Matczak i Piątkowski budują ruchy obywatelskie. Obaj mówią: nie chcemy partii
Prof. Marcin Matczak buduje Radykalne Centrum, a prof. Marcin Piątkowski – Ruch Złotego Wieku. Obaj zapewniają, że nie mają ambicji partyjnych. Politolog prof. Tomasz Słomka wskazuje jednak, że podobne inicjatywy często z czasem wchodzą do polityki.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jak rozwija się sieć klubów Radykalnego Centrum i o czym rozmawiają ich członkowie.
- Jaki cel na 2050 r. stawia Polsce Ruch Złotego Wieku prof. Marcina Piątkowskiego.
- Dlaczego politolog uważa, że ruchom deklarującym dystans wobec partii trudno na dłuższą metę pozostać poza polityką.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Rok przed wyborami parlamentarnymi partie zaczynają przygotowywać strategie, układać listy i szukać nowych sojuszy. To także moment, w którym na scenie publicznej pojawiają się inicjatywy próbujące działać poza tradycyjnymi strukturami partyjnymi.
Nie każda z nich ostatecznie wchodzi do polityki. Historia ostatnich kilkunastu lat pokazuje jednak, że ruchy obywatelskie skupione wokół rozpoznawalnego lidera mogą z czasem przekształcić się w ugrupowania wyborcze albo stać się zapleczem nowych projektów politycznych.
W ostatnich miesiącach powstały dwie inicjatywy mające kilka wspólnych cech. Obie firmują znani profesorowie obecni od lat w debacie publicznej: prawnik prof. Marcin Matczak oraz ekonomista prof. Marcin Piątkowski.
Radykalne Centrum chce zmniejszać polaryzację
Bardziej zaawansowany organizacyjnie jest projekt prof. Marcina Matczaka. Prawnik, komentator i publicysta zainicjował Radykalne Centrum. Sama nazwa jest celowym oksymoronem – ruch chce przeciwstawiać się politycznym skrajnościom, ale jednocześnie nadawać centrum bardziej wyrazisty charakter.
Według deklaracji inicjatywy Radykalne Centrum ma być ruchem obywatelskim i przestrzenią dla osób, które chcą ograniczać polaryzację, wychodzić poza politykę plemienną i zastępować ją merytoryczną debatą. Podstawą organizacji są lokalne kluby działające również za pośrednictwem Discorda, ale nastawione przede wszystkim na spotkania stacjonarne.
Kluby mają regularnie dyskutować o sprawach społecznych, gospodarczych i politycznych. Tematy dotychczasowych spotkań obejmowały m.in. czytelnictwo, ocenę prezydentury Lecha Wałęsy, sposoby ograniczania polaryzacji, relacje polsko-ukraińskie czy spór wokół Trybunału Konstytucyjnego.
Według aktualnych danych zamieszczonych na stronie Radykalnego Centrum aktywne kluby działają w 18 miastach. W kolejnych 28 miastach są określane jako rozwijające się, a w 72 następnych pozostają na wczesnym etapie organizacji. Ruch zapowiada budowę ogólnopolskiej struktury lokalnych grup.
„Silny głos publiczny” zamiast partii
Prof. Matczak nie uczestniczy regularnie w lokalnych spotkaniach klubów i podkreśla ich oddolny charakter. Pojawienie się rozbudowywanej sieci na rok przed wyborami parlamentarnymi nieuchronnie wywołuje jednak pytania o dalsze polityczne plany inicjatywy.
Radykalne Centrum deklaruje, że obecnie chce budować ruch społeczno-publiczny, a nie partię startującą w wyborach. W aktualnie przedstawionej „mapie drogi” inicjatywa wymienia pięć etapów rozwoju: od budowy społeczności i deliberacji, przez przygotowywanie ekspertyz i rzecznictwo, aż po „zmianę systemową”. Dorobek klubów ma przyjmować formę m.in. raportów, projektów ustaw i rekomendacji, które następnie mają trafiać do debaty publicznej i decydentów.
Sam prof. Matczak również odżegnuje się od planów partyjnych.
„Nie chcę być politykiem. Ja chciałbym, żeby Radykalne Centrum było ruchem publicznym, a nie politycznym, dlatego że moim zdaniem Polacy są zbrzydzeni polityką” – mówił w rozmowie z Karoliną Lewicką.
Podkreślał również, że kluby mają przede wszystkim wypracowywać propozycje dotyczące polityk publicznych, niekoniecznie zaś samodzielnie je realizować.
– Kluby Radykalnego Centrum są panelami obywatelskimi, które mają wypracowywać pomysły na politykę, ale niekoniecznie same je realizować. Ten ruch od dołu ma tworzyć konkretne rozwiązania, z którymi następnie będziemy konfrontować polityków, na przykład pisząc policy briefs, projekty ustaw czy przedstawiając propozycje dziennikarzom – deklarował Marcin Matczak.
