Kategoria artykułu: Polityka

Rozwój Plus traci grunt, ale wciąż jest nad progiem. Sondażowe konsekwencje awantury o wicemarszałka

Marcin Horała z Rozwoju Plus został nowym wicemarszałkiem Sejmu, zwyciężając z kandydatem Prawa i Sprawiedliwości, co wywołało między dawnymi partyjnymi kolegami awanturę. Między PiS a Rozwojem Plus wrze, a my sprawdzamy polityczne konsekwencje rywalizacji na prawicy w najnowszych badaniach.

Szef Rozwoju Plus Mateusz Morawiecki zadeklarował, że Marcin Horała w sejmowym prezydium ma przyczynić się do zwiększenia kontroli władzy. Fot. PAP/Leszek Szymański

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Czy konsekwencje sporu między PiS a Rozwojem Plus o wicemarszałka są widoczne w najnowszym badaniu opinii publicznej.
  2. Dlaczego zdaniem dr. Mateusza Zaremby spór o krzesło wicemarszałka nie przyniesie znaczących politycznych skutków.
  3. Dlaczego w ocenie szefa Ogólnopolskiej Grupy Badawczej Łukasza Pawłowskiego poparcie koalicji rządowej dla Marcina Horały jest problemem dla elektoratu Rozwoju Plus.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.

W ubiegłym tygodniu grono wicemarszałków poszerzyło się o posła Rozwoju Plus Marcina Horałę, którego kandydaturę poparło większość posłów koalicji rządowej.

Na obsadę wicemarszałkowskiego fotela miało także ochotę Prawo i Sprawiedliwość. Kandydatem PiS był Marcin Ociepa, były wiceminister obrony. Było to zresztą bezpośrednią odpowiedzią Nowogrodzkiej na deklarację Rozwoju Plus, który ustami Mateusza Morawieckiego zapowiedział walkę o fotel wicemarszałka dla swojego klubu.

Rząd wbija klin w dawnych kolegów partyjnych

Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty początkowo nie był entuzjastą natychmiastowego poszerzania obecnego prezydium Sejmu. Po pewnym czasie jednak dopuścił możliwość rozszerzenia grona wicemarszałków.

Jednocześnie szybko okazało się, że zakusy prawicy na fotel wicemarszałka obóz rządzący chce obrócić na swoją korzyść przez wbicie klina w podzielonych dawnych partyjnych kolegów.

PiS mówi o zdradzie Rozwoju Plus

Bazując na reakcjach rozgoryczonych polityków PiS, wydaje się, że plan koalicji się powiódł, przynajmniej na krótko. Na platformach społecznościowych kontrowersyjną grafiką podzielił się Tobiasz Bocheński, europoseł partii o zdecydowanie „jastrzębiej” względem Rozwoju Plus proweniencji.

W podobny ton uderzył Przemysław Czarnek, wciąż kandydat PiS na premiera.

Rozwój Plus zarzuty dawnych kolegów o współpracę z obozem rządowym stanowczo odrzuca. Szef Rozwoju Plus Mateusz Morawiecki zadeklarował, że Marcin Horała w sejmowym prezydium ma przyczynić się do zwiększenia kontroli władzy.

Co ciekawe, Krzysztof Bosak, wicemarszałek Sejmu z Konfederacji wejście Horały do prezydium Sejmu ocenia jako błąd polityczny Rozwoju Plus. Bosak nie bije w alarmistyczne tony jak Bocheński czy Czarnek. Zwraca za to uwagę na – w jego ocenie – inne oczekiwania prawicowego wyborcy. Sam Bosak, podobnie jak większość klubu Konfederacji, głosował za kandydaturą Marcina Ociepy z PiS.

Jedno jest pewne. Chemii między dawnymi partyjnymi kolegami ewidentnie nie ma. Jeszcze przed sejmowym głosowaniem PiS odmówiło Rozwojowi Plus wspólnego złożenia jednego wniosku o rozszerzenie prezydium Sejmu. Ugrupowanie Mateusza Morawieckiego w narracji Prawa i Sprawiedliwości jest wprost łączone z Donaldem Tuskiem i koalicją 15 października. Rozwój Plus z kolei twierdzi, że dopiero teraz sejmowe prezydium będzie w stanie realnie kontrolować prace rządu.

Rozwój Plus balansuje na progu wyborczym

PiS i Rozwój Plus rywalizują o bardzo podobnego wyborcę. Skutki wzajemnej kanibalizacji powoli widoczne są w sondażach.

Czwartkowy sondaż Ogólnopolskiej Grupy Badawczej to pierwsze badanie zrealizowane po awanturze wokół fotela wicemarszałka.

