Ostatnie decyzje prezydenta namieszają w podatkach. Legislacyjne niespodzianki na koniec 2025 roku
Tuż przed świętami prezydent Karol Nawrocki podzielił się ostatnimi w 2025 roku decyzjami legislacyjnymi. W 2026 roku podatnicy będą mogli liczyć na duże ułatwienia. Niektóre z postanowień prezydenta budzą kontrowersje. O ich ocenę pytamy ekspertów.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Czy korzystne dla podatników reformy faktycznie przyniosą im ulgę w 2026 roku.
- Dlaczego prezydent zawetował ustawę o wyższej opłacie cukrowej i wyższej akcyzie na alkohol.
- Co zmieni się w legislacji w 2026 roku?
18 grudnia prezydent Karol Nawrocki podpisał 15 ustaw, a zawetował trzy. Choć to weta budzą największe kontrowersje, warto zacząć od zaakceptowanych przez głowę państwa zmian, które opłacą się podatnikom. Zacznijmy od kasowego PIT-u, który w 2025 roku okazał się mniej atrakcyjny, niż początkowo obiecywał ustawodawca.
Metoda, która miała być przełomem
Kasowe rozliczanie podatku od 2025 roku daje przedsiębiorcom możliwość opłacenia podatku dopiero w momencie otrzymania od kontrahenta zapłaty za wystawioną fakturę. Z takiej opcji mogli dotąd skorzystać przedsiębiorcy, którzy prowadzą działalność wyłącznie samodzielnie, jeżeli ich przychody z tej działalności w poprzednim roku podatkowym nie przekroczyły miliona złotych. Zgodnie z podpisaną nowelizacją ustawy o Picie od 1 stycznia 2026 roku limit wzrośnie do kwoty 2 mln zł. Jak wskazano w uzasadnieniu ustawy, limit przychodów dotąd ograniczał liczbę osób, które mogły skorzystać z tego rozliczenia. Według danych z rozliczenia podatku PIT za 2024 r. 156 tys. podatników uzyskało roczne przychody w wysokości od miliona do 2 mln zł. Ta grupa stanowi 6 proc. podatników rozliczających przychody z tytułu pozarolniczej działalności gospodarczej.
– Z danych Ministerstwa Finansów wynika, że w pierwszym roku obowiązywania, czyli na 2025 roku, metodę kasową do 20 lutego wybrało zaledwie 1673 przedsiębiorców, co stanowi około 0,001 proc. wszystkich prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą. Kasowy PIT nie stał się, jak zapowiadano, realnym wsparciem dla płynności firm – komentuje Piotr Juszczyk, główny doradca podatkowy InFakt.
Kasowy PIT. Limit przychodu to nie wszystko
Zdaniem eksperta kasowy PIT nie stał się przełomem nie tylko ze względu na limit przychodu. W tym miejscu warto dodać, że kasowy PIT adresowany jest wyłącznie do jednoosobowych działalności. Ponadto wyłączone są firmy prowadzące księgi rachunkowe. Co więcej, po dwóch latach od wystawienia faktury i tak powstaje obowiązek podatkowy (nawet bez otrzymania płatności).
– To w praktyce oznacza, że kasowy PIT jest raczej odroczeniem podatku, a nie jego uniknięciem, a do tego wymaga bardziej złożonej obsługi księgowej. Czy wyższy limit coś zmieni? Zdecydowanie rozszerzy grono uprawnionych. To szczególnie istotne w branżach usługowych i handlowych, w których liczba faktur i przychody są wyższe. Nowelizacja niewątpliwie otwiera drzwi większej grupie przedsiębiorców, ale nie rozwiązuje podstawowych wad kasowego PIT-u – wyjaśnia Piotr Juszczyk.
Ekspert podsumowuje, że zmiana limitu to krok w kierunku zwiększania dostępności dla kasowego PIT-u. Jednak sama specyfika stosowania tego rodzaju rozliczenia może nadal stanowić blokadę, stąd też na próżno oczekiwać masowego zainteresowania tematem.
