Kryzys trwa. W Polsce 2050 wrze przed dogrywką
Decyzja o ponownym przeprowadzeniu drugiej tury wyborów przewodniczącej Polski 2050 nie wyciszyła partyjnych sporów. Frakcja skupiona wokół Szymona Hołowni chciała, by mimo decyzji o ponowieniu drugiej tury, to on kierował dalej partią. Napięcia rosną, a podziały w Polsce 2050 się pogłębiają.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jakie nastroje panują w Polsce 2050.
- Na czym polega podział w partii Szymona Hołowni.
- Jak obecny kryzys wpływa na wizerunek Polski 2050.
Przed powtórzoną drugą turą wyborów przewodniczącej Polski 2050 w partii trudno liczyć na spokój. Przypomnijmy: w poniedziałek władze partii podjęły decyzję o powtórzeniu drugiej tury. Pierwotnie odbyła się ona 12 stycznia, a udział niej brały ministra funduszy Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz i ministra klimatu Paulina Hennig-Kloska. W internetowym głosowaniu próbowało wziąć jednak udział znacznie więcej osób, niż wynosiła liczba uprawnionych. Partia zgłosiła sprawę organom śledczym.
Chaos w Polsce 2050
Druga tura wyborów przewodniczącej ma zostać powtórzona 31 stycznia, jednak na ponad tydzień przed wyborami w partii pojawiały się pomysły rezygnacji z głosowania. TVN24 i Onet opisywały pomysły części polityków partii skupionych wokół Szymona Hołowni i opublikowały fragmenty partyjnych czatów grupowych.
Wynika z nich, że niektórzy politycy Polski 2050 sugerowali długie odkładanie w czasie wyborów czy też rezygnację z głosowania internetowego 31 stycznia. Następstwem byłoby zwołanie w ciągu 90 dni zjazdu partyjnego i głosowania w trybie stacjonarnym. Miałoby to umożliwić Szymonowi Hołowni start w wyborach, do których to on formalnie kierowałby partią.
Z ustaleń Onetu wynika, że nie chciała na to pozwolić posłanka Aleksandra Leo, wiceprzewodnicząca klubu. To ona miała ujawnić przed Radą Krajową Polski 2050 pomysły partyjnych kolegów, którzy chcieli storpedować wewnętrzne wybory.
Narracja o puczu
Przy okazji kończącego się w piątek posiedzenia sejmu doszło do kolejnych wydarzeń, które wywołały w partii spore emocje.
– W związku z tym, że w środę wygasła kadencja zarządu Polski 2050, posłanka Aleksandra Leo pod nieobecność przewodniczącego klubu Pawła Śliza, chciała przeprowadzić proces wyborczy dotyczący wyboru parlamentarzystów wchodzących w skład Rady Krajowej. Od środy jednak nie jest już wiceprzewodniczącą klubu – mówi w rozmowie z XYZ Agnieszka Buczyńska, posłanka Polski 2050, która przed tygodniem przejęła od Szymona Hołowni prowadzenie obrad Rady Krajowej.
Od środy Aleksandra Leo nie jest już wiceprzewodniczącą klubu.
Jak słyszymy, działania posłanki Leo były kontestowane przez część członków klubu, gdyż ich zdaniem tylko przewodniczący partii mógł dokonać zmian w Radzie Krajowej. W rozmowie z PAP poseł Adam Luboński mówił także, że nie mogła ona podejmować tych działań, skoro wykluczono ją z prezydium klubu.
Pawła Śliza nie było w tym czasie w sejmie. Poseł Bartosz Romowicz – który według późniejszych ustaleń Onetu był autorem planu rozciągnięcia w czasie procesu wyborczego – nazywał publicznie działania posłanki Leo puczem. Takiego słowa w ujawnionej korespondencji używali też inni politycy Polski 2050, w tym także Szymon Hołownia.
„Sugestie o próbie puczu są niepoważne”
Taka retoryka jednak oburza część polityków Polski 2050. Poseł Mirosław Suchoń, poprzedni szef klubu Polski 2050, broni Aleksandrę Leo.
– Pani przewodnicząca Leo była wyznaczona do kierowania pracami klubu podczas nieobecności przewodniczącego. Można wręcz powiedzieć, że w ostatniej chwili uratowała nasze funkcjonowanie. Prowadziła posiedzenie klubu w środę rano i reprezentowała klub na posiedzeniu Konwentu Seniorów. Na tym posiedzeniu klubu posłowie i senatorowie decydowali o potrzebie przeprowadzenia wyborów przedstawicieli do Rady Krajowej, ponieważ kończyła się kadencja. Padło, że zrobimy to w ciągu dnia. Sugestie o próbie puczu są więc niepoważne, kłamliwe, oszczercze i zwyczajnie krzywdzą panią posłankę – mówi poseł Mirosław Suchoń.
Sugestie o próbie puczu są więc niepoważne, kłamliwe, oszczercze i zwyczajnie krzywdzą panią posłankę.
Polityk przyznaje, że decyzja o odwołaniu posłanki Leo z funkcji wiceprzewodniczącej klubu była dla niego zaskakująca.
– Jej praca była bardzo dobrze oceniana. O puczu mówią głównie osoby, które na posiedzenie Klubu nie przyszły. Poza tym wstrzymywanie wyborów jest sprzeczne z naszym statutem i regulaminem klubu. Każdy proces wyborczy wywołuje różne emocje. Ja to mogę zrozumieć. Uważam jednak, że musimy opierać się na faktach. Te znają osoby, które były na posiedzeniu klubu. To nie jest w porządku, kiedy ktoś, kogo nie było i nie zna sprawy nie wyjaśnia wątpliwości wewnątrz klubu tylko publicznie, w social mediach formuje absurdalne zarzuty. Przecież to uderza także w naszą formację. Po ludzku jest to przykre i nie takie jest nasze DNA. Powinni posłankę Leo przeprosić i musimy przeprowadzić wybory – dodaje Mirosław Suchoń.
