Kategoria artykułu: Polityka

Nowa Lewica i Razem się cieszą, ale robią dobrą minę do złej gry. O słodko-gorzkim roku na polskiej lewicy i perspektywach na 2026 r.

Nowa Lewica z nowymi (choć w rzeczywistości starymi) władzami i pomysłami na rewolucję w ochronie zdrowia. Partia Razem chce Polski z krzemu, atomu i stali, a jej politycy objeżdżają kraj pod hasłem „Turbo Polska”. Jednocześnie obie partie rywalizują o zbliżony elektorat bardzo podobnymi pomysłami. Walczą również o przekroczenie progu wyborczego. Sprawdzamy, jakie plany i cele mają obie lewicowe formacje na 2026 r.

Politycy Lewicy podczas Kongresu Wyborczego Nowej Lewicy
Nowa Lewica wybrała nowe władze partii – nowe jednak tylko z nazwy, przewodniczącym ponownie został Włodzimierz Czarzasty. Na zdjęciu członkinie nowego zarządu partii. Fot. PAP/Rafał Guz

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. W jaki sposób Nowa Lewica buduje swój przekaz w opozycji do partii Razem.
  2. Jak personalne i proceduralne decyzje Włodzimierza Czarzastego zaostrzają konflikt między dwiema formacjami.
  3. Co zawiera nowa deklaracja programowa partii Razem „Turbo Polska” i w jaki sposób partia chce zabiegać o głosy lewicowego elektoratu.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

W Nowej Lewicy wciąż świąteczne nastroje. W połowie grudnia odbyły się partyjne wybory, wskutek których nowym-starym przewodniczącym został marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty. Do zarządu partii weszli również m.in. wicepremier Krzysztof Gawkowski, szefowa Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk oraz poseł Tomasz Trela. O przebiegu kongresu i kulisach wyborów na naszych łamach więcej pisał Rafał Mrowicki.

Nowej Lewicy stare osiągnięcia i nowe pomysły

Nowa Lewica w trakcie kongresu chwaliła się dotychczasowymi osiągnięciami po półmetku rządów koalicji 15 października. Politycy chwalili się zwłaszcza wprowadzeniem renty wdowiej, przeprowadzeniem pilotażu skróconego czasu pracy oraz przygotowaną reformą Państwowej Inspekcji Pracy. Agnieszka Dziemianowicz-Bąk poświęciła również część wystąpienia przedstawieniu niedawnej propozycji partii dotyczącej reformy systemu ochrony zdrowia.

Działacze Nowej Lewicy proponują wprowadzenie jednolitego podatku zdrowotnego dla wszystkich form zatrudnienia, którego nadrzędnym celem ma być zastąpienie obecnej składki zdrowotnej. Politycy proponują także wprowadzenie kwoty wolnej od podatku w wysokości 30 tys. zł, co – zdaniem partii – ma przyczynić się do „zwiększenia dochodów 90 proc. Polaków”.

Podatkiem objęci mają zostać także płatnicy CIT. Założenia projektu przewidują również zmiany w podziale wpływów z akcyzy. Po zmianach 80 proc. wpływów z akcyzy miałoby trafiać do NFZ, a pozostała część do budżetu państwa.

– To będzie koniec z corocznym łataniem dziur w NFZ z naszych podatków. Ale co najważniejsze: to realna poprawa dostępu do specjalistów, to szybsza i lepsza pomoc w przychodniach i szpitalach. To szansa na lepsze zdrowie i dłuższe życie dla nas, naszych rodzin, naszych rodziców i naszych dzieci – deklarowała ze sceny szefowa MRPiPS.

Kto się czubi, ten się (już) nie lubi

Kongres Nowej Lewicy nie był jedynie platformą do promocji sukcesów partii oraz manifestacji lojalności wobec koalicji 15 października, ale również wydarzeniem mającym przypomnieć lewicowemu elektoratowi o prymacie Nowej Lewicy nad partią Razem. Między promocją osiągnięć NL a deklaracją kolejnych pomysłów Agnieszka Dziemianowicz-Bąk postanowiła także wbić kilka szpilek dawnym partyjnym kolegom z Razem.

