LPP w potrzasku. Słowacy coraz rzadziej kupują i coraz częściej kradną
Branża odzieżowa na Słowacji przechodzi obecnie trudny okres i niestety nie jest to stan chwilowy – mówi Patrik Čanecký, szef LPP Slovakia. W efekcie zyski kierowanej przez niego spółki radykalnie spadły.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Co, zdaniem prezesa LPP Slovakia, powoduje, że choć sprzedaż firmy rośnie, jej zyski się kurczą.
- Jakie były koszty ekspansji polskiej sieci handlowej na Słowacji.
- Co, oprócz mniejszego popytu i rosnących kosztów, spędza sen z powiek szefowi LPP Slovakia.
Przychody LPP Slovakia wzrosły w zeszłym roku o ponad 15 proc., do rekordowego poziomu prawie 200 mln euro. Problem w tym, że jednocześnie aż o 70 proc. skurczył się zysk netto spółki. Niespełna 1,8 mln euro to najniższy wynik od wielu lat.
Patrik Čanecký, dyrektor zarządzający LPP Slovakia, tłumaczy, że jego firma znacznie powiększyła sieć sklepów, przede wszystkim marki Sinsay. Uruchomiła 38 takich placówek, a oprócz tego rozbudowała sieć Reserved, House i Cropp. Zdecydowała się również na przebudowę i relokację niektórych starszych sklepów.
Słowacy oszczędzają
To właśnie dzięki tej ekspansji głównie zwiększyły się przychody słowackiej sieci sklepów LPP. Jednak na te inwestycje firma przeznaczyła 30 mln euro, a wydatki te mają być amortyzowane w kolejnych latach.
W górę poszły również inne koszty. W związku z rozbudową sieci trzeba było zwiększyć zatowarowanie. To samo dotyczy czynszów. Wynagrodzenia zwiększyły się przeciętnie o około 7 proc., podrożała również energia.
Do tego dochodzi ogólna sytuacja ekonomiczna na Słowacji. W ramach konsolidacji budżetowej podniesiono tam niektóre podatki i daniny. Efektem były wyższe obciążenia zarówno dla firm, jak i osób fizycznych.
– Słowacy mają teraz mniej pieniędzy i oszczędzają – tłumaczy Patrik Čanecký w rozmowie z prestiżowym dziennikiem „SME”.
Temu się rozpycha
Dodaje, że klienci rzadziej niż wcześniej odwiedzają sklepy. Wartość przeciętnego koszyka jest najwyżej taka sama jak rok temu albo nawet mniejsza.
– Mieliśmy znacznie wyższe oczekiwania co do poziomu sprzedaży. Niestety się nie spełniły – mówi menedżer.
To jednak nie wszystko. Problemem jest także rosnąca konkurencja. Na Słowację weszły niedawno nowe sieci handlowe, a jednocześnie o klienta walczą chińskie platformy Shein i Temu.
– Obie codziennie dostarczają do Europy ogromne ilości towarów. To może istotnie wpływać na słabszą sprzedaż w handlu detalicznym, a co za tym idzie – także na niższe wpływy podatkowe – mówi szef LPP Slovakia.
Złodzieje działają
I na tym nie koniec – plagą stali się drobni złodzieje. W ostatnich latach na Słowacji znowelizowano przepisy i podniesiono limit kradzieży uznawanych za przestępstwo. Dziś wyniesienie ze sklepu towaru wartego nawet kilkaset euro stanowi już tylko wykroczenie.
Wprawdzie pod koniec 2025 r. przywrócono wyższe kary za recydywę, nawet jeśli wartość ukradzionego towaru jest niższa, jednak nie rozwiązało to problemu kradzieży sklepowych.
– W Bratysławie czy w Nitrze wciąż aktywnie działają niebezpieczne grupy. Sytuacja wcale nie jest lepsza – przekonuje Patrik Čanecký.
Menedżer ocenia, że słowacki sektor odzieżowy jest obecnie w poważnym kryzysie.
– Co gorsza, nie spodziewam się, aby w najbliższych tygodniach, a nawet miesiącach nastąpiła znacząca poprawa. Handel detaliczny mierzy się obecnie z wieloma wyzwaniami, a sytuacja naprawdę nie jest łatwa – podsumowuje szef LPP Slovakia.
