Kategoria artykułu: Polityka

Krajowa Rada Sądownictwa odnowiona. Zagrożenia wciąż obecne

Wybór nowych sędziów do Krajowej Rady Sądownictwa nie kończy zamieszania wokół KRS. Próby zablokowania zmian mogą przynieść poważne konsekwencje. – Możemy mieć do czynienia z jeszcze gorszą sytuacją – ostrzega konstytucjonalista prof. Piotr Uziębło.

Tabliczka z nazwą Krajowej Rady Sądownictwa
Zmiany w składzie Krajowej Rady Sądownictwa nie oznaczają końca kryzysu. Fot. PAP/Albert Zawada

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Na czym polegają wątpliwości wobec statusu Krajowej Rady Sądownictwa.
  2. Jak przebiegły wybory sędziowskich członków KRS.
  3. Co może wynikać z prób zablokowania zmian w KRS.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Odkąd w grudniu 2017 r. Sejm przyjął nową ustawę o Krajowej Radzie Sądownictwa, status KRS budzi poważne wątpliwości. Na mocy wprowadzonego wtedy prawa sędziów członków KRS wybiera Sejm. Zdaniem wielu polskich konstytucjonalistów, a także trybunałów europejskich, oznacza to zbyt duży wpływ władzy ustawodawczej na władzę sądowniczą.

Od tamtych zmian rozpoczął się kryzys, w którym KRS zaczęto określać jako neo-KRS, a sędziów rekomendowanych przez nią do powołania lub awansu – mianem neosędziów.

Problem miała rozwiązać rządowa ustawa przygotowana już przez obecną koalicję. Zakładała ona, że sędziowscy członkowie KRS będą wybierani w powszechnych i tajnych wyborach przez cały stan sędziowski. Na takie rozwiązanie nie zgodził się jednak prezydent Karol Nawrocki, który w lutym zawetował ustawę. Tłumaczył, że prowadziłaby ona do segregacji sędziów.

Prawybory

Nowych sędziowskich członków KRS ponownie wybrał więc Sejm. Tym razem zorganizowano jednak tzw. prawybory kandydatów, aby przed głosowaniem w Sejmie mieli oni możliwie najsilniejszy mandat do reprezentowania środowiska sędziowskiego. Koalicja rządząca rekomendowała piętnaścioro kandydatów, których poparło najwięcej sędziów.

Prof. Piotr Uziębło, konstytucjonalista oraz prodziekan Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego, uważa, że obecne przepisy dotyczące KRS wciąż pozostają problematyczne.

– Nie oszukujmy się – ustawa o KRS budzi wątpliwości konstytucyjne. Próbowano je rozwiać przez przeprowadzenie tzw. prawyborów, czyli opiniowanie kandydatów przez szerokie grono przedstawicieli środowiska sędziowskiego. Trzynaścioro nowych członków KRS to osoby, które zostały bardzo pozytywnie zaopiniowane. Są też osoby, których poparcie było niskie. Frekwencja była spora i to istotny element – komentuje prof. Piotr Uziębło.

Rzeczywiście, frekwencja wyniosła ok. 60 proc. Najwięcej głosów otrzymał sędzia Dariusz Zawistowski z Izby Cywilnej Sądu Najwyższego. Poparło go 4201 sędziów. Pozostała czternastka sędziów z najwyższym poparciem otrzymała ponad 3 tys. głosów. Całą piętnastkę poparły Stowarzyszenie Sędziów Polskich Iustitia, Stowarzyszenie Sędziów Themis, Stowarzyszenie Sędziów Rodzinnych w Polsce oraz Ogólnopolskie Stowarzyszenie Sędziów Sądów Administracyjnych.

„Ważyć wartości”

Sędzia Bartłomiej Przymusiński, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia, uważa, że odnowiona KRS będzie spełniała minimalne standardy europejskie. Podkreśla, że po zawetowaniu ustawy przez prezydenta Karola Nawrockiego zmiana ustawowych zasad wyboru sędziowskich członków KRS nie była możliwa.

– Nawet na podstawie wadliwych przepisów można było zastosować swoisty bajpas: dobrą praktykę, która prowadziła do stanu zgodnego z konstytucją i standardami europejskimi. Trzynaścioro nowych członków Rady to przedstawiciele środowiska sędziowskiego. Co do tego nie ma wątpliwości, bo dzięki głosowaniom w sądach wyłoniono osoby cieszące się największym poparciem sędziów. I to wysokim, często nawet ponad 3 tys. głosów. Standardy Rady Europy mówią, że co najmniej połowę Rady muszą stanowić sędziowie wybierani przez samych sędziów. Rada liczy 25 osób, a 13 spełnia to kryterium. To wciąż nie jest sytuacja idealna, bo najlepiej byłoby, gdyby cała piętnastka sędziów była wybierana przez sędziów bez udziału Sejmu. W prawie trzeba jednak czasem ważyć wartości. Ten sposób wyboru, choć wciąż daleki od doskonałości, naprawił wadliwość tego organu – uważa sędzia Bartłomiej Przymusiński.

