Kategoria artykułu: Biznes
Patronat medialny

Od Kopciuszka do europejskiej czołówki. Jak Kielce zbudowały potęgę MSPO

Zaczynali bez doświadczenia i internetu. Dziś MSPO zajmuje 3. miejsce w Europie, a na tegoroczną edycję przyjedzie ponad 1,1 tys. wystawców. Prezes Targów Kielce, Andrzej Mochoń, opowiada o drodze wydarzenia do europejskiej czołówki.

Dr Andrzej Machoń, prezes zarządu Targi Kielce
Andrzej Mochoń, prezes Targów Kielce, w rozmowie z XYZ o tym, jak MSPO zbudowało swoją międzynarodową pozycję i co dziś decyduje o randze targów. Fot. Targi Kielce

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jak Targi Kielce i MSPO w ciągu ponad 30 lat awansowały do europejskiej czołówki wydarzeń branży obronnej.
  2. Dlaczego technologie bezzałogowe, cyberbezpieczeństwo i rozwiązania kosmiczne coraz mocniej kształtują program MSPO.
  3. Jak rozwój sektora obronnego otwiera nowe możliwości dla polskich firm spoza tradycyjnego przemysłu zbrojeniowego.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.

O rozwoju Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego, roli technologii w przyszłości sektora obronnego i znaczeniu bezpośrednich spotkań biznesowych w erze sztucznej inteligencji w rozmowie z XYZ mówi Andrzej Mochoń, prezes zarządu Targów Kielce.

Aleksandra Trendak, XYZ: Międzynarodowy Salon Przemysłu Obronnego (MSPO), podobnie jak same Targi Kielce, przebył długą drogę od lokalnego przedsięwzięcia do wydarzenia o międzynarodowej skali. Jak dzisiaj ocenia Pan pozycję kieleckiego ośrodka na tle innych miast w Europie?

Andrzej Mochoń: Ponad 30 lat temu , kiedy nasze targi się pojawiły, były Kopciuszkiem na wystawienniczej mapie Polski, a tym bardziej na mapie naszej części Europy. Dzisiaj mogę śmiało powiedzieć, że w ostatnich latach prześcignęliśmy pod wieloma względami ośrodki w Budapeszcie, Bukareszcie, Pradze, Bratysławie czy Sofii i jesteśmy jednym z liderów tej części Europy. Trzeba wziąć pod uwagę, że konkurencja na rynku krajowym również jest bardzo silna. Radzimy sobie jednak całkiem dobrze, a w niektórych dziedzinach organizowane przez nas wydarzenia należą do czołówki, nie tylko środkowoeuropejskiej.

Jaka to pozycja? Mowa o czołowej piątce?

Międzynarodowy Salon Przemysłu Obronnego już od wielu lat zajmuje trzecie miejsce w Europie, po wystawach w Paryżu i Londynie. Pod względem wielkości nasza wystawa ma potencjał zbliżony do tej w Londynie, choć oczywiście polski i brytyjski przemysł obronny to odmienne światy. Obecna sytuacja, wywołana agresją Rosji na Ukrainę, sprawiła, że kwestie bezpieczeństwa w naszej części Europy są znacznie ważniejsze niż na przykład w Portugalii.

Droga do europejskiej czołówki

Która z dotychczasowych edycji MSPO szczególnie zapadła Panu w pamięć?

Najbardziej wspomina się pierwszą edycję. Musimy pamiętać, że w tamtym czasie nie było jeszcze internetu, co dla młodszego pokolenia może brzmieć zupełnie abstrakcyjnie. Wtedy, aby dowiedzieć się czegokolwiek o targach organizowanych na przykład w Poznaniu, trzeba było tam osobiście pojechać, zobaczyć ich materiały reklamowe i sprawdzić, jak te wydarzenia wyglądają w rzeczywistości. Zanim przystąpiłem do organizacji pierwszej edycji MSPO, robiłem to intuicyjnie, nie dysponując żadną specjalistyczną wiedzą. Moje doświadczenie ograniczało się do kilku wizyt na targach książki w Pałacu Kultury i Nauki. Wcześniej nie widziałem nawet targów w Poznaniu.

Moi współpracownicy również nie mieli takiego doświadczenia, więc wszystkie rozwiązania, w tym np. formularze zgłoszeniowe, musieliśmy opracowywać od podstaw. Pomysł zrodził się w marcu 1993 r., a już na początku września targi się odbyły.

I jaki był odbiór?

