Kategorie artykułu: Biznes Polityka Świat

Na „stacji benzynowej udającej państwo” zaczyna brakować paliwa. Tak Ukraina trafia Rosję

Kolejki na stacjach, limity sprzedaży benzyny i rosnące ceny – tak wygląda dziś rosyjska rzeczywistość. To efekty nalotów ukraińskich dronów. Rosja, której gospodarka opierała się właśnie na wydobyciu i eksporcie surowców obecnie mierzy się z narastającym deficytem paliw.

Kolejka samochodów przed jedna z rosyjskich stacji benzynowych.
Na Krymie, ale również w coraz liczniejszych regionach Rosji problemy z paliwami stają się coraz częstsze. Przed stacjami ustawiają się gigantyczne liczące nawet ponad 250 samochodów kolejki. (fot. Mihail Siergiejevicz/SOPA Images/LightRocket via Getty Images)

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Dlaczego na Krymie i w samej Rosji zaczęło w ostatnich tygodniach brakować paliwa.
  2. Jakimi metodami władze starają się walczyć z tym problemem i na ile są to metody skuteczne
  3. Jakie zakazy i ograniczenia wprowadziła Rosja w kwestii eksportu paliw.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

John McCain, amerykański senator i niegdysiejszy kandydat na prezydenta USA powiedział w jednym z wywiadów, że Rosja „to stacja benzynowa udająca państwo”. Określenia tego użył w 2014 r., niedługo po tym, jak na Krymie pojawiły się „zielone ludziki”, a następnie doszło do aneksji półwyspu. Wówczas wydawało się, że Rosja demonstruje swoją militarną siłę, jednak John McCain przekonywał, że to jedynie pozory. Fundamentem tej rzekomej potęgi nie jest bowiem nowoczesna gospodarka, lecz dochody ze sprzedaży surowców.

Faktycznie ropa naftowa, gaz ziemny i produkty ich przeróbki odpowiadały wtedy za 55–65 proc. rosyjskiego eksportu. Sektor naftowo-gazowy stanowił nawet połowę wszystkich dochodów budżetowych państwa.

Bon mot, który przeszedł do historii

Ten bon mot był trafny 12 lat temu, ale dziś już niekoniecznie. Oto bowiem na „stacji benzynowej udającej państwo” zaczyna brakować paliwa. I paradoksalnie problem zaczął się właśnie od Krymu.

W drugiej połowie maja ukraińskie wojska przejęły pełną kontrolę nad trasą R-280 „Noworosja”, która wiedzie wzdłuż północnego wybrzeża Morza Azowskiego i łączy Rostów nad Donem ze stolicą Krymu – Symferopolem. To strategiczny trakt logistyczny, służący nie tylko do zaopatrzenia rosyjskich wojsk, ale całej gospodarki okupowanego półwyspu. Dziś wzdłuż drogi stoją spalone ciężarówki i naczepy, w tym cysterny, w których przewożono paliwa.

Droga na Krym to dziś szlak śmierci

Robert „Magyar” Browdi, dowódca Sił Systemów Bezzałogowych Ukrainy – cytowany przez ukraińską telewizję Kanał 24 – oszacował ostatnio, że w ciągu dwóch tygodni ruch towarowy na tej trasie spadł o 71 proc. O ile pod koniec maja trasę pokonywało 3,8 tys. ciężarówek na dobę, o tyle obecnie jest to zaledwie 1,1 tys. Jednocześnie całkowity dobowy ruch spadł tam o ponad 40 proc. – z około 11 tys. pojazdów do 6,5 tys. „Magyar” dodał jednak, że ograniczenie ruchu nie oznacza jego całkowitej blokady.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Jakby kłopotów ze szlakiem „Noworosja” było mało, w ostatnich dniach ukraińskie drony dwukrotnie zaatakowały także mosty czongarskie. To zespół drogowo-kolejowych przepraw łączących Krym z okupowanymi przez Rosję terenami Ukrainy. Z powodu uszkodzeń władze były zmuszone tymczasowo wstrzymać ruch na tej trasie.

Kod QR na 20 litrów benzyny

Pierwszą ofiarą ograniczenia dostaw paliw na Krym stał się ponad półmilionowy Sewastopol. Benzyny zaczęło tam brakować już 22 maja. Na przełomie maja i czerwca w związku z niedoborami paliwa rosyjska administracja Krymu wprowadziła jego reglamentację na całym półwyspie. Jednorazowo można kupić tylko 20 litrów.

