Koniec tanich zakupów online? Austria wprowadzi wkrótce opłatę paczkową
Od października w Austrii koszt dostawy paczki zamówionej na Temu, Zalando czy Amazonie może wzrosnąć nawet o 2,40 euro. Rząd przekonuje, że nowa opłata wyrówna warunki konkurencji. Co te przepisy oznaczają dla mieszkańców Austrii i czy ich skutki odczują również polskie firmy działające na tamtejszym rynku?
Z tego artykułu dowiesz się…
- Co zmieni i kogo obejmie nowa opłata od paczek?
- Jak austriacki rząd uzasadnia nowy podatek, a za co go krytykuje biznes?
- Czy austriacki podatek od przesyłek może stać się wzorem dla innych państw UE?
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Zakupy online w Austrii biją rekordy popularności. Z najnowszego raportu „E-Commerce-Studie Österreich”, przygotowanego przez KMU Forschung Austria i Handelsverband, wynika, że wartość tamtejszego rynku sprzedaży internetowej do czerwca 2026 roku wzrosła o 3 proc. w stosunku do poprzednich 12 miesięcy i była aż o 24 proc. większa niż trzy lata wcześniej. Online kupuje już niemal dwie trzecie mieszkańców. Co więcej, Austriacy wyjątkowo chętnie zamawiają paczki z zagranicy: niemal połowa wszystkich wydatków w tamtejszym e-commerce trafia do zagranicznych sklepów i platform, głównie Amazona, Temu oraz Zalando.
Tak dynamiczny wzrost liczby przesyłek oraz rosnąca dominacja międzynarodowych gigantów nie umknęły uwadze austriackiego rządu, który planuje wprowadzenie Paketsteuer, czyli dodatkowej opłaty za przesyłki od października. Na czym ona polega?
Paketsteuer w teorii
Przede wszystkim wzrosną koszty dostawy. Dodatkowa opłata ma wynosić 2 euro za dostarczoną paczkę plus VAT, czyli łącznie 2,40 euro. Ma dotyczyć zamówień składanych przez internet na dużych platformach. Nie ma przy tym znaczenia, czy produkt został wysłany z Austrii, innego państwa UE czy kraju trzeciego. To o tyle istotne, gdyż początkowo rząd rozważał objęcie opłatą wyłącznie przesyłek spoza UE, jednak taki wariant uznano za niezgodny z zasadami jednolitego rynku. Ostatecznie zdecydowano się więc na rozwiązanie obejmujące wszystkich sprzedawców, których roczny obrót ze sprzedaży wysyłkowej na terenie Austrii przekroczył w poprzednim roku finansowym 100 mln euro. Bez trudu ten próg przekraczają rynkowi giganci.
– Z fachowego punktu widzenia wątpliwe jest, czy zamierzony efekt regulacyjny, czyli obciążenie przede wszystkim dużych platform z państw trzecich, zostanie rzeczywiście osiągnięty w ramach obecnej konstrukcji, ponieważ opłata z założenia obejmuje również innych uczestników rynku – ocenia dr Wolfgang Ziniel z Austriackiego Instytutu Badań nad Małymi i Średnimi Przedsiębiorstwami (KMU Forschung Austria)
Teoretycznie mniejsze sklepy internetowe mają pozostać poza zakresem podatku. Według austriackiej Izby Handlowej (Handelsverband) opłata paczkowa dotknie jednak pośrednio około 4 tys. lokalnych firm, czyli jedną trzecią wszystkich austriackich sklepów internetowych, które używają większych platform do sprzedaży swoich produktów. Skutki mogą odczuć również polskie firmy wysyłające paczki do Austrii.
– Dla przedsiębiorstw z międzynarodowymi strukturami logistycznymi podatek od paczek stanowi dodatkowe obciążenie, nakładające się na unijną reformę celną – komentuje Wolfgang Ziniel.
Zdaniem eksperta
Czy nowa opłata uderzy w polskich sprzedawców?
firmy mogą jednak odczuć skutki pośrednio. Nie można wykluczyć, że część kosztów związanych z nowym podatkiem zostanie przeniesiona na sprzedawców korzystających z marketplace’ów lub na konsumentów, co może wpłynąć na rentowność sprzedaży internetowej, szczególnie w segmentach o niskich marżach.
Nowa opłata nie powinna jednak istotnie zmniejszyć atrakcyjności Austrii jako rynku. Austrię nadal wyróżniają: duża siła nabywcza konsumentów, stabilność i rozwinięta infrastruktura logistyczna. Sam podatek należy postrzegać raczej jako dodatkowy element kosztowy niż barierę ograniczającą dostęp do rynku.
