Kategoria artykułu: Świat

Migranci zmieniają trasę do Europy. Frontex przerzuca funkcjonariuszy do Algierii

Zachodni szlak śródziemnomorski, prowadzący z Algierii do Hiszpanii, notuje wyraźny wzrost. Nie oznacza to jednak nowej fali migracyjnej, lecz zmianę jej geografii. Unia Europejska próbuje uderzyć w interesy przemytników, a Frontex i inne agencje kierują funkcjonariuszy na granice.

Algieria szlaki migracyjne
Algieria staje się nowym centrum przerzutu migrantów z Afryki do Europy. Fot. Gettyimages

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Dlaczego Algieria staje się nowym centrum przerzutu migrantów z Afryki do UE. 
  2. Jakie są trendy w przyjazdach migrantów do Europy.
  3. Dlaczego europejskie służby twierdzą, że rosyjskie formacje w Afryce wpływają na intensyfikację migracji. 
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Unia Europejska uszczelnia granice i wzmacnia współpracę z państwami tranzytowymi, ale organizacje przemytnicze otwierają wciąż nowe korytarze. Algieria staje się dziś jednym z najważniejszych punktów przerzutowych prowadzących do Europy, a jednocześnie symbolem ograniczeń europejskiej strategii migracyjnej.

Według najnowszych danych Frontexu zachodni szlak śródziemnomorski jest jedyną trasą migracyjną, na której w pierwszych miesiącach 2026 roku odnotowano wzrost liczby nielegalnych przekroczeń granicy. Liczba wykrytych prób przedostania się do Hiszpanii wzrosła o około 50 proc. Tymczasem na większości pozostałych kierunków utrzymuje się trend spadkowy.

Dla Brukseli to paradoks. Statystyki pokazują, że polityka wzmacniania granic przynosi rezultaty, ale jednocześnie coraz wyraźniej widać, że nie eliminuje samego zjawiska. Migracja nie znika – zmienia trasę.

Efekt balonu

Eksperci opisują to zjawisko jako tzw. efekt balonu. Ściśnięcie jednego fragmentu powoduje przesunięcie ciśnienia w inne miejsce. Dokładnie taki mechanizm obserwujemy dziś w Afryce Północnej.

Porozumienia zawarte przez Unię Europejską z Marokiem, Mauretanią, Tunezją, Egiptem i Senegalem doprowadziły do wyraźnego ograniczenia ruchu na tradycyjnych szlakach. Marokańskie służby skuteczniej kontrolują okolice Ceuty, Melilli i Cieśniny Gibraltarskiej. Mauretania znacząco zintensyfikowała działania przeciwko siatkom przemytniczym, przeprowadzając masowe zatrzymania migrantów oraz likwidując część infrastruktury wykorzystywanej przez organizacje przestępcze.

Efekt okazał się jednak inny od oczekiwanego. Przemytnicy nie zrezygnowali z działalności – przenieśli ją tam, gdzie presja państwa jest mniejsza.

W praktyce oznacza to stopniowe przesuwanie głównych szlaków przez Algierię.

Międzynarodowe Centrum Rozwoju Polityki Migracyjnej (ICMPD), Mixed Migration Centre oraz Międzynarodowa Organizacja ds. Migracji od lat wskazują na podobną zależność. Zaostrzenie kontroli granicznych nie prowadzi automatycznie do ograniczenia migracji. Powoduje przede wszystkim zmianę przebiegu szlaków, które stają się dłuższe, droższe i znacznie bardziej niebezpieczne.

Dlaczego właśnie Algieria?

Nowa mapa migracji coraz wyraźniej koncentruje się wokół południowej Algierii. Najważniejszy szlak rozpoczyna się w Mali. Migranci z Gwinei, Wybrzeża Kości Słoniowej, Sierra Leone, Nigerii czy Burkina Faso docierają najpierw do Bamako, a następnie przez Gao kierują się w stronę pustynnej granicy z Algierią. Po przekroczeniu granicy trafiają do Tamanrasset – miasta, które od lat pełni funkcję jednego z głównych węzłów tranzytowych w regionie.

