Kategorie artykułu: Polityka Świat

Nowy strumień pieniędzy płynie z MAGA do Europy. Czy skorzysta także polska prawica?

Kolejne miliony na „budowę sojuszu cywilizacyjnego” czy na walkę z unijnym AI Act płyną szerokim strumieniem ze środowiska MAGA do Europy. Obóz Donalda Trumpa stawia na państwa, w których rosną siły mu przyjazne. Do tego grona niezmiennie aspiruje także polska prawica. Co stoi za finansową ofensywą MAGA w Europie?

Donald Trump
– Przesuwanie środków w stronę Europy i tamtejszych środowisk należy interpretować jako próbę zabezpieczenia czysto biznesowych interesów Donalda Trumpa na przyszłość. Ma to przynieść korzyści niezależnie od wyniku wyborów w USA oraz tego, kiedy europejscy sojusznicy z tego kręgu dojdą do władzy - mówi dr Jan Misiuna z SGH o finansowej ofensywie ruchu MAGA Donalda Trumpa w kierunku europejskim. Fot. EPA/Bizuayehu Tesfaye

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Ile pieniędzy trafia od obozu Trumpa do organizacji w Europie i na co dokładnie mają zostać przeznaczone.
  2. Jakie powiązania z prawicową międzynarodówką mają organizatorzy brytyjskiej konferencji CPAC.
  3. Czy polska prawica ma realne szanse stać się głównym europejskim partnerem MAGA.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Wedle niedawnych doniesień „Financial Times” obóz Donalda Trumpa intensyfikuje finansowe wsparcie przyjaznych mu w Europie organizacji.

Walka z unijnym mainstreamem

2 mln dolarów mają zostać skierowane do grup w Europie Wschodniej na walkę z „próbami podważania zachodnich norm cywilizacyjnych”, a kolejne 5 mln dolarów na „budowę sojuszu cywilizacyjnego”. Również 2 mln dolarów mają trafić na „walkę z cenzurą” przeciwko przyjętemu w Unii Europejskiej AI Act, do którego z jawnym krytycyzmem odnoszą się republikańskie elity polityczne w USA.

Brytyjski dziennik donosi również o przyznaniu dotacji także amerykańskim podmiotom mającym w rzeczywistości realizować politykę zgodną z linią Donalda Trumpa. Najwięcej - bowiem aż 40 milionów dolarów - ma trafić do Fundacji Pamięci Ofiar Komunizmu (Victims of Communism Memorial Foundation). Brzmi to dość osobliwie, gdy mowa o państwie, w którym pod płaszczykiem tropienia domniemanego komunizmu prześladowano politycznych przeciwników (okres tzw. maccartyzmu). Zbiega się to jednak ze strategią Trumpa mającą na celu przedstawianie Partii Demokratycznej jako komunistów przed nadchodzącymi wyborami połówkowymi w listopadzie.

Kwoty być może nie zwalają z nóg, ale clou leży gdzie indziej. Obóz Donalda Trumpa wzmacnia realizację własnych postanowień ze słynnej już Narodowej Strategii Bezpieczeństwa opublikowanej pod koniec poprzedniego roku. Stany Zjednoczone pod wodzą obozu MAGA zadeklarowały, że będą dążyć do osłabiania siły politycznej Unii Europejskiej poprzez wspieranie takich państw jak Włochy, Austria czy Polska, w których silne są obozy co najmniej sceptyczne wobec mainstreamu unijnego, a zarazem skore do współpracy z obecną administracją Białego Domu.

Wypełnić pustkę po Orbánie

Kwietniowa spektakularna porażka Viktora Orbána na Węgrzech była niewątpliwym wizerunkowym ciosem także dla Białego Domu, który w byłym węgierskim premierze miał najbliższego sojusznika na Starym Kontynencie. Nie tylko zresztą sojusznika – obóz MAGA wprost inspirował się węgierskimi rozwiązaniami rozmontowującymi instytucje demokracji liberalnej po 2010 roku. Ten ścisły sojusz należy już do przeszłości, bowiem Péter Magyar w jednym ze swoich pierwszych przemówień zadeklarował likwidację Kolegium Macieja Korwina, będącego de facto intelektualnym i finansowym zapleczem Fideszu, co było wyraźną deklaracją odcięcia się od tak bliskich stosunków z Donaldem Trumpem.

Wątek węgierski jest tu istotny, bowiem obóz MAGA nie rezygnuje z budowania wpływów w tej części Europy. A skoro nie ma już sprzyjającej władzy w Budapeszcie, to obóz Trumpa stawia na obiecujące z ich punktu widzenia perspektywy w Europie. Jednym z takich państw jest Wielka Brytania, gdzie odbyła się pierwsza edycja konferencji CPAC.

Nie była to jednak edycja udana.

Próba zaszczepienia MAGA w Wielkiej Brytanii

Brytyjski portal „The Nerve” opublikował własne śledztwo dziennikarskie dotyczące rodzimej edycji konferencji CPAC. Według autorki Alice McCool konferencja jednoznacznie miała na celu przeszczepienie zaplecza instytucjonalnego i politycznego MAGA na grunt brytyjski. Sami organizatorzy konferencji są bezpośrednio związani z Nigelem Faragem i jego partią Reform UK, która od dłuższego czasu znajduje się na czele brytyjskich sondaży.