Radzę, by polscy przedsiębiorcy sprawdzili, jak Paketsteuer zostanie rozliczona przez wykorzystywane platformy sprzedażowe i operatorów logistycznych, oraz uwzględnili możliwy wzrost kosztów w swojej polityce cenowej. Pomóc może m.in. konsolidacja wysyłek, zwiększanie średniej wartości zamówienia czy rozwój lokalnych kanałów dystrybucji. Pełny wpływ regulacji będzie można jednak ocenić dopiero po jej wejściu w życie.
Ochrona środowiska czy deficyt budżetowy?
Dlaczego Austria zdecydowała się na wprowadzenie opłaty właśnie teraz? Rząd przekonuje, że nowa regulacja ma szerszy cel. W uzasadnieniu projektu zwrócono uwagę, że zagraniczne firmy wysyłkowe w niewielkim stopniu przyczyniają się do tworzenia krajowej wartości dodanej, a jednocześnie w znikomym stopniu uczestniczą w ponoszeniu kosztów generowanych przez własny model biznesowy.
– Z ekonomicznego punktu widzenia kluczowym argumentem za nową opłatą jest internalizacja zewnętrznych kosztów handlu internetowego, takich jak transport, zużycie opakowań czy obciążenie środowiska, a także chęć wyrównania szans w konkurencji między handlem stacjonarnym a e-commerce – komentuje dr Wolfgang Ziniel.
W rzeczy samej rosnąca liczba dostaw oznacza większy ruch samochodów dostawczych, wyższe emisje i większe obciążenie infrastruktury, a problem pogłębia wysoka liczba zwrotów. Ponad połowa klientów w Austrii przyznaje, że w ciągu ostatniego roku przynajmniej raz odesłała zakupiony produkt. Nowa opłata ma zachęcać do łączenia zamówień i ograniczenia liczby pojedynczych przesyłek. Wraz z dynamicznym rozwojem e-commerce tracą lokalne sklepy stacjonarne, zwłaszcza w mniejszych miastach i miejscowościach.
Istnieje jednak także bardziej prozaiczny powód: stan finansów publicznych. Austria musi ograniczyć rosnący deficyt budżetowy, a jednocześnie łagodzić skutki wysokich kosztów życia. Jednym z elementów tej polityki ma być obniżenie stawki VAT na wybrane podstawowe artykuły spożywcze, m.in. przetwory mleczne, jajka, warzywa, owoce i pieczywo. Niższy VAT oznacza jednak mniejsze wpływy do budżetu. Tę lukę ma częściowo wypełnić opłata od przesyłek, która, według szacunków austriackiego Ministerstwa Finansów, ma przynosić około 280 mln euro rocznie.
Reakcja biznesu: „dyskryminacja” i „samobójczy gol”
Projekt wywołał jednak krytykę branży e-commerce oraz organizacji gospodarczych. Amazon określił go mianem „dyskryminacji zagranicznych sprzedawców wysyłkowych”, wskazując, że to właśnie te podmioty, stanowiące większość objętych regulacją, poniosą główny ciężar nowego podatku. W podobnym tonie wypowiada się Zalando. Firma podnosi kwestię możliwej niezgodności przepisów z prawem unijnym i austriacką konstytucją, ostrzegając jednocześnie, że opłata nie rozwiąże problemu ekspansji platform Temu i Shein, a uderzy w europejskich sprzedawców.
Krajowe izby i organizacje handlowe, takie jak Austriacka Izba Gospodarcza (Wirtschaftskammer Österreich, WKÖ) apelują o całkowite wycofanie projektu. Ich zdaniem regulacja, zamiast ograniczyć ekspansję azjatyckich gigantów, uderzy w rodzime firmy, podniesie ceny dla konsumentów i dodatkowo napędzi inflację. Dyrektor Izby Handlowej nazwała projekt wprost „samobójczym golem”, krytykując konieczność odprowadzania podatku nawet od przesyłek zwracanych przez klientów oraz nowe obciążenia biurokratyczne.
Wolfgang Ziniel zwraca uwagę na drugą stronę medalu.
– Konstrukcja opłaty niezależna od kraju pochodzenia pozwala uniknąć jawnej dyskryminacji zagranicznych dostawców. Dzięki temu jest bardziej odporna na zarzuty o niezgodność z prawem UE niż regulacja dotycząca wyłącznie państw trzecich – uważa dr Wolfgang Ziniel.
Niemniej, niemiecka firma Otto zadeklarowała gotowość do wejścia na drogę sądową. Według dr. Ziniela ewentualny sukces procesowy mógłby w dłuższej perspektywie zmusić władze do dopracowania przepisów i zwiększenia stabilności prawnej. W krótkim okresie grozi jednak chaos.
