Kategorie artykułu: Polityka Społeczeństwo

Nie poglądy nas dzielą, tylko emocje. Dlaczego różnimy się mniej, a nienawidzimy się bardziej?

Uważamy Polskę za kraj głęboko podzielony, choć w kluczowych sprawach różnimy się znacznie mniej, niż nam się wydaje. Najnowszy raport Fundacji Nowej Wspólnoty i Uniwersytetu SWPS „Stan Polaryzacji 2026” pokazuje rozdźwięk między realnymi poglądami Polaków a wzajemną niechęcią, jaką do siebie żywią.

Według najnowszych badań Fundacji Nowej Wspólnoty i Uniwersytetu SWPS Polacy są w istocie mniej podzielni, niż przyjęło się uważać. Wysoki jest jednak stopień polaryzacji afektywnej, czyli negatywnego postrzegania osób o przeciwnych poglądach. Fot. PAP/Adam Warżawa

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Które kwestie społeczne najbardziej dzielą Polaków, a które łączą niezależnie od poglądów politycznych.
  2. Dlaczego Polacy czują się bardziej podzieleni, niż wskazują na to ich realne poglądy.
  3. Czyje elektoraty żywią wobec siebie najsilniejszą niechęć, a które są sobie najbliższe emocjonalnie.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Rodzinne spotkanie, wakacyjny wyjazd czy wyjście do znajomych. Jest miło, dopóki nie zawita polityka. Pojawiają się napięcia, krzywe spojrzenia, a niekiedy kłótnie. Potem wchodzimy do mediów społecznościowych i krzykliwe algorytmy zatrzymują naszą uwagę, karmiąc nas oburzeniem na tych drugich, a w komentarzach dominują wyzwiska podszyte złością, wrogością i chęcią zemsty.

Trzy twarze polaryzacji

Wszyscy takie obrazki znamy, a przynajmniej wierzymy, że tak wygląda rzeczywistość. Okazuje się jednak, że prawdziwe życie społeczne ma dużo niższą temperaturę niż feedy mediów społecznościowych. Kwestie, które uznajemy za polaryzujące, w rzeczywistości wcale tak bardzo nas nie dzielą, a wiele rzeczy cały czas nas łączy.

Taki obraz społeczeństwa płynie z lektury najnowszego raportu Fundacji Nowej Wspólnoty oraz Uniwersytetu SWPS „Stan Polaryzacji 2026”.

Badacze na próbie ponad tysiąca Polaków zbadali stopień polaryzacji Polaków. Zbadano polaryzację ideologiczną (czyli to, jak faktycznie różnimy się w poglądach), afektywną (czyli jaką niechęć żywimy wobec osób o innych poglądach) oraz odczuwaną (czyli jak bardzo czujemy, że żyjemy w podzielonym kraju). Wyniki przynoszą zniuansowany obraz polskiego społeczeństwa.

Co nas jeszcze łączy

Autorzy zapytali badanych, jakie kwestie życia społecznego są dla nich ważne. Najczęściej padało na zagrożenie ze strony Rosji, wzrost kosztów życia, niezależność sądów od polityki czy dostęp do lekarzy i szpitali. Z kolei spośród wyłonionych trzynastu kwestii zdecydowanie najważniejszy okazał się dostęp do lekarzy i szpitali. Aż 58 proc. badanych wybrało kwestię opieki zdrowotnej do czołowej trójki najważniejszych dla siebie spraw.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Na podium znalazły się również wzrost kosztów życia (48 proc.) oraz wysokość wynagrodzeń i zagrożenie ze strony Rosji – po 28 proc. Co ważne, te kwestie wybrzmiewały niezależnie od partyjnych preferencji respondentów.

Nie znaczy to oczywiście, że badani mieli podobne spojrzenia na wspieranie wzrostu wynagrodzeń czy politykę obronną kraju. I to chyba najciekawszy wniosek z badania. Okazuje się bowiem, że w żadnej z 13 analizowanych kwestii badacze nie zaobserwowali silnej polaryzacji ideologicznej, czyli tego, jakie są faktycznie różnice w poglądach Polaków na daną sprawę.

