Kategorie artykułu: Biznes Kampus XYZ

Koniec mitu o etacie? Ponad połowa studentów startujących do pracy myśli o własnej firmie

Najnowszy Bilans Kapitału Ludzkiego odsłania ważne trendy. Młodzi Polacy zaczynają cenić własny biznes ponad etat. Już więcej niż połowa kończących dziś studia dopuszcza założenie firmy, a przeszło jedna czwarta woli pracować u siebie.

lekarze, młodzi lekarze, medycyna
Studenci medycyny należą do najbardziej zadowolonych ze swojego wyboru kierunku w Polsce: 85 proc. ponownie wybrałoby te same studia. Nie są też już zainteresowani emigracją. Jednocześnie tylko 31 proc. zdecydowanie poleciłoby studiowanie medycyny innym. Fot. Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jak polscy studenci ostatnich semestrów oceniają swoje kierunki i uczelnie.
  2. Jakie specjalności zawodowe wypadają w ocenie studentów najlepiej, a które najgorzej.
  3. Co najbardziej zaskoczyło badaczy zbierających opinie wśród osób, które wkrótce wejdą na rynek pracy.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.

Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości i Uniwersytet Jagielloński zakończyły właśnie badanie studentów polskich uczelni realizowane w ramach projektu Bilans Kapitału Ludzkiego 3.0 (BKL 3.0). Badanie obala wiele popularnych mitów o nowym pokoleniu Polaków, które właśnie wchodzi na rynek pracy – o zniechęceniu, lenistwie czy niechęci do działania.

To największe reprezentatywne badanie studentów wchodzących na rynek pracy w Polsce od 2014 r. Objęło ponad 8 tys. osób z 500 kierunków na przeszło 100 uczelniach.

Najmocniej wybijają się z tych ankiet trzy wnioski. Po pierwsze, studenci na progu między edukacją a pracą w zdecydowanej większości nie żałują studiów, cenią kierunki, które studiowali. Po drugie, rośnie poziom ich przedsiębiorczości. Założenie własnej firmy jest dla nich ważną opcją w życiu, a nie karą za brak możliwości pracy u kogoś na etacie. Młodzi Polacy przestali też masowo myśleć o emigracji.

Studia nadal są ważne

Studenci nie odrzucają studiów jako takich, ale coraz wyraźniej traktują je jako etap, a nie zakończenie edukacji i rozwoju. Nie kończą też wcale po licencjacie – 68 proc. myśli o magisterium. Część się zastanawia, a tylko 9 proc. nie planuje dalszego kształcenia.

Zdecydowana większość studentów ponownie wybrałaby zarówno studia, jak i swój kierunek. Znacznie ostrożniej odpowiadają jednak na pytanie, czy poleciliby taki sam wybór komuś innemu.

Aż 82 proc. badanych ponownie wybrałoby tę samą uczelnię, 79 proc. zdecydowałoby się jeszcze raz na ten sam kierunek. Tylko niespełna 4 proc. twierdzi, że mając dzisiejszą wiedzę, w ogóle nie poszłoby na studia. Blisko siedmiu na dziesięciu – 69 proc. – nie zmieniłoby ani uczelni, ani kierunku.

Te dane przeczą więc pogłoskom o kryzysie wiary w wyższą edukację. Jest natomiast wyraźna zmiana na rachunku, jaki student wystawia uczelni na finiszu. Coraz ważniejsze staje się nie tylko to, że kilka lat na uczelni było dobrym doświadczeniem, a studia były ciekawe. Studenci twardo oceniają to, co z uzyskanym wykształceniem można zrobić później czyli na rynku pracy.

Sam wybrałbym ponownie, ale niekoniecznie polecam

79 proc. badanych deklaruje, że jeszcze raz wybrałoby swój kierunek. Kiedy pytanie zostaje postawione inaczej: czy chętnie poleciliby ten kierunek komuś innemu – najwyższe oceny wystawia tylko 28 proc. zapytanych. Aż 30 proc. znajduje się po przeciwnej stronie skali.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Ta radykalna opinia ma bardzo silny związek z oceną rynku pracy. Gdy studenci są przekonani, że wiedza i umiejętności zdobyte na studiach zwiększają ich szanse na dobrą pracę, polecają swój kierunek. Jeżeli nie wierzą w zawodową wartość zdobytej wiedzy, proporcje odwracają się radykalnie: tylko 5 proc. go poleca, a krytykuje aż 78 proc.

