Nieznośny ciężar kohabitacji. Ekspert:„Politycy poświęcają wspólne dobro na rzecz krótkoterminowych zysków”
Konflikt między prezydentem a premierem wywodzącymi się z przeciwnych obozów politycznych jest dziś wyjątkowo ostry. Eksperci wskazują jednak, że źródłem problemu nie są wyłącznie zapisy ustrojowe, lecz także rosnąca polaryzacja. A napięcia związane z kohabitacją nie są wyłącznie polską specjalnością.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jak długo w historii III RP trwały okresy kohabitacji.
- Czym obecna kohabitacja Donalda Tuska i Karola Nawrockiego różni się od wcześniejszych.
- Skąd biorą się problemy związane z kohabitacją i jak podobne konflikty wyglądają w innych krajach.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Rafał Trzaskowski wygrywa wybory prezydenckie, ale po kolejnych wyborach parlamentarnych do władzy wraca Prawo i Sprawiedliwość. Przemysław Czarnek tworzy rząd, w którym funkcję ministra środowiska ma objąć polityk nieakceptowany przez środowisko Koalicji Obywatelskiej. Trzaskowski odmawia podpisania jego nominacji.
Albo Karol Nawrocki po kolejnych wyborach parlamentarnych zwleka z powierzeniem misji tworzenia rządu Donaldowi Tuskowi. Przekonuje, że podejmie decyzję dopiero wtedy, gdy kandydat na premiera udowodni, że będzie należycie dbał o polskie interesy.
To oczywiście political fiction. W Polsce. Podobne sytuacje miały jednak niedawno miejsce w Czechach i na Słowacji. Przykłady naszych południowych sąsiadów pokazują, jak daleko może posunąć się spór między prezydentem a rządem wywodzącymi się z przeciwnych obozów politycznych.
Trudne słowo na „k”
Kohabitacja to okres, w którym prezydent i premier wywodzą się z różnych obozów politycznych. W historii III RP nie jest to sytuacja wyjątkowa.
Od uchwalenia Konstytucji w 1997 r. kohabitacji doświadczyliśmy:
- w latach 1997-2001, kiedy prezydentem był Aleksander Kwaśniewski, a władzę sprawowała koalicja AWS-UW;
- pod koniec 2005 r., kiedy Aleksander Kwaśniewski przez krótki czas współpracował z nowo powołanym rządem Kazimierza Marcinkiewicza z PiS;
- w latach 2007-2010, kiedy prezydent Lech Kaczyński współpracował z pierwszym rządem Donalda Tuska;
- w 2015 r., kiedy Andrzej Duda przez kilka miesięcy sprawował urząd prezydenta równolegle z rządem Ewy Kopacz z koalicji PO-PSL;
- od 13 grudnia 2023 r., kiedy zaprzysiężono rząd Donalda Tuska. Początkowo funkcję głowy państwa sprawował Andrzej Duda, wywodzący się z PiS. Następnie prezydentem został Karol Nawrocki, którego kandydaturę w wyborach popierało PiS.
Łącznie daje to niemal 11,5 roku kohabitacji od 1997 r.
Dr hab. Jacek Haman: „Mamy prezydenta odgrywającego rolę trzeciej izby”
– Ta kohabitacja przebiega naprawdę gorzej niż dawniej. Jeśli spojrzeć np. na statystykę wet, jest ona zupełnie inna – przekonuje dr hab. Jacek Haman, socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego i członek Zespołu Ekspertów Wyborczych Fundacji Batorego.
Ekspert przypomina, że Andrzej Duda, Lech Wałęsa i Aleksander Kwaśniewski korzystali z prawa weta także wtedy, gdy współpracowali z rządami wywodzącymi się z przeciwnego obozu politycznego.
– Prezydent Nawrocki jest wielokrotnie bardziej aktywny. Można powiedzieć, że o ile jego poprzednicy potrafili od czasu do czasu boleśnie „ugryźć” rząd przeciwnej strony politycznej dobrze wycelowanym wetem, ale generalnie nie kwestionowali prawa większości parlamentarnej do kreowania prawa, teraz rzeczywiście mamy prezydenta odgrywającego rolę „trzeciej izby” – uważa dr hab. Jacek Haman.
Kohabitacja po polsku może paraliżować państwo
Zdaniem eksperta Fundacji Batorego obecny konflikt między prezydentem a premierem może być niebezpieczny dla funkcjonowania państwa.
