Kategoria artykułu: Biznes

Local content zaczyna się w głowie. Czas na zmianę myślenia o gospodarce (DEBATA)

Przez lata polski rynek kształtowały najniższa cena i obawa przed kontrolami. Dziś, przy ogromnych inwestycjach, kluczowe staje się to, czy zbudujemy własne kompetencje, czy pozostaniemy zapleczem dla cudzych technologii. O strategii local content i jej znaczeniu dla gospodarki dyskutowali na Giełdzie Papierów Wartościowych minister aktywów państwowych i prezesi spółek.

Od lewej: Marita Szustak, Artur Popko, Dariusz Lubera, Zbigniew Jakubas, Wojciech Balczun, Jakub Stypuła, Joanna Makowiecka-Gatza, Paweł Sołtys
O znaczeniu local content rozmawiali Paweł Sołtys (XYZ) oraz prezesi Marita Szustak (Track Tec Construction, Izba Gospodarcza Transportu Lądowego), Artur Popko (Budimex), Dariusz Lubera (PGE Polska Grupa Energetyczna), Zbigniew Jakubas (Multico), Wojciech Balczun (minister aktywów państwowych), Jakub Stypuła (Polimex Mostostal S.A), Joanna Makowiecka-Gatza (Pracodawcy RP). fot. Maciej Stanik/XYZ

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Na czym polega strategia local content i dlaczego wykracza poza prostą „polonizację” zakupów
  2. Dlaczego kluczową barierą jej wdrożenia jest mentalność, a nie regulacje.
  3. Jak zmienia się podejście do zamówień publicznych, od najniższej ceny do „najkorzystniejszej oferty”.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Odpowiedzią na te dylematy ma być projekt „Local Content. Z korzyścią dla Polski”, stanowiący fundament nowej filozofii gospodarczej państwa. Zakłada on systemową polonizację łańcuchów dostaw, zwłaszcza w inwestycjach realizowanych przez spółki z udziałem Skarbu Państwa.

Samo pojęcie local content, czyli komponentu krajowego, wykracza jednak poza czystą ekonomię, stając się wyrazem troski o strategiczną autonomię i bezpieczeństwo kraju w nieprzewidywalnej sytuacji geopolitycznej. Projekt ten wymusza odejście od dotychczasowego modelu opartego na kryterium najniższej ceny na rzecz modelu „rozsądnego kupowania”, który premiuje krajowy wkład, transfer technologii oraz budowanie trwałych kompetencji u polskich przedsiębiorców.

Podczas debaty „Lokalna siła, globalny rynek. Jak polski local content zbuduje konkurencyjność gospodarki i pobudzi inwestycje” zorganizowanej przez redakcję XYZ na Giełdzie Papierów Wartościowych, wybrzmiało jednoznacznie - local content to przede wszystkim zmiana mentalna, bez której żadne regulacje nie przyniosą spodziewanego efektu.

Nowa definicja patriotyzmu

Główną osią dyskusji stało się przekonanie, że wprowadzenie definicji komponentu krajowego to dopiero początek długiego procesu, który musi zrewolucjonizować sposób myślenia o zamówieniach publicznych w Polsce.

Wojciech Balczun, Minister Aktywów Państwowych, podkreślił, że choć Polska od dwóch dekad z sukcesem korzysta z wolnego handlu, nadszedł moment na bardziej świadome oddziaływanie na przyszłość gospodarki, by nie pozostać jedynie „dostarczycielem taniej siły roboczej”.

Według ministra, kluczem do sukcesu jest inkorporacja local contentu do mentalności zarządów spółek i urzędników, na wzór państw „starej Europy”, takich jak Francja czy Niemcy, gdzie wybór rodzimego podmiotu jest czymś naturalnym i oczywistym.

To, o czym mówimy w kontekście local content, to jest przede wszystkim pewna zmiana mentalna. Nie da się tego zapisać żadnymi regulacjami, przepisami czy ustawami. My pokazaliśmy definicję jako sposób myślenia o local content

– Przeszliśmy proces transformacji gospodarki, budowy gospodarki nowoczesnej, dzięki której Polska osiąga tak spektakularny sukces. W międzyczasie budowaliśmy kompetencje, uczyliśmy się, zapraszaliśmy inwestorów z całego świata. Przyszedł jednak taki moment, w którym powinniśmy dużo bardziej świadomie oddziaływać na tu i teraz i na przyszłość, w innym sposobie myślenia niż tylko to, że jesteśmy bardzo interesującym rynkiem zbytu w centralnej Europie czy dostarczycielami taniej siły roboczej. To, o czym mówimy w kontekście local content, to jest przede wszystkim pewna zmiana mentalna. Nie da się tego zapisać żadnymi regulacjami, przepisami czy ustawami. My pokazaliśmy definicję jako sposób myślenia o local content – mówi minister Wojciech Balczun.

