4 proc. w 2024 – wyjaśnia Bartosz Troński.
Zdaniem Stanisława Trzcińskiego rosnące ceny biletów, to działania biznesowe, wynikające z prostych zasad, w których popyt napędza podaż.
– Ticketmaster i Livenation to najwięksi gracze na rynku muzycznym. Wprowadzili prostą zasadę nazywaną „dynamiczny modelem sprzedaży biletów”: jeśli popyt na koncerty rośnie, to rośnie cena biletów. Oczywiście są zespoły, które się temu przeciwstawiły, jak np. The Cure, ale to są naprawdę pojedyncze przypadki. Większość to zaakceptowała. Na pewno wzrosły też koszty organizacji tego typu wydarzeń. Artyści również są beneficjentami podwyżek cen biletów. Koncerty to obecnie najlepsze, o ile nie jedyne, źródło zarobków artystów – tłumaczy ekspert.
Rosnące ceny biletów nie zniechęcają jednak miłośników muzyki. Ustawiają się w długie kolejki, żeby zdobyć wejściówki na koncerty ukochanych artystów. Co ciekawe, w przypadku niektórych festiwali bilety są często wyprzedawane w pełni, zanim zastaną ogłoszeni artyści, którzy wystąpią na scenie.
– Ustalanie line-upu i booking artystów na festiwale to często bardzo długi proces, przez co czas na sprzedaż biletów mógłby być zbyt krótki. Dystrybucja biletów jeszcze przed ogłoszeniem gwiazd pozwala na wcześniejsze rozpoczęcie organizacji festiwalu. Dzięki wcześniejszej sprzedaży organizatorzy mogą zapewnić odpowiednią produkcję wydarzenia. Fani mają zaś możliwość skorzystania z niższych cen biletów tzw. early birds. To nie tylko oszczędność, ale też budowanie społeczności festiwalu. Bilety kupują je ci, którzy ufają marce i wiedzą, że i tak tam będą, niezależnie od ogłoszonego składu – wyjaśnia Bartosz Troński.
Koncerty najlepszym zarobkiem artystów
Nie ma nic lepszego niż bezpośredni kontakt fanów z artystą i słuchanie jego twórczości na żywo podczas koncertów. Ale trzeba też przyznać, że artyści koncertują obecnie jeszcze częściej i robią koncerty na większą skalę. Dzieje się tak dlatego, że w czasach streamingu ich największym, a czasem jedynym źródłem zarobków, są koncerty.
– Jeśli taki artysta jak Snoop Dogg narzeka, że prawie nic nie zarabia na streamingach, to tym bardziej nie zarabiają mniejsi czy lokalni artyści. Dzisiaj zarobki ze streamingów są symboliczne, podobnie jak tantiemy z platform społecznościowych. Dopiero co została uchwalona implementacja europejskiego prawa, która dopiero wejdzie w życie. Artyści będą otrzymywać tantiemy nie tylko z radia telewizji, ale też z dużych platform, jak Facebook. Natomiast obecnie artyści zarabiają absolutnie na koncertach i bardzo symboliczne kwoty z YouTube’a i Spotify’a – podkreśla dr Stanisław Trzciński.
Unplugged, z orkiestrą albo ku pamięci
W związku z tym w ostatnim czasie w Polsce ponownie rosną w siłę koncerty unplugged. Na taki ruch decyduje się coraz więcej artystów, np. Mrozu, Organek czy ostatnio Grubson. Innym trendem, który zyskuje coraz bardziej na popularności, są kooperacje artystów z orkiestrami symfonicznymi. Potwierdzają to choćby występy The Dumplings, Fisza/Emade, a także Edyty Bartosiewicz.
– Są to trendy, które znamy z historii muzyki, także polskiej, a które teraz kolejny raz wracają. Przypominam, że w przeszłości Perfect i Dżem nagrywali koncerty symfoniczne, z których później były wydawane płyty. Działo się to pod koniec lat dziewięćdziesiątych. Na początku lat dwutysięcznych symfonicznych tras koncertowych było jeszcze więcej i teraz ponownie je mamy – mówi dr Stanisław Trzciński.
Zdaniem eksperta tego typu działania artystów i producentów muzycznych mają zachęcić fanów muzyki do jeszcze częstszego uczestniczenia w koncertach i doświadczania nowych wrażeń.
– Po śmierci wielkich polskich artystów, Zbigniewa Wodeckiego czy Krzysztofa Krawczyka, pojawiły się liczne trasy koncertowe, a nawet objazdowe festiwale. Mogliśmy na nich usłyszeć najpiękniejsze utwory z ich repertuaru w wykonaniu rozmaitych polskich artystów. Ogromnym plusem i zachętą do tego, żeby kupić bilet, jest w przypadku takich koncertów liczna grupa topowych polskich piosenkarzy i piosenkarek zgromadzonych na jednej scenie podczas tego samego wydarzenia – zaznacza dr Stanisław Trzciński.
Na pewno na ogromną popularność koncertów i festiwali wpływa także infrastruktura, która sprzyja organizacji tego typu wydarzeń.
– Mamy stadiony i liczne hale, w których mogą odbywać się koncerty i festiwale. Są to dużo lepiej wyprodukowane muzycznie i technicznie projekty niż w przeszłości. Są więc coraz bardziej atrakcyjne i przyciągają coraz większą publiczność – podsumowuje ekspert.

Główne wnioski
- Polacy kochają koncerty jak nigdy wcześniej. Pandemia i lockdowny zmieniły podejście Polaków do uczestnictwa w wydarzeniach kulturalnych, co spowodowało, że popyt na bilety na festiwale i koncerty w 2024 roku przewyższył rekordowe lata 2018-2019. W tym roku może paść kolejny rekord.
- Rosnące ceny biletów nie odstraszają od kupna. Dynamiczny wzrost cen koncertowych wejściówek nie odstrasza fanów, którzy często kupują bilety jeszcze przed ogłoszeniem line-upu na konkretne festiwale.
- Koncerty głównym źródłem dochodu artystów. W dobie streamingu muzycy stawiają na koncerty, rozwijając takie formaty jak unplugged czy koncerty symfoniczne.