Kategorie artykułu: Polityka Świat

Koniec Orbána to nie koniec hamulcowych w UE. Możliwy opór Bratysławy i Sofii

Porażka wyborcza Viktora Orbána na Węgrzech to koniec pewnej epoki w burzliwych obradach europejskich liderów, ale niekoniecznie koniec problemów Brukseli. Wyniki wyborów w Bułgarii i rządy Roberta Ficy na Słowacji sprawiają, że unijny front wsparcia dla Ukrainy wciąż może napotykać opór.

Przyszły premier Bułgarii Rumen Radew
Przyszły premier Bułgarii Rumen Radew nie ukrywa swojej sympatii do Kremla, ale jednocześnie zapewnia, że Bułgaria pod jego wodzą ma zachować proeuropejski kurs. Fot. Jaap Arriens/NurPhoto via Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Kto z obecnych liderów państw unijnych jest sceptyczny wobec europejskiego mainstreamu i pomocy Ukrainie.
  2. Jakie poglądy na politykę zagraniczną ma przyszły premier Bułgarii Rumen Radew.
  3. Kto może ponownie objąć władzę w Słowenii i dlaczego jest to ważne w kontekście unijnych układanek.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Historyczny triumf Pétera Magyara politycy europejskiego mainstreamu odczytali jako sukces liberalnej demokracji i odwrotu od prawicowego populizmu. Ucieszono się także w strukturach UE. Na posiedzenia unijnych liderów przestanie przyjeżdżać czołowy „niegrzeczny chłopiec”, który torpedował młyny decyzyjne, m.in. w sprawie pomocy Ukrainie.

Nowe w UE znaczy lepsze? Nie do końca

W tym czasie w Bułgarii wybory wygrał jednak polityk sprzyjający Kremlowi. W Słowenii zaś na czoło negocjacji wysuwa się były sojusznik Donalda Trumpa. Czy można zatem podsumować zmiany w UE przysłowiem: „zamienił unijny stryjek siekierkę na kijek”? I tak i nie. Dlaczego?

Zaledwie dzień po wygranej Magyara i klęsce Orbána szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen poza pogratulowaniem zwycięzcy zasugerowała, że zmiana na Węgrzech jest dobrym momentem, aby zacząć poważniej myśleć o porzuceniu jednomyślności w kwestii polityki zagranicznej Unii Europejskiej.

– Zmiana sposobu głosowania na większość kwalifikowaną w sprawach polityki zagranicznej to ważny sposób na uniknięcie systemowych zatorów, z którymi mieliśmy do czynienia – mówiła von der Leyen.

Przypomnijmy – decyzje w zakresie polityki zagranicznej Unii Europejskiej wymagają jednomyślności wśród państw członkowskich. Zmiana sposobu podejmowania decyzji w kierunku większości kwalifikowanej wymagałaby korekty zapisów traktatowych, na które musiałyby się zgodzić wszystkie państwa unijne, a następnie ratyfikować je w parlamentach. To jednak jest mało prawdopodobne. Wydaje się, że nawet w państwach rządzonych przez formacje jednoznacznie prounijne takie deklaracje w tym momencie stanowią zbyt duże ryzyko polityczne.

Fico (na chwilę) pozostał sam

Taka deklaracja przewodniczącej KE nie jest jednak przypadkiem. Viktor Orbán wielokrotnie wykorzystywał sprzeciw wobec unijnych sankcji na Rosję jako własne oręże polityczne. Po niedawno ujawnionych taśmach z rozmów między węgierskim a rosyjskim MSZ okazało się, że Orbán był wręcz rosyjskim zausznikiem przy kluczowym stole decyzyjnym Unii Europejskiej. Nie bez powodu wielu polityków bliskich unijnemu mainstreamowi odetchnęło po jego porażce.

Jednak ryzyko „wysadzania” unijnych porozumień w sprawie Ukrainy czy głębszych reform Unii wcale się nie zmniejszyło. Wbrew triumfalizmowi części liberalnych komentatorów i polityków koniec udziału Orbána w posiedzeniach Rady Europejskiej nie oznacza końca przeszkód w zawieraniu porozumień między państwami UE.

