Kategorie artykułu: Newsy Polityka Świat

Koniec ery Vučicia? Serbia na progu politycznego kryzysu

Po 14 latach rządów obóz Aleksandara Vučicia mierzy się z najpoważniejszym wyzwaniem. Wybory parlamentarne 25 października mogą przynieść zmianę władzy, ale też nowy kryzys polityczny. Ich konsekwencje odczują całe Bałkany Zachodnie.

protesty w Serbii
Ruch studencki nie stworzył klasycznej partii. Na liście znalazło się 250 kandydatów bezpartyjnych, między innymi lekarzy, naukowców, artystów i działaczy społecznych. Studenci ruszają 20 października 2026 r. z Nowego Sadu pieszo w marszu na Belgrad, gdzie dwa dni później zaplanowano wyborczy wiec listy nr 3 „Studenci zwyciężają”. Fot. Maxim Konankov/NurPhoto via Getty Images.

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Dlaczego wybory parlamentarne w Serbii są największym od 14 lat wyzwaniem dla Aleksandara Vučicia.
  2. Jakie są możliwe scenariusze powyborcze i czy Serbii grozi kolejny kryzys polityczny.
  3. Co wynik wyborów może oznaczać dla Bałkanów Zachodnich i relacji Serbii z UE oraz Rosją.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.

O 250 mandatów w serbskim parlamencie ubiegają się kandydaci z 18 list wyborczych, ale uwaga skupia się na rywalizacji między blokiem „Zjednoczona Serbia”, skupionym wokół Serbskiej Partii Postępowej (SNS), a Listą Studencką (SL). Ta druga wyrosła z protestów, które od niemal dwóch lat podważają polityczną dominację Vučicia. Sondaże pokazują rozbieżne wyniki, a do tego nie milkną pytania, czy przegrana strona uzna rezultat głosowania.

– Niezwykle trudno jest przewidzieć wynik nadchodzących wyborów parlamentarnych w Serbii. Po raz pierwszy od 2012 r., kiedy obecnie rządząca Serbska Partia Postępowa (SNS) przejęła władzę, wynik wyborów pozostaje tak niepewny. Pewne jest jedynie to, że o zwycięstwo powalczą SNS oraz Lista Studencka, wyłoniona na fali ruchu studenckiego, który narodził się pod koniec 2024 r. – mówi w rozmowie z XYZ Agata Domachowska, starsza analityczka w Zespole Bałkańskim Instytutu Europy Środkowej (IEŚ), prof. Uniwersytetu Mikołaja Kopernika.

Od Nowego Sadu do walki o władzę

Początkiem kryzysu była katastrofa budowlana z 1 listopada 2024 r. Zawaliła się wiata przed remontowanym dworcem kolejowym w Nowym Sadzie. Zginęło 16 osób. Podejrzenia korupcji przy inwestycji stały się symbolem problemów państwa. Protesty, początkowo domagające się wyjaśnienia tragedii, przerodziły się w demonstracje przeciwko rządzącym. Studenci organizowali blokady, marsze i spotkania także poza największymi miastami. W największej demonstracji, 15 marca 2025 r. w Belgradzie, uczestniczyło według szacunków cytowanych przez Ośrodek Studiów Wschodnich (OSW) 275-325 tys. osób.

Pod presją protestów Vučić 9 września 2026 r. rozpisał przedterminowe wybory parlamentarne, a 27 września zrezygnował z urzędu prezydenta, otwierając sobie drogę do objęcia stanowiska premiera. Dwie kadencje uniemożliwiają mu ponowny start w wyborach prezydenckich, które po jego rezygnacji muszą odbyć się jeszcze w tym roku.

„Nadchodzące wybory to największe wyzwanie dla obozu Vučicia w trakcie jego 14-letnich rządów” – pisze Jan Nowinowski w analizie OSW z 21 października.

Florian Bieber z sieci eksperckiej Balkans in Europe Policy Advisory Group (BiEPAG) zauważa, że wcześniejsze przedterminowe wybory były zwykle dla SNS sposobem na umocnienie władzy w dogodnym momencie. Tym razem sytuacja się odwróciła.

