O włos od miliarda złotych, czyli polski rynek fonograficzny w 2025 r.
Wartość polskiego rynku muzycznego wzrosła w minionym roku o 14,2 proc., osiągając 970,7 mln zł. Do symbolicznej granicy 1 mld zł zabrakło niewiele. Przekroczylibyśmy ten próg, gdyby każdy Polak wysłuchał zaledwie stu utworów więcej albo... gdyby 2025 r. był o 11 dni dłuższy.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jak w ostatnich latach zmieniał się polski rynek muzyczny.
- Czy w dobie dominacji streamingu Polacy kupują jeszcze fizyczne nośniki muzyki.
- Dlaczego Polska dotychczas szybko awansowała w światowym rankingu rynków muzycznych, a teraz na wejście do TOP15 będziemy musieli poczekać lata.
Nasz przemysł muzyczny wciąż się dynamicznie rozwija. Jego zeszłoroczne przychody sięgnęły 970,7 mln zł i były prawie dwa razy wyższe niż w 2021 r. Jednak tempo tego wzrostu nie jest już tak szybkie jak wcześniej. W 2024 r. branża urosła o 26,6 proc., a w 2021 r. – o niemal 30 proc.
Eksperci Związku Producentów Audio Video (ZPAV) obliczyli, że brakujące 29,3 mln zł to równowartość około 3 mld odtworzeń utworów – zarówno w serwisach płatnych, jak i bezpłatnych. Oznacza to, że gdyby każdy z nas w zeszłym roku wysłuchał niespełna stu dodatkowych piosenek, łączna wartość rynku przekroczyłaby 1 mld zł. Gdyby natomiast uwzględnić wyłącznie płatne serwisy, wystarczyłoby zaledwie 53 utwory na osobę.
Ponieważ przychody polskiej branży muzycznej w 2025 r. wyniosły niemal 971 mln zł, na każdy dzień przypadało średnio 2,66 mln zł. Oznacza to, że gdyby ubiegły rok był dłuższy o 11 dni, udałoby się wygenerować brakujące 29,3 mln zł i osiągnąć poziom 1 mld zł.
Zdaniem Anny Ceynowej, dyrektorki ds. komunikacji ZPAV, rynek jest coraz bliżej nasycenia, typowego dla dojrzałych rynków. Nie zmienia to faktu, że nadal rozwijamy się w większym tempie niż świat jako całość. W minionym roku wartość globalnego rynku fonograficznego zwiększyła się o 6,4 proc. i po raz pierwszy w historii przekroczyła psychologiczną granicę 30 mld dolarów. Wyniosła dokładnie 31,7 mld dolarów (rok wcześniej było to o 2 mld dolarów mniej).
Liczba płatnych subskrypcji szybko rośnie
Do przekroczenia psychologicznej granicy 1 mld zł zabrakło nam w 2025 r. raptem 29,3 mln zł. Na ten rekord – jak zresztą już latem zeszłego roku przewidywała Anna Ceynowa – przyjdzie poczekać do 2026 r.
Druga połowa zeszłego roku – jak zwykle – była lepsza niż pierwsza. Sprzedaż w okresie styczeń-czerwiec wyniosła około 455 mln zł, a w kolejnych sześciu miesiącach – prawie 516 mln zł.
Od wielu lat motorem rozwoju naszego rynku jest sprzedaż cyfrowa, przede wszystkim streaming. Digitalna muzyka stanowiła w minionym roku 83 proc. całego rynku (805,1 mln zł), a sam streaming – 82,7 proc. (802,6 mln zł). Te liczby oznaczają wzrost rok do roku o ponad jedną szóstą. I tu zauważalne jest zwolnienie tempa, bowiem rok wcześniej wzrost sięgał blisko 32 proc.
Prawie dwie trzecie przychodów cyfrowych pochodzi z płatnych subskrypcji – ich łączna wartość sięgnęła 526 mln zł. To o jedną piątą więcej niż w 2024 r. (rok wcześniej ta część rynku zwiększyła wartość o jedną trzecią).
Winyle coraz bardziej w cenie
Rośnie jednak, choć symbolicznie, rynek fizycznych nośników. Wartość tego segmentu sięgnęła 165,6 mln zł, czyli o 0,2 proc. więcej niż w 2024 r. Tracą na znaczeniu płyty CD (spadek o 8,5 proc.), a zyskują – i to w szybkim tempie (13,5 proc.) – winyle. Te dwa rodzaje płyt odpowiadają za prawie 99 proc. wszystkich sprzedawanych w Polsce fizycznych nośników muzyki (pozostałe to kasety magnetofonowe oraz DVD).