Stamtąd droga prowadzi już na północ – do Oranu, Mostaganemu i Aïn Témouchent. To właśnie z tych miejsc coraz częściej wypływają niewielkie łodzie zmierzające w kierunku hiszpańskiej Andaluzji lub Balearów.

Drugim ważnym korytarzem pozostaje Niger. Choć po wojskowym zamachu stanu władze w Niamey ograniczyły współpracę z Unią Europejską, historyczny szlak przez Agadez nadal funkcjonuje. Zmienił się jednak jego kierunek. Coraz częściej prowadzi nie do Libii, lecz do południowej Algierii.

Równolegle zmienia się także zachodnioafrykański szlak na Wyspy Kanaryjskie. Organizatorzy przepraw coraz częściej wykorzystują punkty startowe w Gambii, Gwinei i Gwinei Bissau. Oznacza to znacznie dłuższe rejsy przez Atlantyk i większe ryzyko śmierci podczas przeprawy. Zmiana tras pokazuje, że organizacje przestępcze reagują szybciej niż administracje państwowe. Gdy jedna droga zostaje zamknięta, niemal natychmiast powstaje kolejna.

Bruksela uderza w pieniądze przemytników

Zmiana szlaków migracyjnych zbiegła się z największą od lat zmianą unijnej strategii walki z nielegalną migracją. Po latach inwestowania przede wszystkim w ochronę granic i porozumienia z państwami tranzytowymi Komisja Europejska chce uderzyć w sam fundament tego procederu – model biznesowy organizacji przestępczych.

Na początku lipca Komisja zaproponowała utworzenie pierwszego w historii unijnego reżimu sankcyjnego wymierzonego bezpośrednio w organizatorów przemytu migrantów oraz sieci czerpiące zyski z handlu ludźmi. To rozwiązanie, które przenosi ciężar walki z plaż Morza Śródziemnego do systemu finansowego.

Nowe przepisy mają umożliwić zamrażanie aktywów osób i firm wpisanych na unijną listę sankcyjną, zakaz wjazdu do państw członkowskich oraz blokowanie środków finansowych znajdujących się pod ich kontrolą. Sankcje obejmą nie tylko osoby organizujące przemyt. Dotyczą również tych, którzy finansują działalność grup przestępczych, zapewniają im zaplecze logistyczne lub czerpią z niej korzyści.

Komisja chce objąć tym samym instrumentem także podmioty powiązane z handlem ludźmi, praniem pieniędzy, przemytem narkotyków i nielegalnym handlem bronią. W Brukseli coraz częściej podkreśla się, że wszystkie te formy przestępczości funkcjonują w ramach tych samych międzynarodowych sieci.

– Naszym wspólnym celem jest wyrzucenie przemytników z biznesu i uratowanie życia tysięcy ludzi marzących o lepszej przyszłości. To Europa powinna decydować, kto przyjeżdża na jej terytorium i na jakich zasadach – powiedziała przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen, prezentując projekt nowych regulacji 8 lipca.

Według szacunków Komisji Europejskiej przemyt migrantów przynosi organizacjom przestępczym ponad 5 mld euro rocznie, co czyni go jednym z najbardziej dochodowych segmentów międzynarodowej przestępczości zorganizowanej.

Rosyjski cień nad Sahelem

Zmiana mapy migracyjnej nie jest wyłącznie skutkiem europejskiej polityki. Coraz większy wpływ na sytuację ma również postępująca destabilizacja Sahelu. Seria wojskowych zamachów stanu w Mali, Burkina Faso i Nigrze doprowadziła do osłabienia administracji państwowej na rozległych obszarach pustynnych, przez które przebiegają główne szlaki migracyjne.

Powstałą próżnię bezpieczeństwa wykorzystują zarówno organizacje przestępcze, jak i ugrupowania dżihadystyczne. Według Frontexu dodatkowym czynnikiem jest rosnąca obecność rosyjskiego African Corps – formacji, która zastąpiła Grupę Wagnera po jej reorganizacji. Rosyjscy instruktorzy i najemnicy są obecni m.in. w Mali, Burkina Faso, Republice Środkowoafrykańskiej oraz we wschodniej Libii, wspierając wojskowe junty i zabezpieczając interesy Kremla.

