Kategorie artykułu: Społeczeństwo Sport Świat

Lustrzane odbicie afery wokół oficjalnych strojów polskich olimpijczyków

Tegoroczne igrzyska olimpijskie w Mediolanie i Cortinie zaczęły się – jak wiadomo – od afery wokół strojów. Już podczas ceremonii otwarcia Polacy pytali, dlaczego ich reprezentacja nie występuje w ubiorach rodzimej marki. W tym samym czasie po drugiej stronie Tatr dziwiono się, że narodowa kadra paraduje w kolekcji zaprojektowanej i uszytej przez firmę z Polski, a nie ze Słowacji.

Ekipa słowackich olimpijczyków podczas ceremonii otwarcia tegorocznych zimowych igrzysk we Włoszech.
Słowaccy olimpijczycy wystąpili podczas uroczystości otwarcia tegorocznych igrzysk w Mediolanie i Cortinie w strojach polskiej marki 4F. Fot. Mattia Ozbot/Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Dlaczego stroje słowackich sportowców przygotowane na tegoroczne igrzyska we Włoszech wzbudziły kontrowersje i reakcje polityków.
  2. Jak w opinii krytyków powinien postąpić Słowacki Komitet Olimpijski i Sportowy.
  3. Od kiedy olimpijczycy ze Słowacji współpracują z polską marką 4F i jakie argumenty przemawiają za tym wyborem.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Polscy sportowcy podczas ceremonii otwarcia Igrzysk Olimpijskich w Mediolanie i Cortinie zaprezentowali się w szaro-białych płaszczach z logotypem Adidasa. Powiedzieć, że te stroje nie wyróżniały się niczym szczególnym, to nic nie powiedzieć. Niemal identyczne miała bowiem reprezentacja Albanii, a bardzo podobne – ekipa Węgier. W efekcie, w zestawieniu ze sportowcami z wielu innych krajów, których stroje zgrabnie nawiązywały do narodowej tradycji i kultury, Polacy wypadli nijako, czy – nomen omen – blado.

Wybór gotowego projektu z katalogu wzbudził sporo wątpliwości i negatywnych emocji. Natychmiast pojawiły się też pytania, dlaczego naszych olimpijczyków nie ubrał żaden polski producent, np. OTCF – właściciel marki 4F, który przecież wcześniej, do 2023 r., współpracował z Polskim Komitetem Olimpijskim (PKOl). W strojach z logo 4F przygotowanych bez wątpienia na konkretne zamówienie, wystąpiło zresztą podczas ceremonii otwarcia sześć innych reprezentacji.

Natalia Czerwonka na czele polskiej ekipy olimpijskiej podczas uroczystości otwarcia tegorocznych zimowych igrzysk olimpijskich w Mediolanie i Cortinie w lutym 2026 r.
Reprezentacja Polski podczas ceremonii otwarcia tegorocznych zimowych Igrzysk olimpijskich we Włoszech. Fot. Tom Weller/Getty Images

Bez słowackiego designu

Okazuje się, że właśnie na tej kanwie, za naszą południową granicą, wybuchła afera będąca lustrzanym odbiciem tej polskiej. „Dlaczego nasi olimpijczycy wystąpili w strojach polskiej, a nie rodzimej marki?” – zastanawiają się Słowacy. Precyzyjniej pytają o to parlamentarzyści opozycyjnej Postępowej Słowacji (Progresívne Slovensko, PS). Winą obarczają Słowacki Komitet Olimpijski i Sportowy (SOŠV).

– Dysponuje największymi środkami publicznymi w historii. Miał szansę pokazać potencjał kraju nie tylko na stadionach, ale i w pracowniach projektowych. Tymczasem zamówienie trafiło do Polski. Nie mamy więc słowackiego designu ani stojącej za nim opowieści. (…) Dobry projekt to nie luksus. Daje natomiast pracę artystom, grafikom, technikom, szwaczkom i pieniądze dla słowackich firm i regionów – mówiła posłanka Dana Kleinert, z zawodu projektantka.

– Słowacką ekipę ubrała polska firma, która nie szyje strojów na Słowacji, nie używa miejscowych materiałów ani nie zatrudnia lokalnych warsztatów – dodał jej partyjny kolega Michal Sabo.

