EFNI 2026

Partner
Kategoria artykułu: Biznes
Patronat medialny

Maciej Witucki: Wszyscy mają dość haseł. Europa musi odzyskać gospodarczą siłę

Europejska gospodarka stanęła pod ścianą, a dotychczasowe unijne recepty na konkurencyjność opierały się zbyt często na życzeniowym myśleniu. Pierwszy Polak na czele BusinessEurope przekonuje, że czas haseł minął i że bez twardych reform oraz sprawnego lobbingu przegramy wyścig z innymi globalnymi potęgami.

Maciej Witucki, prezydent BusinessEurope
– Odpowiadam za głos 25 mln firm z 36 krajów, również tych, które są ogromne i wpływowe. A to wywołuje napięcie przy niemal każdym publicznym wystąpieniu, czy przypadkiem nie przekroczę którychś z czerwonych linii nakreślonych w Warszawie, Paryżu czy Rzymie – mówi Maciej Witucki, prezydent BusinessEurope. Fot. J. Kuźmiński, XYZ.

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Dlaczego Maciej Witucki uważa, że unijne regulacje rozmijają się z rzeczywistością rynkową przedsiębiorstw.
  2. Na czym zdaniem szefa BusinessEurope polega przewaga Europy w obszarze innowacji oraz jakich reform wymaga przemysł.
  3. Z jakimi słabościami w zakresie reprezentowania swoich interesów na forum unijnym zmaga się Polska.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.

– W Unii często mówi się o konkurencyjności. To takie dyżurne hasło. I tych haseł chyba już trochę wszyscy mają dosyć – to pierwsze słowa Macieja Wituckiego, prezydenta BusinessEurope, gdy pytamy go o to, czy Europa wybudzi się ze snu, po tym, jak budzik nastawił jej Mario Draghi, publikując swój raport o przyszłości konkurencyjności Europy w 2024 roku.

Maciej Witucki przyznaje, że gdy unijni urzędnicy pytają przedsiębiorców o konkretne oczekiwania, zderzają się z koniecznością podjęcia decyzji odwlekanych przez lata.

Odpowiadam za głos 25 mln firm z 36 krajów, również tych, które są ogromne i wpływowe. A to wywołuje napięcie przy niemal każdym publicznym wystąpieniu, czy przypadkiem nie przekroczę którychś z czerwonych linii nakreślonych w Warszawie, Paryżu czy Rzymie.

Dobrym przykładem „gry pozorów”, jak określa to prezydent BusinessEurope, jest branża motoryzacyjna. Przepisy nakazują europejskim producentom wycofanie silników spalinowych do 2035 roku, jednak rynkowa rzeczywistość jasno pokazuje brak przygotowania na tak gwałtowny skok. W efekcie koncerny samochodowe muszą zdobywać zgody rad nadzorczych na rozwijanie tradycyjnych napędów, udając w dokumentach pełne oddanie celom klimatycznym.


– Odpowiadam za głos 25 mln firm z 36 krajów, również tych, które są ogromne i wpływowe. A to wywołuje napięcie przy niemal każdym publicznym wystąpieniu, czy przypadkiem nie przekroczę którychś z czerwonych linii nakreślonych w Warszawie, Paryżu czy Rzymie – mówi Maciej Witucki, zżymając się na długotrwały proces dochodzenia do kompromisów w dyskusji na forach europejskich.

– Trafiłem do Brukseli w momencie, gdy zniknęła przestrzeń na dalsze odkładanie trudnych tematów. Albo podejmiemy kluczowe ustalenia w tej kadencji, albo kolejny budżet siedmioletni w obecnym kształcie po prostu nie nadejdzie – dodaje Maciej Witucki.

Regulacyjny Frankenstein kontra Chiny

Maciej Witucki zapytany o najważniejsze reformy wskazuje wydłużenie okresu przejściowego dla produkcji energii z gazu oraz reformę systemu ETS. Postuluje też dokończenie tworzenia wspólnego rynku.

– Koncepcja jednolitego rynku liczy już sobie kilkadziesiąt lat, a wciąż borykamy się z barierami sięgającymi w usługach równowartości nawet 100 proc. cła. W dobrej wierze stworzyliśmy prawniczego Frankensteina, łącząc szlachetne intencje z nakazami ignorującymi wydajność pracy czy zaangażowanie pracowników. Dzisiaj dyrekcje w Komisji Europejskiej same rozdają listy 10 głównych przeszkód i śledzą wskaźniki ich usuwania, co daje nadzieję na zmianę – przyznaje Maciej Witucki.