U władzy wciąż znajduje się jedyny poza Orbánem jawnie prorosyjski przywódca w UE, czyli premier Słowacji Robert Fico. Wielokrotnie deklarował, że w pierwszej kolejności zamierza dbać w UE o interesy Słowacji. W jego rozumieniu interesy naszych południowych sąsiadów są zbieżne z dobrymi relacjami z Kremlem. Fico, jako jedyny poza Orbánem, trzykrotnie spotykał się w ostatnich trzech latach z Władimirem Putinem. Podobnie jak Orbán uzasadniał bliskie kontakty z Rosją potrzebą zapewnienia „bezpieczeństwa energetycznego” Słowakom przez sprowadzanie taniego gazu z Rosji. Słowacja ponadto importuje z Rosji znaczące ilości ropy naftowej, a także sprowadza paliwo jądrowe do słowackich elektrowni atomowych.

Fico wielokrotnie groził również wstrzymaniem pomocy humanitarnej oraz awaryjnych dostaw energii dla Kijowa. W lutym 2026 r. Słowacja obok Węgier zablokowała (odblokowany dopiero niedawno) 20. pakiet sankcji na Rosję. W marcu zagroziła zablokowaniem przedłużenia sankcji wobec objętych nimi Rosjan.

Słowacki premier również jako jedyny europejski przywódca poza prezydentem Serbii Aleksandarem Vuciciem wziął udział w ubiegłorocznych obchodach Dnia Zwycięstwa w Moskwie.

Fico po porażce Orbána stracił ważnego sojusznika w rozbijaniu unijnych porozumień w sprawie rosyjskich sankcji. Ale już zaraz może się okazać, że na krótko został sam przeciwko unijnemu mainstreamowi.

Przyszły premier Bułgarii nie odcina się od Rosji

W Bułgarii wybory wygrała powstała zaledwie miesiąc temu Progresywna Bułgaria pod wodzą Rumena Radewa. Były bułgarski prezydent zdecydowanie wygrał ósme w ciągu ostatnich pięciu lat wybory i obejmie samodzielne rządy w Sofii. To ewenement, bowiem bułgarska scena polityczna uchodziła za najmniej stabilną w UE. Triumf Radewa miał miejsce w kontekście znaczących społecznych niepokojów i protestów.

W grudniu 2025 r. odbyła się być może największa demonstracja w Bułgarii w XXI w. wymierzona przeciwko rządowi. Radew, jeszcze jako prezydent, szybko uchwycił społeczne niezadowolenie i zrezygnował z pełnienia funkcji, aby móc wystartować w wyborach parlamentarnych. Zadziałało.

Uwagę światowej opinii publicznej Radew przykuł jednak nie z racji obietnic walki z korupcją i podniesienia stopy życiowej najbiedniejszego narodu UE, a z powodu jego orientacji międzynarodowej. Jeszcze jako prezydent krytykował unijne sankcje na Rosję, twierdząc, że są nieskuteczne. Z kolei w kampanii wyborczej opowiadał się za obroną bułgarskich interesów narodowych, co rozumiał jako utrzymywanie relacji ekonomicznych z Rosją. Brzmi znajomo?

Część komentatorów zwraca jednak uwagę na potrzebę rozróżnienia retoryki na użytek wewnętrzny a międzynarodowy. Jak zauważa dr Spasimir Domaradzki z Uniwersytetu Warszawskiego w audycji Visegrad Insight, wśród Bułgarów wciąż żywą rolę odgrywa mit Rosji jako wyzwoliciela spod tureckiego panowania, co z kolei Radew umiejętnie wykorzystuje w swojej politycznej narracji.

Z kolei według Jana Nowinowskiego z Ośrodka Studiów Wschodnich (OSW) odważne komunikaty Radewa o asertywności wobec Brukseli w kwestii relacji z Rosją są obliczone ściśle na wykorzystanie w narracji krajowej. Po 2022 r. Radew niejednokrotnie krytycznie oceniał wojskowe wsparcie dla Ukrainy i apelował o „pokojowe rozwiązania”. Analityk OSW zwraca uwagę, że Bułgaria sprzedaje uzbrojenie walczącej Ukrainie i ze względów pragmatycznych jego prorosyjska postawa może ograniczyć się tylko do poziomu narracyjnego.

