Kategoria artykułu: Kultura

Lady Gaga, Złota Adela i koza z wiolonczelą. 5 wielkich dzieł sztuki w filmach, które wszyscy oglądaliśmy

Od przepastnego gabinetu Gordona Gekko z „Wall Street” po scenografię „Seksu w wielkim mieście” – dzieła sztuki, chcąc nie chcąc, często uzupełniają fabułę telewizyjnych hitów. Niektóre, gdyby tylko mogły ożyć, prędzej wolałyby pewnie paść ofiarą jakiegoś protestu ekologów, niż się w te produkcje zaangażować…

Scena z filmu „Titanic” Jamesa Camerona, w której główna bohaterka Rose (Kate Winslet) zachwyca się zreprodukowanym na potrzeby produkcji obrazem Pabla Picassa.
Scena z filmu „Titanic” Jamesa Camerona, w której główna bohaterka Rose (Kate Winslet) zachwyca się zreprodukowanym na potrzeby produkcji obrazem Pabla Picassa. Fot. Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1.  Jakie znaczące dzieła sztuki odegrały role w filmach „Wall Street”, „Notting Hill” czy serialu „Sex w wielkim mieście” i jak podrożał obraz z gabinetu Gordona Gekko. 
  2. Dlaczego słynny portret Gustava Klimta w rzeczywistości nie mógł się znaleźć w posiadłości prezentowanej w „Domu Gucci”. 
  3. Jak spadkobiercy spuścizny Pabla Picassa zareagowali na propozycję zaprezentowania jego dzieła w filmie „Titanic”. 
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

„Panie prezesie, sztuka to jest najlepsza lokata kapitału. Taki artysta zamiesza, zamiesza, potem umiera młodo – z miłości albo z głodu – a jego dzieło rośnie… w cenie!”

Tak zarysowywał swoją barwną wizję sekretarz Zygmunt Krzepicki, w którego rolę wcielił się młody Jerzy Bończak. Osadzony w międzywojniu serial „Kariera Nikodema Dyzmy” zaprezentował sztukę przede wszystkim w kontekście zręcznego nadrabiania niedostatków salonowej ogłady. Drzwi z zielonymi szybkami, modna tapeta kawowej barwy, a nad złoconym wezgłowiem w sypialni – kobiecy akt o porcelanowej karnacji. Praca opisana przez sekretarza jako obraz Franciszka Żmurki stanowić miała pozór dobrego smaku, którego Dyzmie na każdym kroku brakowało.

O ile tej narracji trudno byłoby odmówić pewnej logiki, dzieła sztuki wykorzystywane bywają w ekranowych produkcjach w prawdziwie absurdalnych konfiguracjach. Sam Żmurko co prawda „osierocił sztukę polską” – jak wówczas pisano – w wieku 51 lat. Źródła jednak przeczą, by umarł z głodu lub wycieńczony miłosną aktywnością. Gdyby znalazł się natomiast skrupulant uznający to za rażące niedopatrzenie reżyserów, można byłoby mu polecić kilka znacznie bardziej fantazyjnych pozycji…

1. „W imię Ojca i Syna i domu mody Gucci!”

Obfitująca w towarzyskie zgrzyty fabuła „Domu Gucci” pod wieloma względami bliska jest „Karierze Nikodema Dyzmy”. Zamiast Romana Wilhelmiego wiodącą rolę gra jednak Lady Gaga, a funkcję wdzięcznie pełnioną przez akt Żmurki przejmuje portret Klimta.

„To Picasso?” – pyta w filmie Patrizia Reggiani (Lady Gaga), przyglądając się ikonicznemu dziełu wiedeńskiej secesji ze szczerym entuzjazmem.

