Meksyk na wojennej ścieżce z kartelami. Prof. Piotr Chomczyński: Myślę, że to nie koniec przemocy
Meksyk będzie – obok USA i Kanady – współgospodarzem tegorocznego Mundialu. Ale na niecałe cztery miesiące przed rozpoczęciem święta futbolu, stał się areną innych walk – z kartelami narkotykowymi.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Co wydarzyło się w Meksyku i dlaczego przez kraj przelewa się fala rozruchów.
- Jakie mogą być dalsze scenariusze rozwoju sytuacji w Meksyku.
- Dlaczego to, co się dzieje, jest korzystne zarówno dla administracji meksykańskiej, jak i amerykańskiej.
Zamieszki, podpalenia samochodów, napady i regularne bitwy z Gwardią Narodową – tak wygląda od niedzieli rzeczywistość w Meksyku. W niedzielę, w starciach z siłami rządowymi zginął Nemesio Oseguera Cervantel, szerzej znany jako El Mencho. Był liderem Cartel Jalisco Nueva Generacion (CJNG)– jednego z większych karteli narkotykowych Meksyku.
Do aktów przemocy doszło w niedzielę czasu miejscowego w co najmniej trzynastu meksykańskich stanach. Miały one miejsce w większości w środkowo-zachodnim stanie Jalisco i dziewięciu innych stanach, położonych na zachodzie, południowym zachodzie oraz w centrum kraju. A także w stanie Tamaulipas nad Zatoką Meksykańską.
Meksykańskie media donoszą też o podpaleniach sklepów i innych lokali usługowych. W Jalisco władze stanowe nawiązały kontakt z hotelarzami, aby zalecić gościom, pozostanie w pokojach. Ostrzeżenie dla Polaków w tym kraju wydał także polski MSZ.
Jak podały lokalne media, do podpaleń pojazdów doszło także w kurortach Cancun, Tulum i Playa del Carmen. Władze zamknęły też czasowo wjazd do Cancun autostradą z Meridy. W niedzielę wieczorem droga była już przejezdna. Kilka północnoamerykańskich linii lotniczych zawiesiło kursy do popularnych miast wypoczynkowych tak jak Puerto Vallarta, Guadalajara i Manzanillo.
Śmierć El Mencho otworzyła wrota przemocy. W Meksyku gorąco
Nemesio Oseguera Cervantes zginął w niedzielę podczas operacji wojskowej przeprowadzonej w stanie Jalisco. Był liderem kartelu narkotykowego CJNG (Cartel Jalisco Nueva Generacion, CJNG) i jednym z najbardziej poszukiwanych, międzynarodowych handlarzy narkotyków.
CJNG, któremu przewodził, to jedna z najpotężniejszych i najbardziej brutalnych organizacji w Meksyku. El Mencho był najbardziej poszukiwanym przestępcą w kraju.
El Mencho zrzuca mundur i przechodzi na drugą stronę. Były policjant liderem organizacji przestępczej
Zastrzelony w niedzielę El Mencho był w przeszłości policjantem. Po odejściu z meksykańskich służb porządkowych został handlarzem narkotyków.
Z policji i wojska wywodziło się wielu członków potężnego kartelu Los Zetas, na czele z jego pierwszym liderem, Arturo Guzmanem Deceą. W czasie służby w meksykańskiej armii Decea posługiwał się kryptonimem Z-1.
Kartel, któremu później przewodził, wziął swoją nazwę właśnie od tego kryptonimu Decei. Co ciekawe, był szkolony m.in. przez żołnierzy z elitarnych oddziałów armii USA i Izraela.
O sytuacji w Meksyku rozmawiamy z prof. Piotrem Chomczyńskim. To wykładowca Uniwersytetu Łódzkiego i stypendysta europejskiego programu Eurica zrealizowanego w Meksyku w Instituto de Investigaciones Sociales na Universidad Nacional Autónoma de México. Jest także autorem wydanego nakładem wydawnictwa Muza kryminału „Kucharz”, poświęconego problematyce walki z narkotykami. Prowadził badania nad przestępczością zorganizowaną w tym kraju. Jest także jednym z niewielu Polaków, którzy zajmują się badaniami karteli narkotykowych w Meksyku.
Jak wskazuje prof. Chomczyński, śmierć El Mencho może rozpalić przemoc w Meksyku. Dlaczego?
– Czynników jest kilka. Po pierwsze dlatego, że zlikwidowano ukrywającego się, ale jednak lidera potężnej organizacji. Po drugie: inne, niż w latach 2018-2019 jest nastawienie administracji amerykańskiej – mówi ekspert.
