Koniec z polowaniami 150 m od domu? Trwa zbiórka podpisów pod obywatelskim projektem ustawy
Polowania maksymalnie 700 metrów od zabudowań, obowiązkowe badania dla myśliwych i rejestr polowań w aplikacji. Takich zmian chcą autorzy inicjatywy ustawodawczej „Uwaga! Polowanie”. Przed organizatorami wyzwanie przekonania obywateli, a następnie – polityków, w tym także z koalicji rządowej.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jak daleko od domu można dziś legalnie polować i co chcą zmienić autorzy projektu.
- Jakie środowisko polityczne dokonało ostatnich zmian w prawie łowieckim.
- Kto w sejmie może zablokować zmiany.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Działacze związani z partią „Zieloni” oraz inicjatywami prośrodowiskowymi do 3 września zbierają podpisy pod obywatelską inicjatywą ustawodawczą „Uwaga! Polowanie”. Inicjatorzy ruchu postulują szereg zmian w prawie łowieckim, którego obecny kształt określają za „anachroniczny”.
„Odprywatyzowanie” lasów publicznych
– Najważniejszym celem naszej inicjatywy jest zatrzymanie procesu, który można określić mianem cichej prywatyzacji lasów. Obecnie, gdy myśliwi organizują polowanie w lesie należącym do nas wszystkich, wieszają tabliczki z ostrzeżeniem i zakazem wstępu. Tymczasem, gdy obywatele wychodzą na jogging, grzybobranie czy obserwację ptaków, nie ograniczają prawa do korzystania z lasu innym. Chcielibyśmy przywrócić elementarną sprawiedliwość oraz poczucie, że przyroda jest wspólnym dobrem. Wspólnym mianownikiem wszystkich naszych postulatów jest jednak bezpieczeństwo – mówi Michał Suchora, polityk Zielonych, a także przedstawiciel komitetu organizacyjnego.
Rzeczywiście na stronach komitetu łatwo odnaleźć hasła odnoszące się do bezpieczeństwa spacerowiczów czy biegaczy po lesie, w którym mogą odbywać się niezarejestrowane polowania.
– Obecnie obywatel idący do lasu, nie dysponuje żadnym narzędziem, które pozwoliłoby mu zweryfikować, czy w danym miejscu odbywa się właśnie polowanie. Postulujemy stworzenie ogólnodostępnego rejestru w formie intuicyjnej i łatwo dostępnej aplikacji mobilnej. Dzięki niej każdy mógłby sprawdzić, czy w wybranym rejonie nie przebywają akurat myśliwi z ostrą bronią i w razie potrzeby podjąć decyzję o udaniu się w bezpieczniejsze miejsce. Wiemy przecież, że w przeszłości dochodziło już do wypadków śmiertelnych i ciężkich okaleczeń. To proste i przystępne rozwiązanie, które w żaden sposób nie ogranicza wolności myśliwych, a znacząco podnosi bezpieczeństwo nas wszystkich – postuluje Michał Suchora.
„Ludzie nie wierzą, że obecne prawo tak wygląda”
Poza wprowadzeniem ogólnodostępnego rejestru polowań inicjatorzy proponują także szereg innych zmian reformujących prawo łowieckie.
W przypadku wejścia ustawy w proponowanym kształcie zwiększona zostałaby maksymalna odległość prowadzonych polowań od zabudowań – z obecnych 150 metrów do 700 metrów. Wprowadzone miałyby zostać także obowiązkowe badania lekarskie i psychologiczne dla myśliwych.
– Proszę mi wierzyć, że gdy od niemal trzech miesięcy prezentujemy Polakom nasze postulaty na ulicach, większość ludzi ma trudności z uwierzeniem, że obecne prawo tak wygląda. Są zaskoczeni, że można strzelać zaledwie 150 metrów od domów mieszkalnych, że obwody łowieckie mogą obejmować miasta i lasy komunalne, czy też, że osoby z dostępem do broni na ostrą amunicję nie przechodzą okresowych badań okulistycznych i psychologicznych, a jedynie jednorazowe przy uzyskiwaniu pozwolenia – mówi działacz Zielonych.