O ile zamysł tej sceny wydaje się zabawny, żart wymierzony jest poniekąd również w nas samych… Jak akcentują dodatkowo dialogi filmu, ściany willi Rodolfo Gucciego zdobić miał suto złocony portret Adeli Bloch–Bauer. Dzieło, którego losy były tak sensacyjne, że doczekały się nawet osobnej ekranizacji (z Helen Mirren w roli głównej). Czy którykolwiek z setek poświęconych tej sprawie newsów wskazywał, że legendarne płótno kiedykolwiek zawisnąć mogło nad komodą u Guccich? Byłaby to prawdziwa niespodzianka. Zważywszy, że obraz był przedmiotem najgłośniejszego w ostatnich latach sporu o restytucję mienia żydowskiego zagrabionego przez nazistów.

Słynny portret Adeli Boch-Bauer autorstwa Gustava Klimta zaliczany jest do jego najsłynniejszych obrazów. Potocznie określany jako „Złota Adela” powstał w 1907 r.
Słynny portret Adeli Boch-Bauer autorstwa Gustava Klimta zaliczany jest do jego najsłynniejszych obrazów. Potocznie określany jako „Złota Adela” powstał w 1907 r. Fot. domena publiczna

Warto wiedzieć

Z Austrii za ocean

Zamówiony przez jej męża portret Adeli Bloch–Bauer datowany jest na 1907 r., choć Klimt przez cztery lata opracować miał ponad sto jego kompozycyjnych szkiców. W przedwojennym Wiedniu Bloch–Bauerowie zaliczani byli do najbardziej wpływowej żydowskiej burżuazji. Przez strojone gobelinami wnętrza ich salonów przewijała się ówczesna elita socjaldemokratycznych polityków, literatów i secesyjnych artystów.

Kiedy w marcu 1938 r. Austria stała się częścią III Rzeszy, Adela już nie żyła, natomiast jej mąż Ferdynand Bloch–Bauer zmuszony był uciec do Czechosłowacji, a stamtąd do Szwajcarii. Komisaryczny zarządca, który zgodnie z prawem III Rzeszy dysponować miał jego majątkiem, sprzedał zarówno fabrykę i pałac, jak i wspomniane gobeliny oraz liczący setki eksponatów zbiór porcelany. Złoconego portretu Adeli nie udało mu się jednak upłynnić ze względu na fakt, że odbiegał on dalece od przyjmowanego przez nazistów kanonu estetyki. Dzieło Klimta odkupiła ostatecznie w latach 40. XX wieku austriacka galeria. Ferdynand Bloch–Bauer zmarł w Zurychu, nie powróciwszy nigdy do Wiednia.

Czy jeszcze na początku bieżącego stulecia ktoś się spodziewał, że którykolwiek z osławionych obrazów malarza opuści na trwałe Austrię, a na dodatek trafi za ocean? Być może prawnicy reprezentujący prawowitych spadkobierców tej fortuny. W styczniu 2006 r. po długiej sądowej utarczce rację przyznano Marii Altmann, ocalałej siostrzenicy Adeli Bloch–Bauer, która uciekła do USA. Jeszcze w lutym „Złota Adela” trafiła do słonecznego Los Angeles, a następnie do nowojorskiej Neue Galerie, już jako perła w kolekcji nowego nabywcy. Według prasowych doniesień obraz kosztować miał 135 mln dolarów. Kupił go żydowski filantrop Ronald Lauder, syn Estée Lauder – postaci znanej bywalczyniom Sephory w każdym zakątku globu.

2. Panny z Titanica i kąpiele impresjonistów

Choć pozornie trudno w to uwierzyć, kipiąca secesyjną ornamentyką praca Klimta powstała w tym samym roku co „Panny z Awinionu” – zwiastujące najczystszą nowoczesność, zgeometryzowane dzieło Pabla Picassa. Płótno przedstawiające grupę pięciu barcelońskich prostytutek należy do najbardziej rozpoznawalnych prac artysty. Zastanawiać jednak może, jak w tak znakomitym stanie przetrwało zderzenie z górą lodową na oceanie…

Kiedy w 1997 r. na ekranach kin zagościł „Titanic”, oczom widzów ukazały się znane z muzeów obrazy Moneta, Degasa i Picassa majaczące pod taflą lodowatej wody wdzierającej się do kajut górnego pokładu. Zaprezentowanie reprodukcji „Panien z Awinionu” w tych okolicznościach spotkało się ze sprzeciwem spadkobierców spuścizny autora. Pracę od dekad podziwiać mogą przecież odwiedzający Museum of Modern Art w Nowym Jorku.