Wskazuje, że celem projektu jest, aby beneficjentami wielkich inwestycji realizowanych przez sektor publiczny były podmioty krajowe, gdyż jest to forma zabezpieczenia rozwoju gospodarczego i bezpiecznej przyszłości Polski. Wskazuje, że przedsiębiorcy muszą przestać kierować się kryterium najniższej ceny z obawy przed kontrolami i interwencjami organów ścigania.

– Cały czas powtarzamy, że nie najniższa cena, tylko najkorzystniejsza oferta, bo najkorzystniejsza oferta to jest znacznie szerszy kontekst – dodaje minister Wojciech Balczun.

Wojciech Balczun, minister aktywów państwowych
Wojciech Balczun podczas debaty XYZ mówił, że local content to przede wszystkim zmiana mentalna, której nie da się narzucić przepisami, a która powinna sprawić, że państwo i spółki zaczną świadomie wspierać krajowe firmy fot. Maciej Stanik/XYZ

Walka z nierówną konkurencją

Zmiana mentalna musi objąć także zrozumienie reguł globalnej gry rynkowej, w której polskie firmy często mierzą się z dotowanymi gigantami spoza Unii Europejskiej.

Zbigniew Jakubas, prezes Multico, ostrzegał przed naiwnością w podejściu do wolnej konkurencji, wskazując, że ochrona własnego rynku jest dziś koniecznością. Podkreślał, że patriotyzm gospodarczy powinien łączyć sektor państwowy i prywatny, gdyż obie te gałęzie budują polskie PKB.

Musimy patrzeć na własny interes i niezależnie czy to są firmy państwowe, czy prywatne, to jest nasz wspólny biznes. Te firmy są zarejestrowane w Polsce i tu płacą podatki. Nie możemy udawać, że jesteśmy otwarci na wolną konkurencję, gdzie tylko cena gra rolę, ponieważ w takim przypadku przegramy wszystko, włącznie z miejscami pracy

– Musimy patrzeć na własny interes i niezależnie czy to są firmy państwowe, czy prywatne, to jest nasz wspólny biznes. Te firmy są zarejestrowane w Polsce i tu płacą podatki. Nie możemy udawać, że jesteśmy otwarci na wolną konkurencję, gdzie tylko cena gra rolę, ponieważ w takim przypadku przegramy wszystko, włącznie z miejscami pracy – mówił Zbigniew Jakubas.

Wskazywał, że należy docierać z tym przekazem do konsumentów, którzy przykładowo wolą zamówić bluzkę z Chin, ponieważ jest tańsza. Nie są jednak świadomi, że np. za pięć lat ci sami konsumenci mogą nie mieć pracy, gdyż gospodarka nie wytrzyma napływu towarów dotowanych przez obce państwa.

– Jeżeli w naszych umysłach nie zbudujemy świadomości, że wpuszczenie lisa do kurnika spowoduje, że za chwileczkę tych kurek nie będzie, to czeka nas katastrofa. Dzisiaj mamy niebywałą szansę, jesteśmy gospodarką, która się rozwija i potrzebujemy mądrego wsparcia, rozumnego wdrażania preferencji dla wszystkiego, co jest polskie, co tu egzystuje i tu daje miejsca pracy. Nie bójmy się mówić o patriotyzmie gospodarczym, bo Europa zawsze stosowała protekcje ochrony własnego rynku – dodaje Zbigniew Jakubas.

Przełamanie mitu "zachodniej firmy" i strachu przed kontrolą

W sektorze energetycznym, który stoi przed bilionowymi wydatkami na transformację, zmiana mentalna oznacza przede wszystkim koniec kompleksu niższości wobec zagranicznych koncernów.

Dariusz Lubera, prezes zarządu PGE Polskiej Grupy Energetycznej, zwrócił uwagę, że przez dekady polscy zamawiający w strachu przed instytucjami kontrolnymi wybierali najtańsze oferty, nawet jeśli były one gorszej jakości lub pochodziły z dalekiego importu.