Jednym z problemów jest, według niego, zanik obszarów ponadpartyjnego porozumienia. Jako przykład wskazuje politykę wobec Rosji i Ukrainy. Jego zdaniem współpraca powinna obejmować również znaczną część polityki zagranicznej. Spór premiera i prezydenta o nominacje ambasadorskie pokazuje jednak, że takiego porozumienia brakuje.
– Politycy coraz bardziej są skłonni poświęcać wspólne dobro na rzecz bezpośrednich, krótkoterminowych zysków w bieżącej wymianie ciosów – uważa dr hab. Jacek Haman.
Za najbardziej konkretne zagrożenie uznaje możliwość blokowania ustawodawstwa, a w konsekwencji – utrudniania zmian w instytucjach państwa, przede wszystkim w wymiarze sprawiedliwości.
W szerszej perspektywie, jego zdaniem, równie szkodliwy jest zanik politycznych obyczajów, które wcześniej ograniczały temperaturę konfliktu.
Dr Paweł Musiałek: problemem jest także polaryzacja
– Charakter dzisiejszej kohabitacji Donalda Tuska i Karola Nawrockiego nie jest wyłącznie konsekwencją ustrojowych zapisów, które wpychają prezydenta i premiera w polityczny konflikt, gdy ci pochodzą z różnych środowisk politycznych – mówi dr Paweł Musiałek, politolog z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie i prezes Klubu Jagiellońskiego.
Jego zdaniem ważnym źródłem napięcia jest bardzo wysoki poziom polaryzacji politycznej w Polsce, odnotowywany również w międzynarodowych badaniach, m.in. V-Dem.
– Z jednej strony mamy ogromny poziom polaryzacji wewnątrz naszego kraju. Z drugiej strony, ten spór jest dopalany poczuciem udziału w globalnym meczu liberałów z prawicową międzynarodówką, który daje dodatkowe paliwo dla polaryzacji – przekonuje dr Paweł Musiałek.
„W obecnej sytuacji po prostu do NATO i Unii Europejskiej byśmy nie weszli”
Politolog ocenia, że obecna temperatura sporu ogranicza możliwość prowadzenia długofalowej polityki państwa.
– W sytuacji, w której mamy taką atmosferę polityczną i radykalny brak zaufania obu stron, nie jest możliwe jakiekolwiek porozumienie. To sprawia, że rządzenie ogranicza się do samego administrowania. Nie da się realizować strategii wychodzącej poza administrowanie państwem – mówi dr Paweł Musiałek.
Jego zdaniem ciągła walka polityczna ogranicza skuteczność państwa i pochłania znaczną część energii polityków.
– Dziś jesteśmy absolutnie pozbawieni zdolności do realizacji jakiejkolwiek długofalowej strategii, która wymagałaby szerszego konsensusu. Jestem pewien, że w obecnej sytuacji nie jest możliwy konsensus lat 90., który doprowadził nas do Unii Europejskiej i NATO. W obecnej sytuacji po prostu do NATO i Unii Europejskiej byśmy nie weszli – przekonuje krakowski politolog.
Negatywny nabór do polityki
Dr Paweł Musiałek zwraca też uwagę na konsekwencje coraz ostrzejszej walki politycznej dla samych partii i osób, które decydują się na działalność publiczną.
– Politycy wiedzą, że utrata władzy nie wiąże się jedynie z czasem spędzonym w opozycji, ale może oznaczać nawet procesy sądowe i utratę bezpieczeństwa. To sprawia, że na myślenie o państwie często nie starcza już czasu – przekonuje prezes Klubu Jagiellońskiego.
Jego zdaniem taki model polityki zniechęca część osób do angażowania się w działalność publiczną.
– Tkwią w niej osoby, które w przeszłości postawiły na polityczną karierę i stały się trybikiem w maszynie obsługującej te hardkorowe emocje – mówi dr Paweł Musiałek.
To nie tylko polski problem
Konflikty związane z kohabitacją nie są wyłącznie polskim zjawiskiem. Z podobnymi napięciami mierzą się obecnie Czechy, a wcześniej doświadczała ich Słowacja.
– Prezydent jest wybierany bezpośrednio przez obywateli, więc ma silny mandat demokratyczny, natomiast system pozostaje parlamentarno-gabinetowy. Premier odpowiada przed parlamentem i kieruje rządem – tłumaczy dr Łukasz Lewkowicz, ekspert ds. Słowacji z Instytutu Europy Środkowej oraz UMCS w Lublinie.