Mimo prowizorycznych warunków o wydarzeniu napisały m.in. redakcje „Financial Times” oraz „Washington Post”, co pokazało wszystkim, że w Kielcach powstaje ośrodek targowy. Kolejnym ważnym etapem w rozwoju MSPO było wejście Polski do NATO. Wtedy kierunek na pozyskiwanie zachodniego wyposażenia stał się oczywisty. Wcześniej używaliśmy głównie sprzętu poradzieckiego, potrzebowaliśmy więc nowoczesnych technologii, licencji, kooperacji i partnerów. Targi okazały się doskonałym narzędziem do realizacji tych celów.

Co było impulsem do stworzenia wystawy o takim profilu i co skłoniło do podjęcia tego wyzwania?

To akurat pytanie nie do mnie. Ja nie jestem pomysłodawcą tych targów. Pełniłem raczej rolę wykonawcy. Spółka akcyjna o bardzo mieszanym kapitale powstała w 1992 r. z inicjatywy ówczesnego wojewody kieleckiego. W jej skład weszły dwa samorządy z województwa, kilka przedsiębiorstw państwowych – w tym skarżyskie Zakłady Metalowe Mesko, będące znaczącym producentem uzbrojenia – oraz kilku prywatnych przedsiębiorców, wśród których był pan Michał Sołowow. Ówczesny prezes Mesko wskazał, że w Polsce potrzebne jest takie wydarzenie. Po zakończeniu zimnej wojny i anulowaniu zamówień dla Armii Czerwonej zakłady zbrojeniowe musiały częściowo przestawić się na produkcję cywilną. Polskie wojsko przechodziło wtedy szybką redukcję liczebności, zmniejszając stan osobowy z 450 tys. żołnierzy do nieco ponad 90 tys.

Czyli zajmowaliście się dual-use, zanim to stało się modne?

Można tak powiedzieć. Zamysłem pierwszej edycji było poszukiwanie nowych partnerów do produkcji wojskowej oraz pozyskiwanie technologii, ale także znajdowanie partnerów, którzy powierzyliby tym zakładom jakąś produkcję cywilną. Przez ponad 30 lat cele te uległy zmianie. Niezależnie od teorii o „końcu historii”, którą w swojej książce opisywał Francis Fukuyama, wiemy dzisiaj, że bezpieczeństwo nie jest nam dane raz na zawsze. Nawet w Europie, gdzie poza konfliktami w byłej Jugosławii panował pokój od zakończenia II wojny światowej, nie możemy być go pewni.

Technologia bezzałogowa i cyberbezpieczeństwo jako nowe motory wzrostu

Czy w obecnych realiach kwestie obronności stają się nowym obszarem wzrostu dla biznesu, nie tylko dla firm z sektora zbrojeniowego?

Zdecydowanie tak, zwłaszcza teraz, gdy pojawiły się środki z programu SAFE w wysokości około 160 mld zł, z czego większość, czyli 80-90 proc., zostanie wydana w Polsce. Stwarza to ogromne możliwości dla krajowych przedsiębiorstw, ponieważ kilkadziesiąt podmiotów bezpośrednio związanych z przemysłem obronnym nie będzie w stanie samodzielnie zaspokoić całego zapotrzebowania. Każda taka firma jest otoczona siecią dostawców, poddostawców i kooperantów. Wiele firm, które dotychczas funkcjonowały wyłącznie na rynku cywilnym, dostrzega dziś szansę w sektorze obronnym ze względu na skalę nakładów i popyt, który prawdopodobnie utrzyma się przez wiele lat.

Czyli do 4-5 proc. PKB na obronność powinniśmy przywyknąć?

Nie sądzę, aby w dającej się przewidzieć przyszłości, w perspektywie wielu lat, nastąpił powrót do rozbrojenia. Ze względu na nasze położenie geostrategiczne w Europie będziemy znajdować się na styku dwóch światów. To sprawi, że Polska nie zrezygnuje z dbałości o obronność. Historia pokazuje, że to właśnie obronność oraz eksploracja kosmosu najsilniej stymulowały rozwój technologii. Presja sytuacji zmuszała do intensyfikacji prac badawczych.

Jak współczesne konflikty zbrojne wpływają na rodzaj sprzętu prezentowanego na wystawie?

Agresja Rosji na Ukrainę trwa już piąty rok. Widzimy, że obecnie toczy się zupełnie inna wojna niż na samym początku. Tamten początkowy etap przypominał jeszcze II wojnę światową ze starciami czołgów, bombardowaniami i ostrzałem artyleryjskim. Dzisiaj dużą część zadań wykonują systemy bezzałogowe – latające, pływające i poruszające się po lądzie. Wynika to z faktu, że najcenniejsze jest życie żołnierza, dlatego wszyscy starają się je oszczędzać. Ta zmiana wpłynęła na strukturę wystawców, co jest widoczne szczególnie w ostatnich dwóch lub trzech latach. Ten trend będzie się utrzymywał.