Dobry czeski przykład

Opinie internautów na temat strojów słowackich olimpijczyków są – jak łatwo się domyślić – skrajnie różne. Katarína Holubová z Bratysławy pisze: „...bez gustu, bez wyobraźni, bez kreatywności, obrzydliwy jaskrawoniebieski kolor, jakby ktoś chciał nawiązać do barw narodowych, co niestety się nie udało”. Andreas Hof z miasta Nowe Zamki komentuje: „Polskie produkty są bardzo dobrej jakości”.

Zdaniem przedstawicieli PS należało się jednak wzorować na Czechach. Tamtejsza reprezentacja wystąpiła bowiem na otwarciu igrzysk w strojach rodzimej marki. „Projekt stworzył czeski projektant, grafiki przygotował czeski artysta, a zyski ze sprzedaży kolekcji zostają w kraju” – wylicza Michal Sabo.

Sprawdzony polski partner

Rzecznik SOŠV Peter Pašuth tłumaczy, że współpraca z polską firmą OTCF ma długą historię i dobrze się sprawdza.

– Z marką 4F łączy nas ponadstandardowe partnerstwo. Produkty przygotowane dla reprezentacji olimpijskiej spełniają najwyższe standardy jakości – przekonuje rzecznik.

Ta współpraca faktycznie trwa już siedem lat.

– Przygotowaliśmy kolekcję, która odpowiada potrzebom olimpijczyków i ich trenerów. Jestem dumny z tego projektu i mam nadzieję, że ubrania przypadną do gustu nie tylko sportowcom, ale także ich kibicom – mówił w 2019 r., przy okazji podpisania umowy z SOŠV, Igor Klaja, prezes OTCF.

Polska firma ubierała słowackich olimpijczyków na cztery kolejne igrzyska: Tokio 2020, Pekin 2022, Paryż 2024 i obecne. Przygotowała dla nich także stroje m.in. na Europejskie Festiwale Olimpijskie Młodzieży, Igrzyska Olimpijskie Młodzieży i Igrzyska Europejskie.

I tu warto zacytować vox populi. „Jak to sobie wyobrażają posłowie PS? To tak nie działa, że jednego dnia mam tego dostawcę odzieży, a następnego dnia innego, bo bardziej go lubię. Tu decydują zobowiązania umowne! A marka 4F ma długoterminowy kontrakt ze SOŠV” – pisze internauta podpisujący się Pravdivo a férovo (czyli Prawdziwie i uczciwie).

Potencjalni słowaccy konkurenci

Powód, dla którego słowacka ekipa nie pojawiła się na ceremonii otwarcia igrzysk w strojach rodzimej marki, może być bardzo prozaiczny. Relacjonujący aferę opiniotwórczy słowacki dziennik „SME” pisze o tym już w tytule swojego tekstu: „Dlaczego olimpijczycy noszą polską markę? Na Słowacji prawie nikt już nie szyje”.

Nie trudno się domyślić, że i to stwierdzenie nie spodobało się części internautów. W ich komentarzach pojawiły się więc nazwy słowackich producentów odzieży. Inni zaraz jednak zakwestionowali te wyliczanki, argumentując, że części tych firm już na rynku nie ma.

Główne wnioski

  1. Dwie afery o stroje olimpijczyków. W Polsce emocje wzbudziło to, że nasi sportowcy wystąpili na uroczystości otwarcia zimowych igrzysk w ubraniach niepolskiej produkcji. Na Słowacji – to, że ich ekipa ma stroje uszyte właśnie przez polską firmę, właściciela marki 4F.
  2. Krytyka Słowackiego Komitetu Olimpijskiego i Sportowego (SOŠV). Oburzeni wyborem dostawcy strojów są parlamentarzyści z opozycyjnej partii Postępowa Słowacja. Dowodzą, że przez to kraj został pozbawiony możliwości zaprezentowania rodzimego designu oraz promocji kultury narodowej na arenie międzynarodowej.
  3. Długoterminowa współpraca z marką 4F. Tymczasem współpraca SOŠV z polskim producentem odzieży sportowej trwa już siedem lat i bardzo dobrze się sprawdza. Zleceniodawca docenia te ubiory. Problemem może być także to, że – jak pisze dziennik „SME” – na Słowacji prawie nie ma już firm zajmujących się tego typu produkcją.