Brukselsko-moskiewski szpagat przyszłego premiera Bułgarii

Co ciekawe, sam Radew łączy sprzyjającą Kremlowi narrację z retoryką prounijną. Deklarował, że to Unia Europejska jest strategicznym kierunkiem dla Bułgarii. Postuluje również wzmocnienie konkurencyjności i autonomii strategicznej UE na globalnym rynku. Jednocześnie wprost deklarował, że nie zamierza być „drugim Orbánem” i nie zamierza grozić Brukseli. Jego przyszła postawa wśród europejskich liderów zależy jednak w dużym stopniu od wewnętrznej dynamiki na bułgarskiej scenie politycznej.

Sam fakt niepewnej postawy Radewa wobec Rosji i Ukrainy budzi uzasadniony niepokój wśród unijnych liderów. Choć Radew po wyborach zapewnia, że nie chce stawać okoniem wobec pozostałych członków UE, to jego przeszłe wypowiedzi w roli prezydenta nie zapewniają mu dużego kredytu zaufania.

W 2023 r. Radew spotkał się z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim. Bułgarski prezydent stwierdził wówczas, że więcej dostaw broni nie doprowadzi do rozwiązania konfliktu. Zełenski w replice zapytał Radewa:

– Czy powiedziałbyś – Putinie, proszę, przejmij terytorium Bułgarii? Nie, ty, jako prawdziwy prezydent, na pewno nie naraziłbyś swojej niezależności. Masz prawo nie popierać pomocy dla Ukrainy. Ale naprawdę chciałbym, żebyś to dobrze zrozumiał.

Według Politico Radew miał odnieść się do wypowiedzi dopiero poza kamerami.

Powrót słoweńskiego populisty

Populistyczny duet Fico-Radew może według części obserwatorów rozrosnąć się do tercetu o potencjalnie nowego-starego przywódcę Słowenii. Do władzy może wrócić Janez Janša, który przez jego przeciwników politycznych nazywany jest „mini-Trumpem”. Trzykrotny premier Słowenii ma szansę wrócić po raz kolejny do władzy po niepowodzeniu utworzenia rządu przez premiera Roberta Goloba. Teraz władzę najpewniej przejmie Słoweńska Partia Demokratyczna Janšy w koalicji z eurosceptyczną i antysystemową partią Resni.ca. Przewodniczący partii Zoran Stevanovic wybrany na stanowisko marszałka Zgromadzenia Narodowego zapowiedział rozpisanie referendum o wyjściu Słowenii z NATO. Jednak jak wskazuje portal Defence24.pl, taki ruch jest obliczony na zaspokojenie potrzeb elektoratu skrajnej partii, a formacja przyszłego premiera Janšy stanowczo odrzuca takie postulaty.

Tak z Ljubljany dla ruchu MAGA, ale też dla Ukrainy

Prawdopodobny przyszły premier Janez Janša dał się szerzej poznać europejskiej publiczności jako zwolennik i sojusznik Donalda Trumpa. W 2020 r. jako jedyny przywódca kraju unijnego pogratulował zwycięstwa Trumpowi, mimo że prezydentem został wówczas Joe Biden. Janša wspierał także w poprzednich latach rządy Viktora Orbána. Ustępujący rząd premiera Goloba oskarżał także Janšę o współpracę z izraelską firmą, mającą nielegalnie podsłuchiwać słoweńskiego premiera i wpływać na wybory.

Wiele wskazuje zatem na to, że obóz MAGA zyska kolejnego sojusznika w Radzie Europejskiej. Należy jednak podkreślić, że nie oznacza to z automatu, że pojawi się kolejny polityk sabotujący unijne wsparcie dla Ukrainy. Janša od 2022 r. jednoznacznie opowiada się po stronie Ukrainy, a w miesiąc po wybuchu wojny wraz z premierem Czech Petrem Fialą, a także Mateuszem Morawieckim i Jarosławem Kaczyńskim odwiedził Kijów.