Co jednak interesujące, w filmie Jamesa Camerona reprodukcja ta stanowiła bardzo ważne dopowiedzenie narracji! Kolekcja Rose (Kate Winslet) wykpiwana była przez jej majętnego narzeczonego, który najśmielej bagatelizował właśnie materialną wartość prac Picassa. Finansista brylujący wśród konserwatystów przy nudnych wystawnych kolacjach zestawiony został z postacią o wyższej wrażliwości. Tyle? Nie do końca. Kąśliwości dotyczące kolekcji głębiej zarysowują profil samego narzeczonego. Kiedy Titanic odbijał bowiem od brzegu, popyt na prace impresjonistów i kubistów był już niewątpliwie wysoki i międzynarodowy. Z tej perspektywy postać zaborczego dziedzica wydaje się więc nie tyle mało uduchowiona, co frustrująco prostacka.

3. Seks i performance w wielkim mieście

Gdyby pytać o zdanie Carrie Bradshaw (Sarah Jessica Parker), prawdziwe dzieła sztuki nie wisiałyby na ścianie, tylko w szafie! O ile bohaterka serialu „Seks w wielkim mieście” kolekcjonowała głównie kosztowne buty i projektanckie kreacje, tłem dla jednego z odcinków okazuje się… performance prawdziwie ambitnego formatu.

We wnętrzu nowojorskiej galerii, w której rozgrywa się akcja, odtworzona jest praca „Dom z widokiem na ocean” autorstwa serbskiej artystki Mariny Abramović. Performance, który istotnie odbył się w 2002 r., zakładał nieustanne przebywanie autorki na podwyższonej platformie, na której symbolicznie wydzielono trzy strefy odpowiadające przestrzeniom domowym. Zamiast łóżka – surowa drewniana ława, w roli salonu – stół z krzesłem. Do platformy prowadziły trzy drabiny, których szczeble zamieniono na noże szefa kuchni. Marina Abramović, przez dwanaście dni przyjmując wyłącznie wodę, chciała w pewnym sensie odmienić energię miejsca. Zastając Nowy Jork wycieńczony aktami terroryzmu z 11 września, tworzyła dla odwiedzających galerię coś w rodzaju uchwytnej formy teraźniejszości. Bycia obecnym tu i teraz, bez możliwości ucieczki. Wydarzenie to obejrzeć musiały więc i dwie serialowe bohaterki…

– Kiedy sama pracowałam w galerii, performance przypominał bardziej teatr niż instalację. Ona przesunęła go na zupełnie inny poziom – zauważa z przejęciem Charlotte (Kristin Davis).

– Przesunąć to mogłaby grzebieniem po włosach, ma towarzystwo… – ucina żartem Carrie.

Kadr z serialu „Sex w wielkim mieście” (prod. HBO), w którym zaprezentowany został słynny performance Mariny Abramović. Praca nosząca tytuł „Dom z widokiem na ocean” powstała w 2002 r., a więc w czasie, kiedy w Nowym Jorku bardzo żywe były emocje wywołane atakami terrorystycznymi z 11 września.
Kadr z serialu „Sex w wielkim mieście” (prod. HBO), w którym zaprezentowany został słynny performance Mariny Abramović. Praca nosząca tytuł „Dom z widokiem na ocean” powstała w 2002 r., a więc w czasie, kiedy w Nowym Jorku bardzo żywe były emocje wywołane atakami terrorystycznymi z 11 września. Fot. XYZ

Choć „Seks w wielkim mieście” nie kojarzy się przeważnie z wymagającą rozrywką, scenarzysta mrugnął w tym dialogu okiem do pasjonatów twórczości samej Abramović. W połowie lat 70. artystka wykonała performance zatytułowany „Art must be beautiful… Artist must be beautiful”. Polegał na uporczywym szczotkowaniu włosów aż do krwi.