Ustawa o podatku od spadków i darowizn „uwzględni realia życia”
Inna deregulacyjna zmiana dotyczy podatku od spadków i darowizn. Zmiana sprowadza się do „wprowadzenia pewności prawnej co do momentu powstania obowiązku podatkowego przy nabyciu własności rzeczy lub praw majątkowych w drodze dziedziczenia”. O szczegóły tej reformy pytamy mec. Aleksandrę Załęcką, adwokata z kancelarii KBiW Kurpiejewski, Budzewski i Wspólnicy.
– To dobry przykład prawa, które zamiast karać za nieznajomość procedur, zaczyna uwzględniać realia życia – komentuje ekspertka.
Rzecz polega na tym, że obecnie obdarowani przez członków najbliższej rodziny korzystają ze zwolnienia z podatku, lecz tylko wtedy, jeśli na czas zgłoszą darowiznę. Na takie zgłoszenie do skarbówki mają pół roku.
– W praktyce oznaczało to, że nawet niezawinione opóźnienie, np. spowodowane chorobą czy nagłymi zdarzeniami losowymi, skutkowało utratą prawa do zwolnienia i powstaniem obowiązku podatkowego – wyjaśnia ekspertka.
Podpisana przez Karola Nawrockiego nowelizacja zakłada możliwość przywrócenie tego terminu zarówno w przypadku zgłoszeń najbliższej rodziny, jak i w przypadku nabycia w drodze dziedziczenia lub zapisu windykacyjnego własności przedsiębiorstwa lub w nim udziału. Jak wyjaśnia nasza rozmówczyni, wniosek o przywrócenie będzie wymagał jedynie uprawdopodobnienia, że uchybienie nastąpiło bez winy podatnika.
Kłopotliwy spadek. Kiedy powstaje obowiązek podatkowy?
W obecnym stanie prawnym obowiązek podatkowy powstaje z chwilą przyjęcia spadku. I tu zaczynały się schody. Czy brać pod uwagę datę śmierci darczyńcy? Czy może uwzględnić datę złożenia oświadczenia o przyjęciu lub odrzuceniu spadku? Co w przypadku osób, które długo po śmierci spadkodawcy dowiadują się o testamencie?
Spadkobierca często nie ma świadomości, że w ogóle przyjął spadek, ponieważ zgodnie z Kodeksem cywilnym brak oświadczenia w ciągu sześciu miesięcy oznacza automatyczne przyjęcie spadku z dobrodziejstwem inwentarza.
– Spadkobierca często nie ma świadomości, że w ogóle przyjął spadek. Zgodnie z Kodeksem cywilnym brak oświadczenia w ciągu sześciu miesięcy oznacza automatyczne przyjęcie spadku z dobrodziejstwem inwentarza. Ponadto, nawet jeśli podatnik przyjął spadek, nie może udowodnić swoich praw bez formalnego dokumentu. Chodzi o postanowienie sądu, akt poświadczenia dziedziczenia lub europejskie poświadczenie spadkowe – wyjaśnia Aleksandra Załęcka.
Podpisana przez prezydenta nowela jasno określa, że obowiązek podatkowy powstaje w momencie uprawomocnienia się postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku, zarejestrowaniu aktu poświadczenia dziedziczenia, wydania europejskiego poświadczenia spadkowego lub innego zagranicznego dokumentu o podobnym charakterze.
To jedna z tych zmian, które nie robią medialnego „hałasu”, ale w praktyce mogą uchronić zwykłych ludzi przed bardzo dotkliwymi konsekwencjami finansowymi.
