Kategoria artykułu: Sport

Koniec ery Waldemara Kity w FC Nantes? Po 19 latach kontrowersyjny właściciel może sprzedać klub

Według „L’Équipe” porozumienie w sprawie sprzedaży klubu zostało już podpisane przez rodzinę Kita i grupę inwestorów skupioną wokół Paulo Tavaresa. Potencjalna transakcja, której wartość szacowana jest na około 100 mln euro, musi jednak jeszcze uzyskać akceptację DNCG – Francuskiej Komisji Kontroli Finansowej Klubów.

Waldemar Kita obserwuje kibiców swojej drużyny obrażających go podczas meczu Ligue 1 McDonald's z Paris Saint-Germain na Parc des Princes w Paryżu. Fot. Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. W jakie projekty piłkarskie inwestował i chciał zainwestować Waldemar Kita.
  2. Jakie relacje z kibicami FC Nantes miał polski właściciel tego klubu.
  3. Komu Waldemar Kita ma sprzedać większościowy pakiet akcji FC Nantes.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.

Dla Kity byłby to koniec jednej z najbardziej burzliwych historii we francuskim futbolu. Biznesmen pochodzący ze Szczecina wyemigrował do Francji jako nastolatek. Zrobił znakomity interes w branży okulistycznej i ortopedycznej, a jego firma Corneal została w 2006 roku sprzedana amerykańskiej spółce farmaceutycznej Allergan. Transakcja przyniosła Polakowi 180 mln euro. Dodajmy, że Kita realizował się dotąd także w branży lotniczej.

Od dawna miał zacięcie piłkarskie. Dowód? W latach 1998-2001 zarządzał szwajcarskim Lausanne Sports. Klub w tym okresie zdobył Puchar Szwajcarii, wicemistrzostwo kraju i występował w europejskich pucharach. Kita w pewnym momencie porzucił ten projekt ze względu na brak porozumienia z władzami miasta. Poskutkowało to bankructwem...

Niegdyś interesował się także polskim futbolem. Rozważał inwestycję w Wisłę Kraków, gdy „Biała Gwiazda” prosperowała w czasach Bogusława Cupiała. Miał też koncepcję, by uczynić potentata z Arki Gdynia. Ostatecznie skupił się w pełni na francuskim rynku.

Barcelońskie wzorce

W 2007 roku za około 10 mln euro kupił FC Nantes, który wówczas występował w Ligue 2.

– Szukałem klubu z akademią. Uważam, że to ważne, by nauczać, mieć kulturę futbolu i szkoły. No i trafiło na Nantes. Nantes było kiedyś taką dzisiejszą Barceloną. O moim majątku nie rozmawiajmy, ale przyznaję, że klub był drogi. Jeszcze droższe jest utrzymanie. Na szczęście od dwóch, trzech lat już niczego nie dokładam – mówił Waldemar Kita w rozmowie dla PolsatSport.pl przed 10 laty.

Karuzela trenerska

Znakiem rozpoznawczym Kity we Francji były przetasowania na ławce trenerskiej. Aż trudno uwierzyć, że w ciągu swoich rządów w FC Nantes dokonał ponad 20 zmian szkoleniowców.

Szczególnie wymowna była historia Antoine'a Kombouaré. To dla Nantes postać emblematyczna. Kombouaré rozegrał w jego barwach ponad 200 spotkań. W 1996 roku, gdy jego klubowym kolegą był Roman Kosecki, zespół dotarł aż do półfinału Ligi Mistrzów. Na tym etapie zmagań uznał wyższość Juventusu.

Gdy Kombouaré spróbował swoich sił w trenerce, poprowadził „Kanarki” do sensacyjnego triumfu w Pucharze Francji w 2022 roku, a później także do gry w Lidze Europy. Mimo to dwukrotnie rozstawał się z klubem za kadencji Kity.

Po jego drugim zwolnieniu Pierre Aristouy, tymczasowy opiekun FC Nantes w 2023 roku, skwitował tę sytuację pamiętną frazą przypisywaną Albertowi Einsteinowi: „Szaleństwem jest robić to samo i oczekiwać innych rezultatów”. Szkoleniowiec pochodzący z Nowej Kaledonii, który pracował w Parku Książąt przed erą katarską, prowadził FC Nantes aż 153 razy.

Błażej Zięty, obserwator francuskiego futbolu, uważa, że problem był szerszy niż tylko decyzje dotyczące kolejnych trenerów.