Podobna konstrukcja ustrojowa funkcjonuje w Czechach. Prezydenci Polski, Czech i Słowacji są wybierani w wyborach powszechnych, mają kompetencje nominacyjne, określoną rolę w polityce zagranicznej i są formalnymi zwierzchnikami sił zbrojnych. Zakres ich realnej władzy jest jednak odmienny.
Prezydenci Czech i Słowacji mają słabsze weto
Istnieją istotne różnice między rozwiązaniami ustrojowymi w Polsce, Czechach i na Słowacji.
– Każdy z systemów jest trochę inny. Polski prezydent ma w swoich rękach bardzo potężną broń w postaci trudnego do odrzucenia weta przez całą kadencję. Przegłosowanie weta prezydenta w Czechach i na Słowacji jest proste, bo wystarczy większość w zgromadzeniu – mówi dr Maciej Ruczaj, politolog z Praskiego Centrum Stosunków Transatlantyckich (Prague Centre for Transatlantic Relations), były ambasador Polski w Bratysławie, a wcześniej dyrektor Instytutu Polskiego w Pradze.
Ekspert zwraca uwagę, że w Czechach i na Słowacji głowa państwa może mieć szczególnie duże znaczenie podczas tworzenia nowego rządu lub dokonywania zmian w jego składzie.
– Co ciekawe, wszystkie trzy konstytucje mówią mniej więcej to samo: że „prezydent powołuje premiera i ministrów”. Jednak wnioski wyciągane przez konstytucjonalistów i polityków są różne. W Polsce przyjęło się, że pełną odpowiedzialność za skład rządu ma premier. W Czechach i na Słowacji zdarzają się – w Czechach coraz częściej – sytuacje, w których prezydent odmawia powołania konkretnych osób i wygrywa – mówi dr Maciej Ruczaj.
Jego zdaniem wynika to z silnej pozycji prezydenta w momencie tworzenia gabinetu. Brakuje przy tym jednoznacznego rozstrzygnięcia Sądu Konstytucyjnego określającego granice tej kompetencji.
Trudna była kohabitacja po słowacku
Obecnie prezydent Słowacji Peter Pellegrini i premier Robert Fico wywodzą się z bliskich sobie środowisk politycznych.
Dr Łukasz Lewkowicz przypomina jednak napiętą kohabitację z lat 2023-2024. Rozpoczęła się po wyborach parlamentarnych w 2023 r., w wyniku których do władzy powrócił Robert Fico. Prezydentką była wówczas Zuzana Čaputová.
– Relacja była szczególnie napięta, ponieważ konflikt miał nie tylko wymiar personalny, ale również programowy i ustrojowy – mówi dr Łukasz Lewkowicz.
Čaputová była związana z liberalnym i proeuropejskim obozem politycznym, natomiast Fico, lider partii SMER, wrócił do władzy z programem krytycznym wobec części instytucji liberalnego państwa, mediów i dotychczasowej polityki wobec Ukrainy.
– Sama kampania Roberta Ficy wobec Zuzany Čaputovej była bardzo ostra – SMER określał ją m.in. jako „amerykańską agentkę”. Krytyka koalicji dotykała także rodziny prezydentki, co ostatecznie spowodowało jej rezygnację z walki o reelekcję – przypomina dr Łukasz Lewkowicz.
Jak słowacka prezydentka zablokowała kandydata na ministra?
Po wyborczym zwycięstwie SMER Robert Fico rozpoczął kompletowanie rządu. Kandydatem na ministra środowiska został Rudolf Huliak ze Słowackiej Partii Narodowej (SNS). Prezydentka Zuzana Čaputová odmówiła jego nominacji, argumentując, że nie daje on gwarancji prawidłowego kierowania resortem.
– Konstytucja słowacka mówi w art. 111, że prezydent na wniosek premiera mianuje i odwołuje pozostałych członków rządu. I właśnie pojawia się problem interpretacyjny: czy „mianuje” oznacza obowiązek automatycznego powołania osoby wskazanej przez premiera, czy też prezydent ma możliwość odmowy w wyjątkowych sytuacjach? W przypadku Huliaka Čaputová przyjęła drugą interpretację – przypomina dr Łukasz Lewkowicz.
Pałac prezydencki wskazywał m.in. na wypowiedzi Huliaka dotyczące zmian klimatycznych i organizacji zajmujących się ochroną przyrody. Čaputová argumentowała, że powołanie go może zagrozić prawidłowemu funkcjonowaniu resortu.
Robert Fico ostatecznie zaakceptował decyzję prezydentki i Huliak nie został ministrem środowiska.