Dzisiaj program local content utwierdza nas w przekonaniu, że to początek procesu zmiany mentalności i podejścia. Mit zachodniej firmy mamy już na szczęście za sobą. Kiedyś mówiło się, że jak firma jest zachodnia, to daje lepszą gwarancję, dzisiaj polskie podmioty są liderami przy budowie najbardziej skomplikowanych bloków gazowych i nasi partnerzy technologiczni są z tej współpracy niezwykle zadowoleni

– Mieliśmy do czynienia przez wiele lat ze sławetną najniższą ceną, która miała ogromne implikacje pozostające w głowach do dziś. Ludzie w większości wypadków kierowali się tylko tym kryterium, bo pojawiały się później kontrole i pytania. Dzisiaj program local content utwierdza nas w przekonaniu, że to początek procesu zmiany mentalności i podejścia. Mit zachodniej firmy mamy już na szczęście za sobą. Kiedyś mówiło się, że jak firma jest zachodnia, to daje lepszą gwarancję, dzisiaj polskie podmioty są liderami przy budowie najbardziej skomplikowanych bloków gazowych i nasi partnerzy technologiczni są z tej współpracy niezwykle zadowoleni – mówi Dariusz Lubera.

Wskazuje on, że w Grupie PGE proces ten zyskał już realne ramy organizacyjne: powołano głównego pełnomocnika ds. local content, który ma bezpośredni kontakt z zarządem, a w każdej linii biznesowej także mianowani są tego typu pełnomocnicy. Ich obecność jest kluczowa, ponieważ z punktu widzenia tak wielkiej grupy kapitałowej wdrażanie komponentu krajowego to bardzo złożony proces w prowadzeniu inwestycji, wymagający mapowania całych łańcuchów dostawców i poddostawców.

Według prezesa Lubery, nowa filozofia musi opierać się na skutecznym łączeniu skali i patriotyzmu gospodarczego.

Dariusz Lubera, prezes PGE Polska Grupa Energetyczna
Dariusz Lubera, prezes PGE, podkreśla, że transformacja energetyczna wymaga odejścia od kryterium najniższej ceny i przełamania „mitu zachodniej firmy” na rzecz świadomego wspierania krajowych kompetencji i budowania local contentu fot. Maciej Stanik/XYZ

Edukacja rynku i budowanie kompetencji zamiast kar

Projekt local content wymaga nowego podejścia do współpracy między państwem a przemysłem, opartego na dialogu i akceptacji ryzyka związanego z nauką nowych technologii.

Joanna Makowiecka-Gatza, prezeska Pracodawców RP, podkreśliła, że Ministerstwo Aktywów Państwowych stało się w tym zakresie swoistym trendsetterem, sprawiając, że temat lokalnego komponentu stał się w Polsce „modny”, jednak prawdziwym wyzwaniem pozostaje sprawienie, by ten model stał się standardem w całym kraju, a nie tylko w spółkach Skarbu Państwa.

Uważam, że to, co zostało wypracowane, to jest konkret i należy to rzeczywiście w takim trio rozumieć: definicja, dobre praktyki i polityka zakupowa państwa. Tę informację trzeba ludziom w kraju nadal tłumaczyć, ponieważ ona w wielu miejscach jeszcze nie dotarła, a często spotykamy się z krytyką osób, które nawet nie zapoznały się z zapisami tych dokumentów

– Uważam, że to, co zostało wypracowane, to jest konkret i należy to rzeczywiście w takim trio rozumieć: definicja, dobre praktyki i polityka zakupowa państwa. Tę informację trzeba ludziom w kraju nadal tłumaczyć, ponieważ ona w wielu miejscach jeszcze nie dotarła, a często spotykamy się z krytyką osób, które nawet nie zapoznały się z zapisami tych dokumentów– mówiła Joanna Makowiecka-Gatza.

Prezeska Pracodawców RP podjęła także temat „reżimu kar”, w którym przedsiębiorcy musieli funkcjonować, co jej zdaniem skutecznie hamowało innowacyjność.

Według Makowieckiej-Gatzy, aby uzupełnić luki kompetencyjne w sektorach wysokich technologii, takich jak farmacja czy energetyka wiatrowa, konieczna jest swoista umowa między państwem a przemysłem, zakładająca pewien margines na błędy w procesie nauki.

Wskazała, że zmiana mentalna nastąpi dopiero wtedy, gdy zarządy zaczną postrzegać wspieranie krajowej produkcji jako swój naturalny odruch i najlepszy ruch biznesowy, a nie tylko jako kolejny narzucony wskaźnik KPI do odhaczenia.

