O kolekcjonowaniu. Cztery książki na koniec lata
Kolekcjonowania można uczyć się także z cudzych doświadczeń. Na ostatnie tygodnie lata wybieramy cztery książki, które pozwalają lepiej zrozumieć, jak powstają kolekcje, co napędza ich twórców i jak prywatne wybory potrafią zmieniać świat sztuki.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jak w ciągu zaledwie dwóch dekad zmieniło się polskie prywatne kolekcjonerstwo.
- Dlaczego rosnąca pozycja prywatnych kolekcjonerów zmieniła układ sił na światowym rynku sztuki.
- Po które książki warto sięgnąć, żeby lepiej zrozumieć strategie kolekcjonowania i zaplanować kolejną podróż śladem prywatnych zbiorów.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Kolekcje mówią o swoich właścicielach czasem więcej, niż oni sami chcieliby o sobie powiedzieć. Są w jakimś stopniu ich portretem – zdradzają fascynacje, ambicje i temperament, ale też moment historyczny, w którym powstawały. Inaczej budowano zbiory, które przez pokolenia pozostawały częścią rodzinnego domu – co w Polsce, ze względu na historię, należy niestety do rzadkości – inaczej tworzy się kolekcję sztuki współczesnej, kupując prace artystów i artystek, których kariery dopiero się rozwijają.
Jeszcze inną rolę przyjmują kolekcjonerzy, którzy swoje prywatne zbiory udostępniają publiczności, zakładają fundacje, finansują produkcję nowych prac i coraz aktywniej uczestniczą w międzynarodowym obiegu sztuki.
O kolekcjonowaniu można więc opowiadać na wiele sposobów. Wybrałam z własnej biblioteczki cztery książki, do których warto sięgnąć z zupełnie różnych powodów. Dwie opowiadają o polskich kolekcjonerach i kolekcjonerkach – dawnych i współczesnych – i dobrze pokazują, jak wraz ze zmianą czasu zmieniało się samo rozumienie prywatnej kolekcji. Trzecia pozwala spojrzeć na kolekcjonowanie z perspektywy badaczki analizującej jego mechanizmy i rosnącą pozycję prywatnych kolekcjonerów we współczesnym świecie sztuki. Czwarta jest właściwie książką do podróżowania – przewodnikiem po prywatnych kolekcjach otwartych dla publiczności na całym świecie.
Razem tworzą nieoczywistą opowieść o tym, dlaczego ludzie zbierają sztukę, co później dzieje się z ich zbiorami i jak bardzo w ciągu ostatnich dekad zmieniło się samo kolekcjonowanie.
Kolekcjonowanie, którego już prawie nie ma
Janusz Miliszkiewicz „Polskie gniazda rodzinne”, Iskry 2003
Janusz Miliszkiewicz jest dziennikarzem od lat związanym z „Rzeczpospolitą”, na której łamach przybliża czytelnikom zagadnienia rynku sztuki, tłumaczy jego niuanse i rozwikłuje liczne tajemnice. „Polskie gniazda rodzinne” wydane w 2003 roku, są zbiorem jego rozmów z kolekcjonerami, przeprowadzonych w latach 1982-2003 i publikowanych wcześniej m.in. w „Nowym Dzienniku”, „Ładzie” i „Spotkaniach z Zabytkami”. Miliszkiewicz odwiedzał prywatne domy i rozmawiał z właścicielami kolekcji – czasem stosunkowo nowych, czasem będących spadkobiercami znacznie dłuższych, rodzinnych historii.
Dzisiaj książkę czyta się znakomicie z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze, dokumentuje ona model kolekcjonerstwa, który staje się w Polsce coraz większą rzadkością. Kolekcje wyrastają tu z rodzinnych tradycji, bywają budowane przez kilka pokoleń, a ich tworzeniu towarzyszą nie tylko estetyczne fascynacje, ale również potrzeba zachowania pamięci czy pobudki patriotyczne.
Dominują sztuka dawna, rzemiosło artystyczne, rodzinne pamiątki i przedmioty, których znaczenia nie sposób oddzielić od historii ich właścicieli. Kolekcja jest częścią domu i rodzinnej tożsamości, a jej właściciel niejednokrotnie bardziej niż nabywcą czuje się spadkobiercą i opiekunem.