Co ciekawe, globalnie rynek czarnych płyt rośnie szybciej niż rynek cyfrowy (choć oczywiście jego wartość jest mniejsza). W minionym roku, jak podaje Global Music Report 2026, sprzedano winyle za 5,3 mld dolarów, czyli o 8 proc. więcej niż rok wcześniej. Sprzedaż cyfrowa zwiększyła się w tym czasie o 7,2 proc. i sięgnęła 22,8 mld dolarów.
Polska jest dziś 16. rynkiem muzycznym na świecie. Nasz udział w globalnej fonografii jest jednak wciąż minimalny – wynosi około 0,9 proc.
– Do 2030 r., o ile zasadniczo nie zmienią się warunki, mamy szansę wejść do TOP15 – mówi Anna Ceynowa.
W pogoni za Indiami i Hiszpanią
Dotychczas w rankingu International Federation of the Phonographic Industry (IFPI) awansowaliśmy zaskakująco szybko. Do światowej dwudziestki weszliśmy w 2022 r. Dwa lata później byliśmy już na 18. pozycji, a w pierwszej połowie zeszłego roku wyprzedziliśmy Szwajcarię oraz Szwecję.
Dlaczego na wskoczenie do TOP15 będziemy musieli poczekać jeszcze kilka lat? Przed nami są Indie i Hiszpania, czyli dwa rynki podobnej wielkości. Problem w tym, że przychody branży muzycznej w każdym z tych państw są niemal dwa razy większe od sprzedaży naszego przemysłu.
Przedstawiciele Związku Producentów Audio Video (ZPAV) potencjał rozwoju sprzedaży muzyki w Polsce dostrzegają głównie w płatnym streamingu. Chodzi o to, że dziś około jedna trzecia streamingu pochodzi u nas z bezpłatnych serwisów. Zauważają jednak też jeden poważny problem – straty spowodowane nieuprawnionym wykorzystywaniem muzyki przez AI.
– Nasz rynek nagrań muzycznych rośnie w tempie, które faktycznie pozwala realnie myśleć o wejściu Polski do grona 15 największych rynków świata. Ten rozwój może jednak wyhamować, jeśli nie zadbamy o przestrzeganie praw autorskich w obszarze sztucznej inteligencji – uważa Bogusław Pluta, dyrektor zarządzający ZPAV.
Według niego kluczowe jest zapewnienie poszanowania praw autorskich, transparentności wykorzystywanych treści oraz rozwój modeli współpracy opartych na licencjonowaniu.
Polska z płyty, zagranica z radia
Na naszym rynku dominują rodzimi piosenkarze, piosenkarki i zespoły.
– Bez względu na to, czy słuchamy muzyki w streamingu, z płyt CD czy winylowych, częściej sięgamy po nagrania polskich artystów – mówi Anna Ceynowa.
Jak pokazują podsumowania Oficjalnej Listy Sprzedaży (OLiS), w TOP10 prawie każdej kategorii króluje polska muzyka. Wśród 10 najpopularniejszych singli w streamingu aż dziewięć nagrali polscy artyści. Numerem jeden był Dom nad wodą Pezeta i Auera. Wśród 10 najpopularniejszych albumów – osiem nagrali Polacy. Tu numerem jeden został Sobel.
Kupując muzykę na fizycznych nośnikach, również częściej sięgamy po dorobek rodzimych wykonawców niż światowych gwiazd. Królem 2025 r. był Quebonafide, który zdystansował konkurencję albumem Północ/Południe. Co zastanawia nawet samych radiowców w eterze, chętniej słuchamy zagranicznych wykonawców. W zeszłorocznym TOP10 w tej kategorii znalazły się zaledwie dwa polskie utwory.
Główne wnioski
- Polski rynek muzyczny dynamicznie rośnie i jest już bardzo blisko historycznej granicy 1 mld zł. Jego wzrost jest wolniejszy niż wcześniej, ale wciąż wyraźnie przewyższa tempo globalne.
- Kluczowym motorem rozwoju branży jest sprzedaż cyfrowa, zwłaszcza streaming. Odpowiada za zdecydowaną większość – ponad cztery piąte – łącznych przychodów branży. Okazuje się, że także tzw. rynek fizyczny wykazuje wzrost. W tej kategorii dominują winyle.
- Polska umacnia swoją pozycję na światowym rynku muzycznym. Od połowy zeszłego roku zajmujemy 16. miejsce. Mamy ambicję wejść do TOP15, jednak na ten awans będziemy musieli poczekać jeszcze kilka lat – od Indii i Hiszpanii dzieli nas bowiem duży dystans. Awans jest możliwy m.in. pod warunkiem wprowadzenia skutecznych regulacji dotyczących AI i praw autorskich.