Organizatorem CPAC GB była firma Touchpoint Strategy. Założona zaledwie dwa lata temu spółka dziś rozpościera się od Budapesztu po Waszyngton. Według autorki śledztwa jej założyciele mają bliskie powiązania z byłym premierem Węgier Viktorem Orbánem, a także prezydentem Argentyny Javierem Milei, który należy do grona najbliższych sojuszników Donalda Trumpa.

Joseph Robertson i Tess Wheldon z firmy Touchpoint Strategy mieli wielkrotnie podróżować na Węgry (jeszcze za rządów Viktora Orbána) i brać udział w wydarzeniach poświęconych „węgierskim operacjom wpływu”. Grupa, do której wcześniej należeli organizatorzy CPAC GB, czyli Orthodox Conservatives Group wydała w 2021 roku manifest chwalący politykę prorodzinną promowaną przez byłego węgierskiego premiera.

Choć organizatorzy byli ściśle powiązani z ich prawicowymi sojusznikami na kontynencie i w USA, to niedawna edycja CPAC w Wielkiej Brytanii nie zakończyła się sukcesem. Na widowni było wiele pustych miejsc, a udział Farage’a czy byłej premier Liz Truss na konferencji nie okazał się wystarczającym magnesem.

Należy jednak mieć na uwadze, że jedna nieudana konferencja nie oznacza jeszcze początku zmierzchu alt-prawicowych idei w Europie. Świadczy o tym determinacja ze strony Amerykanów w postaci dalszego dotowania zaprzyjaźnionych środowisk. Ale także niezmiennie proamerykańska orientacja prawej strony naszej sceny politycznej.

MAGA a polska prawica

W obliczu upadku sojuszu między Waszyngtonem a Budapesztem jednym z naturalnych następców może być Warszawa. Oczywiście pod warunkiem zmiany władzy w 2027 roku, czego wykluczać nie można.

Zwraca na to uwagę dr Jan Misiuna, politolog ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie specjalizujący się w Stanach Zjednoczonych.

– Istnieje tu potencjał rozwojowy. Wiele zależy od wyniku nadchodzących wyborów i tego, czy po nich sformuje się koalicja zdolna do przeprowadzenia fundamentalnych zmian. Jeśli do tego dojdzie, Polska rzeczywiście może stać się dla nich bardzo silnym przyczółkiem. Pytaniem otwartym pozostaje jednak stopień determinacji nowej ekipy do przejęcia roli, którą dotychczas odgrywał Viktor Orbán i jego otoczenie – mówi politolog.

Obecnie jedynym prawicowym politykiem, który ma być może nieregularny, ale jakikolwiek kontakt z Donaldem Trumpem, jest prezydent Karol Nawrocki. Jednak zdaniem dr. Jana Misiuny prezydent Polski nie ma jednak jednej przewagi, którą przez lata zbudował Orbán.

Ekspert: Karol Nawrocki nie ma jeszcze tego, co miał Orbán

– Odnoszę wrażenie, że w tym momencie nie jest on jeszcze traktowany jako osoba o pełnej sprawczości politycznej, ponieważ nie dysponuje własnym budżetem. To kluczowa różnica, jeśli porównamy go z Viktorem Orbánem, który dla ruchu MAGA i powiązanych z nim środowisk w Europie był nie tylko sojusznikiem ideowym, ale również hojnym sponsorem. Orbán bardzo mocno wspierał te inicjatywy finansowo – zarówno na polu propagandy, jak i działań nieformalnych czy organizacji prestiżowych spotkań w Budapeszcie. Dzisiejsza polska prawica nie dysponuje takimi środkami – zauważa dr Jan Misiuna.

Warto zwrócić także uwagę na inną stronę finansowego wsparcia ze strony MAGA. Na samym początku drugiej kadencji Trumpa gruchnęła krytyczna dla wielu organizacji społecznych wiadomość o zatrzymaniu wielomiliardowego wsparcia w ramach programu USAID – w przeszłości rozwijanego przecież zarówno przez Demokratów, jak i Republikanów. Agencja wspierała także działania humanitarne w najbiedniejszych państwach świata.

Trump i jego obóz postanowili jednak wówczas ukrócić finansowanie organizacji, które reprezentowały rozbieżną wizję społeczną i polityczną względem Białego Domu.  Jak mówił w lutym 2025 roku Elon Musk (wówczas jeszcze w administracji Białego Domu) w jego ocenie agencja wspierała „radykalnie lewicowe”, a nawet „antyamerykańskie” cele.

Powrót Białego Domu do pragmatyzmu w budowaniu wpływów

Dziś jednak widzimy zmianę polityki Białego Domu w finansowaniu zagranicznych organizacji. W ocenie politologa ze Szkoły Głównej Handlowej zadecydował pragmatyzm.