Szczególnie dobrze widać to wśród studentów, którzy własnego wyboru nie żałują i ponownie poszliby na ten sam kierunek. Ich rekomendacja zależy bowiem od perspektyw zawodowych. Jeżeli wierzą, że zdobyta wiedza pomoże im znaleźć dobrą pracę, to 39 proc. zdecydowanie poleciłoby kierunek innym. Ale gdy nie widzą takiego przełożenia, to chociaż są zadowoleni, to jednak rekomenduje te studia już tylko 10 proc. Aż 63 proc. nie uznaje swoich własnych studiów za dobrą inwestycję dla kolejnych studentów.

Studia fajne, ale bez przyszłości?

Co ciekawe, badanie pokazało, że praktyczny wymiar studiów i przekonanie o ich wartości na rynku pracy nie zawsze idą w parze. Studenci kierunków biologicznych wysoko oceniają ich praktyczny wymiar (84 proc.), ale i tak rzadziej wierzą w ich przełożenie na dobrą pracę (69 proc.). Odwrotnie jest na kierunkach prawnych: wielu studentów uważa, że nie są to studia dające od razu umiejętności w pracy (aż 62 proc.), ale i tak wiedzą, że poświęcony na tym kierunku czas się zdyskontuje w przyszłości – ich wartość rynkową docenia aż 75 proc. studiujących prawo.

Prof. Magdalena Jelonek, koordynatorka merytoryczna badania, przestrzega przed utożsamianiem jakości kształcenia z sytuacją absolwenta na rynku.

– Uczelnia jest tylko jedną częścią tego równania. Drugą jest gospodarka. Jeżeli nie mamy wysoko specjalistycznych firm, które potrzebują takich kompetencji, nawet bardzo dobrze wykształcony absolwent może nie znaleźć miejsca odpowiadającego jego kwalifikacjom – mówi prof. Magdalena Jelonek.

Medycyna – dobrze się zastanów

Najbardziej zadowoleni ze swojego kierunku są studenci kierunków biologicznych – ponownie wybrałoby je 87 proc. badanych – artystycznych, 86 proc., oraz medycznych – 85 proc.

Tylko na medycynie zdecydowanie zadowolonych jest ponad połowa wszystkich badanych – to najwyższy wynik spośród analizowanych grup. A jednak przy rekomendowaniu medycyny entuzjazm wyraźnie spada. Poleca 31 proc., nie poleca prawie tyle samo – 29 proc.

Pedagogika? Nie, dziękuję

I tu kolejne zaskoczenie – wbrew obiegowej opinii studenci cenią kierunki humanistyczne i nadal rekomendują je kolejnym pokoleniom. Więcej osób nie poleca, niż poleca natomiast te dziedziny, które z perspektywy rynku pracy wydają się dużo bardziej praktyczne, jak produkcja i przetwórstwo czy architektura i budownictwo oraz kierunki inżynieryjno-techniczne.

Aż 31 proc. studentów kończących pedagogikę, gdyby wybierało ponownie, poszłoby na inny kierunek.

Ale aż 74 proc. wszystkich badanych uważa, że studia nauczyły ich praktycznego wykorzystywania wiedzy. Trzy czwarte wierzy, że zdobyte kompetencje zwiększą szanse na dobrą pracę.

Ponad połowa rozważa własny biznes

W tym miejscu pojawia się jeden z najbardziej interesujących wyników dla gospodarki. Ta „szansa na dobrą pracę” przestała być utożsamiana z etatem w cudzej firmie. Ponad połowa kończących studia – aż 57 proc. – bierze pod uwagę założenie własnej firmy.

Jedni myślą, aby taką ścieżkę wybrać, gdy nie uda się znaleźć wymarzonej pracy, ale dla ponad jednej czwartej własny biznes jest tą wymarzoną ścieżką.   