Ostatnie zmiany za rządów Zjednoczonej Prawicy
Propozycje organizatorów inicjatywy nie są nowe. W ostatnich latach niejednokrotnie słyszeliśmy o głośnych medialnie myśliwskich pomyłkach, które kosztowały zdrowie, a nawet życie przypadkowych osób. Mimo medialnego i społecznego fermentu prawo w tym zakresie zmieniło się nieznacznie w okresie rządów Zjednoczonej Prawicy.
– Przypominam, że ostatnia, choć jedynie kosmetyczna nowelizacja prawa łowieckiego miała miejsce w 2018 roku za rządów Prawa i Sprawiedliwości. To wtedy, decyzją PiS i z podpisem prezydenta Andrzeja Dudy, zwiększono odległość polowań od zabudowań ze 100 do 150 metrów oraz wprowadzono zakaz udziału dzieci w polowaniach. Pokazuje to, że w PiS istnieje część wrażliwa na te kwestie – myślę tu również o prezesie Jarosławie Kaczyńskim, pomysłodawcy „piątki dla zwierząt” – zauważa Michał Suchora.
Organizatorzy inicjatywy zbierają podpisy do 3 września. Do tego dnia muszą uzbierać 100 tys. ważnych podpisów.
– Obecnie mamy zweryfikowanych kilkadziesiąt tysięcy podpisów, zebranych głównie przez członków partii Zieloni. Apeluję do wszystkich czytelników o pobranie karty z naszej strony uwagapolowanie.pl, zebranie podpisów wśród rodziny czy sąsiadów i odesłanie ich do nas przed końcem sierpnia. Każdy głos się liczy – przysyłane są zarówno koperty z pojedynczymi podpisami, jak i pakiety zawierające kilkaset pozycji – informuje Michał Suchora.
Poparcie w kręgach rządowych, ale…
Inicjatywę regulującą prawo łowieckie wspierają politycy głównie związani z koalicją rządową, m.in. przedstawiciele Zielonych należących do Koalicji Obywatelskiej, posłowie Nowej Lewicy, a także pojedynczy politycy Polski 2050 i Unii Centrum. Według Suchory projekt ustawy wspierają także posłowie partii Razem.
Nie jest tajemnicą, że nawet w przypadku udanej zbiórki podpisów projekt ustawy może napotkać na polityczny opór w sejmie. Z dużym prawdopodobieństwem przeciwne mogą mu być partie prawicowej opozycji, ale również Polskie Stronnictwo Ludowe, które od lat przychylne jest środowisku łowieckiemu.
– Nad przekonaniem PSL będziemy jeszcze pracować. Stale podkreślamy kwestię bezpieczeństwa, które rozumiemy szeroko. To nie tylko zakupy nowego sprzętu wojskowego, ale też działania takie, jak projekt „Zielona Tarcza Wschód”, czyli zalesianie i zabagnianie obszarów przygranicznych z Białorusią i Rosją, realizowane przez wiceminister klimatu i środowiska Urszulę Zielińską we współpracy z MON – deklaruje rzecznik inicjatywy.
O potencjalne poparcie przepisów zapytaliśmy PSL. Na nasze pytanie odpowiedziała rzeczniczka partii Magdalena Sroka.
Rzeczniczka PSL: wszyscy posiadacze broni powinni być badani
– Jako Polskie Stronnictwo Ludowe stoimy na stanowisku, że wszyscy posiadacze broni absolutnie powinni przechodzić badania lekarskie. W tej kwestii nie ma i nie powinno być żadnego wyłączenia dla myśliwych – obowiązek ten musi dotyczyć każdego posiadacza broni – zadeklarowała Magdalena Sroka.
Posłanka podkreśliła, że nie zna całości zapisów projektu i nie chce się odnosić do wszystkich propozycji.
– Warto jednak podkreślić, że obowiązek rejestracji polowań już jest – każde polowanie oraz obszar, na którym się odbywa, muszą być zgłaszane i wprowadzane m.in. do elektronicznej książki polowań, czyli systemu e-polowanie. Ocena ewentualnych nowych rozwiązań zależy więc od konkretnych szczegółów proponowanych przepisów – powiedziała Magdalena Sroka.