Amerykanie trzymają rękę na pulsie meksykańskiego handlu narkotykami
Wskazuje, że jeszcze kilka lat temu Amerykanie działali w Meksyku bardziej zachowawczo, „z tylnego fotela”. Administracja Trumpa postanowiła działać inaczej i przykręcić kartelom śrubę.
Pod koniec minionego roku powstał Joint Interagency Task Force-Counter Cartel (JITF), czyli grupa zadaniowa, przeznaczona do zwalczania karteli narkotykowych. JITF powstał w ramach Departamentu Wojny USA i dowodzą nim wojskowi, ale duże wpływy mają w nim instytucje wywiadowcze USA.
– To oni doprowadzili do tego, co się stało. Co prawda El Mencho został zastrzelony przez siły meksykańskie, bo tak musiało być, ale kartele wiedzą co i jak i dlatego dochodzi do podpaleń różnych obiektów, kojarzonych z wpływami USA – wskazuje prof. Chomczyński.
Warto wiedzieć
Meksyk to 13 gospodarka świata
Meksyk jest 13 największą gospodarką świata, zarówno licząc jej PKB w nominalnych dolarach, jak i posługując się parytetem siły nabywczej. Formalnie należy do grona krajów rozwiniętych w ramach OECD, ale strukturalnie bardziej przypomina państwa rozwijające się. PKB na osobę w Meksyku jest o ok. połowę niższe niż w Polsce. W rankingu Human Development Index (HDI) biorący pod uwagę – obok PKB per capita – także edukację i zdrowie Meksyk zajmował w 2023 r. 81 pozycję. Dla porównania Polska klasyfikowana była na 35 miejscu.
Poniższy wykres prezentuje ewolucję PKB na osobę w wybranych krajach w latach 2001-2025. Wzrost gospodarczy w Meksyku wyraźnie rozczarowywał. I to nie tylko na tle szybko rozwijających się krajów Europy Środkowo-Wschodniej, ale także krajów Ameryki Łacińskiej. Obecnie w Meksyku PKB na osobę stanowi ok. połowy PKB Polski, Rumunii czy Słowacji oraz 80 proc. Argentyny czy Kostaryki. Nawet Brazylia już niemal dogoniła Meksyk pod tym względem.
Demonstracja siły. Jak upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu – pokazują władze Meksyku
Profesor tłumaczy, że władze Meksyku musiały dokonać pewnego rodzaju demonstracji. Lub podać coś na tacy Amerykanom. W tym przypadku – „podały” El Mencho. Dla samych władz Meksyku była to zresztą kwestia honorowa. W 2015 r. kartel zestrzelił (z pomocą wyrzutni pocisków przeciwlotniczych) wojskowy śmigłowiec, należący do GAFE – Grupo Aeromóvil de Fuerzas Especiales. Zginęło dziewięciu żołnierzy. A w 2019 r. aresztowany został Ovidio Guzman Lopez – syn bossa kartelu Sinaloa.
Władze kraju zostały wtedy zaszantażowane i upokorzone – Ovidio wyszedł na wolność. Jak powiedział ówczesny prezydent Meksyku – aby uniknąć dalszego rozlewu krwi. Dlatego też, jak tłumaczy prof. Chomczyński, władze Meksyku mogą próbować wykręcać się, że śmierć El Mencho to efekt działań Amerykanów.
Władze Meksyku manewrują. „Stan permanentnej wojny”
Jednocześnie, według eksperta jest to „zwrot przez sztag” obecnej administracji meksykańskiej. Poprzedni prezydent kraju, Andres Obrador, próbował prowadzić bardziej ugodową politykę wobec karteli. Określano ją „Abrazos, no balazos”, czyli „uściski zamiast nabojów” i miała być odwróceniem dewizy „plata o plomo” (srebro albo ołów) Pablo Escobara. W uproszczeniu: „łapówka albo kula”.
Czy zatem mamy do czynienia z czymś w Meksyku nadzwyczajnym? Ekspert wskazuje, że nie do końca. Z jednej strony giną mordowani przez kartele obywatele, a władze państwa sprawują tylko formalną kontrolę nad częścią kraju.
Z drugiej – tworzą się tak zwane grupy samoobrony, których celem jest zwalczanie karteli. W związku z tym zbierają pieniądze na walkę z kartelami, a później sami się stają takim ramieniem zbrojnym, a niekiedy wręcz grupami przestępczymi.