Agencja nie twierdzi, że Rosja organizuje migrację do Europy. Ostrzega jednak, że osłabienie lokalnych struktur bezpieczeństwa oraz pogłębianie niestabilności tworzą warunki sprzyjające działalności przemytników. Mogą więc umożliwiać wykorzystywanie przepływów migracyjnych jako instrumentu presji geopolitycznej wobec Unii Europejskiej. W swoim raporcie Frontex wskazuje, że granice UE coraz częściej stają się elementem szerszej rywalizacji prowadzonej poniżej progu otwartego konfliktu.

Podobne wnioski pojawiają się w analizach afrykańskich ośrodków badawczych, takich jak Institute for Security Studies w Pretorii. Eksperci zwracają uwagę, że wycofywanie zachodnich misji wojskowych z Sahelu i zastępowanie ich rosyjskim wsparciem nie doprowadziło do poprawy bezpieczeństwa. Przeciwnie – wzrosła liczba ataków zbrojnych, a kontrola państw nad peryferyjnymi regionami jeszcze bardziej osłabła. To właśnie na tych obszarach działają sieci przemytników.

Przemytnicy działają jak globalne firmy

Obraz współczesnych siatek przemytniczych coraz mniej przypomina stereotypowe gangi działające na pograniczu. Europol i Frontex opisują je raczej jako międzynarodowe przedsiębiorstwa logistyczne.

Do pozyskiwania klientów wykorzystują media społecznościowe. Komunikatory służą do organizowania kolejnych etapów podróży, nieformalny system hawala do transferu pieniędzy, a kryptowaluty pomagają ukrywać część zysków. Reklamy nielegalnych przepraw coraz częściej przypominają profesjonalne kampanie marketingowe. To właśnie dlatego internet staje się nowym polem starcia służb, policji z przemytnikami.

Warto wiedzieć

Najbardziej aktywne szlaki migracyjne

Wschodnie Morze Śródziemne było najbardziej uczęszczanym szlakiem w pierwszych sześciu miesiącach roku. Odnotowano tam ponad 16 600 przekroczeń granicy, co oznacza spadek o 20 proc. w porównaniu z tym samym okresem ubiegłego roku. Najbardziej aktywnym odcinkiem tego szlaku pozostał korytarz morski z Libii na Kretę, który odpowiadał za ponad połowę wszystkich wykrytych przypadków. Kolejne miejsca zajmowały przekroczenia granic lądowych z Turcją oraz przybycia na wyspy Morza Egejskiego. Oczekuje się, że wraz z poprawą warunków pogodowych latem liczba przybywających drogą morską z Libii i Turcji będzie nadal rosnąć.

Centralne Morze Śródziemne odnotowało około 14 300 przybyć, czyli mniej niż połowę liczby z tego samego okresu w ubiegłym roku. Głównym punktem wyjścia pozostała Libia, gdzie wznowione starcia między grupami zbrojnymi w nadmorskim mieście Al-Zawija uwidoczniły niestabilność sytuacji bezpieczeństwa wzdłuż zachodniego wybrzeża kraju. Najczęściej wykrywanymi narodowościami wśród migrantów byli obywatele Bangladeszu, Somalii i Sudanu.

Zachodnie Morze Śródziemne było jedynym głównym szlakiem, na którym odnotowano wzrost liczby przypadków migracji. Wykryto około 7 900 przekroczeń granicy, co oznacza wzrost o 17 proc. w porównaniu rok do roku. Głównym krajem wyjścia pozostała Algieria, a najczęściej wybieranym celem były Wyspy Balearskie, na które przypadało prawie połowę wszystkich przyjazdów na tym szlaku. Wzrost ten odzwierciedla zmianę tras wykorzystywanych przez przemytników ludzi — zaostrzenie kontroli w Maroku oraz na sąsiednich szlakach zachodnioafrykańskim i środkowośródziemnomorskim spowodowało przesunięcie większej liczby wypłynięć w kierunku algierskiego wybrzeża.