Najbardziej polaryzującymi spośród 13 tematów były kolejno kwestie aborcji, uczciwości wyborów oraz dostępu do lekarzy i szpitali. Najmniej różnic odnotowano w pytaniach o niezależność sądów od polityki, zdrowie psychiczne uczniów oraz wzrost kosztów życia.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Autorzy badania sugerują, że polaryzacja dotycząca ściśle poglądów na dane sprawy jest co najwyżej umiarkowana. To prowadzi z kolei do istotnego wniosku – o istnieniu pola do potencjalnego porozumienia w kluczowych tematach.

Skąd tyle wzajemnej niechęci?

Tu jednak pojawia się inny problem, czyli polaryzacja afektywna.

Z badań wynika bowiem, że zupełnie inaczej postrzegamy osoby o odmiennych poglądach wobec tych, z którymi raczej się zgadzamy.

Polacy rzadziej chcą się przyjaźnić z osobami o innych poglądach, rzadziej chcą z nimi rozmawiać, a nawet pomagać. Co istotne, wyraźną zmianę widać nawet wobec badań ubiegłorocznych.

W 2025 roku gotowych do zawierania przyjaźni czy codziennej pracy z osobami o odmiennych poglądach deklarowała niemal połowa badanych. W tym roku gotowych do przyjaźni z osobami z innego bieguna poglądowego jest zaledwie co czwarty badany, a do codziennej pracy – 29 proc. Autorzy nie precyzują, czy wynika to z realnego wzrostu czy różnic między badaniami.

„Negatywne emocje na tle poglądów nie są powiązane z płcią, wykształceniem czy miejscem zamieszkania. Osoby starsze, o niższym statusie socjoekonomicznym, o poglądach lewicowych i większym zainteresowaniu polityką są nieco bardziej negatywnie nastawione. Z kolei osoby bardziej religijne są nieco mniej negatywnie nastawione” – czytamy w raporcie.

Skąd zatem tak zauważalna różnica między umiarkowaną polaryzacją ideologiczną a silną polaryzacją afektywną? Dlaczego mimo podobnego diagnozowania problemów deklarujemy wobec siebie nawzajem tak dużą niechęć?

Socjolożka: przeceniamy skrajność poglądów oponentów

Współautorka raportu, prof. Marta Żerkowska-Balas z Uniwersytetu SWPS ma wytłumaczenie tego zjawiska.

– Polaryzacja afektywna nie jest prostym odbiciem różnic poglądów – to jeden z kluczowych wniosków naszego badania, który znajduje także potwierdzenie w literaturze naukowej. Niechęć organizuje się wokół tożsamości, nie konkretnych stanowisk czy postulatów: spieramy się nie o to, co zrobić, ale o to, kim jest druga strona. Nawet kwestie, co do których generalnie się zgadzamy, jak zagrożenie ze strony Rosji, funkcjonują w dyskursie elit jako testy lojalności: nie różnimy się w diagnozie sytuacji, ale w tym, komu ufamy i kogo obarczamy winą, a retoryka agentów i zdrajców moralizuje spór. Do tego dochodzi mechanizm fałszywej polaryzacji: systematycznie przeceniamy skrajność poglądów oponentów, więc emocje kierujemy do wyobrażonego, a nie realnego przeciwnika. Wysoka stawka (bezpieczeństwo, przetrwanie) tylko podnosi temperaturę tych emocji – mówi prof. Marta Żerkowska-Balas.

Temperatura emocji jeszcze bardziej widoczna jest we wzajemnych relacjach emocjonalnych między poszczególnymi elektoratami. Najbardziej wrodzy względem siebie są wyborcy Konfederacji Korony Polskiej i Koalicji Obywatelskiej. Najcieplejsze, choć trudno mówić o miłości, są wzajemne uczucia wyborców KO i Nowej Lewicy.

Kto kogo nie znosi bardziej?