„Wybory, które Vučić rozpisał na 25 października 2026 r., były koniecznością, a nie okazją” – ocenia politolog w komentarzu z 8 października.

– Lista Studencka wciąż pozostaje wielką niewiadomą, dlatego trudno przewidzieć, w jakim kierunku poprowadzi Serbię w przypadku zwycięstwa i przejęcia władzy. Zarówno podczas trwających protestów, jak i w krótkiej kampanii wyborczej, konsekwentnie koncentrowała się ona na kwestiach wewnętrznych, takich jak odsunięcie od władzy obecnie rządzących, przeprowadzenie głębokich reform, wzmocnienie praworządności, odpolitycznienie państwa oraz walka z korupcją, klientelizmem i nepotyzmem – komentuje Agata Domachowska.

Ruch studencki nie stworzył klasycznej partii. Na jego liście znalazło się 250 kandydatów bezpartyjnych, wśród nich lekarze, naukowcy, artyści i działacze społeczni. Otwiera ją kardiolog Ilija Srdanović, który nie uważa się za lidera ruchu. Program koncentruje się na walce z korupcją, reformie instytucji, zapewnieniu uczciwych wyborów i wybranych postulatach socjalnych. Ruch unika spornych kwestii zagranicznych, aby przyciągnąć wyborców o różnych poglądach.

– Lista Studencka unikała poruszania kwestii związanych z polityką zagraniczną Serbii, mając świadomość, że jest to obszar silnie polaryzujący społeczeństwo. Jej priorytetem pozostaje zatem przeprowadzenie gruntownych reform wewnętrznych, które w dalszej perspektywie pozwoliłyby na podjęcie działań również w innych obszarach polityki państwa, w tym w polityce zagranicznej – tłumaczy analityczka IEŚ.

Większość tradycyjnej opozycji udzieliła studentom poparcia. Samodzielnie startują m.in. proeuropejska koalicja Europejska Serbia i narodowo-konserwatywna Autentyczna Prawica.

Sondaże i nierówne warunki kampanii

Ostatnie sondaże pokazują rozbieżne wyniki. W telefonicznym badaniu Nova srpska politička misao (NSPM), przeprowadzonym od 25 września do 5 października na próbie 1050 osób, Lista Studencka uzyskała 44,5 proc., a blok Vučicia – 42,7 proc. Na Socjalistyczną Partię Serbii (SPS) Ivicy Dačicia wskazało 2,9 proc. zdecydowanych respondentów, na Europejską Serbię – 2,7 proc., a na Autentyczną Prawicę – 2,5 proc.

Odmienne rezultaty przyniósł sondaż Faktor Plus, przeprowadzony 16–20 września wśród 986 osób. Blok SNS uzyskał w nim 48,6 proc., a Lista Studencka – 37,1 proc. Poparcie dla SPS wyniosło 4,9 proc., dla Europejskiej Serbii – 3,6 proc., a dla Autentycznej Prawicy – 2,8 proc.

Najnowsze badanie Ipsos, przeprowadzone od 20 do 22 października na próbie 3624 osób, również wskazuje na przewagę obozu Vučicia. „Zjednoczona Serbia” uzyskała 47,4 proc. poparcia, a Lista Studencka – 40 proc. SPS może liczyć na 3,2 proc. Badanie przeprowadzono na zlecenie komitetu „Zjednoczona Serbia”.

Rozbieżności między sondażami utrudniają ocenę rzeczywistego poparcia. O podziale mandatów zdecydują także frekwencja, 3-procentowy próg wyborczy i wyniki list mniejszości narodowych. Do uzyskania większości w 250-osobowym parlamencie potrzeba 126 mandatów.

Kluczowa może okazać się mobilizacja wyborców. SNS ma rozbudowane struktury – według OSW do partii należy około 700-800 tys. osób – i korzysta z sieci zależności w sektorze publicznym. Lista Studencka liczy natomiast na głosy niezadowolonych, zwłaszcza osób dotychczas nieuczestniczących w wyborach, mieszkańców miast i diaspory. Sama wysoka frekwencja nie musi jednak przesądzać o zwycięstwie studentów.