Po drugie, „Polskie gniazda rodzinne” są dziś znakomitym punktem odniesienia do obserwowania, jak bardzo w ciągu zaledwie dwóch dekad zmieniło się polskie kolekcjonerstwo. Inne są nie tylko najczęściej kupowane dzieła, ale też język, motywacje i sposób funkcjonowania kolekcjonerów. Coraz większą rolę odgrywa sztuka współczesna, kolekcje częściej budowane są od podstaw, a ich właściciele aktywnie uczestniczą w rynku i życiu artystycznym. Czytając rozmowy Miliszkiewicza z dzisiejszej perspektywy, właściwie obserwujemy świat stojący u progu tej zmiany.
Wstęp do książki autor kończy zdaniem: „Budzi to wielki optymizm!”. Ponad dwadzieścia lat później można powiedzieć, że miał rację – choć zapewne nie spodziewał się, w jakim kierunku i w jakim tempie polskie prywatne kolekcjonerstwo będzie się rozwijać.
Nowa sztuka, nowi kolekcjonerzy
„Zbieram nową sztukę. Rozmowy z kolekcjoner(k)mai”, Fundacja Sztuki Polskiej ING, 2023
Już sam tytuł wydanej przez Fundację Sztuki Polskiej publikacji „Zbieram nową sztukę. Rozmowy z kolekcjoner(k)mai” mówi wiele o zmianie, jaka dokonała się w polskim kolekcjonerstwie. Książka ukazała się dokładnie dwadzieścia lat po „Polskich gniazdach rodzinnych”, co czyni porównanie obu pozycji niezwykle ciekawym. Sztuka dawna ustępuje miejsca nowej, a obok kolekcjonerów pojawiają się kolekcjonerki. O ile u Miliszkiewicza kobiet było jak na lekarstwo, tutaj mamy niemal parytet.
Nie bez znaczenia jest sam wydawca. Fundacja ma pokaźną kolekcję współczesnej sztuki polskiej i jest aktywnym uczestnikiem rodzimego pola oraz rynku sztuki. Przez własne zakupy i działalność wystawienniczą kieruje uwagę ku nazwiskom, które warto obserwować. Na kolekcjonerstwo patrzy więc również z perspektywy praktyka.
Bohaterowie i bohaterki książki tworzą swoje zbiory na bardzo różne sposoby. Różne są ich początki, zainteresowania, strategie zakupowe i relacje z artystami czy galeriami. Kolekcja coraz rzadziej jest czymś odziedziczonym – częściej staje się autorskim projektem budowanym od podstaw.

Przy całej energii płynącej z tych rozmów powraca jednak pytanie: co dalej? Wielu rozmówców nie ma jasno określonej przyszłości swoich zbiorów. Czy przejmą je kolejne pokolenia, zostaną rozproszone na rynku, czy może trafią do zbiorów publicznej? Być może właśnie tutaj otwiera się pole dla instytucji państwowych. Historia polskich muzeów pokazuje przecież, jak ważną rolę w budowaniu ich zasobów odgrywały prywatne dary i kolekcje. Współczesne zbiory mogłyby w przyszłości odegrać podobną rolę – o ile rozmowa o ich dalszych losach rozpocznie się odpowiednio wcześnie.
Kolekcjoner przejmuje stery
Marta Gnyp „The Shift. Art and the Rose to Power of Contemporary Collectors” Art and Theory Publishing, 2015
Wydana w 2015 roku książka Marty Gnyp „The Shift. Art and the Rise to Power of Contemporary Collectors” szybko stała się bestsellerem i do dziś pozostaje jedną z najważniejszych publikacji opisujących przemiany współczesnego rynku sztuki. Choć powstała na podstawie badań doktorskich autorki, daleko jej do hermetycznej akademickiej rozprawy. Gnyp, sama doskonale znająca rynek od środka, przystępnie analizuje motywacje kolekcjonerów, ich relacje z artystami, galeriami, domami aukcyjnymi i muzeami, a także niepisane reguły oraz sieci zależności, które kształtują świat sztuki.