Co ciekawe, wyborcy Lewicy deklarują silnie negatywne uczucia wobec wyborców Konfederacji, ale w drugą stronę konfederaci nie postrzegają wyborców Lewicy aż tak surowo.

Czy można zatem stwierdzić, że lewicowy elektorat deklaruje silniejszą niechęć do oponentów niż w drugą stronę? Prof. Marta Żerkowska-Balas zwraca uwagę na nieco inny aspekt.

– Warto zacząć od metodologicznej uwagi: mówimy tu o korelacjach o umiarkowanej sile, a nie o związkach przyczynowych. Oznacza to, że pewne cechy, takie jak np. lewicowość, mniejsza religijność czy większe zainteresowanie polityką, częściej niż inne współwystępują z silną niechęcią do oponentów, ale nie znaczy to, że ją powodują. Zainteresowanie polityką to najbardziej powtarzalny korelat polaryzacji afektywnej na świecie. Silniejsze zaangażowanie oznacza silniejszą tożsamość polityczną i większą ekspozycję na konfliktowy przekaz; polityka staje się dla tych osób sprawą osobistą – mówi socjolożka i politolożka z SWPS.

W jej ocenie kluczowy w analizowaniu wzajemnych animozji jest polski kontekst.

– Elektorat lewicowy jest ideologicznie najbardziej wyrazisty i mniejszościowy, a kluczowe dla niego kwestie (aborcja, prawa mniejszości, relacje państwo-Kościół) są silnie nacechowane moralnie, a moralizacja sporu uniemożliwia osiągnięcie kompromisu i co za tym idzie, sprzyja niechęci do drugiej strony, zwłaszcza przy poczuciu zagrożenia własnych wartości. Religijność z kolei osadza ludzi we wspólnotach i normach życzliwości, które mogą tonować wrogość; w Polsce częściowo nakłada się też na wymiar lewica-prawica, więc oba efekty trudno w pełni rozdzielić – zauważa prof. Marta Żerkowska-Balas.

Polska jest bardziej centrowa niż myślimy

Być może jednak najważniejszym wnioskiem płynącym z raportu „Stan Polaryzacji 2026” jest ten dotyczący faktycznego rozkładu poglądów w polskim społeczeństwie. Okazuje się bowiem, że na podstawie deklaracji badanych w kwestii kluczowych spraw polskie społeczeństwo jest przede wszystkim centrowe. 27 proc. ankietowanych umieściłoby swoje poglądy w centrum. Mniejsze odsetki odczytujemy po stronie lewicowych czy prawicowych poglądów. Mimo to, większość badanych odczuwa, że w Polsce stopień polaryzacji jest wysoki.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Jak dalece zatem tzw. polaryzacja odczuwana jest funkcją działań różnych aktorów życia politycznego, a jak bardzo wpływają na nią nasze własne zniekształcenia poznawcze?

– To sprzężenie zwrotne, nie alternatywa. Aktorzy zewnętrzni dostarczają paliwa: konfliktowe ramy opłacają się politykom i mediom, a algorytmy nadreprezentują głosy skrajne. Ale to nasze zniekształcenia poznawcze będące efektem mechanizmów grupowych, czy jak się czasem mówi – myślenia plemiennego (negatywne nastawienie, homogenizacja obcej grupy, automatyczne przypisywanie złych intencji) – sprawiają, że ten przekaz „chwyta” – zauważa profesor.

Jak dodaje, badaczom udało się uchwycić skalę tego rozjazdu.

– Pragniemy społeczeństwa z silnym centrum i faktycznie takie mamy, a mimo to 69 proc. z nas widzi głębokie podziały. Ta luka między percepcją a rzeczywistością jest w dużym stopniu produktem dyskursu. Symptomatyczne jest też, że badani obarczają winą ogół polityków (43 proc.), ale niemal wyłącznie cudzych (33 proc.) wobec 5 proc. własnych, co samo w sobie ilustruje naszą stronniczość. Odpowiedzialność jest więc podzielona, a dobra wiadomość jest taka, że na zniekształcenia percepcji da się oddziaływać, choćby korygując wyobrażenia o tym, co naprawdę myśli druga strona – podsumowuje badaczka.

