Kategoria artykułu: Kultura

Nie przejdą (bez pytań)! Czyli jak Kraków znów stanie się teatralną stolicą Polski

Polski teatr sprawdza, ile przemocy mieści się w dobrym wychowaniu, ile cudzych oczekiwań w naszych najbardziej osobistych pragnieniach i ile polityki w miłości i intymności. Tak przynajmniej wygląda z perspektywy programu tegorocznej „Boskiej Komedii”.

W „Memlingu, czyli historii końca świata” Agaty Dudy-Gracz z Teatru Wybrzeże punktem wyjścia jest „Sąd Ostateczny”. Fot. NK

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Skąd zaczerpnięto festiwalowe hasło „No pasarán”.
  2. Z ilu kontynentów przyjadą tegoroczne spektakle.
  3. Jakie gwiazdy zobaczymy na scenie w Krakowie.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.

Odbywająca się po raz 19. „Boska Komedia” będzie największą w swojej historii: pod względem liczby spektakli i wydarzeń biletowanych tegoroczna odsłona nie ma odpowiednika w dotychczasowych edycjach. Grudniowy program rozciągnięto na osiemnaście dni, od 3 do 20 grudnia, a aktualny katalog obejmuje 34 przedstawienia, wliczając wcześniejsze pokazy zapowiadające festiwal. Kraków będzie więc teatralną stolicą Polski dłużej niż zwykle.

Hasło „No pasarán” ma historyczny ciężar. Zawołanie obrońców Republiki Hiszpańskiej przed faszystowskimi siłami generała Franco wraca tu jako deklaracja sprzeciwu wobec przemocy, populizmu, wykluczenia i odbierania ludziom podmiotowości. Jednak Bartosz Szydłowski, twórca i dyrektor artystyczny festiwalu, nadaje mu również znaczenie mniej triumfalne, a przez to chyba ciekawsze.

Opór nie kończy się wraz z przegraną potyczką. Polega także na zachowaniu empatii, wyobraźni i prawa do wątpliwości wtedy, gdy brutalność zdążyła już przekroczyć próg. W kontekście programu odczytywałbym to hasło także jako pytanie o nasze codzienne granice przyzwolenia.

Nazwisk, które przyciągają publiczność samym pojawieniem się na afiszu, oczywiście nie zabraknie: Krystian Lupa, Krzysztof Warlikowski, Jan Klata, Krystyna Janda, Florentina Holzinger. Ale warto zapamiętywać również nazwiska i twarze, które dopiero przesuwają się ku centrum uwagi: Kamila Białaszka, Pamelę Leończyk, Antka Sztabę czy Ninę Batovską. Osobnym przypadkiem jest Piotr Domalewski, czyli rozpoznawalny filmowiec, który w konkursie pojawia się z teatralnym debiutem.

Inferno: trzynaście sposobów na niezgodę

Od sztuki i jej odpowiedzialności można zacząć także wędrówkę przez konkurs. W „Memlingu, czyli historii końca świata” Agaty Dudy-Gracz z Teatru Wybrzeże punktem wyjścia jest „Sąd Ostateczny”. Malarstwo schodzi ze ściany, by wejść w spór o powinności artysty. Reżyserkę interesuje konflikt postaw Hansa Memlinga i Hugona van der Goesa, któremu objawił się koniec świata. W tle rozciąga się XV-wieczna Europa: wojny, plagi, religijne uniesienia i moralny rozkład. Trudno o krajobraz bardziej historyczny i zarazem bardziej podatny na współczesne skojarzenia.

W „Hamlecie” Kamila Białaszka z warszawskiego Powszechnego książę ma natomiast problem z pozycją, z której zamierza osądzać świat. Zanim zacznie rozliczać innych, powinien zauważyć własne przywileje. Jest przecież dziedzicem systemu, przeciwko któremu występuje. Hamlet jako nepo baby? W tytułowej roli występuje Antek Sztaba, a Gertrudę gra Anna Ilczuk.

„Antygona” Jakuba Roszkowskiego z Teatru im. Juliusza Słowackiego przenosi z kolei Sofoklesa w musicalową formę współtworzoną przez Bisza i Michała Szlempo. Po bratobójczej wojnie ocalali muszą ustanowić zasady dalszego życia. Ale czy potrafią wyjść poza podział, który zdążył ich zdefiniować? W roli Tejrezjasza występuje Dominika Kozłowska, niesłysząca aktorka z krakowskiego teatru.

Zdecydowanie inny rodzaj instytucjonalnego ucisku przynoszą „Larwy” Pameli Leończyk z Łaźni Nowej. Bohaterki pracują przy hodowli jedwabników w tajemniczym Kokonie, a ich podporządkowane kontroli ciała zaczynają się przeobrażać. Na podstawie opowiadania Agnieszki Szpili z tomu „Octopussy” powstaje historia pożądania, wstydu i wyzwolenia, łącząca dramat, choreografię, elektronikę oraz elementy post-opery.