4. Chagall – „surrealistyczne, acz miłe”

Księgarenka w londyńskiej dzielnicy Notting Hill, bezbrzeżny uśmiech Julii Roberts i ujmująco pogubiony Hugh Grant. Klasyka komedii romantycznej końca lat 90. Jednym z drugoplanowych aktorów tego filmu okazał się obraz „La Mariée” („Panna młoda”) autorstwa Marca Chagalla. Praca znajdująca się obecnie w kolekcji prywatnej w Japonii została starannie zreprodukowana przez brytyjską malarkę. Jak podają prasowe relacje, producenci zobowiązani zostali do zniszczenia nowego obrazu po zakończeniu zdjęć, żeby nie trafił przez niedopatrzenie do nielegalnego obiegu.

Ani panna z welonem, ani muzykujący przedstawiciele fauny nie stanowią wyjątku u Chagalla. Kompozycję zaprezentowaną w „Notting Hill” charakteryzuje jednak pewna iluzja, że przedstawiona postać czeka na kogoś będącego po drugiej stronie obrazu. Zupełnie, jakby poślubić miał ją odbiorca! A następnie zawirować w tym wolnym od praw ciążenia korowodzie razem z kozą grającą na wiolonczeli i rybą–dyrygentką… Malarstwo Chagalla dla wielu pełne jest niejednoznaczności. Z jednej strony tryska życiodajną energią młodej miłości, z drugiej podszyte jest głębszą melancholią. Ten rozbawiony orszak dryfuje przecież nie w promieniach słońca, tylko w krajobrazie pogrążonym w atramentowej nocy.

„To chyba nie oryginał?” - zastanawiała się paczka przyjaciół w filmie „Notting Hill”. Pochodzący z niego kadr prezentuje reprodukcję dzieła Marca Chagalla „La Mariée” z 1950 r. (Amazon Prime Video).
„To chyba nie oryginał?” – zastanawiała się paczka przyjaciół w filmie „Notting Hill”. Pochodzący z niego kadr prezentuje reprodukcję dzieła Marca Chagalla „La Mariée” z 1950 r. (Amazon Prime Video). Fot. XYZ

5. Wall Street i cały ten postmodernizm…

Ukończony w 1987 r. film „Wall Street” Olivera Stone’a to istny dokument swojej epoki. Stężona esencja wszelkich fantazji o byciu brutalnym rekinem giełdowym raczącym mądrościami młodych maklerów! Dzieła sztuki bezsprzecznie dopełniają tę wizję o kilka niezbędnych kontekstów – są niesztampową lokatą, wnętrzarską dekoracją, ale i wyrazem pewnej celowej ekstrawagancji.

Bud Fox (Charlie Sheen) pytany, czy podoba mu się olbrzymi obraz wieszany właśnie w białych rękawiczkach na jego ścianie, wzruszył ramionami. To obojętność wprost elitarna! Wspomniana wielkoformatowa praca stanowiła najpewniej dzieło Lucasa Samarasa z 1985 r. Płynnie wpisywała się w kreowane na planie zjawisko – bo tylko takimi słowami określić można ten widok…

Penthaus będący eksplozją estetyki postmodernizmu wykańczały najróżniejsze strukturalne farby, tapety imitujące białe cegły, płyty gipsowe malowane w żyłki marmuru i płatki złota chaotycznie klejone do pałacowych gzymsów. Była to świątynia sukcesu z czasów beztrosko poprzedzających „czarny poniedziałek”. Słodycz wina i dźwięk maszynki formującej nienaganne bloczki ryżu do nigiri.