– Wynik nas zaskoczył. Otwartość na przedsiębiorczość okazała się bardzo duża. To nie jest tylko sytuacja, w której ktoś mówi: być może kiedyś założę firmę. Wśród trzech preferowanych form pracy 28 proc. studentów wskazuje własną firmę – mówi prof. Magdalena Jelonek.

Profesor zwraca również uwagę, że skłonność ta jest wyższa niż w poprzednich polskich pomiarach.

– To bardzo optymistyczny sygnał. Warto, aby dotarł do decydentów, bo założenie firmy to zaledwie początek drogi. Chodzi o to, aby regulacjami zwiększyć szanse rozwoju tej najmłodszej stażem na rynku przedsiębiorczości – mówi Magdalena Jelonek.

Oddzielmy plany od faktów

Prof. Mikołaj Jasiński, który od dekady bada losy absolwentów studiów na rynku pracy (ELA), przestrzega jednak, że czym innym są ich deklaracje i plany, a zupełnie inaczej wygląda później rzeczywistość.

– Nie widzimy w naszych badaniach pracujących absolwentów studiów, by szczególnie chętnie zakładali własne biznesy. Nie ma przełomu czy choćby wyraźnego trendu. Gdyby tak było – zwróciłoby to naszą uwagę – komentuje prof. Mikołaj Jasiński.

Podkreśla, że są grupy, w których własna firma jest naturalnym etapem wynikającym z charakteru danej branży.

– Np. stomatolodzy i weterynarze w ogromnym odsetku zakładają działalność gospodarczą, bo dziś niemal wszyscy absolwenci tych kierunków pracują w takim modelu nawet w przychodniach publicznych – wyjaśnia profesor.

Świat: najpierw etat, później biznes

Chociaż 44 proc. studentów nadal nie rozważa prowadzenia firmy, to polskie wyniki i tak plasują naszych młodych pracowników bardzo wysoko w skali świata. Gdy Polska uczestniczyła w międzynarodowym badaniu Global University Entrepreneurial Spirit Students Survey 2021 (GUESSS) obejmującym kilkaset tysięcy studentów, tylko 16,8 proc. polskich respondentów chciało być przedsiębiorcami zaraz po studiach. 34,4 proc. widziało siebie jako założycieli firm po pięciu latach.

Autorzy raportu od lat obserwują charakterystyczny model: najpierw etat, dopiero później własna firma. GUESSS potwierdza jednak jeszcze jedną obserwację prof. Magdaleny Jelonek: najwyższe intencje przedsiębiorcze często występują w państwach, w których sytuacja młodych na rynku pracy jest trudniejsza, natomiast gospodarki rozwinięte znajdują się zwykle niżej.

To sprawia, że polski wynik jest szczególnie ciekawy. Wysoka otwartość na własny biznes nie pojawia się w warunkach masowego przekonania, że po studiach nie ma pracy. Zaledwie 4 proc. badanych całkowicie odrzuciłoby dziś studiowanie, a większość pozytywnie ocenia zarówno praktyczny wymiar nauki, jak i swoje szanse zawodowe.

– W części krajów wysoka przedsiębiorczość studentów jest odpowiedzią na to, że absolwentom trudno znaleźć zatrudnienie „u kogoś”. U nas sytuacja absolwentów nie jest na tyle zła, żeby można było wszystko wyjaśnić takim mechanizmem. Dlatego ten wynik jest ważny – mówi prof. Magdalena Jelonek.

Ważny komunikat dla pracodawców

O pracownika warto konkurować nie tylko pensją – to kolejne ciekawe spostrzeżenie z badania. Badacze zastosowali eksperyment, w którym uczestnicy wielokrotnie wybierali pomiędzy różnymi ofertami pracy. Pozwoliło to odtworzyć rzeczywistą hierarchię preferencji.

Wynagrodzenie pozostaje najważniejszym elementem oferty pracy, ale bardzo wysoko znajduje się możliwość dalszego rozwoju. Studenci przestają patrzeć na dyplom jak na zakończenie przygotowania zawodowego. Wciąż chcą się uczyć. Dlatego tuż za pensją znalazło się finansowanie przez pracodawcę inwestycji w kompetencje: szkoleń, kursów i zewnętrznych certyfikatów.