– Nie ma co ukrywać, że Waldemar Kita chaotycznie zarządzał FC Nantes i nigdy tak naprawdę nie miał klarownego pomysłu, jak odnieść z „Kanarkami” poważne sukcesy we Francji. Patrząc na to, że ten klub sięgał kilkukrotnie po mistrzostwo i ma bogatą historię (grali tam Claude Makélélé czy Christian Karembeu), to Waldemar Kita nie spełnił żadnych nadziei i nie wykrzesał zbyt wiele potencjału – akcentuje Błażej Zięty.

Puchar Francji to za mało

FC Nantes pożegnało się z Ligue 1 w sezonie 2025/2026. Obecnie klub walczy o powrót do najwyższej klasy rozgrywkowej. Tyle że znajduje się w drugiej połowie tabeli.

– Marzeniem wszystkich w Nantes był powrót do europejskich pucharów i walka o najwyższe cele, a Kita nawet przez chwile się do tego nie zbliżył. Ciągłe plasowanie się w okolicach 12-13 miejsca w tabeli, raz siódme miejsce w lidze, raz zdobyty Puchar Francji i regularne spadki i awanse do Ligue 1, to zdecydowanie za mało, biorąc pod uwagę oczekiwania wszystkich kibiców w Nantes. Nie dziwię się, że kibice mieli go dość – mówi Błażej Zięty.

Fani rzeczywiście wielokrotnie protestowali przeciwko właścicielowi, i to w niezwykle dosadny, a czasami wręcz obcesowy sposób. Były transparenty „Kita Mafia”, akcja „#KitaOut”, a podczas treningu nowego trenera Raymonda Domenecha w 2022 roku podminowani sympatycy „Kanarków” puszczali z głośników cyrkową muzykę. W pewnym momencie zorganizowali... pogrzeb znienawidzonemu właścicielowi klubu, niosąc trumnę z napisem „FC Kita”.

– Kibice obrażali mnie przez 90 minut, ale to trwa od 10 lat. Nikt nie reaguje ani prefektura, ani policja. Protestują, ponieważ nie gramy dobrze, ale to nie ja gram w piłkę, nie jestem też trenerem. Staram się zarządzać klubem jak najlepiej. Nie boję się. Co mi zrobią? Zabiją mnie? A potem... policja i prefektura będą miały czyjąś śmierć na sumieniu. Nie mogę ot tak rzucić tego wszystkiego i zostawić wielu ludzi, którzy wykonują świetną pracę na rzecz klubu – zżymał się swego czasu Kita po jednym z meczów FC Nantes na antenie beIN SPORTS.

Błażej Zięty zwraca uwagę również na sposób budowania przez Kitę klubu:

– Sam Waldemar Kita otaczał się nie tymi ludźmi, co trzeba. Wydaje mi się, że nie rozumiał procesu funkcjonowania piłki nożnej i dlatego ciągle zwalniał trenerów, co tylko pokazywało, że choć w innych dziedzinach biznesu był świetny, to piłkarska płaszczyzna przedsiębiorcza nie jest dla niego – ocenia obserwator francuskiego futbolu.

Jeden z najbardziej krytykowanych właścicieli we Francji

Konflikt z kibicami przez lata narastał. Kita stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych, ale jednocześnie najbardziej krytykowanych biznesmenów we francuskim futbolu.

– Bez wątpienia Waldemar Kita był obok Gérarda Lópeza z Bordeaux najgorzej oceniany. Swego czasu widziałem zdjęcie francuskiego kibica, który podczas EURO 2024 napisał obraźliwe sformułowanie wobec Polaka na fladze francuskiej. To pokazywało, że nastroje nie są najlepsze – mówi Błażej Zięty.

Przypadek FC Nantes wpisuje się jednak w większy problem francuskiej piłki:

– Generalnie we Francji jest problem, jeśli chodzi o spokój zarządczy wśród klubów. W ostatnich latach bardzo dużo klubów zmieniało swoich właścicieli. W zasadzie poza PSG, AS Monaco, Stade Rennes i może kilkoma klubami jeszcze, większość boryka się z wieloma problemami w kontekście funkcjonowania klubu jako instytucji biznesowej.