Poseł Rafał Komarewicz mówi z kolei, że wybory członków parlamentu do Rady Krajowej odbywają się w piątek i ich tryb nie jest podważany.
– Dokładnie tak jak chciała tego posłanka Leo. Gdyby przeprowadzono je wczoraj, nie byłoby problemu. Nieufność jest jednak tak duża, że posłanka Leo miała powody przypuszczać, że się nie odbędą – mówi Rafał Komarewicz.
„Niektórzy się pogubili”
Polityk krytycznie ocenia sugestie zmian w trybie przeprowadzenia partyjnych wyborów. Jego zdaniem druga tura powinna zostać przeprowadzona 31 stycznia zgodnie z poniedziałkową decyzją Rady Krajowej.
– Jestem naprawdę zbulwersowany tym, co zobaczyłem, bo nie wiedziałem, że można rozmawiać o wywróceniu wyborów przed ich przeprowadzeniem. To nie są standardy, którym hołduję. Myślę, że to nie są też standardy innych partii politycznych. Czym innym jest rozmawianie o poparciu danego kandydata a czym innym pisanie o „wywaleniu wyborów". W poniedziałek już słyszeliśmy, że takie wiadomości były wysyłane, ale bez konkretów. Niektórzy się pogubili. Partia powinna pójść w kierunku demokracji. Jeżeli Szymon podjął decyzję, że nie startuje – wtedy ta decyzja wydawała się odpowiedzialna, ale z tego co teraz wiadomo, już tak to nie wygląda – powinny zostać wybrane nowe władze. Nowa przewodnicząca powinna pokazać, w jakim kierunku zjednoczyć partię – mówi Rafał Komarewicz.
To nie są standardy, którym hołduję. Myślę, że to nie są też standardy innych partii politycznych.
Zaproszenie Hołowni
Po raz kolejny w partyjnym kotle zagotował Szymon Hołownia. Jeszcze w ubiegłym tygodniu publicznie rozważał start w wyborach na szefa partii, jeżeli zostałyby powtórzone. W piątek zaprosił Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz i Paulinę Hennig-Kloskę na spotkanie. Wicemarszałek sejmu rozmowie z Polsat News zapowiedział propozycję powierzenia im współprzewodniczenia partii, by pogodzić skłócone frakcje.
Szymon Hołownia przy tej okazji krytykował także konkretnych posłów. Rafała Komarewicza krytykował za piątkową prezentację rozwiązań podatkowych dla klasy średniej. Krytykował także Ryszarda Petru zarzucając mu działanie na szkodę partii oraz sugerując, że Petru powinien z niej odejść.
W rozmowie z Polsat News Paulina Hennig-Kloska podkreślała, że statut partii nie daje możliwości zarządzania nią przez współprzewodniczenie. Taki pomysł ma w partii krytyków poza najbliższym otoczeniem Szymona Hołowni.
– Współprzewodniczenie oznaczałoby dogorywanie partii. Nie ma partii, w której jest dwóch współprzewodniczących, poza partią Razem. W Nowej Lewicy tak było, bo dwie partie się łączyły. Tam się jednoczono, a ten kierunek dąży do podziału – mówi poseł Rafał Komarewicz.
Trudna sytuacja Polski 2050
Niezależnie od finału zamieszania wokół wewnętrznych wyborów, sytuacja Polski 2050 nie wygląda najlepiej. W opublikowanych w piątek wynikach sondażu IBRiS dla Onetu partia Szymona Hołowni zajęła ostatnie miejsce spośród sejmowych partii notując zaledwie 1,4 proc. poparcia. Z kolei w badaniu Ogólnopolskiej Grupy Badawczej, którego wyniki podano w środę, Polska 2050 zanotowała jedynie 1,23 proc.
Czwartkowe dane Kolektywu Res Futura wskazują z kolei na spore negatywne emocje użytkowników sieci wokół Polski 2050. Wsparcie dla partii w obecnej sytuacji jest praktycznie niewidoczne. Dominuje rozczarowanie i narracja o chaosie. 83 proc. komentarzy dotyczących wydarzeń w Polsce 2050 broni Aleksandrę Leo. 96 proc. komentarzy to atak na Szymona Hołownię. Dominuje oczekiwanie zakończenia bytu partii lub jej całościowej rekonstrukcji.
Główne wnioski
- Polskę 2050 dławi kryzys wewnętrzny. Decyzja o ponownym przeprowadzeniu drugiej tury wyborów przewodniczącej nie uspokoiła nastrojów w partii. Doszło do eskalacji wewnątrzpartyjnych emocji, a publikacje medialne pokazały brak spójności w zarządzaniu ugrupowaniem.
- W Polsce 2050 jest spory podział. Część polityków chce, by drugą turę partyjnych wyborów przeprowadzono zgodnie z planem. Grupa bliska Szymonowi Hołowni chce resetu procesu wyborczego, by założyciel mógł dalej kierować partią. Sam Szymon Hołownia wyszedł z propozycją, by obie kandydatki (Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz i Paulina Hennig-Kloska) współprzewodniczyły Polsce 2050. Byłoby to jednak niezgodne z partyjnym statutem.
- Partyjny chaos nie pomaga Polsce 2050. Partia już teraz jest na dnie sondaży, a ostatnie zamieszanie zwiększa negatywne emocje wokół ugrupowania.