Szlak zachodnioafrykański odnotował około 3 700 wykrytych przypadków, co stanowiło największy spadek spośród wszystkich głównych tras — o 67 proc. Działania prewencyjne podjęte przez Mauretanię, a ostatnio również przez Senegal i Gambię, we współpracy z Hiszpanią i Unią Europejską, znacząco ograniczyły liczbę wypłynięć. Sytuacja na tym szlaku pozostaje jednak zmienna: sprzyjające warunki morskie doprowadziły do sezonowego wzrostu liczby prób przedostania się na Wyspy Kanaryjskie, a niepewność polityczna w Senegalu może w nadchodzących miesiącach zwiększyć presję migracyjną.

Próby opuszczenia Francji w kierunku Wielkiej Brytanii przez kanał La Manche – obejmujące zarówno osoby, którym udało się dotrzeć do Wielkiej Brytanii, jak i te, którym uniemożliwiono wypłynięcie – spadły o 44 proc., do około 18 400 przypadków. Porozumienie podpisane w kwietniu między Wielką Brytanią a Francją ma w nadchodzących miesiącach jeszcze bardziej wzmocnić patrole wzdłuż francuskiego wybrzeża.

Frontex

Komisja Europejska wspólnie z Europolem rozwija program DigiNex, którego zadaniem jest identyfikowanie kont wykorzystywanych przez przemytników, analizowanie ich aktywności w sieci oraz śledzenie przepływów finansowych prowadzonych za pośrednictwem platform cyfrowych. Celem jest nie tylko usuwanie treści promujących nielegalną migrację, lecz przede wszystkim rozpoznanie całych sieci finansowych stojących za organizacją przemytu.

Równolegle Bruksela rozwija Global Alliance to Counter Migrant Smuggling – międzynarodową koalicję skupiającą państwa pochodzenia i tranzytu migrantów, organizacje międzynarodowe oraz sektor prywatny. Na działania operacyjne przeciwko przemytnikom Komisja przeznaczyła już ponad 200 mln euro, finansując projekty w około 25 państwach Afryki, Azji, Ameryki Łacińskiej i Europy.

Przemyt migrantów, handel bronią i pranie pieniędzy zagrażają bezpieczeństwu naszych obywateli i podważają nasze demokracje. Proponujemy dziś nowy system sankcji mający na celu zwalczanie zorganizowanych siatek przestępczych tam, gdzie najbardziej ich to boli: ich finansów i zdolności do działania w wymiarze transgranicznym. Sprawimy, że te przestępstwa będą trudniejsze, bardziej ryzykowne i znacznie mniej opłacalne. W ten sposób wzmacniamy międzynarodowy porządek oparty na zasadach i wspieramy naszych partnerów” powiedziała Kaja Kallas, wysoka przedstawicielka Unii do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa oraz wiceprzewodnicząca Komisji.

W praktyce oznacza to zmianę filozofii działania. Dotychczas europejska polityka koncentrowała się przede wszystkim na zatrzymywaniu migrantów na granicach. Coraz częściej jej celem staje się rozbijanie finansowych i logistycznych struktur, które organizują cały proceder jeszcze poza terytorium Unii.

Nie brakuje jednak sceptyków. Organizacje przestępcze od lat udowadniają, że potrafią szybko dostosowywać się do nowych warunków. Zamknięcie jednego szlaku prowadzi do otwarcia kolejnego, a ograniczenie jednego źródła finansowania często skutkuje pojawieniem się nowych mechanizmów działania.

To właśnie dlatego coraz więcej ekspertów uważa, że o skuteczności nowych sankcji zdecyduje nie sama ich surowość, lecz zdolność państw członkowskich do egzekwowania przepisów i prowadzenia skoordynowanych dochodzeń finansowych poza granicami Unii Europejskiej.

Miniwywiad

Szlaki migracyjne do Europy, rola Algierii i wyzwania dla Frontexu

XYZ: Czy Algieria stała się obecnie jednym z kluczowych krajów przerzutu migrantów z Afryki do Unii Europejskiej?