Uczestnicy wiecu wyborczego Serbskiej Partii Postępowej (SNS), zorganizowanego 16 października 2026 r. w Nowym Sadzie w Wojwodinie, w Serbii. Wydarzenie odbyło się pod szyldem listy wyborczej „Aleksandar Vučić – Zjednoczona Serbia”. Fot. Maxim Konankov/NurPhoto via Getty Images

– Ugrupowanie rządzące, którego niekwestionowanym liderem pozostaje były już prezydent Aleksander Vučić, a także media kontrolowane przez władze, eksponują osiągnięcia rządzących, podkreślając rozwój państwa, poprawę warunków życia obywateli oraz troskę o interesy narodu i zwykłych Serbów – mówi Agata Domachowska.

Rządzący krytykują również Listę Studencką, zarzucając jej podsycanie konfliktów, destabilizowanie sytuacji w kraju oraz działanie pod wpływem „zewnętrznych podmiotów”, które nie kierują się interesami Serbów.

Głosowanie odbędzie się w atmosferze poważnych zastrzeżeń dotyczących przebiegu kampanii. W raporcie opublikowanym 22 października niezależna organizacja CRTA odnotowała 116 incydentów przemocy fizycznej lub gróźb oraz ponad 250 przypadków wykorzystywania zatrudnienia, umów, pomocy lub usług publicznych do wywierania presji na wyborców.

Według obserwatorów CRTA co najmniej siedem z 18 list budzi uzasadnione podejrzenia dotyczące autentyczności podpisów poparcia i prawidłowości ich zbierania. Organizacja wskazuje również na nierówny dostęp do mediów. W regularnych programach serbskiej telewizji publicznej RTS, emitowanych w rozszerzonym paśmie największej oglądalności, przedstawiciele władz otrzymali aż 94 proc. czasu poświęconego politykom.

Redakcja XYZ zwróciła się do ambasady Serbii w Warszawie z pytaniami dotyczącymi warunków przeprowadzenia wyborów parlamentarnych oraz przyszłego kierunku polityki zagranicznej Belgradu. Zapytaliśmy, jak serbskie władze odnoszą się do zarzutów Parlamentu Europejskiego i organizacji monitorujących proces wyborczy dotyczących niezależności instytucji, nierównego dostępu do mediów i nacisków na przeciwników politycznych oraz jakie działania podjęto, aby zapewnić wszystkim komitetom równe warunki rywalizacji. Chcieliśmy również dowiedzieć się, czy wynik wyborów może wpłynąć na relacje Serbii z Unią Europejską, Rosją i Chinami, w szczególności na stanowisko Belgradu wobec unijnych sankcji nałożonych na Moskwę. Do czasu publikacji artykułu ambasada Serbii nie odpowiedziała na pytania XYZ.

Zwycięstwo nie musi oznaczać spokoju

– Wieczorem 25 października Serbia może znaleźć się w sytuacji, na którą niemal nikt nie jest przygotowany: dwa obozy polityczne, każdy przekonany o swoim zwycięstwie – ostrzega Dinko Gruhonjić, profesor Uniwersytetu w Nowym Sadzie, w analizie dla IPS Journal.

Największym wyzwaniem może się okazać nie samo głosowanie, lecz uznanie jego rezultatu i ewentualne pokojowe przekazanie władzy.

Goran Buldioski i Engjellushe Morina z European Council on Foreign Relations (ECFR) przedstawiają pięć możliwych scenariuszy powyborczych:

  1. Wyraźna większość obozu SNS oznaczałaby kontynuację dotychczasowych rządów, ale nie zakończyłaby społecznego niezadowolenia.
  2. Niewielka przewaga SNS, której towarzyszyłyby oskarżenia o manipulacje wyborcze, mogłaby wywołać kolejną falę protestów.
  3. Parlamentarny impas zmusiłby główne obozy do negocjacji z mniejszymi ugrupowaniami, w tym SPS i reprezentantami mniejszości narodowych.
  4. Niewielkie zwycięstwo Listy Studenckiej mogłoby doprowadzić do sporu o przekazanie władzy i utrudnić utworzenie nowego rządu.
  5. Zdecydowane zwycięstwo Listy Studenckiej dałoby jej silny mandat do przeprowadzenia reform.

