Młodzi nie czują, że mają wpływ. A to oni zdecydowali o zmianie władzy
Mimo coraz większego udziału młodych w wyborach nie czują oni dużego wpływu na rzeczywistość. Zwraca na to uwagę rządowy raport. Młodzież zarzuca rządzącym lekceważenie potrzeb jej pokolenia.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Czym jest raport „Diagnoza Młodzieży 2026”.
- Jakie są główne wnioski z raportu.
- Jakie zastrzeżenia mają młodzieżowi aktywiści wobec działań rządu.
Wybory parlamentarne w 2023 r. zmobilizowały sporą grupę wyborców najmłodszych. Wzięło w nich udział 68,8 proc. uprawnionych do głosowania w wieku 18-29 lat. To spory wzrost w porównaniu z poprzednimi wyborami parlamentarnymi. W 2019 r. wzięło w nich udział 46,4 proc. najmłodszych wyborców. Była to grupa wiekowa z najgorszą frekwencją.
Według badań exit poll pracowni Ipsos najmłodsi najchętniej głosowali w 2023 r. na Koalicję Obywatelską. Było to ponad 28 proc. głosów wyborców w wieku 18-29 lat. Druga była Lewica z poparciem niższym o ok. pkt. 10 proc. Dalej były Trzecia Droga, Konfederacja oraz Prawo i Sprawiedliwość. Z kolei w wyborach prezydenckich udział najmłodszych wyborców wyniósł 72 proc. w pierwszej i 76 proc. w drugiej turze.
Młodzi o polityce
Do kolejnych wyborów pozostało ok. 1,5 roku. Młodzież skupiona wokół Akcji Uczniowskiej, która zrzesza kilkudziesięciu młodych aktywistów z różnych części Polski, ma za złe rządzącym ignorowanie potrzeb młodego pokolenia.
– Niezależnie od tego, kto rządzi i jest przy władzy, nieważne, czy mowa o prezydencie, premierze, obecnej czy poprzedniej koalicji – tematy młodego pokolenia nie są dla polityków priorytetem. To bardzo niebezpieczne zjawisko. Młodzi nie czują, że mają wpływ na państwo, a to oni w 2023 r. zdecydowali o zmianie władzy. Zapomniano o tym, choć w kampaniach wyborczych politycy zabiegają o głosy młodych. Politycy muszą zrozumieć, że młodzi są przyszłością. Jeżeli tego nie zrobią, obudzą się z problemem, gdy będzie chodziło o ich emerytury – mówi Paweł Mrozek, twórca Akcji Uczniowskiej i tegoroczny maturzysta.
Młodzi nie czują, że mają wpływ na państwo, a to oni w 2023 r. zdecydowali o zmianie władzy.
Przed ubiegłorocznymi wyborami prezydenckimi Paweł Mrozek zorganizował kampanię profrekwencyjną wśród najmłodszych wyborców. Podobną chce przygotować w przyszłym roku przed wyborami parlamentarnymi. Zamierza nie tylko zachęcać młodych, by głosowali, ale również zabiegać o ich reprezentację na listach wyborczych. W obecnym sejmie jest jedynie dwoje posłów poniżej 30. roku życia. To Adam Gomoła (rocznik 1999) z Polski 2050 i Aleksandra Kot (rocznik 2000) z KO.
„Diagnoza Młodzieży 2026”
Na niskie poczucie sprawczości wskazuje „Diagnoza Młodzieży 2026”. Wynika z niej, że 22 proc. młodych odczuwa niski wpływ na sprawy publiczne.
„Diagnoza Młodzieży 2026” to raport dotyczący pokolenia Z, czyli osób w wieku 15–29 lat. W Polsce to ponad 5,73 mln osób. W raporcie pojawiają się również dane dotyczące dzieci młodszych niż 15 lat. Działacze Akcji Uczniowskiej zwracają uwagę na kilka kluczowych wniosków z raportu.
Z badań przeprowadzonych na zlecenie Ministerstwa Edukacji Narodowej wynika m.in., że 74 proc. młodych dorosłych (19-29 lat) patrzy optymistycznie w przyszłość. Nie brakuje jednak również mniej optymistycznych wniosków. 39 proc. postrzega siebie jako nadwrażliwych. Ponad połowa (57 proc.) obawia się wysokich kosztów utrzymania.
53 proc. osób w wieku 25-34 wciąż mieszka z rodzicami. Prawie połowa (49 proc.) osób do 29. roku życia odkłada decyzję o rodzicielstwie z powodów mieszkaniowych. Zdecydowana większość nastolatków w wieku licealnym (15-18 lat) obawia się porażki na rynku pracy. To aż 78 proc. młodych.
Młodzi o edukacji
Z badania wynika, że szkoła nie dla wszystkich jest miejscem, w którym czują się bezpiecznie. 70 proc. uczniów wskazuje szkołę jako źródło codziennego stresu. 75 proc. obawia się o bezpieczeństwo w szkole. 35 proc. uczniów szkół średnich stosuje przemoc rówieśniczą. 60 proc. nastolatków żyje w stanie chronicznego stresu i zmęczenia. 23 proc. dzieci doświadcza emocjonalnego zaniedbania.
– To wpływa bezpośrednio na proces uczenia się, koncentracji i motywacji. Dziś szkoła koncentruje się w dużej mierze na przekazywaniu wiedzy i przygotowywaniu do egzaminów. Jednocześnie dane pokazują, że tylko 14 proc. uczniów uznaje metody nauczania za skuteczne, a zaledwie ok. 30 proc. uważa, że szkoła rozwija kompetencje potrzebne w dorosłym życiu. To pokazuje fundamentalny problem – kryzys sensu uczenia się. Potrzebujemy edukacji, która ma znaczenie, potrzebujemy więcej przestrzeni na myślenie, a nie tylko na zapamiętywanie. Dziś tego wciąż jest zbyt mało – uważa Mai Lan Nguyen, aktywistka Akcji Uczniowskiej.