Krzysztof Borowski, rzecznik Frontexu: To dość złożona kwestia. Nie jest to zupełnie nowe zjawisko, ale obserwujemy przesunięcie części ruchu migracyjnego z Maroka do Algierii. Wynika to przede wszystkim z zaostrzenia kontroli prowadzonych przez marokańskie służby. Osoby, które wcześniej wybierały trasę przez Maroko, zaczęły szukać alternatywnych dróg. Ponadto zmniejszył się ruch na niektórych innych szlakach, co również wpłynęło na zmianę kierunków migracji.

Czy ta zmiana wpływa na działalność Frontexu? Czy odczuwają to także kraje Europy Wschodniej, w tym Polska?

Najbardziej widoczne skutki obserwujemy w rejonie zachodniego Morza Śródziemnego. Coraz więcej osób dociera do hiszpańskich wysp, płynąc właśnie z Algierii. Oznacza to dla nas konieczność dostosowania działań operacyjnych i skierowania większej liczby samolotów oraz innych zasobów do tego regionu.

Jeśli chodzi o Polskę, trudno mówić o bezpośrednim wpływie. W migracji od lat obserwujemy zjawisko, które można porównać do efektu tzw. balonu – kiedy jeden szlak zostaje skuteczniej kontrolowany, migranci i przemytnicy szukają nowej drogi. Tak było wcześniej w innych regionach i obecnie podobny mechanizm obserwujemy w przypadku Algierii.

Czy oznacza to, że władze Algierii mniej skutecznie kontrolują swoje granice?

Nie chciałbym tego jednoznacznie oceniać. Trudno wskazać jeden konkretny powód. Bardziej chodzi o to, że w innych krajach działania przeciwko przemytnikom zostały w ostatnim czasie zintensyfikowane, dlatego grupy przestępcze dostrzegły większe możliwości działania właśnie na kierunku algierskim.

Jak obecnie wyglądają główne szlaki migracyjne do Europy?

Mamy cztery główne szlaki morskie. Najważniejszy od wielu lat pozostaje szlak środkowośródziemnomorski, prowadzący z Libii i Tunezji do Włoch. To właśnie tam przez lata odnotowywaliśmy największą liczbę nielegalnych przekroczeń granicy.

Drugim jest szlak wschodniośródziemnomorski, prowadzący z Turcji do Grecji. W ostatnim czasie obserwujemy jednak także znaczący wzrost przepraw bezpośrednio ze wschodniej Libii na grecką Kretę.

Trzecim jest szlak zachodniośródziemnomorski z Maroka i Algierii do Hiszpanii.

Funkcjonuje również szlak zachodnioafrykański prowadzący na Wyspy Kanaryjskie. Był on bardzo aktywny dwa, trzy lata temu, obecnie natężenie ruchu jest tam mniejsze.

Oprócz tras morskich są także szlaki lądowe, przede wszystkim przez Bałkany Zachodnie oraz na granicy Unii Europejskiej z Białorusią.

Co obecnie dzieje się na granicy polsko-białoruskiej?

Frontex nie prowadzi obecnie operacji na tej granicy. Nasze działania mogą być realizowane wyłącznie na zaproszenie państwa członkowskiego, a Polska nie zwróciła się o wsparcie Frontexu na tej granicy.

Z ogólnodostępnych danych wynika, że sytuacja jest obecnie spokojniejsza niż wcześniej, choć presja migracyjna nie zniknęła. Nadal monitorujemy ten kierunek, ponieważ mieliśmy tam do czynienia z próbami wykorzystywania migracji jako narzędzia presji politycznej na Unię Europejską.

W raporcie Frontexu pojawiły się informacje o wpływie rosyjskiej obecności w Afryce na migrację. Czy może pan rozwinąć ten temat?

To zagadnienie wykracza poza zakres naszych analiz operacyjnych. Mogę jedynie powiedzieć, że Frontex odnotowuje przypadki wykorzystywania migracji przez podmioty zewnętrzne jako elementu wywierania presji na granice Unii Europejskiej. Widzieliśmy to wcześniej na kierunku białoruskim. Natomiast szczegółowa analiza wpływu rosyjskiej aktywności w państwach afrykańskich nie należy do kompetencji Agencji.