– Udowodniliśmy, że nie musimy wybierać między sercem a rozumem, między tym, co słuszne, a tym, co możliwe. Podczas gdy inni zrezygnowali, wybierając wygodną i – umówmy się – bardzo łatwą rolę recenzentów, my ruszyliśmy do roboty. Bo dla nas lewicowość to nie jest forum dyskusyjne i wpisy w social mediach. Dla nas lewicowość to wartości, to plan działania i w końcu realna zmiana. Bo w polityce chodzi o to, żeby zmieniać świat, a nie tylko o to, żeby go komentować – mówiła ministra Dziemianowicz-Bąk.

Choć szefowa MRPiPS nie wskazała wprost adresatów swojej wypowiedzi, to na sali nikt nie miał wątpliwości, do kogo były one kierowane.

Turbo Polska i objazd kraju

Rywalizacja między Nową Lewicą a partią Razem, choć obecnie nie osiąga najwyższych temperatur, niewątpliwie staje się coraz bardziej widoczna. Partie rywalizują o uwagę podobnego elektoratu poprzez podobne inicjatywy ustawodawcze. Przykładem są propozycje podatku spekulacyjnego (pierwotna propozycja Razem) oraz podatku katastralnego (inicjatywa Nowej Lewicy). Choć propozycje nieco się różniły, to z politycznego punktu widzenia przeznaczone były dla tego samego elektoratu – młodych osób, których nie stać na zakup pierwszego mieszkania.

W partii Razem ostatnie tygodnie upłynęły pod znakiem prekampanijnego objazdu kraju pod hasłem „Turbo Polska”. Działacze Razem odwiedzili dawne miasta wojewódzkie – Bielsko-Białą, Włocławek czy Konin. W pierwszych miesiącach nowego roku deklarują również, że odwiedzą m.in. Kraków, Tarnobrzeg oraz Elbląg.

Prekampanijny tour partii jest konsekwencją opracowania nowej deklaracji programowej. W nowym programie politycy Razem obiecują „Polskę z atomu, krzemu i stali”. Hasło nie jest nowe – z podobnymi deklaracjami do wyborów prezydenckich startował współprzewodniczący partii Adrian Zandberg. W programie Razem można znaleźć rozwinięcie tej koncepcji – partia deklaruje poparcie m.in. dla budowy kolejnych elektrowni jądrowych, stworzenia „długoterminowego i ambitnego planu rozwoju gospodarczego Polski” oraz inwestycji w cyfrową suwerenność.

Partia dostrzega również braki w polskim systemie ochrony ludności. Razem deklaruje odbudowę rezerw strategicznych oraz budowę profesjonalnych struktur komunikacji strategicznej (tzw. STRATCOM) w celu walki z dezinformacją.

Dużo w programie przeczytamy także o wzmocnieniu instytucji państwowych w gospodarce oraz praw pracowniczych. Mniej w deklaracji informacji o stanowisku partii w sprawach związanych np. z praworządnością czy strategią migracyjną Polski na kolejne lata.

Dla uważnego obserwatora życia politycznego propozycje Razem nie powinny budzić sensacji – jej politycy od lat głoszą takie postulaty. Część z nich pokrywa się zresztą z deklaracjami Nowej Lewicy – choćby w sprawie mieszkalnictwa czy reformy służby zdrowia. Nie jest jednak tajemnicą, że obie formacje dzieli przede wszystkim stosunek do rządu Donalda Tuska, który Nowa Lewica współtworzy.

Polityczne prztyczki w nos

Widać to po rywalizacji na linii czysto politycznej. Jedną z pierwszych decyzji nowego marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego było zaprzestanie zapraszania przedstawicieli kół poselskich na Konwent Seniorów. Choć zapraszanie przedstawicieli kół nie jest wymagane regulaminem Sejmu, to Szymon Hołownia jako marszałek taki zwyczaj praktykował. Czarzasty postanowił z nim skończyć, choć sam marszałek w uzasadnieniu decyzji odnosił się wyłącznie do przedstawicieli partii Grzegorza Brauna, którzy mają trzyosobowe koło poselskie.

– Nie będę zapraszał na Konwent Seniorów partii, która moim zdaniem funkcjonuje na pograniczu agentury rosyjskiej i delegalizacji – mówił przewodniczący Czarzasty.

Zarazem jednak decyzja marszałka wpływa również na koło Wolnych Republikanów oraz właśnie koło Razem. Przypomnijmy też, że wcześniej koło Razem głosowało przeciwko kandydaturze Czarzastego na marszałka. Chwilę później posłowie Razem poparli z kolei kandydaturę Szymona Hołowni na wicemarszałka Sejmu. Nie chodzi zatem o niesnaski na linii rząd–Razem, ale ściśle o konflikt między dwiema lewicowymi formacjami.