Według prof. Magdaleny Jelonek wartość pełnego finansowania takiego rozwoju odpowiadała w modelu niemal jednej trzeciej wartości wynagrodzenia. Nie oznacza to oczywiście, że każdy pracownik zamieni jedną trzecią pensji na szkolenia. Pokazuje natomiast skalę znaczenia tego elementu przy wyborze między ofertami.

Ważny stał się stały rozwój

– Młodzi są bardzo mocno nastawieni na inwestowanie w ich kompetencje. Pracodawca może istotnie zwiększyć atrakcyjność oferty, dodając finansowanie szkoleń czy kursów. Co ważne, ten element jest równie wysoko ceniony przez studentów z bardzo różnych kierunków studiów – mówi prof. Magdalena Jelonek.

To istotne szczególnie w połączeniu z wysoką skłonnością do przedsiębiorczości. Firma konkuruje bowiem o absolwenta nie tylko z innym pracodawcą. W części przypadków konkuruje również z planem w głowie młodego narybku, by w przyszłości pracować na własny rachunek.

Prof. Mikołaj Jasiński zwraca uwagę, że dla wielu młodych pracowników ważna jest nie tylko wysokość wynagrodzenia, ale też budowanie swojej pozycji.

– Absolwenci nie zawsze idą za gołą złotówką. Oceniają też pozycję na rynku pracy, co zależy od lokalizacji miejsca pracy. Ważna jest dla nich lepsza pozycja życiowa, dlatego wybierają pracę w Koninie, Radomiu czy Tarnowie, a nie w metropolii. Te same pieniądze w Warszawie dawałyby im znacznie mniejsze możliwości – komentuje prof. Mikołaj Jasiński z Uniwersytetu Warszawskiego.

Masowa emigracja to przeszłość

Trzecim badanym obszarem były plany migracyjne. Tu wyniki są dalekie od obrazu masowej ucieczki młodych z Polski sprzed dekady czy dwóch. Pracą za granicą przestali straszyć młodzi lekarze. W tym badaniu to właśnie oni należeli do grup najmniej skłonnych do wyjazdu. Znacząca podwyżka lekarskich pensji na pewno nie jest bez znaczenia.

Na stałe chciałoby wyjechać zaledwie 4 proc. badanych. Na szczęście, bo trzeba robić wszystko, by talenty zatrzymywać dla własnej gospodarki. W tej niewielkiej grupie częściej znajdują się osoby niezadowolone z kierunku studiów, gorzej oceniające praktyczne przygotowanie oraz niewierzące, że studia ułatwią im wejście na rynek pracy.

Ale jednocześnie wielu kończących studia chętnie wyjechałoby „na chwilę”. Aż 61 proc. osób wskazuje chęć zdobycia doświadczenia zawodowego w międzynarodowym środowisku. 51 proc. wciąż wymienia też lepsze warunki pracy za granicą. To jednak bardziej element budowania kapitału zawodowego niż planowanie życia w innym kraju.

Główne wnioski

  1. Studenci nadal wierzą w wyższe wykształcenie, ale mocniej oceniają je przez pryzmat rynku pracy. 82 proc. ponownie wybrałoby tę samą uczelnię, 79 proc. ten sam kierunek, a tylko 4 proc. zrezygnowałoby ze studiów. Znacznie ostrożniej jednak polecają swoje kierunki innym, zwłaszcza gdy sami nie widzą po nich perspektyw dobrej pracy.
  2. Rośnie otwartość młodych na przedsiębiorczość. 57 proc. kończących studia dopuszcza założenie własnej firmy, a 28 proc. wymienia ją wśród trzech preferowanych form pracy. Eksperci zastrzegają jednak, że deklaracje studentów nie oznaczają jeszcze faktycznego boomu na zakładanie biznesów.
  3. Młodzi oczekują nie tylko pensji. Bardzo wysoko cenią finansowanie przez pracodawcę szkoleń, kursów i certyfikatów. Plany o emigracji wyszły z mody. Tylko 4 proc. chce wyjechać z Polski na stałe. Wielu chce wyjechać na jakiś czas – traktują to przede wszystkim jako sposób zdobycia międzynarodowego doświadczenia zawodowego.