Jak wyglądają obecnie statystyki dotyczące nielegalnych przekroczeń granic UE?

W pierwszej połowie roku odnotowaliśmy około 49 tys. nielegalnych przekroczeń granic zewnętrznych Unii Europejskiej. To o 37 proc. mniej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku i jednocześnie najniższy poziom od 2020 roku. Spadki obserwujemy praktycznie na wszystkich głównych szlakach migracyjnych, z wyjątkiem zachodniego szlaku śródziemnomorskiego, gdzie ruch wzrósł.

A jak wygląda sytuacja z powrotami osób, które nie uzyskały prawa pobytu?

Liczba powrotów stopniowo rośnie. Jeżeli chodzi o pomysł tworzenia ośrodków azylowych poza Unią Europejską, jest to kwestia polityczna. Frontex realizuje obowiązujące przepisy i działa w granicach kompetencji określonych przez aktualne regulacje. Jeśli prawo zostanie zmienione, zakres naszych działań również może się zmienić. Dla jasności co do liczb: to są powroty osób zorganizowane przez Frontex, a nie łączna liczba powrotów z całej Unii Europejskiej. Frontex odpowiada za ponad połowę wszystkich powrotów realizowanych z UE. Warto też zaznaczyć, że ponad dwie trzecie powrotów przy udziale Frontexu to powroty dobrowolne, a nie przymusowe. W 2024 r. było 56 tys. osób, w 2025 r. 63 tys., a w pierwszej połowie 2026 r. – 29 tys. osób.

Komisja Europejska zapowiedziała nowe sankcje wobec przemytników ludzi. Jaką rolę odgrywa w tym Frontex?

Naszym zadaniem jest przede wszystkim zbieranie informacji. Rozmawiamy z migrantami, aby lepiej poznać sposób działania siatek przemytniczych. Natomiast zatrzymywanie sprawców czy prowadzenie postępowań karnych pozostaje w kompetencjach organów ścigania państw członkowskich.

Co migranci mówią o przemytnikach?

Jeżeli wyrażą zgodę na rozmowę, często przekazują nam wiele informacji o organizacji przemytu. Wiemy, że za większością przypadków stoją dobrze zorganizowane grupy przestępcze.

Na przykład przeprawa z Libii na Lampedusę kosztuje zwykle od 5 do 10 tys. euro od osoby. To ogromny, bardzo dochodowy biznes, generujący setki milionów euro rocznie. Z naszych analiz wynika, że zdecydowana większość nielegalnych przekroczeń jest organizowana właśnie przez profesjonalne siatki przemytnicze.

Kim są organizatorzy tego procederu?

To zależy od regionu. W krajach takich jak Libia są to przede wszystkim lokalne grupy przestępcze. Często współpracują z osobami wywodzącymi się z tych samych społeczności, z których pochodzą migranci. Struktura tych organizacji różni się w zależności od szlaku.

Pojawiają się teorie, że przemytnicy mogą współpracować z europejskimi służbami. Czy Frontex ma informacje potwierdzające takie przypadki?

Nie dysponujemy informacjami, które potwierdzałyby takie tezy. Wiemy natomiast, że jest to niezwykle dochodowa działalność przestępcza i grupy przemytnicze wykorzystują wszelkie dostępne możliwości, aby kontynuować swój proceder.

Jakie są obecnie główne narodowości osób przekraczających granice UE?

W pierwszej połowie roku najliczniejsze grupy stanowili obywatele Bangladeszu, Sudanu, Afganistanu oraz Egiptu.

Bangladesz jest przykładem kraju, którego obywatele najczęściej migrują z powodów ekonomicznych, poszukując lepszych warunków życia. W przypadku Sudanu sytuacja jest odmienna ze względu na konflikt zbrojny. Afganistan pozostaje przypadkiem bardziej złożonym.

Można powiedzieć, że obecnie ponad połowę osób próbujących nielegalnie dostać się do Unii Europejskiej stanowią migranci ekonomiczni.