W „Strachu przed lataniem” Weroniki Szczawińskiej z TR Warszawa emancypacja ma twarz Isadory Wing, bohaterki powieści Eriki Jong. Wyjazd z mężem na wiedeński kongres psychoanalityków przynosi romans i uruchamia konfrontację z rodzinnymi wzorcami kobiecego życia. Marta Nieradkiewicz gra kobietę próbującą rozpoznać własne pragnienia pośród cudzych instrukcji obsługi jej ciała.

„Wszyscy jesteśmy Belén” Katarzyny Minkowskiej z Teatru im. Stefana Jaracza w Olsztynie pokazuje natomiast sytuację, w której o kobiecym ciele wypowiadają się już przede wszystkim instytucje. Młoda Argentynka trafia do szpitala po poronieniu, zostaje oskarżona o aborcję i uwięziona. Jej sprawa uruchamia ruch solidarności. Adaptacja książki Any Eleny Correi, przygotowana przez Martynę Wawrzyniak, korzysta z dokumentu, dramatu, musicalu, filmu i wykładu performatywnego. Indywidualne doświadczenie zostaje zderzone z językiem prawa oraz mechanizmem społecznej mobilizacji.

Miłość jako kulturowy scenariusz

W „Strach zżera duszę” Jędrzeja Piaskowskiego z Teatru Śląskiego polityka wchodzi między dwie zakochane kobiety: starszą polską wdowę i młodą imigrantkę z Ukrainy. Violetta Smolińska oraz Nina Batovska grają Emi i Ali w opowieści inspirowanej twórczością Rainera Wernera Fassbindera, w której różnica wieku, narodowości i społecznych oczekiwań staje się paliwem dla otoczenia przekonanego, że cudza miłość wymaga jego zatwierdzenia.

Miłość jako kulturowy scenariusz powraca również w „Wichrowych wzgórzach. Love To Die” Klaudii Hartung-Wójciak z Teatru Polskiego w Bydgoszczy. Punktem wyjścia jest list odnaleziony w egzemplarzu powieści Emily Brontë należącym do babci reżyserki.

By wskazać kierunek „American Beauty – sprostowania” Michała Nowickiego z Teatru Barakah w Krakowie trzeba zaznaczyć, że reżyser postanowił sprawdzić, co zostało z amerykańskiej obietnicy szczęścia, sukcesu i romantycznego spełnienia. Film Sama Mendesa staje się pretekstem do prześwietlenia fantazji, które kupiliśmy wraz z eksportowaną zza oceanu kulturą, nie zawsze czytając to, co dodano drobnym drukiem.

W „Naszej mamie Sinéad” Katarzyny Chlebny z krakowskiego Teatru Nowego Proxima wraca zaś artystka, której sprzeciw długo łatwiej było nazywać skandalem niż potraktować poważnie. Historia Sinéad O’Connor, jej twórczości, buntu, krzywd i strat spotyka się z muzyką lat dziewięćdziesiątych – także Prince’a i Madonny.

Jest też „Uroczystość” Małgorzaty Bogajewskiej z Teatru Ludowego. Podczas jubileuszowego spotkania Christian, zamiast wygłosić oczekiwaną mowę oskarża ojca o seksualną przemoc. Spektakl oparty na „Festen” Thomasa Vinterberga pozwala przyjrzeć się całej wspólnocie skupionej wokół rodzinnego stołu. W centrum są ojciec i syn, grani przez Piotra Pilitowskiego i Piotra Franasowicza, lecz odpowiedzialność rozchodzi się szerzej. Elegancja, pieniądze i obyczaj pomagają podtrzymywać fasadę. Obrus potrafi przykryć bardzo wiele.

Zamknij oczy Nel

Najbardziej rozległą wyprawę w pamięć proponuje „Pulverkopf” Katarzyny Kalwat, koprodukcja Nowego Teatru i Teatru Polskiego w Poznaniu. Adaptacja powieści Edwarda Pasewicza prowadzi przez dzieciństwo i dojrzewanie Patryka Verhunta w wielokulturowym Międzyrzeczu, a później przez jego stawanie się pisarzem. Z jego biografią splata się los kompozytora Norberta von Hannenheima. Historia jednostki okazuje się pełna cudzych śladów, wojennych traum i dziedziczonych pęknięć. Główną rolę gra Jacek Poniedziałek.