Firma zdecydowała się nawet – w ramach optymalizacji sieci – zlikwidować wszystkie pięć placówek, jakie miała w stołecznym Polus City Center. To uruchomiona w 2000 r. pierwsza nowoczesna galeria handlowa na Słowacji, która kilka lat temu przeszła gruntowną rewitalizację.
Czechy mają lepiej
Patrik Čanecký dodaje, że regularnie porównuje sytuację na trzech środkowoeuropejskich rynkach, czyli w Czechach, na Węgrzech i na Słowacji. Z jego obserwacji wynika, że właśnie na Słowacji działania konsolidacyjne znacznie bardziej wpłynęły na poziom konsumpcji.
– Czechy radzą sobie lepiej. Wynika to m.in. ze wzrostu liczby turystów odwiedzających Pragę i Brno. Na Węgrzech sprzedaż nieznacznie wzrosła przed wyborami, a teraz tamtejszy rynek się stabilizuje – mówi Patrik Čanecký.
Zdaniem eksperta
LPP ma to wkalkulowane
Zresztą w przypadku tak zdywersyfikowanej geograficznie grupy spadki na jednym czy dwóch rynkach – podobny problem występuje też w Rumunii – są zawsze wliczone w strategię.
Straty inwentaryzacyjne, do których zalicza się także te wynikające z kradzieży, stanowią w branży retail przeciętnie mniej niż 1 proc. sprzedaży i również są wkalkulowane w ogólne koszty działalności.
Ogólny obraz sytuacji słowackiej spółki LPP, nakreślony przez jej prezesa, nie jest optymistyczny. Myli się jednak ten, kto sądzi, że to nowy problem. Patrik Čanecký mówił o większości tych zjawisk już co najmniej kilkanaście miesięcy temu.
Kradzieży przybywa
W kwietniu 2025 r. deklarował na łamach „Denníka N”, że sprzedaż sieci spada, podatki rosną, a złodzieje stają się coraz bardziej bezczelni.
– Liczba kradzieży dramatycznie wzrosła. Dodatkowo nasiliły się konflikty między obsługą sklepów a złodziejami. Niektórzy potrafią nawet czekać na pracownika przed centrum handlowym – mówił menedżer.
W listopadzie w rozmowie z dziennikiem „Hospodárske noviny” mówił, że LPP Slovakia „znalazła lukę na rynku” i „przerysowuje mapę mody” w kraju. Zapewniał, że planuje mieć na Słowacji w ciągu dwóch lat ponad 150 placówek marki Sinsay. Jednocześnie narzekał jednak na złodziei.
– Ich zuchwałość jest ogromna. Czasem ze sklepu znikają całe linie produktów – twierdził wtedy.
Suchej nitki na złodziejach nie zostawił również na początku 2026 r., gdy rozmawiał z dziennikarzem portalu interez.sk.
Główne wnioski
- Ekspansja LPP na Słowacji nie przekłada się na zyski. Chociaż przychody słowackiej spółki LPP wzrosły w zeszłym roku o ponad 15 proc., nie przełożyło się to na wynik netto. Ten skurczył się o prawie 70 proc., do najniższego poziomu od lat. Główne przyczyny to wysokie koszty ekspansji, rosnące czynsze, wynagrodzenia i ceny energii oraz presja podatkowa.
- Słowaccy konsumenci ograniczają wydatki. Słowacy, obciążeni wyższymi podatkami i daninami, ograniczają zakupy. Rzadziej niż wcześniej odwiedzają sklepy należące do LPP i kupują najwyżej tyle, co w poprzednich latach. Dodatkowo rynek znajduje się pod presją rosnącej konkurencji, m.in. chińskich platform Shein i Temu.
- Poważnym problemem są złodzieje. Patrik Čanecký, dyrektor zarządzający LPP Slovakia, narzeka ponadto na kradzieże. Uważa, że przybywa ich, a powodem jest m.in. niedawne złagodzenie przepisów. Dodatkowo dochodzi do eskalacji konfliktów między złodziejami a personelem.