Nawet w ostatnim scenariuszu odsunięcie SNS od rządów nie oznaczałoby natychmiastowego przejęcia kontroli nad administracją, sądownictwem czy służbami. Władza partii Vučicia opiera się również na samorządach i wieloletnich sieciach lojalności. Dodatkowym źródłem napięć może być wybór nowego prezydenta, szczególnie gdyby stanowiska premiera i głowy państwa objęli przedstawiciele konkurujących obozów. Autorzy analizy ECFR podkreślają, że pokojowe przekazanie władzy byłoby dopiero początkiem wyzwań stojących przed Unią Europejską w Serbii.

Bałkany Zachodnie: zmiana w Belgradzie nie oznacza automatycznego przełomu

Najbardziej bezpośrednie konsekwencje wyborów mogą dotyczyć Bośni i Hercegowiny. W wyborach z 4 października tamtejsze ugrupowania dominujące od lat utrzymały silną pozycję, a Milorad Dodik zachował polityczne wpływy w Republice Serbskiej mimo utraty urzędu.

Jego bliski sojusz z Vučiciem odgrywa ważną rolę w stosunkach Belgradu z Banja Luką, często prowadzonych z pominięciem Sarajewa. Utrzymanie rządów SNS sprzyjałoby kontynuacji tego modelu.

– Ewentualne odsunięcie od władzy Serbskiej Partii Postępowej i Aleksandra Vučicia oznaczałoby osłabienie, przynajmniej w krótkiej perspektywie, silnych wpływów Belgradu w państwach sąsiednich, takich jak Bośnia i Hercegowina, Czarnogóra czy Kosowo, którego Serbia nie uznaje za niepodległe państwo – mówi Agata Domachowska.

Analityczka zwraca uwagę, że zmianie mógłby ulec charakter relacji między władzami w Belgradzie a Serbami zamieszkującymi państwa regionu. Zwłaszcza z tamtejszymi politykami serbskimi.

– Jeśli nowy rząd skoncentrowałby się przede wszystkim na rozwiązywaniu problemów wewnętrznych, mogłoby to ograniczyć zdolność Serbii do oddziaływania na sytuację polityczną w państwach sąsiednich, w tym do wywierania presji destabilizującej region – uważa analityczka IEŚ.

Bojan Elek i Edo Kanlić w analizie Fundacji Heinricha Bölla przestrzegają jednak przed utożsamianiem ewentualnej zmiany władzy z przełomem w polityce regionalnej.

– Nowy serbski rząd miałby niewiele powodów, aby porzucać instytucjonalne związki z Republiką Serbską, które wykraczają daleko poza relacje obu przywódców. Dodik mógłby nadal traktować Vučicia jako sojusznika, nawet gdyby premierem została inna osoba – piszą autorzy analizy.

– Natomiast w kontekście protestów społecznych trwających w Albanii od końca maja, określanych mianem „Rewolucji Flamingów”, ewentualne zwycięstwo Listy Studenckiej mogłoby stać się ważnym punktem odniesienia dla albańskich protestujących. Pokazałoby bowiem, w jaki sposób mobilizację społeczną można przekształcić w zorganizowaną reprezentację polityczną, zdolną do skutecznego zakwestionowania pozycji rządzących i doprowadzenia do zmiany władzy – zwraca uwagę Agata Domachowska.

Czytaj również: Kurort, który rozpalił Albanię. Jakie są postulaty protestujących?

Niepewna pozostaje również perspektywa normalizacji relacji z Kosowem. Lista Studencka powołuje się na serbską konstytucję, która uznaje Kosowo za część kraju. Nie przedstawiła też szczegółowego planu porozumienia z Prisztiną. Nowy rząd mógłby zmienić sposób prowadzenia rozmów, ale niekoniecznie stanowisko Belgradu w sprawie uznania niepodległości Kosowa.