Jakie jeszcze techniczne nowinki możemy zobaczyć na MSPO?

Obok technologii kosmicznych i cyberbezpieczeństwa, które nie są na targach tak efektowne wizualnie jak drony, najbardziej widoczną nowością ostatnich lat są właśnie systemy bezzałogowe. Nie oznacza to jednak, że z ekspozycji zniknęły tradycyjne elementy uzbrojenia. Wciąż prezentowane są czołgi, transportery opancerzone, armatohaubice, śmigłowce, radary oraz broń strzelecka. Obserwujemy jednak napływ nowych firm, często startupów, które wchodzą na rynek z rozwiązaniami w zakresie dronów i innych platform bezzałogowych.

Nasz patronat

Zapraszamy na XXXIV Międzynarodowy Salon Przemysłu Obronnego

Już 8-11 września w Targach Kielce odbędzie się XXXIV Międzynarodowy Salon Przemysłu Obronnego. Sprawdź, co czeka uczestników tegorocznej edycji i dlaczego MSPO od lat przyciąga przedstawicieli branży obronnej z całego świata.

Dowiedz się więcej o wydarzeniu: MSPO - XXXIV Międzynarodowy Salon Przemysłu Obronnego ‹ Targi Kielce S.A.

Zaufanie i bezpośredni kontakt w dobie sztucznej inteligencji

Powierzchnia wystawiennicza cieszy się ogromnym zainteresowaniem i właściwie nie ma już wolnych miejsc dla chętnych. Jak radzicie sobie z taką skalą?

Na liście oczekujących mamy obecnie około 60 firm, co dla organizatora stanowi komfortową sytuację. Aby pokazać skalę rozwoju MSPO: dwa lata temu wystawiało się u nas 700 firm, w ubiegłym roku było to 812 wystawców, a teraz spodziewamy się udziału ponad 1,1 tys. przedsiębiorstw. To bardzo duży wzrost. Mimo że oddajemy do użytku nową halę, która jest obecnie w trakcie odbiorów technicznych, musieliśmy dodatkowo wybudować dwie hale tymczasowe, a i tak nie dla wszystkich chętnych wystarczyło miejsca.

Ile osób przewija się przez MSPO? Wspomniał Pan o wystawcach, a co z uczestnikami, delegacjami?

Skala zrobiła się zawrotna. W ubiegłym roku mieliśmy 39 tys. odwiedzających, a do tego trzeba doliczyć jeszcze dostawców. Było kilkadziesiąt delegacji zagranicznych, premier, wicepremier i ministrowie. Swoją drogą, targi bardzo wciągają. Wszyscy podkreślają, że atmosfera jest wyjątkowa i każdy, kto przyjeżdża tu po raz pierwszy, chce tu wrócić.

Kilka lat temu przewidywano, że w dobie internetu tradycyjne spotkania odejdą do lamusa.

To się nie sprawdziło chyba w żadnej dziedzinie życia. Ludzie potrafią zapłacić 1 tys. zł za bilet na koncert. A przecież za symboliczną opłatą mają dostęp do milionów utworów w serwisach streamingowych. Wszyscy potrzebują bezpośredniego kontaktu, a w biznesie przekłada się to na budowanie zaufania. W dobie sztucznej inteligencji, kiedy nie możemy mieć pewności, czy obraz i głos na ekranie nie są zmanipulowane, zaufanie staje się nadrzędną wartością. Każdy z nas widział już realistyczne nagrania z nieżyjącymi prezydentami czy aktorami. Na targach nie da się nikogo oszukać. Można wejść do czołgu, dotknąć go, porównać obok siebie kilka wersji tego samego produktu i porozmawiać bezpośrednio. Pandemia oraz rozwój sztucznej inteligencji, ułatwiającej tworzenie fałszywych materiałów w sieci, tylko wzmocniły ten trend, podnosząc rangę spotkań osobistych.

Do Kielc, z Warszawy, Krakowa i... Kanady

Dlaczego Kielce? Jakie znaczenie dla wyboru tej lokalizacji miały potencjał miasta, infrastruktura oraz jego położenie? Jakie korzyści wynikają z tego dla wystawców?

Oceniając to czysto pragmatycznie, mogłoby się wydawać, że nie mamy wielu atutów. Brakuje nam chociażby międzynarodowego portu lotniczego, który ułatwiłby podróż zagranicznym gościom. Kielce nie są też metropolią z rozbudowaną dzielnicą rozrywki ani intensywnym życiem nocnym. Jednak w przypadku targów biznesowych nie ma to znaczenia, ponieważ uczestnicy przyjeżdżają tu po prostu do pracy. Naszą przewagą jest położenie geograficzne. Jeśli podzielimy Polskę linią biegnącą od Warszawy do Poznania, dane statystyczne pokazują, że trzy czwarte krajowego przemysłu skupia się na południu.