– Dla przedsiębiorstw oznacza to niepewność w planowaniu działalności, a dla państwa ryzyko późniejszego zwrotu pobranych środków, jeśli opłata zostałaby uznana za niezgodną z prawem UE – uważa dr Wolfgang Ziniel
Zastrzeżenia zgłasza również Ministerstwo Gospodarki (BMWET), wskazując na luki prawne w kwestii zwrotów i reklamacji oraz ryzyko konfliktu z prawem unijnym. Z kolei Izba Pracy (Arbeiterkammer) i związki zawodowe, choć popierają samo założenie, by wielkie platformy współfinansowały koszty generowane przez e-commerce, podkreślają, że projekt wymaga gruntownych zmian, które uniemożliwią przerzucenie nowych obciążeń na konsumentów.
Teoretycznie rachunek za Paketsteuer otrzymają sprzedawcy wysyłkowi, a nie bezpośrednio konsumenci. Nie oznacza to jednak, że nie odczują jej skutków. Duże sklepy mogą próbować przenieść koszty na klientów przez podwyższenie opłat za dostawę, cen produktów albo podniesienie progu uprawniającego do darmowej wysyłki. Sprzedawcy będą mieli większą motywację do konsolidowania zamówień, ograniczania wysyłki kilku osobnych paczek i kierowania klientów do punktów odbioru lub sklepów stacjonarnych.
Szansa dla paczkomatów?
Projekt nie przewiduje bezpośrednich ulg dla dostaw do paczkomatów ani punktów odbioru. Trudno więc jednoznacznie przesądzić, czy opłata przyspieszy rozbudowę tej infrastruktury. Sprzedawcy mogą jednak szukać oszczędności logistycznych, a dostarczenie kilkudziesięciu paczek w jedno miejsce jest znacznie tańsze i bardziej efektywne niż obsługa osobnych adresów.
– Z ekonomicznego punktu widzenia możliwe jest przesunięcie popytu w kierunku bardziej efektywnych kosztowo form dostawy, takich jak automaty paczkowe. Pozwoliłoby to ograniczyć zarówno koszty transportu, jak i ogólną liczbę opodatkowanych przesyłek. Pozytywnym efektem ubocznym byłaby także redukcja natężenia ruchu drogowego i emisji spalin – wyjaśnia dr Ziniel.
Austriackie kontra europejskie rozwiązania
Paketsteuer wpisuje się w szerszy trend zaostrzania przepisów dotyczących handlu internetowego na poziomie wspólnotowym. Od 2021 roku Unia Europejska stopniowo uszczelnia system podatkowy w obszarze e-commerce. Obecnie trwa kompleksowa reforma unii celnej, której celem jest ograniczenie masowego napływu tanich towarów spoza UE, głównie z rynku chińskiego. Od lipca 2026 roku w całej UE przestało obowiązywać zwolnienie celne dla przesyłek z państw trzecich o wartości do 150 euro. Zamiast tego na takie przesyłki wprowadzono unijne opłaty w wysokości 3 euro, a od listopada 2026 roku planowane jest dołożenie opłaty manipulacyjnej wynoszącej około 2 euro.
Zdaniem austriackiej Izby Handlowej to wspólne rozwiązania europejskie, a nie krajowe podatki, są właściwą odpowiedzią na ekspansję platform takich jak Temu czy Shein. Austria zdecydowała się jednak na szybkie kroki jednostronne: Według eksperta rozwiązanie krajowe umożliwia uzyskanie dodatkowych wpływów w krótkim terminie i przeznaczenie ich na sfinansowanie równoległej obniżki VAT, bez konieczności czekania na finał unijnej reformy celnej. Jego zdaniem daje to wyraźną przewagę czasową nad wolniejszym, skoordynowanym procesem europejskim.
Czy Austria wyznaczy nowy kierunek regulacji, czy pozostanie wyjątkiem okaże się dopiero po ocenie skutków nowych przepisów.
Główne wnioski
- Paketsteuer, czyli austriacki podatek od paczek, ma zasilić budżet państwa kwotą około 280 mln euro rocznie. Ze względu na unijne wymogi prawne, opłaty nie udało się ograniczyć wyłącznie do platform spoza UE (np. chińskich gigantów), dlatego w obecnym kształcie objęła ona wszystkich operatorów e-commerce o wysokich obrotach, w tym europejskie firmy dostarczające towary na rynek austriacki.
- Zapowiedzi skarg sądowych (m.in. firmy Otto) oznaczają lata niepewności. Jeśli sądy uznają regulację za niezgodną z prawem UE, państwo będzie musiało zwrócić pobrane setki milionów euro.
- Zapowiedzi skarg sądowych (m.in. firmy Otto) oznaczają lata niepewności. Jeśli sądy uznają regulację za niezgodną z prawem UE, państwo będzie musiało zwrócić pobrane setki milionów euro.