W badaniu wygrywa Koalicja Obywatelska, która notuje ponad 36 proc. poparcia. Za jej plecami jest PiS z poparciem 22,6 proc. oraz Konfederacja, na którą chce zagłosować 14 proc. badanych. Do Sejmu bez problemu wchodzi także Konfederacja Korony Polskiej z poparciem 9,5 proc oraz Lewica – z 7 proc.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Nowe ugrupowanie Mateusza Morawieckiego balansuje na progu wyborczym. W badaniu OGB Rozwój Plus uzyskuje 5,1 proc., minimalnie przekraczając wyborczy próg.

To lekki spadek w porównaniu do uzyskanych 6 proc. w analogicznym badaniu przeprowadzonym miesiąc wcześniej. Gdyby z kolei spojrzeć na scenę polityczną w optyce bloków wyborczych, to stan gry w dużym stopniu się wyrównał.

W poprzednim, sierpniowym badaniu OGB łączne poparcie dla prawicowego bloku (PiS, R+, Konfederacja oraz KKP) wyniosło ok. 54 proc. Bieżące odczyty są już niższe – wynoszą ok. 51 proc., niemal tyle, ile wyniosło poparcie dla Karola Nawrockiego w II turze wyborów prezydenckich.

Kluczowa jednak pozostaje inna kwestia. Wyniki Rozwoju Plus, a także pozostałych ugrupowań pod progiem, czyli Partii Razem, Polski 2050 i Polskiego Stronnictwa Ludowego mogą mieć ostateczny wpływ na to, który z bloków sięgnie za rok po władzę. Co za tym idzie – wzajemna kanibalizacja na prawicy może w efekcie doprowadzić do utraty być może kluczowych mandatów dla prawicowej opozycji.

Dr Mateusz Zaremba: obecny spór to przede wszystkim osobista przepychanka

Zdaniem politologa dr. Mateusza Zaremby z SWPS obecne utarczki między dawnymi partyjnymi kolegami są obliczone przede wszystkim na bieżącą grę polityczną.

– Przypisywanie temu wydarzeniu tak dużej wagi i budowanie wokół niego narracji o „zdradzie” traktuję raczej jako element bieżącej gry politycznej i próbę straszenia. Wynika to w dużym stopniu z faktu, że politykom Prawa i Sprawiedliwości w pewnym sensie utarto nosa. Najpierw nie zgodzono się na kandydaturę Elżbiety Witek, czym przełamano dotychczasowy zwyczaj sejmowy mówiący o tym, że wszystkie największe kluby mają swoich przedstawicieli w prezydium. Obecny spór to przede wszystkim osobista przepychanka i polityczna gra szachowa, a nie przełom o charakterze ogólnokrajowym – uważa dr Mateusz Zaremba.

W ocenie politologa opinia publiczna żyje innymi sprawami niż zmiany w sejmowym prezydium.

– Politycy często próbują przenosić własne obawy oraz wewnętrzne scenariusze na poziom ogólnokrajowy, jednak percepcja społeczna jest zupełnie inna. Dla większości odbiorców roszady personalne w Sejmie mają charakter czysto techniczny. Mało kto na co dzień szczegółowo śledzi obrady parlamentu i pamięta, kto w danej chwili pełni funkcję wicemarszałka – mówi politolog.

Szef OGB: centralnym punktem odniesienia elektoratu Rozwoju Plus jest niechęć do Tuska

Inaczej na sprawę wyboru wicemarszałka patrzy Łukasz Pawłowski, szef Ogólnopolskiej Grupy Badawczej. Prezes sondażowni bliższy jest tezie o popełnieniu błędu politycznego przez Rozwój Plus.

– Przeprowadziliśmy badania w dwóch wariantach – z uwzględnieniem obecności Mateusza Morawieckiego na liście oraz bez niego. Wyniki wyraźnie pokazały przepływy: aż 90 proc. wyborców Rozwoju Plus to ludzie, którzy w przypadku braku alternatywy w postaci Mateusza Morawieckiego zagłosowaliby bezpośrednio na PiS. Są to więc wyborcy Prawa i Sprawiedliwości, którzy w tym momencie stawiają na Morawieckiego, uważając go za lepszego lidera – mówi Łukasz Pawłowski.

Szef OGB dodaje także, że centralnym punktem odniesienia elektoratu Rozwoju Plus jest głęboka niechęć do Donalda Tuska.

– Jest to absolutnie fundamentalny mechanizm po obu stronach sceny politycznej. Dokładnie to samo zjawisko obserwowaliśmy w przeszłości po stronie liberalnej, gdy powstawały nowe inicjatywy, takie jak Nowoczesna czy Polska 2050. Wówczas najcięższym zarzutem, jaki można było postawić nowemu ugrupowaniu, była jakakolwiek próba współpracy z Jarosławem Kaczyńskim – elektorat liberalny reagował na to bardzo ostro. W przypadku Rozwoju Plus działa dokładnie ten sam schemat – analizuje szef sondażowni.