Joanna Makowiecka-Gatza, prezeska Pracodawców RP
Joanna Makowiecka-Gatza podkreśla, że sukces local content zależy od trwałej zmiany podejścia w całej gospodarce, opartej na dialogu państwa z biznesem, akceptacji ryzyka i uznaniu wspierania krajowej produkcji za naturalną decyzję biznesową fot. Maciej Stanik/XYZ

Bariery biurokratyczne i potrzeba certyfikacji

W sektorze transportowym i budowlanym zmiana mentalna uderza w mur sztywnych, często absurdalnych wymogów referencyjnych.

Marita Szustak, prezes Track Tec Construction i Izby Gospodarczej Transportu Lądowego, wskazała, że obecne procedury certyfikacji i prekwalifikacji mogą stać się kolejną barierą, jeśli nie zostaną skorelowane z ideą wspierania rodzimego biznesu.

Jako przykład braku zmiany mentalnej u zamawiających wskazuje prekwalifikacje na budowę Kolei Dużych Prędkości, w których od oferentów wymagano aż 12 referencji o wartości 400 mln zł netto każda. Co istotne, połowę z nich można było „pożyczyć” od podmiotów zewnętrznych, a same wymogi wcale nie musiały dotyczyć projektów kolejowych, lecz dopuszczały np. kontrakty drogowe.

Takie podejście określiła jako barierę, która zamiast wspierać krajowy potencjał, promuje firmy zagraniczne „pożyczające” doświadczenie z rynków o zupełnie innej charakterystyce, co uderza w polskie firmy budujące kompetencje na rodzimym rynku.

Firmy budują kompetencje wraz z projektem. To powinna być umowa przemysłu z rządem, że wszyscy się uczymy i zdobywamy wiedzę w trakcie realizacji

– Firmy budują kompetencje wraz z projektem. To powinna być umowa przemysłu z rządem, że wszyscy się uczymy i zdobywamy wiedzę w trakcie realizacji. Mam prośbę do ministra o skoordynowanie działań w zakresie certyfikacji przedsiębiorstw, aby te nowe przepisy nie wyrzuciły siłą rzeczy tego local contentu, o który tak bardzo walczymy. Jeśli certyfikacja pójdzie za daleko i nie uwzględni realnych kompetencji na rynku, to nie damy szansy na rozwój małym i średnim firmom, ograniczając uczciwą konkurencję zamiast ją wspierać – mówi Marita Szustak.

Inwestowanie w przyszłe hity eksportowe

Dla branży budowlanej local content to także sposób na zdobycie unikalnych kompetencji, które pozwolą na późniejszy eksport usług wysokotechnologicznych. Artur Popko, prezes Budimeksu, podkreślił, że polskie firmy są już dojrzałe i odważne, ale potrzebują systemowego wsparcia przy projektach o najwyższym stopniu skomplikowania, takich jak energetyka jądrowa czy morska energetyka wiatrowa.

Patrzymy na local content bardzo szeroko — przede wszystkim przez pryzmat budowania polskiej gospodarki, tworzenia miejsc pracy, wzmacniania krajowego łańcucha dostaw oraz odprowadzania podatków w Polsce. W projektach infrastrukturalnych osiągnęliśmy już wysoki poziom kompetencji i skuteczności realizacyjnej

– Patrzymy na local content bardzo szeroko — przede wszystkim przez pryzmat budowania polskiej gospodarki, tworzenia miejsc pracy, wzmacniania krajowego łańcucha dostaw oraz odprowadzania podatków w Polsce. W projektach infrastrukturalnych osiągnęliśmy już wysoki poziom kompetencji i skuteczności realizacyjnej. Prawdziwym wyzwaniem pozostają inwestycje przemysłowe oraz energetyka jądrowa — obszary, w których musimy zadbać dzisiaj o to, aby know-how pozostało w Polsce, a następnie mogło być eksportowane za granicę. O lokowaniu polskich producentów zaś trzeba myśleć już na etapie koncepcji, a nie w momencie ogłoszenia postępowania przetargowego, bo wtedy jest już za późno – mówi Artur Popko.

Wskazuje on, że polskie firmy potrzebują „poduszki finansowej” i wsparcia ze strony rządu, aby mogły brać czynny udział w rynkach zagranicznych, w tym przy odbudowie Ukrainy.