Przy „Zamknij oczy Nel. W pustyni i w puszczy – epilogu” Piotra Domalewskiego ze Starego Teatru warto zatrzymać się dłużej. Matka po upadku i urazie głowy doświadcza demencji. Opiekę nad nią przejmuje Staś. Kobieta zaczyna obsadzać bliskich w rolach bohaterów ukochanej powieści Sienkiewicza. Literatura, którą dzieci mogłyby uznać za problematyczny kulturowy spadek, staje się sposobem podtrzymania kontaktu.

Matkę gra Dorota Pomykała, Stasia – Filip Perkowski. Domalewski przygląda się momentowi zamiany ról, gdy dziecko staje się opiekunem rodzica. Zmieniają się obowiązki, rozkład sił i sposób rozumienia własnego dzieciństwa. Choroba wprowadza do rodzinnego życia język, którego trzeba dopiero się nauczyć. Bliscy próbują znaleźć przejście do świata matki przez książkę.

Poza konkursem: Andrzej Chyra jest kobietą

Purgatorio ma w nazwie czyściec, ale jego program daleki jest od poczekalni przed właściwymi wydarzeniami. Wręcz przeciwnie! Właśnie tutaj spotykają się wielkie nazwiska, kameralne propozycje i przedstawienia, które rozszerzają język festiwalu.

„Europa” Krzysztofa Warlikowskiego oparta na tekście Wajdiego Mouawada, nadaje kontynentowi ciało starej kobiety. Gra ją... Andrzej Chyra. Bohaterka wraca do ludobójstwa, którego była świadkiem w dzieciństwie, a w drodze ku rozpoznaniu przeszłości towarzyszą jej odnalezione córki. W obsadzie są także Magdalena Cielecka, Maja Ostaszewska i Małgorzata Hajewska-Krzysztofik.

Powrót „Wycinki Holzfällen” Krystiana Lupy po dwunastu latach od festiwalowego triumfu przyniesie inny rodzaj rozrachunku. Przy wiedeńskim stole z powieści Thomasa Bernharda zasiada środowisko artystyczne, a oczekiwanie na spóźniającego się gościa odsłania narastające napięcia, ambicje i wzajemne urazy.

Dziś dodatkowym kontekstem jest historia zespołu dawnego Teatru Polskiego we Wrocławiu oraz jego rozproszenia po zmianie dyrekcji. Spektakl wraca pod szyldem Teatru Polskiego w Podziemiu. Wśród wykonawczyń są Halina Rasiakówna, Ewa Skibińska, Marta Zięba i Anna Ilczuk, a rolę Aktora Teatru Narodowego przejmuje Andrzej Seweryn. Rozmowa o mechanizmach świata sztuki spotyka się więc z bardzo konkretną pamięcią instytucjonalnego zerwania.

Narodowa wyobraźnia

Dla zainteresowanych sztukami wizualnymi szczególnie istotna będzie „Piramida zwierząt” Michała Borczucha ze Starego Teatru. Tekst Mateusza Górniaka przywołuje Katarzynę Kozyrę i środowisko sztuki lat dziewięćdziesiątych: Grzegorza Kowalskiego, Artura Żmijewskiego, Joannę Rajkowską czy Zbigniewa Liberę. Wraca moment, w którym artystyczny gest potrafił wywołać ogólnopolską awanturę. Tytuł odsyła do pracy Kozyry, ale stawką jest szersze pytanie o granice wolności i odpowiedzialności. Działania aktorów spotykają się z obrazem kamery.

W „Krzyżakach” Jana Klaty z Olsztyna narodowa wyobraźnia otrzymuje z kolei kostium z metalicznego ortalionu. Adaptacja przygotowana z Ishbel Szatrawską sprawdza, jak działają mity walki, lojalności i patriotyzmu; rycerską powagę naruszają rytm, ruch i humor przywodzący na myśl Monty Pythona.

„Czekając na barbarzyńców” Bartosza Szydłowskiego z Łaźni Nowej, inspirowane powieścią J.M. Coetzeego, koncentruje się na uchodźcy Issie oskarżonym o przemoc wobec strażnika granicznego. Wśród wykonawców są Marta Zięba i Krzysztof Zarzecki.

Na zupełnie inną skalę pracuje „Mała empiria” Anny Ilczuk z warszawskiego STUDIO. Ewelina Żak prowadzi przez doświadczenie wieku średniego: zależności starzejących się rodziców, przemian własnych potrzeb i codziennych drobnych rozpoznań, z których Katarzyna Sobczuk ułożyła literacki pierwowzór.

Krystyna Janda w „Zapętlonej” z Teatru Polonia gra Tallulah Bankhead, zmuszoną podczas nagrania do wielokrotnego powtarzania tej samej kwestii. Techniczny kłopot otwiera drzwi wspomnieniom, niespełnionym ambicjom i demonom gwiazdy.