Najważniejsza zmiana zawarta jest już w samym tytule: rise to power. Kolekcjoner przestaje być wyłącznie odbiorcą i nabywcą, a staje się jednym z podmiotów realnie wpływających na system. Prywatne muzea, fundacje, finansowanie produkcji nowych prac czy rosnący wpływ kapitału na kariery artystów sprawiają, że granica między kolekcjonowaniem a aktywnym kształtowaniem obiegu sztuki staje się coraz mniej wyraźna. Gnyp uchwyciła ten proces w momencie, kiedy nabierał rozpędu.
Z dzisiejszej perspektywy „The Shift” czyta się tym ciekawiej, że wiele opisanych w niej tendencji w kolejnych latach tylko przybrało na sile. Pandemia, gwałtowna cyfryzacja rynku i boom na ultracontemporary wzmocniły znaczenie prywatnego kapitału. Miało to również konsekwencje dla instytucji publicznych, które w starciu z możliwościami finansowymi prywatnych kolekcjonerów coraz częściej po prostu nie są w stanie konkurować o najważniejsze dzieła. Dziś obserwujemy pokłosie tego procesu i próbę ponownego znalezienia równowagi pomiędzy rynkiem, prywatnym kapitałem a instytucjami.
Dla osób zainteresowanych nie tylko tym, co kolekcjonerzy kupują, ale przede wszystkim dlaczego, w jaki sposób i jaki wpływ ich decyzje mają na cały ekosystem sztuki, „The Shift” pozostaje pozycją obowiązkową.
Kolekcjonowanie jako sposób podróżowania
„BMW Art Guide by Independent Collectors” Hatje Cantz
Praktyczną ilustracją zjawiska opisanego przez Martę Gnyp jest „BMW Art Guide by Independent Collectors”, seria przewodników wydawanych przez renomowane wydawnictwo Hatje Cantz. Samo BMW od lat angażuje się w liczne inicjatywy artystyczne, kolekcjonerskie i filantropijne, więc jego obecność przy tym projekcie nie jest przypadkowa. Przewodnik zbiera najciekawsze prywatne kolekcje z całego świata, które można odwiedzać – od kameralnych przestrzeni po rozbudowane fundacje i prywatne muzea. Z Polski znalazły się w nim niestety tylko cztery, choć dobrze wiemy, że kolekcji wartych uwagi jest znacznie więcej.
Projekt funkcjonuje również online, choć w nieco innej formule. I choć internetowa baza jest bardzo użyteczna, książka to jednak książka – pozwala przeglądać kolekcje bez konkretnego celu, trafiać przypadkiem na nieznane miejsca i odkrywać zupełnie różne strategie kolekcjonowania. Może być źródłem inspiracji, ale też alternatywnym przewodnikiem w podróży. Sama lubię przed wyjazdem sprawdzić, jakie prywatne kolekcje można odwiedzić na miejscu. Często prowadzą poza oczywisty muzealny szlak, pokazując przy okazji, jak prywatna pasja może z czasem przekształcić się w miejsce dostępne dla wszystkich.
Cztery bardzo różne publikacje, z których każda pokazuje inny aspekt kolekcjonerstwa; jego niedawną historię, strategie budowania zbiorów, perspektywy aktywnych kolekcjonerów czy mechanizmy rynku. To lektury, które nie tylko poszerzają wiedzę, ale pozwalają też bardziej świadomie myśleć o własnym kolekcjonowaniu. W sam raz na ostatnie spokojniejsze dni lata, zanim rozpocznie się jesienny sezon, a ten jak zwykle, zapowiada się intensywnie.
Główne wnioski
- Kolekcjonowanie zmienia się wraz z czasami. Od rodzinnych, często wielopokoleniowych zbiorów sztuki dawnej po autorskie kolekcje sztuki współczesnej. Zmieniły się nie tylko wybierane dzieła, ale także motywacje, strategie i sami kolekcjonerzy.
- Prywatni kolekcjonerzy stali się ważnymi graczami świata sztuki. Ich wpływ nie kończy się dziś na zakupach: tworzą fundacje i muzea, wspierają produkcję nowych prac i coraz mocniej wpływają na rynek oraz kariery artystów.
- Świadomego kolekcjonowania można się uczyć. Historie innych zbiorów, doświadczenia ich twórców i analiza mechanizmów rynku pomagają lepiej rozumieć konsekwencje własnych wyborów, także te wykraczające daleko poza sam zakup dzieła.