Dziś szkoła koncentruje się w dużej mierze na przekazywaniu wiedzy i przygotowywaniu do egzaminów.
Położenie większego nacisku na wiedzę praktyczną zapowiada ministra edukacji Barbara Nowacka w ramach reformy „Kompas Jutra”. W grudniu prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę wdrażającą reformę. Szefowa resortu edukacji nie składa jednak broni i deklaruje, że jej założenia zostaną wdrożone.
Młodzi zwracają również uwagę na ustępstwo Barbary Nowackiej w sprawie edukacji zdrowotnej.
– Szkoda, że decyzja o obowiązkowej edukacji zdrowotnej zapadła tak późno. Wyłączono z niej komponent dotyczący zdrowia seksualnego, czyli serca przedmiotu. Jeżeli młodzi ludzie nie zdobędą tej wiedzy w szkole, to znajdą ją w mediach społecznościowych, przy użyciu sztucznej inteligencji i serwisów pornograficznych, do których sięgają coraz młodsze osoby – mówi Paweł Mrozek.
O powszechnym korzystaniu z pornografii również mowa w ministerialnym raporcie.

Zagrożenia cyfrowe
Raport „Diagnoza Młodzieży 2026” zwraca uwagę również na higienę cyfrową młodych i ich bezpieczeństwo w sieci. Aż 71 proc. młodych biorących udział w badaniu przyznaje się do uzależnienia od telefonów komórkowych.
Prawie połowa badanych w wieku 13-16 lat (47 proc.) przyznaje, że miała styczność ze szkodliwymi treściami w sieci. 44 proc. nastolatków w tej samej grupie przyznaje się do trudności z odróżnianiem prawdy od fałszu w internecie. 26 proc. dzieci i młodzieży w wieku 7-19 lat miało styczność z internetową pornografią.
Choć dolną granicą wiekową korzystania z mediów społecznościowych jest 13. rok życia, to ponad 80 proc. dzieci zakłada profile społecznościowe jeszcze przed jego ukończeniem. Nad ograniczeniem dostępu dzieci poniżej 15 lat do mediów społecznościowych pracuje resort edukacji. Ograniczenie miałoby wejść w życie z początkiem przyszłego roku. Od września ma zostać wprowadzony masowy zakaz używania telefonów komórkowych w szkołach. Czasu jednak coraz mniej, a proces legislacyjny nie został rozpoczęty.
Ograniczenia dostępu do mediów społecznościowych
Młodzi aktywiści zwracają uwagę, że zakaz używania telefonów funkcjonuje już w pojedynczych szkołach. Bardziej wrażliwą kwestią jest ograniczenie dostępu młodzieży do mediów społecznościowych. Podają przykład Australii, gdzie zakazano mediów społecznościowych osobom poniżej 16. roku życia. Wstępna lista platform objętych zakazem nie obejmowała wszystkich, z których korzystają nastolatki.
– Big techy nie zajmują się regulacją hejtu i środowisk internetowych. Hejt w internecie się wylewa, a najmłodsi są na niego podatni. Nie można wprowadzić surowego zakazu korzystania z mediów społecznościowych. Taki zakaz wprowadzono w Australii i skutkiem tego był rozrost platformy Discord, która nie była objęta zakazem. Równolegle z zakazem trzeba wspierać psychoedukacje. Najmłodsza osoba na oddziale dziecięcym w wojewódzkim szpitalu psychiatrycznym w Gdańsku, która trafiła tam z uzależnieniem od telefonu, miała tylko 5 lat. Przez dwa lata niewiele się zmieniło. Podstawą jest edukacja – mówi Oskar Stabno, przewodniczący Komisji ds. Zdrowia i Sportu w Młodzieżowym Sejmiku Województwa Pomorskiego.
Hejt w internecie się wylewa, a najmłodsi są na niego podatni.
W kontekście przyszłorocznych wyborów parlamentarnych aktywiści Akcji Uczniowskiej wskazują kilka priorytetów młodych ludzi. To zdrowie psychiczne, praktyczna edukacja, ale również mieszkalnictwo i większy udział młodych w życiu publicznym.
Główne wnioski
- „Diagnoza Młodzieży 2026” to raport przygotowany na zlecenie Ministerstwa Edukacji Narodowej. Jego celem jest określenie głównych problemów młodego pokolenia. W raporcie mowa o stanie młodzieży oraz o zagrożeniach, które występują w ich codzienności.
- Z raportu wynika, że młodzi nie czują, że mają realny wpływ na rzeczywistość. Wynika z niego również, że czują się przeciążeni, doświadczają trudności emocjonalnych, a spora część doświadcza rówieśniczej przemocy. Młodzi wchodzący w dorosłość obawiają się wyzwań rynku pracy oraz o swoją sytuację mieszkaniową.
- Aktywiści z Akcji Uczniowskiej uważają, że potrzeby młodych ludzi są lekceważone przez rządzących. Chodzi o takie sfery jak np. zdrowie psychiczne, mieszkalnictwo czy uwzględnianie ich głosu. Młodzi aktywiści mają nadzieję, że przed przyszłorocznymi wyborami parlamentarnymi te sprawy będą miały większe znaczenie dla kandydatów starających się o głosy młodych wyborców.