W sieci można znaleźć zdjęcia gigantycznych kolejek samochodów stojących przed stacjami benzynowymi. Jeden z internautów sfilmował ogonek składający się z ponad 250 aut i mający prawie 2 km długości. W niedzielę, 7 czerwca wieczorem, krymskie władze wprowadziły system kodów QR uprawniających do zakupu benzyny. „Talony” wyczerpały się w ciągu… czterech minut – poinformował portal niezależnego radia Echo Moskwy.

Kody QR sprawdzały się tylko do czasu, gdy było co reglamentować. Dostawy paliw stały się jednak tak nieregularne, że administracja zmuszona była wstrzymać wydawanie „talonów”. Kilka dni temu władze Sewastopola postanowiły nawet anulować już rozdysponowane kody. Powód? „Cysterny z paliwem nie mogły dojechać do miasta”.

Brakuje także kaszy gryczanej i cukru

W tej sytuacji w sieci zaczęły się pojawiać nietypowe oferty. Niektóre krymskie pensjonaty proponowały, że w zamian za rezerwację udostępnią swoim klientom paliwo na powrót do domu. I te propozycje momentalnie się wyczerpały.

Niedobór paliwa doprowadził do braków żywności i podstawowych towarów w sklepach. Rosjanie skarżą się w mediach społecznościowych, że nie mogą kupić nawet kaszy gryczanej czy makaronu. Cukier sprzedawany jest w ograniczonych ilościach.

Problem stał się na tyle powszechny, że władze centralne nie mogły już udawać, że go nie ma. 2 czerwca Ministerstwo Energetyki ogłosiło, że „podejmuje działania w celu zapewnienia zaopatrzenia Półwyspu Krymskiego w paliwa”. Zapowiedziało też powołanie specjalnej grupy zadaniowej, w skład której mieli wejść przedstawiciele wszystkich głównych koncernów paliwowych i energetycznych. Kilka dni później również Dmitrij Pieskow, rzecznik rosyjskiego prezydenta, zapewnił, że trwają „prace nad zapobieganiem niedoborom energii i żywności”.

Zakaz wywozu benzyny i paliwa lotniczego

Już pod koniec maja rząd wprowadził tymczasowy (na pół roku) zakaz eksportu paliwa lotniczego – pisze dw.com. Ten krok ma „zapewnić stabilność krajowego rynku paliw”. Jest to zresztą kolejny tego typu zakaz dotyczący produktów naftopochodnych. Olej napędowy i paliwa okrętowe za granicę mogą dziś sprzedawać tylko ich producenci, a benzyny nie może eksportować nikt.

Być może zakaz wywozu paliwa lotniczego wprowadzono zbyt późno. W ostatnich dniach w pięciu rosyjskich portach lotniczych konieczne było bowiem wprowadzenie ograniczeń tankowania – informuje dw.com, powołując się na specjalistyczny serwis „Awiacionnaja antresol’”. Chodzi o lotniska w Machaczkale (stolicy Dagestanu), Mineralnych Wodach (w Kraju Stawropolskim), Krasnodarze (w rejonie Mórz Czarnego i Azowskiego), Astrachaniu (nieopodal Morza Kaspijskiego) i Niżnym Nowogrodzie (w środkowej Rosji).

Paliwowy deficyt nie dotyczy jednak tylko Krymu, lecz stopniowo rozlewa się po całej Rosji. Kilka dni temu na braki benzyny zaczęli się skarżyć mieszkańcy Kraju Krasnodarskiego. Zdaniem gubernatora powodem deficytu jest turystyka paliwowa, ponieważ „w sąsiednich regionach sytuacja z paliwami jest trudna”. „Do czasu ustabilizowania się sytuacji” reglamentacja paliw ma obowiązywać także w obwodzie orenburskim.

Kłopoty mają również Moskwa i Petersburg

Kłopoty sięgnęły także najbardziej newralgicznych regionów. Ograniczenia w sprzedaży benzyny wprowadzono również w Petersburgu i obwodzie leningradzkim oraz w Moskwie i obwodzie moskiewskim.