Przeciwległym biegunem względem tego czarującego gniazdka był przestronny gabinet Gordona Gekko (Michael Douglas). Kipiał energią ściśle samczą. Mrugając ostrzegawczo licznymi graniastymi monitorami, manifestować miał grę na krawędzi i władzę. Na jednej ze ścian wyłożonych ciemnymi kaflami zawieszone zostało płótno katalońskiego artysty Joana Miró. „Pejzaż” sprowadzający się do przysadzistego czarnego monolitu wyłaniającego się ze świetliście zielonego tła. Rozpierająca ramy ciemna bryła, wokół której tłoczy się kilka niewielkich plamek niczym gromadka pobocznych satelitów. Wymowne? Jak najbardziej, choć jeszcze celniejsza wydaje się puenta dopowiedziana w rzeczywistości przez rynek.

Kadr z filmu „Wall Street” (Amazon Prime Video) prezentujący Gordona Gekko (Michael Douglas) oraz Buda Foxa (Charlie Sheen) na tle wielkoformatowego pejzażu Joana Miró z 1974 r. W 2023 r. praca ta wyceniana była na 11 mln dolarów.
Kadr z filmu „Wall Street” (Amazon Prime Video) prezentujący Gordona Gekko (Michael Douglas) oraz Buda Foxa (Charlie Sheen) na tle wielkoformatowego pejzażu Joana Miró z 1974 r. W 2023 r. praca ta wyceniana była na 11 mln dolarów. Fot. XYZ

„Pejzaż” Joana Miró z 1974 r. wystawiony został na aukcję w londyńskim Christie’s w 2001 r. Osiągnął wówczas wartość blisko 334 tys. funtów. Jak podaje serwis Artnet, dzieło ponownie zaprezentowane zostało kolekcjonerom na targach Treasure House Fair w 2023 r. Cena wynosiła jednak wówczas 11 milionów dolarów. Grzechem byłoby nie przytoczyć najsłynniejszego z aforyzmów Gordona Gekko, więc oto i on: Pieniądz nigdy nie śpi!

Główne wnioski

  1. Rozpoznawalne dzieła sztuki prezentowane bywają w filmowych produkcjach zarówno jako elementy odtwarzania rzeczywistości, jak i absurdalne aranżacyjne dodatki, które nigdy nie miałyby prawa znaleźć się w danym miejscu i czasie. Do wyrazistych przykładów zmyślonej fabuły zaliczyć można scenę w filmie „Dom Gucci”, w której bohaterka komentuje słynny portret Gustawa Klimta w willi przyszłego teścia. Obraz ten był przedmiotem jednego z najgłośniejszych procesów o restytucję żydowskiego mienia zagrabionego przez nazistów i był w tym czasie uznawany za perłę narodowej kolekcji Austrii.
  2. Jak mawiał Gordon Gekko, pieniądz nigdy nie śpi! Obszerny abstrakcyjny pejzaż eksponowany w filmie „Wall Street” to praca słynnego katalońskiego artysty Joana Miró z 1974 r. W 2001 r. dzieło osiągnęło na londyńskiej aukcji wartość blisko 334 tys. funtów. W 2023 r. jego wycena wzrosła już do 11 mln dolarów. 
  3. Zdarza się, że oprócz obrazów na planie filmowym prezentowany jest... performance. W jednym z odcinków serialu „Sex w wielkim mieście” odtworzona została praca serbskiej artystki Mariny Abramović. Performance polegał m. in. na tym, że przez kilkanaście dni nie opuszczała podwieszonej w galerii platformy. W czasie trwania wydarzenia autorka przyjmowała wyłącznie wodę, natomiast z platformy spuszczone zostały drabiny ze szczeblami zamienionymi na noże szefa kuchni.