Trzy kontynenty, wspólne punkty zapalne

Międzynarodowa część programu obejmuje Europę, Azję i Amerykę Południową. Trzeba jednak uważać na kalendarz: chilijskie propozycje są wcześniejszą zapowiedzią grudniowego festiwalu. „Estampida Humana” kolektywu Bonobo, w reżyserii Andreíny Olivarí i Pabla Manziego, zostanie pokazana 30 i 31 października. W niedalekiej przyszłości mieszkańcy dzielnicy spierają się o osoby w kryzysie bezdomności zajmujące plac, sklep walczy o przetrwanie, a wewnątrz policji działa tajna lewicowa frakcja. Groteskowo rozpędzone konflikty prowadzą do pytania, czy ludzie mający sprzeczne wizje świata, mogą jeszcze wymyślić wspólne życie.

Z kolei „Yeguas Sueltas” Ernesto Orellany Gómeza i Teatro SUR zobaczymy 28 i 29 listopada. Spektakl wraca do manifestacji osób homoseksualnych i transpłciowych, która odbyła się w Santiago 22 kwietnia 1973 roku, kilka miesięcy przed wojskowym zamachem stanu. Archiwa oraz świadectwa spotykają się z kampem, cielesnością i teatralnym nadmiarem. Wykluczeni z oficjalnej historii przejmują prawo do jej opowiadania. To polityka pamięci w ostrym makijażu.

Baletowy body horror

W grudniu z Austrii przyjedzie „Tanz” Florentiny Holzinger. Artystka przygląda się baletowi jako kulturze piękna i dyscyplinowania ciała, zestawiając jego tradycję z radykalnym performansem. W spektaklu pojawiają się między innymi motocykle, podwieszanie ciał na hakach i praktyki BDSM. Określenie „baletowy body horror” sugeruje, że o grzecznym podziwianiu harmonijnego ruchu można zapomnieć. Stawką jest pytanie o to, kto ustala normy cielesnej doskonałości i ile wolności pozostawia osobom zobowiązanym je spełniać.

Z Litwy przyjedzie druga z tegorocznych propozycji Krystiana Lupy, czyli „Czarodziejska góra” z Jaunimo Teatras w Wilnie. Los Hansa Castorpa, który w sanatorium w Davos spędza siedem lat, zostaje rozpisany jako spotkanie bohatera, Tomasza Manna i samego reżysera. Przedstawienie trwa 320 minut z przerwą. Jego dwuczęściowa konstrukcja odnosi się do świata przed katastrofą pierwszej wojny i po niej, a choroba, dojrzewanie oraz doświadczenie historii splatają się z pytaniem o twórczość.

Najbardziej przewrotną podróż odbędzie jednak tekst Doroty Masłowskiej. „Między nami dobrze jest” Wei Jia z pekińskiego Fengchao Theatre wraca do Polski przepuszczone przez chińskie doświadczenia. Trzy pokolenia kobiet mieszkają razem, ale tracą wspólny język. Zobaczymy, co w tej boleśnie swojskiej opowieści pozostaje czytelne w innym kulturowym otoczeniu. 11 grudnia pokazowi będzie towarzyszyć koncert Masłowskiej związany z nową płytą oraz premiera teledysku przygotowanego z… chińską ekipą. Polska codzienność pojedzie więc do Pekinu, by wrócić z pytaniami o własną uniwersalność.

Azjatycką perspektywę wniesie również pochodzący z Singapuru Choy Ka Fai, autor premierowych „Stu spojrzeń”, produkowanych przez Stary Teatr i Instytut Adama Mickiewicza. W niedalekiej przyszłości maszyny zapewniają ludziom bliskość i poczucie bycia kochanym, choć ich spojrzenie pozostaje puste. Cyfrowe awatary spotkają żywych performerów, a rozwój technologiczny Chin posłuży jako punkt odniesienia do myślenia o przyszłości Europy.

Główne wnioski

  1. Polski teatr bierze pod lupę rodzinę, narodowe mity i kulturowe wzorce szczęścia. Sprawdza, komu zapewniają bezpieczeństwo, a kogo trzymają w ryzach.
  2. Hasło „No pasarán” ma historyczny ciężar. Bartosz Szydłowski, twórca i dyrektor artystyczny festiwalu, nadaje mu znaczenie mniej triumfalne, a przez to chyba ciekawsze. Opór nie kończy się wraz z przegraną potyczką. Polega także na zachowaniu empatii, wyobraźni i prawa do wątpliwości.
  3. Największa w historii „Boska Komedia” zestawia mistrzów z nowymi głosami, a polskie doświadczenia z teatrem Europy, Azji i Ameryki Południowej.