Historyczne analogie i nadszarpnięta wiarygodność antyrządowej narracji Rozwoju Plus

W ocenie Łukasza Pawłowskiego ostatnie wydarzenia stworzyły w oczach wyborców Rozwoju Plus wrażenie podjęcia współpracy z Donaldem Tuskiem w kontrze do Prawa i Sprawiedliwości. I proponuje ćwiczenie z politycznej wyobraźni.

– Gdyby w analogiczny sposób Nowoczesna przegłosowała w Sejmie swojego marszałka wspólnie z Prawem i Sprawiedliwością przeciwko Platformie Obywatelskiej, wszystkie liberalne media oraz Donald Tusk natychmiast określiliby ich mianem zdrajców układających się z Kaczyńskim – uważa Łukasz Pawłowski.

Zdaniem Pawłowskiego przed Mateuszem Morawieckim stoi zadanie odzyskania wiarygodności jako siły przeciwnej rządowi.

– Wiarygodność tej narracji została bez wątpienia nadwyrężona. Można to przyrównać do sytuacji, w której polityk deklarujący stały sprzeciw wobec Jarosława Kaczyńskiego zostaje przyłapany na prywatnej kolacji u Adama Bielana – w tym momencie traci on w oczach wyborców wiarygodność – ocenia szef Ogólnopolskiej Grupy Badawczej.

Na końcu i tak zdecyduje sondażowa arytmetyka?

W tym momencie jednak zarówno tezy dr. Mateusza Zaremby, jak i Łukasza Pawłowskiego są trudne do weryfikacji. Minimalne spadki Rozwoju Plus nie są na tyle znaczące, aby jednoznacznie określić słuszność lub nie – obecnego kierunku nowego ugrupowania.

Zarazem spór wokół stanowiska wicemarszałka to kolejny już epizod otwartej wojny między PiS a Rozwojem Plus. I choć obecnie między dawnymi kolegami jest dużo złej krwi, to w polskiej polityce nie po takich awanturach dochodziło do zawarcia taktycznych sojuszy. W ocenie dr. Zaremby nie należy tego wykluczać także i przed przyszłorocznymi wyborami, jeśli sondażowa arytmetyka będzie dla PiS i Rozwoju Plus niekorzystna.

– Trzeba pamiętać, że w każdym środowisku – także w polityce – istnieją pewne niepisane normy oraz granice tego, co jest akceptowalne. To trochę jak w relacjach biznesowych i przy terminach płatności faktur: formalnie istnieje określony termin, ale niewielkie jego przekroczenie mieści się w granicach niepisanej normy rynkowej. Podobnie w życiu społecznym i politycznym wiemy, jak daleko można posunąć się w krytyce czy ataku na partnera, aby nadal mieściło się to w dopuszczalnych ramach. Dopóki ta niepisana granica nie zostanie ewidentnie przekroczona, ewentualne porozumienie i wspólne listy pozostają kwestią otwartą – kwituje dr Mateusz Zaremba.

Główne wnioski

  1. W ubiegłym tygodniu Sejm rozstrzygnął spór o poszerzenie grona wicemarszałków. Kandydatura Marcina Horały z Rozwoju Plus zyskała poparcie większości koalicji rządowej i pokonała kandydata PiS Marcina Ociepę, byłego wiceministra obrony. Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty, początkowo sceptyczny wobec poszerzania prezydium, ostatecznie dopuścił taką możliwość, a obóz rządzący wykorzystał sytuację do pogłębienia podziałów między PiS a Rozwojem Plus.
  2. Czwartkowy sondaż OGB, pierwszy przeprowadzony po głosowaniu, ukazuje minimalny spadek poparcia dla Rozwoju Plus przy stabilnym poparciu dla Prawa i Sprawiedliwości. Blok prawicowy ma nieznaczną przewagę nad blokiem liberalno-lewicowym, jednak spadek Rozwoju Plus oraz innych partii pod próg może mieć decydujące znaczenie w sejmowej arytmetyce.
  3. Dr Mateusz Zaremba ze SWPS uważa spór między PiS a Rozwojem Plus za bieżącą grę polityczną bez większego znaczenia dla opinii publicznej, natomiast Łukasz Pawłowski z OGB widzi w nim błąd strategiczny Rozwoju Plus, wynikający z silnej niechęci jego elektoratu do Donalda Tuska. Na razie jednak trudno przesądzić o długofalowych konsekwencjach utarczek między Prawem i Sprawiedliwością a Rozwojem Plus.