Czyli coś nam z Centralnego Okręgu Przemysłowego zostało...

Mamy tu Śląsk jako centrum gospodarcze, nową Dolinę Lotniczą w Rzeszowie i znacznie większą gęstość zaludnienia niż w części północnej. Do Kielc jest po prostu blisko z głównych ośrodków. W promieniu 150 km mamy Kraków, Śląsk, Częstochowę, Radom, Lublin, Rzeszów czy Tarnów. Do Warszawy jest nieco ponad 160 km. Dzięki rozbudowie dróg ekspresowych, w tym ukończonej trasie S7, dojazd z Krakowa zajmuje zaledwie godzinę. Część wystawców zagranicznych decyduje się na nocleg w Krakowie i bez problemu dojeżdża rano na targi. Teren Targów Kielce leży zaledwie 800 m od węzła drogowego. Nie trzeba więc wjeżdżać do centrum miasta, co jest dużym ułatwieniem.

To też przewaga nad konkurencją?

Nasi wystawcy, którzy bywają w Paryżu czy Londynie, są przyzwyczajeni do długich dojazdów w tamtejszych metropoliach. Centrum targowe w Paryżu mieści się przy lotnisku Charles de Gaulle, skąd dojazd do centrum koleją podmiejską zajmuje godzinę, a samochodem – nawet nieco dłużej. Wszyscy o tym wiedzą i nikt na to nie narzeka. Przez ponad trzy dekady naszej działalności baza noclegowa w Kielcach znacząco wzrosła. Obecnie liczy tysiące pokoi w samym mieście oraz w promieniu 20-30 minut jazdy od ośrodka. Targi stanowią koło zamachowe dla całego regionu. Szacuje się, że każde euro wydane bezpośrednio na targach generuje kolejne 6-7 euro wydatków w mieście. W okresie targowym oznacza to czas wzmożonej pracy m.in. dla lokalnych taksówkarzy.

W tym roku krajem partnerskim MSPO jest Kanada. Jak wygląda proces selekcji?

Przy targach działa rada programowa składająca się z ponad 20 osób, której przewodniczy wiceminister obrony narodowej. W jej skład wchodzą generałowie poszczególnych rodzajów sił zbrojnych, przedstawiciele MSZ, MSWiA oraz Ministerstwa Rozwoju. Rada przedstawia ministrowi obrony narodowej zazwyczaj trzech kandydatów. Minister, po konsultacji z doradcami, dokonuje wyboru i osobiście zaprasza swojego odpowiednika z danego kraju. Wiąże się to z organizacją dwustronnej konferencji przemysłowej, uroczystym wystąpieniem ministra kraju partnerskiego podczas jej otwarcia oraz promocją firm z tego kraju.

Jakie znaczenie dla Kanady ma udział w tegorocznym MSPO w roli kraju partnerskiego?

Kanada traktuje swój udział bardzo poważnie, dążąc do zacieśnienia relacji z Unią Europejską. Polska jest dla niej istotnym partnerem w tym regionie. Liczymy na synergię między polskim a kanadyjskim przemysłem obronnym. Delegacja kanadyjska, w skład której wejdą minister obrony, minister handlu zagranicznego oraz sekretarz parlamentarny, ma liczyć około 180 osób. Spodziewamy się również podpisania wielu porozumień. Łącznie na MSPO przybędzie kilkanaście zagranicznych delegacji na szczeblu ministerialnym oraz kilkadziesiąt innych reprezentacji. Bez fałszywej skromności mogę powiedzieć, że niewiele jest dziedzin, w których Polska plasuje się na trzecim miejscu w Europie. W przypadku tych targów tak właśnie jest.

Główne wnioski

  1. MSPO jest dziś wystawą obronną zajmującą trzecie miejsce pod względem skali w Europie, po wydarzeniach w Paryżu i Londynie. Tegoroczna edycja ma być rekordowa – organizatorzy spodziewają się ponad 1,1 tys. wystawców wobec 812 rok wcześniej.
  2. Wojna w Ukrainie zmienia profil targów – coraz większą rolę odgrywają drony i inne systemy bezzałogowe, choć tradycyjne uzbrojenie nadal stanowi ważną część ekspozycji.
  3. Rozwój sektora obronnego tworzy szanse dla firm cywilnych, które mogą dołączać do łańcuchów dostaw związanych z rosnącymi wydatkami na bezpieczeństwo.