Poprawa warunków konkurencji jest zdaniem prezydenta BusinessEurope niezbędna, aby skutecznie rywalizować z USA i Chinami. Dlatego Maciej Witucki podkreśla, że europejskie państwa powinny postawić na branże generujące wysoką wartość dodaną, nowoczesny przemysł oraz innowacyjne wdrożenia.

– Związki zawodowe obawiają się czasem obniżania norm pracy do poziomu azjatyckiego, ale taki scenariusz w Europie oznaczałby natychmiastowy szturm na Bastylię. Nie musimy posiadać własnych potężnych firm tworzących od zera sztuczną inteligencję, by odnieść sukces. Wystarczy, że zostaniemy mistrzami we wdrażaniu tych rozwiązań w handlu, obronności czy medycynie, budując na tej fundacji wyższą wartość dodaną – wyjaśnia Maciej Witucki.

Złoty wiek Polski i wyzwanie dojrzałego lobbingu

Polska znajduje się obecnie w wyjątkowym momencie historii gospodarczej, stojąc na progu awansu do grona 20 największych potęg świata. Rosnąca reputacja polskich menedżerów otwiera nowe drzwi na rynku europejskim.

Z badań niemieckiego rynku wynika, że gdy właściciele tamtejszych firm średniej wielkości nie mają sukcesora, to Polacy są nacją numer jeden, której najchętniej przekazaliby zarządzanie.

– Częścią mojego wyboru na szefa BusinessEurope była trwająca właśnie złota epoka polskiej gospodarki, z której kapitału musimy czerpać. Z badań niemieckiego rynku wynika, że gdy właściciele tamtejszych firm średniej wielkości nie mają sukcesora, to Polacy są nacją numer jeden, której najchętniej przekazaliby zarządzanie. To dowód, jak ogromną drogę przeszliśmy od czasu transformacji – mówi Maciej Witucki.

Jego zdaniem, aby trwale umocnić swoją pozycję w Unii, Polska musi jednak zmienić podejście do reprezentowania własnych interesów. Głównym wyzwaniem pozostaje według Macieja Wituckiego rozdrobnienie organizacji pracodawców, które mnożą struktury, zamiast tworzyć zjednoczony lobbing na wzór niemiecki czy francuski.

Drugą słabością są niskie uposażenia urzędników i posłów, uniemożliwiające przyciągnięcie ekspertów zdolnych stawić czoła doświadczonym grupom nacisku z Zachodu.

– Musimy wreszcie odciąć się od populizmu taniego państwa, bo urzędnik czy poseł zarabiający tyle, co wykwalifikowany pracownik nie obroni naszych interesów przed zawodowcami z Paryża czy Rzymu. Zbudowanie silnego zjednoczonego lobbingu to warunek konieczny, byśmy wygrali swoje miejsce w G20 – podsumowuje Maciej Witucki.

Główne wnioski

  1. Zdaniem Maciej Wituckiego unijne hasła o konkurencyjności oraz narastające wymogi regulacyjne często rozmijają się z rynkową rzeczywistością, tworząc prawne bariery. Przykładem tego jest branża motoryzacyjna, w której nierealne terminy wycofania silników spalinowych zmuszają koncerny do rozwijania tradycyjnych napędów pod pozorem realizacji celów klimatycznych. Brak przestrzeni na dalsze odkładanie trudnych decyzji wymusza pilną zmianę przepisów, aby zatrzymać utratę konkurencyjności Europy.
  2. Skuteczna rywalizacja z USA i Chinami wymaga odejścia od przeregulowania na rzecz budowania wyższej wartości dodanej. Do kluczowych reform należą zdaniem Macieja Wituckiego elastyczniejsze podejście do energetyki gazowej, reforma systemu ETS oraz zniesienie pozostałych barier na wspólnym rynku.
  3. Polska przeżywa dynamiczny rozwój gospodarczy i stoi przed szansą awansu do grona potęg G20, a reputacja jej kadry zarządzającej w UE rośnie. Maciej Witucki uważa, że trwałe umocnienie pozycji kraju hamują rozdrobnienie organizacji biznesowych oraz niskie uposażenia urzędników, co utrudnia konkurowanie z zachodnimi grupami nacisku. Jego zdaniem stworzenie silnego, zjednoczonego lobbingu jest warunkiem koniecznym do skutecznej obrony polskich interesów w Brukseli.