Sprawdź relację:
Dzieje się!
Biznes Polityka Świat

Orbán walczy ze spekulantami. Węgry wprowadzają limit marż sklepowych

Węgry robią krok w kierunku gospodarki realnego socjalizmu. Od poniedziałku, 17 marca, marże detaliczne na 30 podstawowych artykułów spożywczych w tamtejszych sklepach nie będą mogły przekraczać 10 proc. Nowe przepisy mają na celu ograniczenie inflacji, choć podobne rozwiązanie wprowadzone wcześniej w Rumunii nie przyniosło oczekiwanych efektów.

Na Węgrzech właśnie zaczynają obowiązywać limity marzy detalicznej na 30 podstawowych produktów spożywczych, w tym m.in. ziemniaków i czosnku. (fot. Akos Stiller/Bloomberg)
Na Węgrzech właśnie zaczynają obowiązywać limity marzy detalicznej na 30 podstawowych produktów spożywczych, w tym m.in. ziemniaków i czosnku. (fot. Akos Stiller/Bloomberg)

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jakie regulacje wprowadzają węgierskie władze w kwestii limitu marży na artykuły spożywcze.
  2. Jaki ma być cel tego ruchu i jak na ten pomysł reaguje węgierska branża handlowa.
  3. Czy podobny pomysł, który wprowadzono kiedyś w Rumunii, się sprawdził.

W lutym inflacja na Węgrzech wyniosła 5,6 proc., ale ceny żywności wzrosły o 7,1 proc. – wynika z danych węgierskiego Głównego Urzędu Statystycznego (KSH). Był to kolejny miesiąc, w którym odczyty okazały się negatywną niespodzianką. Już w styczniu inflacja wzrosła o 5,5 proc., a ceny żywności o 6 proc., przekraczając nawet najbardziej pesymistyczne prognozy.

Najbardziej drożeją podstawowe produkty spożywcze. W lutym mąka była droższa o 44 proc. niż rok wcześniej, olej o 27,5 proc., jaja o 24,7 proc., mleko o 22,5 proc., a masło i śmietana o 19,2 proc. – wylicza portal szeretlekmagyarorszag.hu. W ujęciu miesiąc do miesiąca inflacja wzrosła o 0,8 proc., a żywność podrożała o 1,2 proc.

Reakcja węgierskich władz na te odczyty nie kazała na siebie długo czekać. Tego samego dnia, w którym KSH opublikował lutowe dane, premier Viktor Orbán wydał oświadczenie, w którym zapowiedział walkę z „nadmiernym i nieuzasadnionym” podnoszeniem cen. Jako przykład podał, że marża na jajach wynosiła ostatnio 40 proc., a na maśle i śmietanie – ponad 80 proc.

Mąka tortowa, czosnek i jogurt owocowy

Premier dodał, że aby rozwiązać ten problem, władze rozpoczęły negocjacje z przedstawicielami sieci handlowych. Strony jednak nie doszły do porozumienia, dlatego rząd zdecydował się na wprowadzenie regulowanych cen żywności, co było zapowiadane już kilka tygodni wcześniej. Od połowy marca marża nakładana przez detalistów na 30 podstawowych artykułów spożywczych nie będzie mogła przekraczać 10 proc.

Na liście znalazły się produkty, które drożeją najszybciej, m.in.:

  • mąka pszenna i mąka tortowa,
  • olej roślinny i smalec,
  • jajka,
  • mleko (1,5 proc. i 2,8 proc. tłuszczu),
  • masło, margaryna i śmietana,
  • mięso z kurczaka (filety, skrzydełka) i indyka (filety),
  • wyroby z wieprzowiny,
  • ziemniaki, czosnek, cukier, twaróg oraz jogurty.

Márton Nagy, minister ds. rozwoju gospodarczego, doprecyzował, że ograniczenie marży obejmie jedynie przedsiębiorców, których roczna sprzedaż netto przekracza 1 mld forintów.

Nowe przepisy, choć zapowiadane już wcześniej, zaskoczyły branżę handlową. Jej przedstawiciele spodziewali się kontynuacji rozmów z rządem, a nie natychmiastowego wprowadzenia limitu. Tamás Kozák, sekretarz generalny Krajowego Stowarzyszenia Handlowego (OKSZ), w rozmowie z węgierskim magazynem Forbes przyznał, że sklepy nie zdążą się przygotować do tego typu zmian.

Nie 10 proc., ale tylko 5,5 proc. marży

Zwrócił też uwagę, że duża część handlu detalicznego na Węgrzech będzie zmuszona do jeszcze większego ograniczenia swojego zarobku. Sieci oferujące więcej niż 30 produktów zostaną bowiem objęte specjalnym podatkiem detalicznym w wysokości 4,5 proc. W praktyce oznacza to, że przy 10-procentowym limicie marży faktyczny zarobek takich firm wyniesie najwyżej 5,5 proc. Z tych środków handlowcy będą musieli pokryć wszystkie koszty operacyjne, w tym zakup energii, wynajem lokali oraz wynagrodzenia pracowników.