Spekulacje dotyczące jego możliwego wejścia do polityki jednak nie znikają. 30 września zielonogórska „Gazeta Wyborcza” podała, że nazwisko Matczaka jest brane pod uwagę przez Koalicję Obywatelską przy wyborze kandydata w wyborach uzupełniających do Senatu. Nie oznacza to, że kandydatura zostanie zgłoszona, ale pokazuje, że nazwisko twórcy Radykalnego Centrum pojawia się już w partyjnych kalkulacjach.
Ruch Złotego Wieku chce mobilizacji ponad podziałami
Podobną, choć na razie mniej rozbudowaną organizacyjnie inicjatywę tworzy ekonomista prof. Marcin Piątkowski z Akademii Leona Koźmińskiego, były wiodący ekonomista Banku Światowego. Powołał Ruch Złotego Wieku, wspierany przez fundację o tej samej nazwie.
„Celem Ruchu Złotego Wieku jest narodowa mobilizacja, idąca na przekór politycznym, społecznym i kulturowym podziałom, konieczna do sprostania tym wyzwaniom i wykorzystania największej w naszej historii szansy, aby stać się europejskim i globalnym liderem” – czytamy w manifeście inicjatywy.
Nazwa odwołuje się do jednej z głównych tez Piątkowskiego dotyczących rozwoju Polski po 1989 r. Ekonomista opisał ją również w książce „Złoty wiek. Jak Polska została europejskim liderem wzrostu i jaka czeka ją przyszłość”.
Polska w TOP 3 Europy i TOP 10 świata
Ruch przedstawia konkretny cel na 2050 r.: Polska miałaby znaleźć się wśród trzech najpotężniejszych gospodarek Europy oraz dziesięciu najważniejszych gospodarek świata.
Droga do tego celu ma opierać się na pięciu filarach: silnych instytucjach, wysokich inwestycjach, zaawansowanych innowacjach, „mądrej imigracji” i społecznej inkluzywności.
Podobnie jak w Radykalnym Centrum, także i wokół Ruchu Złotego Wieku mają powstawać lokalne kluby. Organizacja zapowiada ponadto przygotowywanie analiz gospodarczych i politycznych, rozwój inicjatyw obywatelskich oraz rzecznictwo. Na razie pierwsze lokalne kluby są dopiero przygotowywane.
Powstaje więc pytanie, czy kolejnym etapem może być bezpośrednie wejście do polityki. Przedstawiciele inicjatywy publicznie takiego celu nie deklarowali. Zapytaliśmy o to prof. Marcina Piątkowskiego.
Prof. Piątkowski: nie mamy ambicji politycznych
– Ruch Złotego Wieku nie ma żadnych ambicji politycznych. Jesteśmy ruchem stricte społecznym, ponad politycznymi podziałami. Naszym celem jest zjednoczenie wszystkich Polaków, którzy wierzą w ambitną wizję rozwoju Polski. Reszta w swoim czasie – odpowiedział prof. Marcin Piątkowski.
Pod tym względem oba projekty są podobne. Zarówno prof. Matczak, jak i prof. Piątkowski deklarują, że nie zamierzają obecnie budować partii politycznych. Jednocześnie ich inicjatywy chcą wypracowywać rozwiązania dotyczące państwa, wpływać na debatę publiczną i tworzyć lokalne społeczności.
Czy jest miejsce na nową ofertę dla centrum?
Czy takie projekty mogą z czasem nabrać charakteru politycznego? Prof. Tomasz Słomka z Uniwersytetu Warszawskiego wskazuje, że jednym z możliwych wyjaśnień ich powstawania jest przekonanie o istnieniu niezagospodarowanej przestrzeni w centrum sceny politycznej. Zaznacza jednak, że jest to hipoteza, a nie przesądzony kierunek rozwoju obu inicjatyw.
– Jeśli wzięlibyśmy pod uwagę hipotezę, że inicjatywy profesorów miałyby zostać wykorzystane politycznie, to moim zdaniem wynikałoby to z przekonania, że pojawiła się luka polityczna, którą można wypełnić. W obu przypadkach istnieje przekonanie, że środowiska liberalne i demokratyczne nie mają dobrze sprecyzowanej propozycji politycznej ani dobrego języka i nie wychodzą naprzeciw wyborcom liberalnym. Tych zaś jest mnóstwo, bo to nie jest prawda, że nie mamy licznej, aby nie powiedzieć dominującej grupy wyborców liberalnych i demokratycznych. Partie polityczne nie potrafią sobie z tym poradzić, a ruchy profesorskie mogą być odpowiedzią na to, jak atrakcyjnie przedstawić tę ofertę polityczną. To jest jednak tylko jedna hipoteza, bo te działania wcale nie muszą przekształcić się w koncept polityczny – mówi politolog.
