Nie chce ich FIFA, mają własne mistrzostwa
Piłkarskie mistrzostwa świata pod egidą FIFA to miliardy dolarów, globalna widownia i największe gwiazdy futbolu. Ale istnieje też inny świat – znacznie mniej znany, a jednak fascynujący. Grają w nim reprezentacje, które z różnych powodów nie należą do FIFA. Dla nich najważniejsze jest opowiedzenie swoich historii.
Z tego odcinka dowiesz się…
- Czym jest CONIFA i jakie drużyny zrzesza.
- Jakim budżetem dysponuje ta organizacja.
- Czy gra w niej jakiś polski zespół.
Wideocast
Powiększ video
Wideocast
Powiększ audio
Kurdystan, Abchazja, Biafra czy Seklerszczyzna - to tylko kilka reprezentacji, grających w turniejach przygotowywanych przez CONIFA. Konfederacja Niezależnych Związków Piłkarskich od 13 lat zrzesza drużyny, dla których nie ma miejsca w UEFA czy w FIFA.
– Mówimy o regionach autonomicznych, mówimy o mniejszościach językowych, etnicznych, narodowych i są to takie reprezentacje jak np. Grenlandia, Hawaje czy Południowa Osetia – wyjaśnia Piotr Podlewski, członek Komitetu Europejskiego CONIFA.
Piłka nie jest najważniejsza
CONIFA organizuje własne mistrzostwa świata i Europy. Sport nie zawsze jest tu najważniejszy. Turnieje są również kulturowymi festiwalami, podczas których drużyny prezentują swoje tradycje, język i historię. To przestrzeń dla kultur, tożsamości i ludzi, którzy chcą być zauważeni.
– Jeśli ktoś chce mieć przestrzeń pod to, żeby przyjechać w lokalnych strojach, opowiedzieć trochę o swojej kulturze i oczywiście rozegrać kilka meczów, to CONIFA jest właściwym miejscem. Rozgrywki są na poziomie czwartej ligi – tłumaczy Piotr Podlewski.
Do CONIFA należą zarówno regiony geograficzne (np. Laponia), jak i diaspory czy społeczności językowe. Nie ma tam Katalonii i Kraju Basków.
- Odpowiem wprost: jesteśmy zbyt mali. Według mnie Katalonia i Kraj Basków są tak potężnymi reprezentacjami i mogłyby wystawić tak świetne zespoły, że z powodzeniem występowałyby w mistrzostwach świata FIFA, gdyby tylko zostali tam dopuszczeni - mówi Piotr Podlewski.
Aktualne przepisy UEFA nie dopuszczają członkostwa reprezentacji niepaństwowych. Wyjątkiem są te drużyny, które dołączyły na starych zasadach, jak Wyspy Owcze i Gibraltar. Dlatego zmęczona swoimi staraniami o prawo do gry w UEFA Grenlandia w tym roku dołączyła do CONIFA.
Nie oznacza to jednak braku jakości. W turniejach pojawiają się byli profesjonaliści, a niektóre drużyny – jak diaspora ormiańska – potrafią wystawić naprawdę solidne składy.
Polityka w tle
CONIFA deklaruje apolityczność, ale nie da się całkowicie oddzielić sportu od polityki – szczególnie wtedy, gdy w grę wchodzą regiony autonomiczne i ruchy separatystyczne. Do organizacji należały swego czasu zespoły z samozwańczych republik z okupowanych przez Rosjan terenów Ukrainy: Doniecka i Ługańska.
- Oczywiście staramy się, żeby CONIFA była apolityczna, ale nie jest to możliwe, bo jeśli mówimy o jakichś dążeniach do niepodległości, o odrębności kulturowej w ramach jednego państwa, to tam zawsze będzie dochodziło do konfliktu - mówi Piotr Podlewski.
Kryteria dołączenia do organizacji są elastyczne. W teorii drzwi są otwarte dosłownie dla każdego.
– Teoretycznie np. Państwo Islamskie mogłoby zabiegać o dołączenie. No i wtedy byłby to już, nie chcę powiedzieć, że większy dym, ale mielibyśmy naprawdę twardy orzech do zgryzienia. Jak ugryźć to z tej strony, żeby jednak mimo wszystko odmówić? – przyznaje Piotr Podlewski.
Spośród obecnych członków nikt nie budzi aż takich kontrowersji, choć zespoły z Cypru Północnego czy Abchazji mają swoje polityczne obciążenie.
W CONIFA nie ma żadnej drużyny z Polski, ale jest kilku potencjalnych kandydatów.
– Ani Ślązacy, ani Kociewiacy, Kaszubi, czy Łemkowie, nigdy nie kontaktowali się z nami, nie chcieli dołączyć. A szkoda, bo np. tożsamość kaszubska jest bardzo widoczna. Mieszkam w Gdyni, więc widzę, jak Arka co roku świętuje Dzień Jedności Kaszub. Piłkarze występują w specjalnych strojach, na trybunach też widzimy stroje kaszubskie. Kaszubi jak najbardziej spełniają kryteria i praktycznie nie byłoby powodu, żeby im odmówić. Na samych Kaszubach jest też dużo mniejszych klubów piłkarskich i spokojnie myślę, że mogłaby to być reprezentacja, która wygrywałaby nasze turnieje. Ze Śląskiem jest podobnie – opowiada Piotr Podlewski.
Główne wnioski
- Wielkie pieniądze, sława i trofea są do zdobycia w imprezach organizowanych przez FIFA i UEFA, ale nie wszyscy mogą tam zagrać. CONIFA organizuje turnieje m.in. dla regionów autonomicznych.
- Aktualne przepisy UEFA nie dopuszczają członkostwa reprezentacji niepaństwowych. Wyjątkiem są te drużyny, które dołączyły na starych zasadach, jak Wyspy Owcze i Gibraltar.
- W CONIFA nie ma żadnej drużyny z Polski, ale jest kilku potencjalnych kandydatów.