Bitwa o próg

Jednak obraz 2025 r. dla obu formacji jawi się jako słodko-gorzki. Partia Razem po wyborach prezydenckich świętowała sukces, bowiem Adrian Zandberg zdobył więcej głosów niż dawna partyjna koleżanka Magdalena Biejat. Po kampanii do partii zapisało się również wielu nowych członków, a działacze rozpoczęli budowę struktur w mniejszych ośrodkach.

Z drugiej jednak strony tegoroczne sondaże nie dają partii Razem gwarancji spokojnego przekroczenia progu wyborczego. Partia oscyluje wokół średniej sondażowej wynoszącej ok. 3-4 proc. uśrednionego poparcia. Jest to zarazem wynik, który potencjalnie pozwala na przekroczenie progu wyborczego w 2027 r., pod warunkiem utworzenia struktur we wszystkich okręgach wyborczych.

Nowa Lewica z kolei jako jedyna z mniejszych koalicjantów regularnie wykazuje się poparciem pozwalającym na przekroczenie progu wyborczego za dwa lata. Choć poparcie oscylujące wokół średniej sondażowej ok. 6 proc. jest stabilne, nie daje ono pełnej pewności formacji Włodzimierza Czarzastego. Dalsze losy Nowej Lewicy w dużej mierze zależą od widoczności NL w rządzie oraz siły Koalicji Obywatelskiej jako wiodącej formacji.

Suma dawnych strachów sprzed dekady

Na lewej stronie nadal żywa jest pamięć 2015 r., gdy żadna z formacji kojarzonych z lewicą (Zjednoczona Lewica, Twój Ruch i Razem) nie przekroczyła progu wyborczego mimo łącznego poparcia sięgającego kilkunastu procent. Obecnie jednak dużo wyraźniejsze są różnice w podejściu do współpracy z blokiem liberalnym. Z politycznego punktu widzenia żadnej z formacji nie opłaca się dziś jakakolwiek deklaracja o potencjalnej wspólnej lewicowej liście w 2027 r. Niewątpliwą trudnością pozostaje także kwestia wiarygodności takiej listy – czy możliwy jest sojusz formacji dotychczas prorządowej i antyrządowej?

Być może w dalszej perspektywie odpowiedź przyniesie sejmowa arytmetyka. Ta obecnie jest bezlitosna – większość parlamentarną (choć bardzo kruchą) na koniec 2025 r. zdobywa prawica z Grzegorzem Braunem w składzie. Konfederacja Korony Polskiej w każdym sondażu wyprzedza zarówno Nową Lewicę, jak i Razem. I właśnie ta informacja powinna szczególnie martwić obie formacje.

Główne wnioski

  1. Nowa Lewica, pod przewodnictwem Włodzimierza Czarzastego, konsekwentnie buduje wizerunek „lewicy sprawczej”, legitymizując swoją obecność w rządzie sukcesami takimi jak renta wdowia czy reforma PIP. Jednocześnie retoryka Agnieszki Dziemianowicz-Bąk uderza w partię Razem, sprowadzając jej działalność do roli „internetowych komentatorów”, co ma na celu przejęcie elektoratu oczekującego realnych zmian ustawodawczych kosztem ideowej czystości.
  2. Projekt „Turbo Polska” oraz postulaty budowy „Polski z atomu, krzemu i stali” to próba wyjścia poza tradycyjne tematy światopoglądowe w stronę suwerenności gospodarczej i cyfrowej. Choć Adrian Zandberg wzmocnił swoją pozycję po wyborach prezydenckich, partia wciąż balansuje na granicy progu wyborczego, szukając poparcia w mniejszych ośrodkach miejskich i odcinając się od liberalnego kursu rządu Donalda Tuska.
  3. Mimo rywalizacji o ten sam elektorat (m.in. młodych wyborców z problemami na rynku mieszkaniowym) obie partie pozostają zakładnikami sejmowej arytmetyki oraz rosnących notowań skrajnej prawicy. Brak woli stworzenia wspólnej listy na 2027 r., wynikający z fundamentalnych różnic w stosunku do koalicji rządzącej, przy jednoczesnym wzroście poparcia dla formacji Grzegorza Brauna, stawia pod znakiem zapytania obecność lewicowej reprezentacji w przyszłym parlamencie.