To wciąż nie jest sytuacja idealna, bo najlepiej byłoby, gdyby cała piętnastka sędziów była wybierana przez sędziów bez udziału Sejmu. W prawie trzeba jednak czasem ważyć wartości.

Były zastępca Ziobry w KRS

Dwoje sędziów z listy kandydatów z największym poparciem w prawyborach zastąpiło dwóch sędziów wskazanych przez opozycyjne kluby parlamentarne. Na mocy obowiązującej ustawy kluby mają prawo zgłaszać własnych kandydatów.

Konfederacja zgłosiła sędziego Łukasza Zawadzkiego, a PiS – sędziego Łukasza Piebiaka. W latach 2015-2019 był on wiceministrem sprawiedliwości w resorcie kierowanym przez Zbigniewa Ziobrę. Stanowisko stracił po ujawnieniu związków z tzw. aferą hejterską, polegającą na organizowaniu w sieci kampanii nienawiści wobec sędziów.

W Sejmie posłowie głosowali nad piętnaściorgiem kandydatów łącznie. Oznaczało to, że parlamentarzyści popierający sędziów z szerokim mandatem środowiska sędziowskiego głosowali także za Łukaszem Piebiakiem. Paweł Śliz, poseł Polski 2050, adwokat i przewodniczący sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, tłumaczył w mediach społecznościowych, że był to najtrudniejszy wybór w jego życiu.

„Obecna, obowiązująca ustawa o KRS, napisana zresztą przez PiS, bezwzględnie nakazuje, by na ostatecznej liście znalazł się co najmniej jeden przedstawiciel zgłoszony przez każdy klub poselski. Gdybym poszedł za głosem serca i zablokował tę kandydaturę, złamałbym ustawę. Dałbym prezydentowi Nawrockiemu na tacy idealny pretekst do prowadzenia całkowitej obstrukcji działań nowej KRS. Prezydent nie uznałby tej Rady, argumentując, że wybór był nielegalny, a my znów mielibyśmy paraliż. Koalicja pomyślała propaństwowo. Wybraliśmy mniejsze zło dla ratowania instytucji i zapewnienia spokoju obywatelom” – pisał poseł Paweł Śliz.

Sędzia Bartłomiej Przymusiński, pytany o tych dwóch członków KRS, przyznaje, że nie obawia się ich wpływu na sądownictwo, bo „wierzy w uczciwość trzynastki sędziów wskazanych do Rady”. Jego zdaniem większym problemem jest to, że Łukasz Piebiak wciąż jest sędzią, a mechanizmy dyscyplinarne w jego sprawie nie zadziałały.

– Dwie osoby z nominacji partyjnej to efekt wciąż wadliwej ustawy. Fakt, że Łukasz Piebiak nadal jest sędzią, dowodzi niefunkcjonowania obecnego systemu odpowiedzialności karnej i dyscyplinarnej sędziów. Obecnie nie jest możliwe uchylenie mu immunitetu ani przygotowanie przeciwko niemu postępowania dyscyplinarnego. Orzeka o tym zdominowana przez neosędziów Izba Odpowiedzialności Zawodowej Sądu Najwyższego. Osoby pokroju Łukasza Piebiaka symbolicznie kryją się za immunitetami, a tak naprawdę kryją się w Pałacu Prezydenckim. Przyjęcie ustawy naprawiającej sytuację w Sądzie Najwyższym wymagałoby zgody prezydenta – mówi prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia.

Fakt, że Łukasz Piebiak nadal jest sędzią, dowodzi niefunkcjonowania obecnego systemu odpowiedzialności karnej i dyscyplinarnej sędziów.

Przyszłość KRS

W niedawnym wywiadzie dla XYZ minister sprawiedliwości Waldemar Żurek zadeklarował, że zasiądzie w odnowionej KRS, jeżeli procedury zostaną przeprowadzone prawidłowo. Stwierdził, że będzie to krok w stronę naprawy sytuacji w Radzie.

Podstawowe wyzwanie dla odnowionej KRS? Prof. Piotr Uziębło wskazuje doprowadzenie do sytuacji, w której do pracy w sądach będą trafiały osoby nienaznaczone działalnością polityczną.

– Nie mogą to być osoby, które były aktywnymi politykami lub wspierały polityków. Sędzia, oprócz tego, że jest niezawisły, powinien być też niezależny i apolityczny. Oczywiście, sędziowie mają swoje poglądy i powinni je mieć, ale nie powinni ich publicznie eksponować – uważa konstytucjonalista.

Sędzia, oprócz tego, że jest niezawisły, powinien być też niezależny i apolityczny.

To nie koniec problemów

Zdaniem prodziekana Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego, wybór nowych sędziowskich członków KRS – z szerokim poparciem środowiska – nie oznacza końca zamieszania wokół Rady.