Psycholożka: jeśli trzeba – odpuśćmy

Jak zatem rozmawiać z osobami o innych poglądach? W wakacje zwyczajowo od polityki się odchodzi, ale w obecnych realiach sezon ogórkowy to pieśń przeszłości i aktualny temat polityczny znajdzie się zawsze. Co jednak robić, kiedy napięcie w rozmowie narasta?

Psycholożka Dorota Minta sugeruje, aby zwrócić uwagę na samą przyczynę pojawienia się trudnych tematów.

– Dlaczego w ogóle zaczynamy dyskutować? Czy po prostu chcemy pokazać, jacy jesteśmy, w jakim funkcjonujemy kontekście politycznym, światopoglądowym, etycznym czy naukowym? Przecież mogą to być różne, bardzo kontrowersyjne tematy. Czy też może chcemy kogoś po prostu do swoich racji przekonać? Myślę, że bardzo często zapominamy o tym, że mówienie o naszych poglądach jest pewnego rodzaju prezentacją siebie i budowaniem własnego wizerunku. Wtedy druga osoba dowiaduje się: „Okej, ma takie poglądy, ale świetnie gra w brydża albo cudownie łowi ryby, więc i tak będę spędzać z nią czas” – mówi psycholożka.

Jak dodaje Dorota Minta, istotna jest intencja.

– Intencja rozmowy, obok samej treści, jest tu kluczowa. Ważne jest też to, że jeżeli z drugiej strony usłyszymy kontrę albo zdziwienie naszymi poglądami, to żebyśmy nie wchodzili w eskalującą dyskusję, ale po prostu powiedzieli: „Wiesz co, okej. Wiem, że się różnimy, ale lubię z tobą spędzać czas, bo mamy ze sobą inne, wspólne rzeczy”.

Co, jednak jeśli temat nie znika z rozmowy, a emocje narastają?

– Jeżeli widzimy, że druga osoba – nawet jeśli początkowo zamierzaliśmy ją do czegoś przekonywać – ma zdecydowane, przemyślane poglądy, nie chce dać się przekonać albo w ogóle nie ma ochoty z nami na dany temat dyskutować, to po prostu odpuśćmy. Naprawdę, postawmy sobie w takiej chwili pytanie, co jest dla nas w danym momencie najważniejsze: walka o jakąś ideę, czy jednak relacja z tym konkretnym człowiekiem – podsumowuje psycholożka Dorota Minta.

Główne wnioski

  1. Z raportu „Stan Polaryzacji 2026” wynika, że polaryzacja ideologiczna Polaków, czyli faktyczne różnice w poglądach na konkretne sprawy, jest umiarkowana. W żadnej z trzynastu badanych kwestii naukowcy nie odnotowali silnej polaryzacji poglądów, a takie tematy jak zagrożenie ze strony Rosji, wzrost kosztów życia czy dostęp do opieki zdrowotnej okazały się ważne dla respondentów bez względu na ich sympatie partyjne.
  2. Mimo zbliżonej diagnozy problemów społecznych Polacy deklarują silną niechęć wobec osób o odmiennych poglądach. Gotowość do przyjaźni z takimi osobami spadła z blisko połowy badanych w 2025 roku do jednej czwartej w roku 2026. Zdaniem współautorki raportu, prof. Marty Żerkowskiej-Balas z SWPS, niechęć ta wynika bardziej z tożsamości politycznej niż z rzeczywistych różnic w poglądach.
  3. Badanie ujawnia wyraźny rozdźwięk między realnym rozkładem poglądów a subiektywnym poczuciem podziału. Choć aż 27 proc. respondentów umiejscawia swoje poglądy w centrum, a skrajności są mniej liczne, 69 proc. badanych mimo to postrzega Polskę jako kraj głęboko podzielony. Autorzy wskazują, że tę lukę napędzają zarówno konfliktowe narracje polityków i mediów, jak i mechanizmy poznawcze, takie jak przypisywanie winy niemal wyłącznie politykom przeciwnej strony.