Dochodzi do tarć między kibicami, jak i właścicielami. Pamiętny był bunt kibiców Strasburga, którzy nie chcieli być satelitą Chelsea. Niezadowolenie okazywali też fani Olympique Marsylia, Olympique Lyon i wielu innych klubów. Jednak co do pana Kity, to przechodził on wszelkie normy niezadowolenia i chyba pierwszy raz od dawna podjął właściwą decyzję, by dać sobie z tym spokój – konstatuje Błażej Zięty.

Trzy oferty, wcześniej 80 mln euro

Sprzedaż FC Nantes nie jest nowym tematem. W 2023 roku Collectif Nantais – projekt skupiony wokół lokalnych przedsiębiorców i ludzi związanych z klubem – twierdził, że przedstawił Kicie ofertę opiewającą na 80 mln euro.

Otoczenie właściciela zdementowało jednak, że taka oferta w ogóle została mu przedłożona. Teraz sytuacja wygląda znacznie poważniej. We wrześniu „L'Équipe” informowało o trzech ofertach: od inwestora z Bliskiego Wschodu, amerykańskiego funduszu inwestycyjnego oraz grupy europejskich przedsiębiorców.

Teraz sprawa miała wejść w decydującą fazę, a kluczową osobą jest Paulo Tavares, przedsiębiorca i doradca sportowy, który nadzoruje Phenix Sports Invest. Ten podmiot jest związany z luksemburskim Phenix Capital. W grupie są inwestorzy z Francji, Portugalii i Luksemburga.

Skoro w ostatnim czasie trendem w europejskim futbolu jest nabywanie udziałów w klubach przez aktywnych piłkarzy, warto przypomnieć, że we wrześniu 2024 gruchnęła wieść, iż Trent Alexander-Arnold, reprezentant Anglii, znany z występów w Liverpoolu i Realu Madryt, rozważał przejęcie FC Nantes, po uprzednich, nieudanych negocjacjach w Saint-Etienne i Le Havre. Jednak nie doszło do konkretów.

Po niemal dwóch dekadach historia Kity w FC Nantes niebawem może więc dobiec końca. Zaczynał od klubu kupionego za około 10 mln euro, z ambicją przywrócenia go do francuskiej czołówki. Prawdopodobnie odejdzie w niesławie, a wielu kibiców odetchnie z ulgą. To jedyny Polak, który zarządza klubem w ligach TOP 5 w Europie (Anglia, Hiszpania, Niemcy, Włochy i Francja), a jednak, sądząc po opiniach wielu Francuzów, nie robił w ostatnich latach dobrej reklamy naszej piłce...

Główne wnioski

  1. Waldemar Kita od lat myślał o inwestycjach w futbol. Rozpoczął swoją działalność piłkarską od zarządzania szwajcarskim Lausanne Sports w latach 1998-2001, z którym sięgnął m.in. po Puchar Szwajcarii i wicemistrzostwo kraju. W pewnym momencie rozważał także wejście w polską piłkę. Zastanawiał się nad inwestycją w Wisłę Kraków za czasów Bogusława Cupiała oraz planował stworzyć potęgę z Arki Gdynia. Ostatecznie zrezygnował z tych planów i skupił się na rynku francuskim, przeznaczając w 2007 roku około 10 mln euro na zakup FC Nantes. To właśnie ten francuski klub stał się jego głównym projektem piłkarskim. Z „Kanarkami” zdobył Puchar Francji, choć po latach spędzonych w środku stawki zespół w sezonie 2025/2026 zaliczył spadek z Ligue 1.
  2. Relacje Waldemara Kity z kibicami FC Nantes od lat są napięte. Sympatycy klubu wielokrotnie w dosadny sposób protestowali przeciwko jego rządom, wywieszając transparenty z hasłem „Kita Mafia”, organizując akcję „#KitaOut”, puszczając cyrkową muzykę na treningu czy wręcz urządzając symboliczny „pogrzeb” właściciela z trumną opisaną „FC Kita”. Sam biznesmen skarżył się na ciągłe obelgi ze strony trybun oraz brak reakcji ze strony policji i prefektury.
  3. Waldemar Kita ma być o krok od sprzedaży swoich udziałów w FC Nantes międzynarodowemu konsorcjum inwestorów, które na rynku reprezentuje Paulo Tavares – przedsiębiorca oraz doradca sportowy. Tavares stoi na czele spółki Phenix Sports Invest, która jest związana z luksemburskim funduszem Phenix Capital. W skład grupy wchodzą inwestorzy z Francji, Portugalii oraz Luksemburga, którzy zamierzają przejąć kontrolę nad FC Nantes.