– Początkowo zapowiedzi tych cięć traktowano poważnie, jednak ostatecznie zwyciężyła pragmatyczna logika. Skoro narzędzia i fundusze federalne są dostępne, to z perspektywy budowania własnych wpływów znacznie lepiej jest korzystać z pieniędzy publicznych niż angażować środki prywatnych darczyńców czy – tym bardziej – własny majątek. Zadziałała tu prosta kalkulacja biznesowa – wyjaśnia dr Jan Misiuna.

Politolog dodaje również, że w drugiej kadencji Trumpa rysuje się inny sposób budowy wpływów za granicą.

– Nastąpiła dość wyraźna zmiana. Przejawia się ona w tym, że działania te zaczynają przybierać inne formy. Zapowiadane jest wykorzystanie już nie tylko środków pochodzących od prywatnych darczyńców, ale po prostu funduszy federalnych – wyjaśnia politolog.

Jak już wspomnieliśmy, w listopadzie w Stanach Zjednoczonych odbędą się kluczowe politycznie wybory połówkowe. Wybrani zostaną wówczas wszyscy członkowie Izby Reprezentantów oraz jedna trzecia senatorów. Czy zatem intensyfikacja wpływów MAGA za granicą ma związek z nadchodzącymi wyborami?

Politolog: nie chodzi o wybory w USA

Dr Jan Misiuna jest sceptyczny wobec takiej interpretacji.

– Nie sądzę, aby sytuacja w Europie miała bezpośredni wpływ na wynik wyborów w USA. Mamy tu raczej do czynienia z próbą budowania zaplecza politycznego, co stanowi zresztą dawną amerykańską tradycję – dążenie do posiadania reprezentacji własnych interesów w Europie i skłaniania Europejczyków do mówienia tym samym językiem politycznym. Przede wszystkim zwróciłbym jednak uwagę na fakt, że żadna administracja amerykańska w ostatnich kilkudziesięciu latach nie myślała w trakcie sprawowania urzędu o swoich partykularnych, własnych interesach w tak otwarty sposób – zauważa politolog.

Jak dodaje, obecna administracja zupełnie się z tym nie kryje.

– Przesuwanie tych środków w stronę Europy i tamtejszych środowisk należy interpretować jako próbę zabezpieczenia czysto biznesowych interesów na przyszłość. Ma to przynieść korzyści niezależnie od wyniku wyborów w USA oraz tego, kiedy europejscy sojusznicy z tego kręgu dojdą do władzy. Chodzi o budowanie sieci kontaktów i powiązań, które później mogą przełożyć się na czysto prywatną współpracę biznesową – mówi politolog.

Choć z europejskiej perspektywy taka perspektywa może zaskakiwać, to w Stanach Zjednoczonych jest wieloletnim i immanentnym elementem tamtejszej kultury politycznej.

Bardzo trafnie ujął to wybitny dziennikarz Stefan Bratkowski w swojej książce „Oddalający się kontynent”, wydanej na dwustulecie Stanów Zjednoczonych. Napisał on wówczas, że Amerykanie są „200 lat do przodu, 200 lat do tyłu, ale przede wszystkim są 200 lat z boku”. To niezwykle celna i trafna diagnoza tamtejszej rzeczywistości.

Główne wnioski

  1. Obóz Donalda Trumpa rozszerza finansowe wsparcie dla przyjaznych mu środowisk w Europie. Do organizacji w Europie ma trafić kilka milionów dolarów, między innymi na przeciwdziałanie unijnemu AI Act. Największa kwota, 40 milionów dolarów, ma zasilić amerykańską Fundację Pamięci Ofiar Komunizmu. Działania te wpisują się w założenia Narodowej Strategii Bezpieczeństwa USA, która zakłada wspieranie eurosceptycznych sił politycznych w krajach takich jak Włochy, Austria czy Polska.
  2. Klęska Viktora Orbána w kwietniowych wyborach na Węgrzech osłabiła dotychczasowy sojusz Białego Domu z Budapesztem. Nowy premier Péter Magyar zapowiedział likwidację Kolegium Macieja Korwina, uznawanego za zaplecze Fideszu, co oznacza wyraźne zerwanie z bliskimi relacjami z Trumpem. W tej sytuacji obóz MAGA szuka nowych punktów oparcia w Europie. Jednym z przykładów była pierwsza edycja konferencji CPAC w Wielkiej Brytanii, organizowana przez firmę Touchpoint Strategy powiązaną z Nigelem Faragem, która mimo obecności znanych polityków zakończyła się słabą frekwencją.
  3. Zdaniem dr. Jana Misiuny z SGH Polska może w przyszłości przejąć rolę Węgier jako głównego partnera MAGA w regionie, ale zależy to od wyniku wyborów w 2027 roku. Obecnie jedynym politykiem utrzymującym kontakt z Trumpem jest prezydent Karol Nawrocki, który jednak nie dysponuje własnym budżetem, w przeciwieństwie do Orbána. Ekspert wskazuje też na zmianę sposobu finansowania wpływów za granicą. Zamiast środków prywatnych donorów administracja Trumpa sięga coraz częściej po fundusze federalne, co interpretuje jako element długofalowej strategii biznesowej, niezależnej od wyniku listopadowych wyborów w USA.