– To stan permanentnej wojny. Tyle że w tym przypadku musimy mieć świadomość, że jest on dodatkowo podsycany przez USA. Z jednej strony administracja Meksyku ma doskonałą wymówkę, że to nie my, to Stany, ale z drugiej strony nigdy przecież Stany Zjednoczone nie ingerowały z sukcesem, bo czy mamy Plan Colombia, Inicjatywę Merida, czy nawet zrzucanie herbicydów na uprawy koki. Nic z tego nie wypaliło, a owocem były najwyżej zatrucia ludzi i zwierząt – mówi prof. Chomczyński.
Dodaje, że sami Amerykanie stworzyli w latach 2005-2006 ogromny rynek zbytu dla syntetycznych narkotyków. Masowo wykorzystywali syntetyczne opioidy, z aprobatą środowisk medycznych, więc dziś jest to trochę odwracanie kota ogonem.
Co dalej? Rozruchy, interwencja, mundial za plecami
Prof. Chomczyński przekonuje, iż dla Donalda Trumpa i jego administracji obecne walki i napięcia mogą być na rękę. Polityka krajowa jest daleka od idealnej, dlatego wszystkie działania zewnętrzne – Wenezuela, domniemana wojna z Iranem, protesty w Meksyku – są po prostu korzystne dla prezydenta USA.
To też okazja dla władz Meksyku, które czekają na Mundial i mogą trochę „posprzątać” swoje podwórko. Ekspert wyjaśnia, że kartele są organizacjami dość luźno powiązanymi, działającymi w ramach synergii. Ale zdarzają się w nich walki frakcji. Tak było w przypadku śmierci lub ujęcia poprzednich wielkich „bossów”. I tak może być także po zabiciu El Mencho.
– Spodziewam się, że tak szybko nie uda się tego ugasić. Tym bardziej że mamy do czynienia ze skoordynowanymi atakami w różnych miejscach kraju. A przecież są także inne grupy, np. Sinaloa, które też zechcą wykorzystać śmierć El Mencho. Będzie dużo walk, w różnych miejscach kraju, a dodatkowo, kartele zechcą wywrzeć presję na władze krajowe. Gdyby Mundial się nie udał, byłby to gigantyczny blamaż administracji państwowej. A to jej miękkie podbrzusze – tłumaczy Chomczyński.
Z tego powodu władze Meksyku będą próbowały jakoś uspokoić sytuację. Meksykanie pamiętają, że stracili w wojnie z USA dużą część terytorium.
Wiedzą też, że granica między krajami to prawie 2 tys. mil. I Amerykanie łatwo mogą ją „wypełnić” żołnierzami. Dlatego też według eksperta nikt w Meksyku nie chce żadnej interwencji USA.
Trump dostał, co chciał. A handlarze i producenci ruszają na nowe rynki zbytu
A Donald Trump dostał to, czego chciał – śmierć człowieka, za którego głowę wyznaczył dwa lata temu nagrodę w wysokości 15 mln dolarów.
Kartele nadal będą rosnąć w siłę, tylko na nowych rynkach zbytu. Dobrym przykładem jest Europa Środkowo-Wschodnia. W tym także, jak zauważa prof. Chomczyński, Polska. Nie bez powodu, jak tłumaczy ekspert, zatrzymano pod koniec ub. roku obywateli Meksyku na… Podlasiu. Byli to producenci narkotyków z kartelu Sinaloa.
Po tym, jak Amerykanie przykręcili śrubę, a talibowie w 2022 r. całkowicie zniszczyli produkcję i handel naturalnymi opioidami z Afganistanu, meksykańscy producenci zaczęli łakomym okiem patrzeć na Europę.
Narkotykowy biznes musi się kręcić. Niezależnie od śmierci tego czy innego lidera kartelu. Niezależnie też od tego, kto aktualnie włada Meksykiem czy Stanami Zjednoczonymi.
Główne wnioski
- Śmierć lidera jednego z narkotykowych karteli z Meksyku może być pretekstem do dalszej eskalacji przemocy i mordów. A mimo to jest na rękę, jak wskazuje prof. Piotr Chomczyński, zarówno władzom Meksyku, jak i Stanów Zjednoczonych.
- Zabity w walkach z siłami bezpieczeństwa Nemesio Oseguera Cervantel „El Mencho” był pod koniec lat 80. XX w. wydalony z USA. Przez pewien czas pracował w meksykańskiej policji, jednak wybrał drogę handlu narkotykami.
- Kartele narkotykowe coraz bardziej uważnie przyglądają się Europie Środkowo-Wschodniej. W tym także Polsce. Nie bez powodu producentów narkotyków zatrzymano w ubiegłym roku na Podlasiu.