Warto również zauważyć, że po zmianie sytuacji politycznej w Syrii liczba Syryjczyków przekraczających granice UE znacząco spadła. Jeszcze kilka lat temu była to najliczniejsza grupa wśród osób ubiegających się o ochronę międzynarodową.

Czy Frontex przygotowuje prognozy dotyczące przyszłych fal migracji?

Podchodzimy bardzo ostrożnie do prognoz liczbowych, ponieważ sytuacja zmienia się bardzo szybko.

Obecnie trend jest wyraźnie spadkowy, ale lokalnie może dojść do gwałtownego wzrostu presji. Dobrym przykładem jest trasa z Libii na Kretę, gdzie liczba przepraw wzrosła w bardzo krótkim czasie.

Naszym zadaniem jest przede wszystkim szybkie reagowanie na takie zmiany. Dlatego Frontex może elastycznie przenosić funkcjonariuszy oraz sprzęt pomiędzy państwami członkowskimi.

Ilu funkcjonariuszy liczy obecnie Frontex?

Na granicach zewnętrznych Unii Europejskiej służbę pełni obecnie około 4 tys. funkcjonariuszy.

Są to osoby z przeszkoleniem policyjnym. Część stanowią funkcjonariusze zatrudnieni bezpośrednio przez Frontex, a część oddelegowują państwa członkowskie. Przykładowo funkcjonariusze polskiej Straży Granicznej mogą przez kilka miesięcy wspierać działania prowadzone w Hiszpanii, a następnie wrócić do kraju.

Główne wnioski

  1. Porozumienia zawarte przez Unię Europejską z Marokiem, Mauretanią, Tunezją, Egiptem i Senegalem doprowadziły do wyraźnego ograniczenia ruchu migrantów na tradycyjnych szlakach. Marokańskie służby skuteczniej kontrolują okolice Ceuty, Melilli i Cieśniny Gibraltarskiej. Mauretania znacząco zintensyfikowała działania przeciwko siatkom przemytniczym, przeprowadzając masowe zatrzymania migrantów oraz likwidując część infrastruktury wykorzystywanej przez organizacje przestępcze. Efekt okazał się jednak inny od oczekiwanego. Przemytnicy nie zrezygnowali z działalności – przenieśli ją tam, gdzie presja państwa pozostaje mniejsza. W praktyce oznacza to stopniowe przesuwanie głównych szlaków przez Algierię.
  2. Według najnowszych danych Frontexu zachodni szlak śródziemnomorski jest jedyną trasą migracyjną, na której w pierwszych miesiącach 2026 roku odnotowano wzrost liczby nielegalnych przekroczeń granicy. Liczba wykrytych prób przedostania się do Hiszpanii wzrosła o około 50 proc., podczas gdy na większości pozostałych kierunków utrzymuje się trend spadkowy. Dla Brukseli to paradoks. Statystyki pokazują, że polityka wzmacniania granic przynosi rezultaty, ale jednocześnie coraz wyraźniej widać, że nie eliminuje samego zjawiska. Migracja nie znika – zmienia trasę.
  3. Według Frontexu dodatkowym czynnikiem jest rosnąca obecność rosyjskiego African Corps – formacji, która zastąpiła Grupę Wagnera po jej reorganizacji. Rosyjscy instruktorzy i najemnicy są obecni m.in. w Mali, Burkina Faso, Republice Środkowoafrykańskiej oraz we wschodniej Libii, wspierając wojskowe junty i zabezpieczając interesy Kremla. Agencja nie twierdzi, że Rosja organizuje migrację do Europy. Ostrzega jednak, że osłabienie lokalnych struktur bezpieczeństwa oraz pogłębianie niestabilności tworzą warunki sprzyjające działalności przemytników i mogą umożliwiać wykorzystywanie przepływów migracyjnych jako instrumentu presji geopolitycznej wobec Unii Europejskiej. W swoim raporcie Frontex wskazuje, że granice UE coraz częściej stają się elementem szerszej rywalizacji prowadzonej poniżej progu otwartego konfliktu.