Kategoria artykułu: Polityka

MAP: Europejskie kraje zainteresowane naszymi okrętami

Marynarka Wojenna RP cieszy się z nowych okrętów, a polski przemysł stoczniowy patrzy z nadzieją na Europę. Szczególnie ciepło przygląda się Skandynawii. Plany resortu zdradził wiceminister aktywów państwowych Konrad Gołota.

Kadłub okrętu
Przyszły ORP Wicher w hali PGZ Stoczni Wojennej. Fot. XYZ

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Co powstaje w polskich stoczniach i jakie plany ma rząd.
  2. Jakie okręty mogą wzbudzić zainteresowanie krajów Europy.
  3. Gdzie szans i wyzwań dla polskiego przemysłu obronnego upatruje resort aktywów państwowych,
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Przemysł obronny ma szansę realnie stać się kołem zamachowym gospodarki. Ważne miejsce zajmuje w nim przemysł stoczniowy. Polskie okręty mają szansę stać się celem zakupowym nie tylko dla Marynarki Wojennej RP.

Mówił o tym wiceszef resortu aktywów państwowych Konrad Gołota. Polityk opowiedział o planach resortu na ten rok. Zależnie od rozwoju sytuacji politycznej w Europie polskie stocznie mogą mieć okazję zamieszać na rynku naszego kontynentu.

Na Wybrzeżu powstaje dużo nowych jednostek. Przyzwoicie radzi sobie stocznia Remontowa Shipbuilding (okręty przeciwminowe typu Kormoran II). Ale słońce może zaświecić także dla PGZ Stoczni Wojennej. W tym roku ma ona, jak mówił min. Gołota podczas spotkania z dziennikarzami, zwiększyć zatrudnienie o 200 osób.

Ratownik „na oku” Szwedów. Ale na razie bez konkretów

W środę 4 lutego w Gdyni odbędzie się uroczyste położenie stępki pod przyszłego Ratownika. Będzie to jeden z najnowocześniejszych okrętów w naszej flocie. Przystosowany do działań ratowniczych (ukłon w stronę przyszłych okrętów podwodnych), ale także do zadań związanych z ochroną podmorskiej infrastruktury krytycznej.

Ratownik znalazł się na celowniku Szwedów. Ci mają swój okręt ratowniczy (HSwMS Belos), jednak jest to jednostka leciwa i wysłużona. Budowę statku rozpoczęto w 1985 r. Dopiero kilka lat później został przejęty przez Marynarkę Wojenną Królestwa Szwecji. Co ma z tym wspólnego Polska? Czas Belosa powoli, ale nieubłaganie dopływa – nomen omen – końca. I tu wkroczyć może PGZ Stocznia Wojenna.

Kiedy w listopadzie ubiegłego roku okazało się, że partnerem Polski w programie Orka (okręty podwodne) będzie Szwecja, minister Władysław Kosiniak-Kamysz wskazał, że zainteresowanie taką jednostką wyrazili także Szwedzi.

Fregaty na radarze szwedzko-duńskim?

Ciekawsze były jednak słowa ministra Gołoty, o tym, że Skandynawowie interesują się także fregatami. To pozytywna wiadomość dla Polski. Dlaczego? Szwedzi myślą o następcach swoich korwet Visby. Zainteresowany w tym przypadku jest tym brytyjski Babcock, który kooperuje z Polską w ramach programu Miecznik.

Czy jest możliwość, że w ramach programu Lulea Szwedzi mogliby wejść we współpracę z Brytyjczykami? Jak najbardziej. I tu pojawia się PGZ Stocznia Wojenna, mająca już pewne doświadczenia w budowie okrętów tej klasy (w przeciwieństwie do Szwedów), oraz będąca po prostu bliżej niż stocznia Babcocka w Szkocji.

Minister Gołota sugerował, że gdyby tak się wydarzyło, to otworzyć się na nowe okręty mogliby także Duńczycy. Z tym że szwedzkie ministerstwo obrony wciąż nie ogłosiło wyników postępowania. Szwedzi i Duńczycy mają podobne potrzeby. Choć trzeba uczciwie przyznać, że zdolności duńskie są po prostu większe. To na ich fregatach typu Iver Huitfeldt wzorowali się Brytyjczycy, projektując swoje fregaty Type 31, które stały się podstawą naszego Miecznika.

Minister Gołota zdawał się jednak sugerować, podobnie jak przedstawiciele polskiego przemysłu, iż to my moglibyśmy być na uprzywilejowanej pozycji.

Pod pancerzem i nie tylko. „Rok promocji Borsuka”

Gołota mówił także o innych szansach i wyzwaniach dla polskiego przemysłu. Ten rok ma być w MON rokiem promocji naszego bojowego wozu piechoty Borsuk. Szerszym promowaniem wyrobów naszej zbrojeniówki mają się zająć ataszaty obrony w różnych krajach świata.

Konrad Gołota dodał, że przed zbrojeniówką także duże wyzwania. Jednym z nich ma być wprowadzenie ciężkiego bojowego wozu piechoty o kryptonimie Ratel. Kolejne to uruchomienie drugiej linii produkcji wyrzutni pocisków przeciwlotniczych Piorun. Wiceminister pochwalił przemysł, mówiąc, że w 2022 r. roczna produkcja tych wyrzutni wynosiła 300 sztuk rocznie, a obecnie jest to 1300 sztuk.

Kolejnym wyzwaniem będzie skonsolidowanie Wojskowych Zakładów Motoryzacyjnych i zakładów Cegielskiego w Poznaniu. Stworzenie Wielkopolskiego Centrum Pancernego to jeden z celów PGZ (i Ministerstwa Aktywów Państwowych).

Wycofywanie się krajów Europy z Traktatu ottawskiego (dotyczącego produkcji, składowania i stosowania min przeciwpiechotnych) otwiera nowe możliwości przed polskimi fabrykami. Poważnie dofinansowany (na 300 mln zł) ma być według zapowiedzi polityka bydgoski zakład Belma, produkujący miny i komponenty do nich.

Główne wnioski

  1. Przed Polską Grupą Zbrojeniową i nadzorującym je Ministerstwem Aktywów Państwowych rok dużych wyzwań. Jednym z nich jest promocja polskiego sprzętu wojskowego, takiego jak bojowy wóz piechoty Borsuk czy wyrzutnie pocisków przeciwlotniczych Piorun. Według słów wiceszefa MAP, Konrada Gołoty takim wyzwaniem będzie również stworzenie Wielkopolskiego Centrum Pancernego.
  2. Spora szansa przed polskimi stoczniami. Zainteresowanie Szwedów budzi projekt Ratownik. Może się też okazać, że przed PGZ Stocznią Wojenną będzie szansa udziału w budowie przyszłych szwedzkich fregat.
  3. W środę 4 lutego odbędzie się w Gdyni uroczystość położenia stępki pod przyszły okręt ratowniczy. To trzecie podejście do tego programu.