Dystrybutor na jednej ze stacji paliwowych w Moskwie. Napis na przyklejonej kartce papieru głosi: „Drodzy klienci, z powodów technicznych maksymalna ilość paliwa wydawanego na jeden samochód wynosi: benzyna – 20 litrów, olej napędowy – 40 litrów dla osób fizycznych, 200 litrów dla osób prawnych. Przepraszamy za utrudnienia”.
Dystrybutor na jednej ze stacji paliwowych w Moskwie. Napis na przyklejonej kartce papieru głosi: „Drodzy klienci, z powodów technicznych maksymalna ilość paliwa wydawanego na jeden samochód wynosi: benzyna – 20 litrów, olej napędowy – 40 litrów dla osób fizycznych, 200 litrów dla osób prawnych. Przepraszamy za utrudnienia”. (Fot. Echofm za Astra)

12 czerwca na części stacji w obu największych miastach Rosji wprowadzono limity sprzedaży paliw – podają portale Echa Moskwy. Dla zwykłych Rosjan wynoszą one 20 litrów benzyny i 40 litrów oleju napędowego. Po ostatnich atakach ukraińskich dronów na rafinerie położone w Tatarstanie również w tym regionie ograniczono sprzedaż benzyny – informuje agencja Interfax.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Co zrozumiałe, w górę idą ceny paliw. Te w stolicy monitoruje Moskiewskie Stowarzyszenie Paliw, które co kilka dni publikuje dane z ponad 520 stacji 10 największych sieci działających w mieście. Okazuje się, że w ostatnich miesiącach ceny zarówno benzyny, jak i oleju napędowego stale rosną. Za benzynę 92- i 95-oktanową płaci się obecnie o 35 proc. więcej niż na początku pełnoskalowej wojny w Ukrainie. Cena oleju napędowego wzrosła w tym czasie o 45 proc., zaś najdroższej benzyny 98-oktanowej – o ponad 60 proc.

Dodajmy, że w Polsce, zaraz po ataku Putina na Ukrainę w lutym 2022 r., ceny na stacjach bardzo mocno poszły w górę. Podobny, choć nieco mniejszy wzrost nastąpił po wybuchu wojny nad Zatoką Perską w lutym tego roku. Obecnie obowiązują limity cenowe ustalane przez rząd. W efekcie za paliwa płacimy teraz tylko o kilka procent więcej niż ponad cztery lata temu.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Paliwa zaczyna brakować nawet w azjatyckiej części Rosji. W mieście Kiedrowo w obwodzie tomskim nie tylko nie działają stacje, ale kilka dni temu zawieszono też kursowanie części linii autobusowych. Portal niezależnego radia Echo Moskwy naliczył co najmniej 17 rosyjskich regionów, w których wprowadzono ograniczenia w sprzedaży paliwa.

Łukaszenko przychodzi z pomocą

O ile w przypadku Krymu przyczyną kryzysu są problemy logistyczne, o tyle w samej Rosji powodem jest przede wszystkim znaczne ograniczenie mocy produkcyjnych. Ukraińskie drony od kilkunastu tygodni systematycznie atakują rosyjskie rafinerie.

Agencja Reutera wyliczyła pod koniec maja, że ataki doprowadziły do całkowitego lub częściowego wyłączenia rafinerii o łącznych mocach ponad 83 mln ton rocznie, co odpowiada około 25 proc. zdolności przetwórczych Rosji. W przypadku benzyny odsetek ten przekracza 30 proc.

Problemy urosły do takich rozmiarów, że Moskwa była zmuszona zwrócić się o pomoc do… Mińska. To właśnie Białoruś stała się jednym z głównych źródeł uzupełniania niedoborów paliw na rosyjskim rynku. Od początku roku eksport benzyny z tego kierunku wzrósł niemal trzynastokrotnie.

Główne wnioski

  1. Rosja zaczyna odczuwać realny deficyt paliw. Federacja Rosyjska szczyciła się mianem mocarstwa, zwłaszcza w sferze energetycznej. Teraz ataki ukraińskich dronów – zarówno na okupowane tereny, w tym Krym, jak i na rafinerie w głębi Rosji – doprowadziły do niedoborów paliw. Władze starają się zaradzić problemowi, reglamentując benzynę, ale ta metoda przynosi efekty tylko na krótką metę.
  2. Nastąpił znaczny spadek mocy produkcyjnych w rosyjskich rafineriach. Ukraińskie wojska rozwinęły technologię dronową i w ostatnich miesiącach przeprowadziły ataki na najważniejsze obiekty naftowe w europejskiej części Rosji. Zdolności rafinerii skurczyły się o 83 mln ton rocznie. Łączne moce produkcyjne Rosji w tym obszarze spadły o 25–30 proc.
  3. Skala problemu zmusza Rosję do nadzwyczajnych działań. Władze na Kremlu zdecydowały się wprowadzić ograniczenia eksportu nie tylko benzyny, ale także paliwa lotniczego, a nawet oleju napędowego. Zwróciły się również o pomoc do najwierniejszego sojusznika – masowo sprowadzają paliwa z Białorusi.