Artur Popko prezes Budimex i Marita Szustak, prezes Track Tec Construction i Izby Gospodarczej Transportu Lądowego
Marita Szustak zwraca uwagę, że bez zmiany podejścia do certyfikacji i wymogów referencyjnych local content może pozostać tylko hasłem, a nie realnym wsparciem dla krajowych firm. Artur Popko podkreśla z kolei, że polskie przedsiębiorstwa są już gotowe do realizacji najbardziej zaawansowanych projektów, ale potrzebują systemowego wsparcia, by budować kompetencje i konkurować także na rynkach międzynarodowych fot. Maciej Stanik/XYZ

Local content jako joker

Jakub Stypuła, prezes Polimex Mostostal, jednoznacznie opowiada się za ideą local content, widząc w niej jeden z kluczowych impulsów rozwojowych dla polskiej gospodarki i realną szansę na zbudowanie trwałych centrów kompetencyjnych w kraju. Zastrzega jednak, że powodzenie tej koncepcji zależy nie od haseł, lecz od chłodnej analizy i konsekwentnych decyzji.

Jego zdaniem, aby local content stał się faktycznym kołem zamachowym gospodarki, trzeba najpierw odpowiedzieć sobie na fundamentalne pytanie: w jakich obszarach Polska chce budować kompetencje i produkcję, a następnie cierpliwie realizować te wybory.

Local content nie może pełnić roli „karty jokera” – rozwiązania, które automatycznie wypełni wskaźniki udziału krajowego, niezależnie od realnych zasobów i doświadczenia rynku.

To potrzebna zmiana mentalna i dobry kierunek, ale nie niekontrolowana rewolucja. Alokowanie środków wyłącznie dlatego, że coś jest „polskie”, bez odniesienia do kompetencji, prędzej czy później skończy się rozczarowaniem

– To potrzebna zmiana mentalna i dobry kierunek, ale nie niekontrolowana rewolucja. Alokowanie środków wyłącznie dlatego, że coś jest „polskie”, bez odniesienia do kompetencji, prędzej czy później skończy się rozczarowaniem – podkreśla Jakub Stypuła.

Prezes Polimex Mostostal zwraca uwagę, że local content niesie ze sobą bardzo konkretne korzyści: pieniądze pozostające w kraju, transfer technologii i rozwój polskich firm. Warunkiem sukcesu jest jednak podejście etapowe i świadoma specjalizacja. Polska gospodarka – jak zaznacza – nie jest w stanie być liderem we wszystkich zaawansowanych technologiach jednocześnie.

Jakub Stypuła zwraca uwagę, że droga budowania kompetencji w najbardziej ambitnych projektach – nawet przy współpracy z najlepszymi światowymi dostawcami technologii – zawsze wiąże się z istotnym ryzykiem. Nauka „od najlepszych” nie eliminuje kosztów błędów, opóźnień czy nieudanych wdrożeń, a w skali dużych inwestycji mogą to być koszty bardzo wymierne.

– Musimy zdecydować, czy rozwijamy się w obszarze turbin gazowych, energetyki wiatrowej, atomu czy innych wybranych segmentów, a następnie zaprojektować proces dochodzenia do tych kompetencji. To zawsze będzie droga obarczona ryzykiem – podkreśla prezes Polimex Mostostal.

Jak zaznacza, nawet najlepiej zaprojektowany transfer know-how nie oznacza, że kompetencje powstaną „bezkosztowo”.

W tym kontekście Jakub Stypuła wskazuje na istotną rolę państwa – zarówno w wyznaczaniu kierunków rozwoju, jak i w tworzeniu systemowych mechanizmów wsparcia.

– Potrzebne jest swoiste „ubezpieczenie” etapu nauki i rozwoju kompetencji. To element nowoczesnej polityki gospodarczej, która pozwala polskim firmom bezpiecznie rosnąć i budować długofalową wartość dla kraju – podsumowuje Jakub Stypuła.

Jakub Stypuła prezes Polimex Mostostal
Jakub Stypuła podkreśla, że local content to szansa na budowę krajowych kompetencji i „zmianę dziejową”, ale jego skuteczność zależy od realistycznego podejścia i systemowego wsparcia, które uwzględnia faktyczne możliwości firm Fot. Maciej Stanik/XYZ

Główne wnioski

  1. Local content to przede wszystkim zmiana sposobu myślenia, bez niej nawet najlepsze regulacje nie przyniosą efektu.
  2. Polska stoi przed wyborem - budować własne kompetencje technologiczne albo pozostać zapleczem dla zagranicznych firm.
  3. Kryterium najniższej ceny traci rację bytu, a coraz większe znaczenie ma długofalowa wartość dla gospodarki.