– Problemem jest to, co zrobiła była już szefowa KRS, która zrezygnowała z funkcji i dąży do tego, by Rada działała dalej w starym składzie, na podstawie mocno wątpliwego prawnie wyroku Trybunału Konstytucyjnego – komentuje prof. Piotr Uziębło.

Dagmara Pawełczyk-Woicka w piątek złożyła rezygnację z funkcji przewodniczącej KRS. Jej kadencja i tak dobiegała końca. Zwróciła się jednak do pierwszej prezes Sądu Najwyższego, Małgorzaty Manowskiej, o zwołanie posiedzenia KRS w dotychczasowym składzie. Chce w ten sposób zablokować zwołanie Rady w nowym kształcie oraz wybór jej nowego przewodniczącego.

Kilka dni przed wyborem nowych członków KRS przez Sejm, Trybunał Konstytucyjny wydał postanowienie nakazujące posłom powstrzymanie się od wyboru nowych członków Rady do momentu rozpatrzenia kolejnego wniosku posłów PiS. Zawnioskowali oni o zbadanie konstytucyjności przepisów regulujących procedurę, choć to właśnie politycy PiS wprowadzili obecne prawo. W wydaniu tej decyzji brał udział sędzia-dubler.

W kwietniu z kolei Trybunał pod przewodnictwem byłego posła PiS Stanisława Piotrowicza uznał, że procedura wyboru sędziów do KRS jest wadliwa. Stwierdził, że niezgodne z konstytucją są przepisy dotyczące trybu odwoławczego od postanowień marszałka Sejmu o nieprzyjęciu zgłoszenia kandydata. Podobnie ocenił przepisy przyznające ministrowi sprawiedliwości wyłączną kompetencję do potwierdzania statusu sędziów popierających sędziego kandydującego do KRS.

„Zagrożenia nie minęły”

Dla obozu politycznego PiS, którego częścią jest także prezydent Karol Nawrocki, mogą to być istotne argumenty. Mimo wprowadzenia do KRS sędziów z szerokim mandatem środowiska trudno oczekiwać, że sytuacja wokół Rady się uspokoi, a jej status przestanie być kwestionowany.

– Wręcz przeciwnie. Jestem przekonany, że status KRS będzie kwestionowany, chociażby w kontekście działań Trybunału Konstytucyjnego. Możemy mieć do czynienia z jeszcze gorszą sytuacją, w której wszystkie nominacje sędziowskie proponowane przez KRS będą leżały u prezydenta i nie będą realizowane. Z tym też musimy się liczyć. To pogłębiałoby paraliż władzy sądowniczej i doprowadziłoby do bardzo daleko idących konsekwencji – mówi prof. Piotr Uziębło.

Możemy mieć do czynienia z jeszcze gorszą sytuacją, w której wszystkie nominacje sędziowskie proponowane przez KRS będą leżały u prezydenta i nie będą realizowane.

W środę w południe grupa trzynaściorga sędziów, których w ubiegłym tygodniu wybrano do KRS, zwołało konferencję prasową. Zapowiedzieli gotowość do pracy. Towarzyszył im minister sprawiedliwości Waldemar Żurek.

– Zdajemy sobie sprawy z tego, że są ustawowe terminy i w tych realiach, w których funkcjonujemy, nie spodziewamy się raczej tego, żeby ten termin został zgłoszony przed upływem 30 dni – mówił sędzia Dariusz Zawistowski.

Główne wnioski

  1. Za rządów PiS zmieniono przepisy o KRS tak, by to Sejm wybierał jej sędziowskich członków. Zdaniem wielu konstytucjonalistów, prowadziło to do nadmiernego wpływu władzy ustawodawczej na sądowniczą. Obecna koalicja rządząca chciała, by sędziowie sami wybierali spośród siebie osoby zasiadające w KRS. Prezydent Karol Nawrocki zawetował jednak rządową ustawę.
  2. Aby spełnić konstytucyjne standardy, przeprowadzono w środowisku sędziowskim opiniowanie kandydatów na zasadach prawyborów. Sejmowi zaproponowano kandydatury piętnaściorga sędziów z największym mandatem środowiskowym. Własnych kandydatów mogły jednak zgłaszać również kluby opozycyjne. Klub PiS wskazał sędziego Łukasza Piebiaka, byłego zastępcę Zbigniewa Ziobry, zamieszanego w aferę hejterską. Swojego kandydata zgłosiła też Konfederacja. Sejm w jednym głosowaniu wybrał piętnaścioro nowych członków KRS: trzynaścioro z poparciem środowiska sędziowskiego oraz dwóch wskazanych przez PiS i Konfederację.
  3. Poprzednia przewodnicząca KRS, Dagmara Pawełczyk-Woicka, oraz Trybunał Konstytucyjny, zdominowany przez osoby związane z PiS, próbują zablokować zmiany w KRS. Według konstytucjonalisty prof. Piotra Uziębły, dalsze kwestionowanie statusu KRS może skutkować blokowaniem nominacji sędziowskich przez Pałac Prezydencki.