Prof. Słomka zwraca jednocześnie uwagę na doświadczenia ruchów, które zaczynały poza tradycyjnymi strukturami partyjnymi, a później same wchodziły do polityki.
Politolog: ruchom trudno na długo pozostać poza partiami
– Różnego rodzaju stowarzyszenia, fundacje czy ruchy obywatelskie deklarują, że nie lubią tradycyjnych partii politycznych, a nawet się nimi brzydzą, uważając je za przeżytek konserwujący stare, nieadekwatne rozwiązania. Proponują coś alternatywnego, ale wcześniej lub później takie koncepcje kończą się na partiach. Mamy przykłady Szymona Hołowni, Pawła Kukiza czy różnego rodzaju stowarzyszeń, które później wtapiały się w partie polityczne. Jeśli profesorowie myśleliby w kategoriach nowej, niepartyjnej formuły, to raczej się to nie powiedzie. Wcześniej lub później będzie musiało to przekształcić się w ugrupowanie o charakterze siły politycznej – uważa prof. Słomka.
Jego zdaniem potencjalna nowa oferta mogłaby być kierowana nie tylko do części dawnych wyborców Trzeciej Drogi, lecz szerzej – do osób określających się jako centrowe, liberalne lub demokratyczne, które nie czują się w pełni reprezentowane przez obecne partie.
– Uważam, że takich wyborców centrowych, liberalnych i demokratycznych, łącznie zagospodarowanych i niezagospodarowanych, jest nawet 50 proc. ogółu głosujących. Niektórzy są bardziej zdeklarowani i potrafią jasno powiedzieć: „Głosuję na Koalicję Obywatelską, Nową Lewicę czy PSL”. Inni oczekują nowej oferty lub nowej koncepcji programowej od partii już istniejących, a jeśli jej nie otrzymują, pozostają bierni. Nie jest to więc tylko grupa sierot po Trzeciej Drodze – mówi politolog.
Język, zaangażowanie i odpowiedź na populizm
Zdaniem prof. Słomki, sukces ewentualnego nowego projektu politycznego zależałby przede wszystkim od jego oferty. Politolog wskazuje trzy elementy. Pierwszym jest język zdolny jasno opisywać cele i proponowane rozwiązania.
– Proszę zauważyć, że obóz populistycznej prawicy zdołał wypracować swój język polityki, który wciąga, organizuje i integruje. Język liberalnych demokratów wydaje się natomiast słaby, nieprzekonujący i wahający się. Ważnym elementem sukcesu może być skonstruowanie języka, który jasno wskaże cele, możliwość ich osiągnięcia, by stworzyć i sformułować realny program – uważa ekspert.
Drugim elementem ma być większe włączenie obywateli w debatę i tworzenie politycznych propozycji.
– Czasami powstaje wrażenie, że liberalni demokraci właściwie nie potrzebują społeczeństwa do dyskursu, bo sami wiedzą pewne rzeczy lepiej. Musi to być zatem element wciągania do dyskusji politycznej – mówi prof. Słomka.
Trzecim jest odpowiedź na populizm, która – w ocenie politologa – nie może sprowadzać się wyłącznie do obrony wolnego rynku.
– Taka odpowiedź musi pokazać, że liberalni demokraci nie pozostawiają ludzi samym sobie. To nie może być niewidzialna ręka rynku, lecz liberalizm aktywny. U prof. Piątkowskiego widać to bardzo wyraźnie. Jest to liberalizm, który daje możliwość skonsumowania sukcesu wszystkim, a nie tylko wybranym grupom. Dla mnie byłyby to kluczowe elementy świadczące o ewentualnym sukcesie takich podmiotów – podsumowuje politolog.
Główne wnioski
- W ostatnich miesiącach powstały dwie inicjatywy obywatelskie firmowane przez profesorów obecnych od lat w debacie publicznej. Prof. Marcin Matczak rozwija Radykalne Centrum – sieć lokalnych klubów, która ma ograniczać polaryzację, prowadzić obywatelską debatę i wypracowywać propozycje dotyczące polityk publicznych. Według aktualnych danych ruch ma aktywne kluby w 18 miastach, rozwijające się w 28, a w 72 kolejnych struktury są na wczesnym etapie organizacji.
- Prof. Marcin Piątkowski powołał natomiast Ruch Złotego Wieku. Jego głównym celem jest promowanie wizji Polski, która do 2050 r. znajdzie się wśród trzech najpotężniejszych gospodarek Europy i dziesięciu najważniejszych na świecie. Ruch chce rozwijać lokalne kluby oraz przygotowywać analizy i propozycje dotyczące polityk publicznych.
- Obaj profesorowie deklarują, że nie budują partii. Prof. Tomasz Słomka zwraca jednak uwagę, że w przeszłości część inicjatyw obywatelskich z czasem wchodziła do polityki. To, czy podobną drogę przejdą Radykalne Centrum albo Ruch Złotego Wieku, pozostaje dziś otwartym pytaniem.