Słowaccy konstytucjonaliści nie byli jednak zgodni w ocenie tej sytuacji. Zwracano m.in. uwagę, że w momencie negocjacji Fico nie był jeszcze formalnie premierem, a przedstawienie kandydatury miało charakter politycznych konsultacji.
– Čaputová miała konstytucyjne argumenty, aby odmówić Huliakowi, ale nie można powiedzieć, że jej interpretacja była bezdyskusyjna. Spór dotyczył właśnie tego, jak daleko sięga prezydencka swoboda przy nominowaniu ministrów. I to jest bardzo dobry przykład różnicy między formalną kompetencją a konstytucyjną praktyką – mówi dr Łukasz Lewkowicz.
Kohabitacja po czesku
Trudna kohabitacja w Czechach rozpoczęła się jesienią 2025 r. wraz z powrotem Andreja Babiša do władzy. Jego rząd funkcjonuje u boku prezydenta Petra Pavla, który dwa lata wcześniej pokonał Babiša w drugiej turze wyborów prezydenckich.
Obu polityków dzielą istotne różnice dotyczące m.in. polityki zagranicznej. Petr Pavel reprezentuje jednoznacznie proatlantyckie, prounijne i proukraińskie stanowisko. Babiš wrócił natomiast do władzy, zapowiadając m.in. ograniczenie części wsparcia dla Ukrainy i mocniejsze akcentowanie czeskich interesów narodowych. Podczas jednej z debat przed wyborami prezydenckimi w 2023 r. Babiš stwierdził, że Czechy nie powinny wysyłać żołnierzy na pomoc Polsce lub państwom bałtyckim w przypadku ataku. Później wycofał się z tej wypowiedzi.
Po wyborach parlamentarnych Petr Pavel uzależniał nominację Babiša na premiera od przedstawienia sposobu rozwiązania jego konfliktu interesów związanego z holdingiem Agrofert.
Kolejnym źródłem sporu stała się kandydatura Filipa Turka na ministra środowiska. Pavel zgłaszał zastrzeżenia wobec jego wejścia do rządu po ujawnieniu przez czeskie media kontrowersyjnych wypowiedzi Turka, w tym wpisów o charakterze rasistowskim, seksistowskim i homofobicznym oraz odniesień do symboliki nazistowskiej.
Ostatecznie Turek nie objął resortu środowiska.
Napięcia między prezydentem a premierem ujawniają się również w polityce zagranicznej, m.in. w sporach o zakres reprezentowania Czech na arenie międzynarodowej.
Jak wyglądałaby kohabitacja Macrona z Le Pen?
– Oczywiście możemy się zastanawiać, czy dzisiejszy poziom polaryzacji nie wymusza bardziej jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, kto właściwie decyduje i gdzie znajduje się ośrodek suwerenności – mówi dr Maciej Ruczaj.
Jak wyglądałaby kohabitacja Macrona z Le Pen?
Były ambasador Polski w Bratysławie zwraca uwagę, że konstytucje państw regionu powstawały w czasach, gdy większy nacisk kładziono na konsensus oraz wzajemne równoważenie różnych ośrodków władzy.
– Nie wysnuwałbym z tego wniosków dotyczących „niższego poziomu kultury politycznej”. Nie wiemy, jak wyglądałaby hipotetyczna kohabitacja Macrona z Le Pen w roli premiera. W większości Europy Zachodniej albo do takiej konfrontacji nie może dojść, ponieważ głowy państwa pełnią wyłącznie funkcje ceremonialne, albo po prostu nie doszło jeszcze do kohabitacji przedstawicieli dwóch stron obecnej barykady polityczno-ideologicznej – zauważa dr Maciej Ruczaj.
Główne wnioski
- Problemy związane z kohabitacją nie dotyczą wyłącznie Polski. Podobne napięcia występują obecnie w Czechach, a w latach 2023-2024 szczególnie wyraźnie można je było obserwować na Słowacji.
- Polski prezydent dysponuje silniejszym wetem niż prezydenci Czech i Słowacji, ale w państwach tych głowa państwa potrafi skutecznie wpływać na skład rządu. Pokazują to m.in. przypadki odmowy zaakceptowania konkretnych kandydatów na ministrów.
- Eksperci wskazują, że źródłem obecnych napięć są zarówno rozwiązania ustrojowe, jak i wysoki poziom polaryzacji. Dr hab. Jacek Haman za jedno z najpoważniejszych zagrożeń uznaje możliwość blokowania ustawodawstwa. Dr Paweł Musiałek zwraca natomiast uwagę, że brak politycznego porozumienia utrudnia prowadzenie długofalowej polityki państwa.