Negocjacje z Unią Europejską

Dla Unii Europejskiej wybory będą testem polityki rozszerzenia. Jak przypominają Jan Boroń i Tomasz Żornaczuk z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, Serbia od niemal pięciu lat nie poczyniła istotnych postępów w negocjacjach akcesyjnych. Otworzyła 22 z 35 rozdziałów negocjacyjnych, ale tymczasowo zamknęła tylko dwa. Głównymi przeszkodami pozostają problemy z praworządnością, korupcja, relacje z Kosowem i niepełne dostosowanie polityki zagranicznej do stanowisk UE.

Nie należy jednak zakładać, że zwycięstwo Listy Studenckiej automatycznie skierowałoby Serbię na jednoznacznie prozachodni kurs. Ruch deklaruje, że nie wprowadzi sankcji przeciwko Rosji, choć według badań przytoczonych przez OSW aż 75 proc. jego wyborców opowiada się za bliższymi relacjami z UE niż z Moskwą. W tle pozostają również współpraca energetyczna z Rosją i gospodarcze związki z Chinami. Buldioski i Morina apelują, aby Bruksela przygotowała się zarówno na utrzymanie dotychczasowego rządu, jak i na polityczny impas lub zmianę władzy.

– Z kolei utrzymanie się SNS u władzy i powrót Aleksandra Vučicia na stanowisko premiera nie oznaczałyby zasadniczej zmiany dotychczasowego kierunku polityki Serbii. Scenariusz ten mógłby natomiast przyczynić się do dalszego umocnienia pozycji obozu rządzącego oraz utrzymania, a nawet zwiększenia, jego wpływów w regionie Bałkanów Zachodnich – precyzuje analityczka IEŚ.

W niedzielę Serbowie zdecydują o składzie parlamentu. Odpowiedź na najważniejsze pytanie może jednak przyjść dopiero po ogłoszeniu wyników: czy zostaną one uznane i czy ewentualna nowa większość zdoła zmienić sposób funkcjonowania państwa. Od tego zależeć będą również przyszłe relacje Serbii z sąsiadami i jej miejsce między Unią Europejską, Rosją i Chinami.

Główne wnioski

  1. Aleksandar Vučić mierzy się z najpoważniejszym zagrożeniem dla swojej władzy od 2012 r., ale jego obóz zachowuje istotną przewagę organizacyjną. Lista Studencka przekształciła masowy ruch protestu w realną alternatywę wyborczą, marginalizując znaczną część tradycyjnej opozycji. Rozbieżności między sondażami pokazują jednak, że trudno ocenić rzeczywisty układ sił. SNS nadal dysponuje rozbudowanymi strukturami, zapleczem instytucjonalnym i dominującą pozycją w mediach. Duże znaczenie mogą mieć frekwencja i mobilizacja niezdecydowanych wyborców.
  2. Największy kryzys polityczny może rozpocząć się dopiero po ogłoszeniu wyników wyborów. Organizacje monitorujące kampanię wskazują na nierówny dostęp do mediów, naciski na wyborców i przypadki przemocy politycznej. Eksperci nie wykluczają, że przegrana strona zakwestionuje rezultat. Nawet zwycięstwo Listy Studenckiej nie gwarantowałoby sprawnego przekazania władzy ani szybkich reform. Wieloletnie wpływy SNS w administracji, samorządach i instytucjach państwowych mogłyby utrudniać funkcjonowanie nowego rządu.
  3. Zmiana władzy w Serbii nie musi oznaczać zasadniczego zwrotu w jej polityce zagranicznej, ale wynik wyborów będzie istotny dla całych Bałkanów Zachodnich. Ewentualne odsunięcie obozu Vučicia mogłoby zmienić charakter współpracy Belgradu z Miloradem Dodikiem i władzami Republiki Serbskiej. Nie oznaczałoby jednak automatycznie przełomu w stosunkach z Kosowem ani przyspieszenia integracji europejskiej. Lista Studencka nie przedstawiła kompleksowej strategii wobec Prisztiny i nie zapowiada przyłączenia się do sankcji przeciwko Rosji. Dla Unii Europejskiej wybory będą sprawdzianem jej zdolności do wspierania demokratycznych przemian i stabilności regionu.