System, o którym wspomina rzeczniczka PSL, w istocie dotyczy jednak wyłącznie polowań zbiorowych (pomija polowania indywidualne) i ogłaszany jest przez gminy. Nie jest to jeszcze powszechnie dostępny system, o którego stworzeniu Ministerstwo Klimatu i Środowiska informowało jeszcze w 2024 roku. Do dziś jednak nie został utworzony.
Polowania w Polsce a Europie
Część postulowanych przepisów znajduje swoje odbicie w innych państwach. W Niemczech i we Francji tamtejsze sądy orzekły, że brak możliwości sprzeciwu właścicieli prywatnych gruntów na polowania jest bezprawny. Podobne rozwiązania proponują autorzy inicjatywy ustawodawczej.
Z kolei przepisy unijne obligują Polskę do sprawowania kontroli nad osobami posiadającymi broń, w tym także ocenę ich kondycji psychicznej. Z tego powodu inicjatorzy postulują zakaz polowań bez ważnych badań lekarskich i psychologicznych.
Komitet organizacyjny: chodzi o bezpieczeństwo i sprawiedliwość społeczną
– Chcemy mieć po prostu pewność – analogicznie do sytuacji kierowców autobusów czy autokarów turystycznych – że osoby wkraczające z ostrą amunicją do przestrzeni publicznej są trzeźwe. Chcemy także pewności, że nie są to osoby z poważnymi wadami wzroku lub problemami psychologicznymi. Dlatego jednym z naszych kluczowych postulatów są okresowe badania okulistyczne i psychologiczne, zbliżone do tych, które przechodzą kierowcy zawodowi, policjanci czy żołnierze. To podstawowe, elementarne zasady bezpieczeństwa i sprawiedliwości społecznej – kwituje Michał Suchora.
Zbiórka podpisów trwa do 3 września. W przypadku zebrania 100 tys. podpisów projekt ustawy trafi do pierwszego czytania w sejmie. Nawet jeśli projekt znajdzie aprobatę wśród posłów, to projekt ustawy musi jeszcze podpisać prezydent. Do uchwalenia nowego prawa zatem jeszcze daleka droga.
Główne wnioski
- Komitet inicjatywy „Uwaga! Polowanie” związany z partią Zieloni zbiera podpisy pod obywatelskim projektem ustawy reformującej prawo łowieckie. Do 3 września musi zebrać 100 tys. ważnych podpisów, by projekt trafił pod obrady sejmu. Kluczowe postulaty to zwiększenie minimalnej odległości polowań od zabudowań ze 150 do 700 metrów, obowiązkowe badania lekarskie i psychologiczne dla myśliwych oraz stworzenie publicznego rejestru polowań w formie aplikacji mobilnej.
- Inicjatorzy podkreślają, że obecne przepisy pozwalają na polowania w bliskim sąsiedztwie domów mieszkalnych oraz na terenach miejskich i komunalnych, a myśliwi po uzyskaniu pozwolenia na broń nie muszą przechodzić okresowych badań okulistycznych ani psychologicznych. Argumentują, że wzorem kierowców zawodowych, policjantów czy żołnierzy, także osoby posiadające dostęp do ostrej amunicji powinny być systematycznie weryfikowane. Powołują się przy tym na przepisy unijne, które zobowiązują Polskę do kontroli stanu psychicznego posiadaczy broni.
- Projekt wspierają głównie politycy koalicji rządzącej, w tym Zieloni z Koalicji Obywatelskiej, Nowa Lewica oraz pojedynczy przedstawiciele Polski 2050, Unii Centrum i Razem. Realną przeszkodą w sejmie może być jednak sprzeciw prawicowej opozycji oraz Polskiego Stronnictwa Ludowego, tradycyjnie związanego ze środowiskiem myśliwych. Rzeczniczka PSL Magdalena Sroka zadeklarowała poparcie dla obowiązkowych badań lekarskich dla wszystkich posiadaczy broni, zastrzegła jednak, że nie zna szczegółów całego projektu. Trudno zatem dziś przewidzieć dalsze losy projektu.