Czego zatem możemy spodziewać się po kolejnych posiedzeniach Rady UE w kwestii Ukrainy, ale także dalej idących reform? Na stanowisku zostaje Fico, który niejednokrotnie już wykorzystywał politycznie swój sprzeciw wobec Ukrainy. Fico „stracił” swojego najbliższego ideowego sojusznika w Radzie Europejskiej, zaś Péter Magyar mimo pewnego dystansu do Ukrainy raczej nie przyjmie Orbánowskiej retoryki.

Węgierski zwrot proeuropejski, słoweńskie i słowackie status quo oraz bułgarska zagadka

Nowy premier Węgier deklarował wielokrotnie, że nie będzie blokował finansowego wsparcia dla naszych wschodnich sąsiadów. W bilateralnych relacjach na linii Budapeszt-Kijów będzie za to domagał się uznania praw węgierskiej mniejszości w Ukrainie do nauki w języku węgierskim. Czy ta kwestia będzie zapalnikiem do szantażowania unijnych liderów na wzór Orbána? Jest to skrajnie mało prawdopodobne, biorąc pod uwagę palącą dla Węgier potrzebę odmrożenia unijnych funduszy.

Nie należy także spodziewać się torpedowania unijnego wsparcia dla Ukrainy przez prawdopodobnego przyszłego premiera Słowenii Janeza Janšę, choć warto będzie obserwować wpływ jego skrajnie prawicowych antynatowskich sojuszników na słoweńską politykę.

Zagadką pozostaje stanowisko przyszłego premiera Bułgarii Rumena Radewa. Były bułgarski prezydent deklaruje, że nie chce wchodzić w buty Viktora Orbána i popiera proeuropejski kurs Bułgarii. Radew zarazem znany jest z pozytywnego postrzegania Władimira Putina i krytycznej oceny wsparcia militarnego dla Kijowa.

Czy Radew będzie nową Giorgią Meloni, która z silnie prawicowych pozycji doskonale wpisała się w unijny mainstream? Czy być może szybko zastąpi naczelną „czarną owcę” Unii Europejskiej – Viktora Orbána? Letni szczyt unijnych liderów zapowiada się interesująco.

Niezależnie jednak od odpowiedzi na powyższe pytania, jedno jest pewne. Usunięcie z grona europejskich liderów najbardziej prorosyjskiego gracza nie leczy systemowych słabości UE, a jedynie przenosi punkt ciężkości decyzyjnych na innych liderów. Skuteczność unijnej dyplomacji nadal będzie zależeć od politycznych porozumień z „niewygodnymi” liderami.

Główne wnioski

  1. Zwycięstwo Pétera Magyara na Węgrzech eliminuje główne źródło blokad decyzji w polityce zagranicznej Unii Europejskiej. Nowy premier skupi się najprawdopodobniej na odblokowaniu unijnych funduszy i zapowiada brak sprzeciwu wobec wsparcia dla Ukrainy. Sytuacja ta skłoniła kierownictwo Komisji Europejskiej do publicznych rozważań nad zniesieniem zasady jednomyślności w unijnych głosowaniach.
  2. Słowacki premier Robert Fico jest obecnie osamotniony w jawnie prorosyjskiej postawie i otwartym kontestowaniu sankcji. Prawdopodobny powrót do władzy w Słowenii prawicowego polityka Janeza Janšy nie powiększy jednak tego bloku. Słoweński lider od początku konfliktu jednoznacznie opowiada się za politycznym i militarnym wsparciem dla ukraińskiego rządu.
  3. Największą niewiadomą stanowi jednak przyszła polityka zagraniczna Bułgarii pod rządami Rumena Radewa. Zwycięzca wyborów stosuje prorosyjską retorykę na użytek polityki krajowej, ale jednocześnie deklaruje proeuropejski kurs i niechęć do konfliktów z Brukselą. Eksperci wskazują na pragmatyzm tej postawy oraz prawdopodobną kontynuację bułgarskich dostaw amunicji dla ukraińskiej armii.