OKSZ szacuje, że 30 artykułów, których marże nie będą mogły przekraczać 10 proc., odpowiada za 25–30 proc. obrotów handlu detalicznego. Serwis telex.hu przeanalizował dotychczasowy poziom marż na te produkty i ustalił, że wahają się one od 3,59 proc. w przypadku piersi z kurczaka do 75,25 proc. w przypadku mleka UHT. Najczęściej marża wynosi 15–30 proc. (wg OKSZ – 15–25 proc.). W tej sytuacji, jak pisze Forbes.hu, handlowcy – aby zrekompensować sobie straty – będą podnosić ceny produktów spoza listy. Portal szacuje, że można się spodziewać wzrostu cen tych artykułów przeciętnie o prawie 4 proc. powyżej ogólnego wskaźnika wzrostu cen żywności.

„Nigdy nie stosowaliśmy tak wysokich marż, jak te, o których mówił premier. Ale przy 10-procentowym limicie oraz wspomnianym specjalnym podatku detalicznym nie będziemy w stanie pokryć nawet kosztów osobowych” – powiedziała cytowana przez Forbes.hu Judit Tőzsér, dyrektor ds. komunikacji Lidl Węgry.

Konkurencja lepsza niż regulacja cen

W jej ocenie sytuacja ta zasadniczo wykracza poza rzeczywistość ekonomiczną. „Jako Lidl wierzymy w konkurencję. Wierzymy, że w dłuższej perspektywie jest ona znacznie korzystniejsza niż regulacja cen” – stwierdziła Judit Tőzsér.

Węgierski Lidl zaprzecza, by stosował tak gigantyczne marża, o jakie handlowców oskarża premier premier Viktor Orbán. (fot. Akos Stiller/Bloomberg)
Węgierski Lidl zaprzecza, by stosował tak gigantyczne marża, o jakie handlowców oskarża premier premier Viktor Orbán. (fot. Akos Stiller/Bloomberg)

Podobnego zdania jest Tamás Kozák, który zauważa: „Celem jest powstrzymanie nieuzasadnionych podwyżek cen, ale wprowadzenie takich regulacji może wywołać dodatkową presję na cały rynek i spowodować problemy dla sieci handlowych” – komentuje przedstawiciel OKSZ. Przypomina również, że podobne pomysły były już testowane w sąsiedniej Rumunii, ale nie przyniosły oczekiwanego efektu.

Jak wyjaśnia serwis transtelex.hu, rząd w Bukareszcie wprowadził tego typu przepisy w drugiej połowie 2023 r. Ustanowiono limit marży dla 14 podstawowych artykułów spożywczych. W przypadku producentów i przetwórców marża mogła wynosić maksymalnie 20 proc. kosztów produkcji. Firmy zajmujące się dystrybucją mogły narzucać nie więcej niż 5 proc. marży w stosunku do kosztów zakupu i eksploatacji. Natomiast sprzedawcy detaliczni mieli ograniczenie do 20 proc. kosztów zakupu oraz pozostałych bezpośrednich i pośrednich kosztów.

Warto wiedzieć

Kontrowersyjne węgierskie pomysły na ceny

Viktor Orbán już wcześniej stosował rządowe regulacje cen detalicznych. W lutym 2022 r. jego rząd ustanowił limity cenowe na cukier, mąkę pszenną, olej słonecznikowy, mięso wieprzowe i drobiowe oraz mleko. W listopadzie tego samego roku lista została rozszerzona o jajka i ziemniaki. Sklepy musiały sprzedawać te produkty w określonych ilościach i po urzędowych cenach.

Efektem tych działań był chaos, braki towarów na półkach i zakłócenia w łańcuchu dostaw. Ostatecznie przepisy zniesiono w lipcu 2023 r.

W zeszłym roku Trybunał Sprawiedliwości UE uznał te regulacje za niezgodne z prawem unijnym, argumentując, że uniemożliwiały swobodę ustalania cen przez handlowców bez odpowiedniego uzasadnienia, co naruszało zasady wolnego rynku w Unii Europejskiej.

wiadomoscihandlowe.pl

Główne wnioski

  1. Węgry wprowadzają limity marż detalicznych na podstawowe produkty spożywcze. Władze w Budapeszcie zdecydowały się na wprowadzenie 10-procentowego limitu marży na 30 podstawowych artykułów spożywczych. Ma to na celu walkę z inflacją i nadmiernymi podwyżkami cen, które – jak twierdzi premier Viktor Orbán – są nieuzasadnione.
  2. Zdziwienie branży handlowej. Przedstawiciele handlu detalicznego, w tym sieci takich jak Lidl, wyrazili obawy, że nowe regulacje będą niekorzystne dla firm. Ograniczenie rentowności może prowadzić do dalszych trudności na rynku, w tym problemów z pokryciem kosztów działalności.
  3. Kontrowersje i wcześniejsze doświadczenia z podobnymi regulacjami.Węgierskie regulacje cenowe budzą kontrowersje, a podobne działania w Rumunii okazały się nieskuteczne. Co więcej, Węgry już wcześniej stosowały odgórne ograniczenia cen detalicznych, co doprowadziło do braków towarów na półkach i zakłóceń w łańcuchu dostaw. Ostatecznie przepisy te zostały uznane za niezgodne z prawem UE.