– To przełomowa zmiana dla podatnika, który nie będzie musiał mierzyć się z obowiązkami podatkowymi, zanim w ogóle otrzyma oficjalne potwierdzenie swoich praw spadkowych. To jedna z tych zmian, które nie robią medialnego „hałasu”. W praktyce mogą uchronić zwykłych ludzi przed bardzo dotkliwymi konsekwencjami finansowymi. Dotychczasowe przepisy były skrajnie formalistyczne, jedno spóźnienie, nawet niezawinione, oznaczało utratę zwolnienia i realny podatek do zapłaty często w momencie życiowego kryzysu. Nowelizacja wprowadza wreszcie element zdrowego rozsądku i sprawiedliwości – podsumowuje ekspertka.
Nie będzie podwyżki opłaty cukrowej
Wśród wielu przedświątecznych decyzji prezydenta na uwagę zasługują także weta, które w przeciwieństwie do wyżej opisanych ustaw, narobiły medialnego szumu. O co tyle hałasu? Zacznijmy od opłaty cukrowej. Mowa o noweli ustawy o zdrowiu oraz ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych. Ta miałaby zwiększyć wysokość obowiązującej od 2021 roku opłaty tak, by zniechęcić do kupowania słodkich napojów, w tym także energetyków. Stawki opłaty miały zostać podniesione m.in. z 50 gr do 70 gr za litr napoju z cukrem do 5 g w litrze lub słodzikiem i z 10 gr zł do 1 zł za dodatek kofeiny lub tauryny.
– W moim planie 21 zapowiedziałem: „nie podpiszę ustaw podnoszących podatki dla Polaków”. Dlatego nie zgadzam się na podwyżkę podatku cukrowego. Cel tej nowelizacji jest oczywisty: zasypanie ogromnej dziury budżetowej, za którą odpowiada rząd. Po 11 miesiącach mamy ponad 240 mld zł deficytu. Zamiast uszczelniać system podatkowy, rząd sięga do kieszeni obywateli. Podatek w wysokości nawet 3,60 zł od dwulitrowego napoju czy soku to realny cios w domowe budżety – powiedział prezydent Karol Nawrocki w filmie opublikowanym przez kancelarię prezydenta tuż po ogłoszeniu weta.
„Ustawa nie spełnia swojego celu”
Mateusz Pazdan – ekspert BCC ds. Suplementów Diety, Żywności Wzbogaconej i Funkcjonalnej zwraca uwagę, że omawiana opłata jest naliczana także w przypadku produktów o niskim indeksie glikemicznym i kaloryczności. Paradoksalnie, dotyczy ona jedynie napojów, a nie np. słodyczy. BCC podaje, że w okresie od listopada 2024 roku do października 2025 roku wartość rynku słodyczy w Polsce wyniosła już około 22 mld zł. To wzrost o około 9,1 proc. rok do roku.
– Aby stymulować prozdrowotne wybory konsumentów, produkty z cukrem powinny być w podobnej cenie jak te, które mają dużo niższy indeks glikemiczny. Substancje słodzące są znacząco droższe od cukru. Aktualnie nałożone opłaty w przeliczeniu na puszkę napoju nie mają z pewnością takiego skutku, pomijając fakt, że dotyczą również napojów dietetycznych, więc konsument nie ma żadnej motywacji zakupowej dla zdrowszej alternatywy produktu – uważa Mateusz Pazdan.
Ekspert zauważa też, że w debacie publicznej brakuje refleksji nad tym, czy nie objąć ustawą także słodyczy.
– Zakładając nieodczuwalne dla konsumenta 10 proc. podatku, jest to ok. 2 mld zł, które można przeznaczyć na walkę z chorobami związanymi z otyłością, jednocześnie przyczyniając się do ich ograniczenia ze względu na oczekiwany wzrost sprzedaży produktów dietetycznych o niższym indeksie glikemicznym, których opłata cukrowa nie powinna dotyczyć – podsumowuje ekspert BCC.
Podwyżka akcyzy na alkohol także zawetowana
O ile trudno nie zgodzić się z prezydentem, że same narzędzia fiskalne nie pomogą w walce o zdrowe nawyki żywieniowe Polaków, o tyle dużo trudniej jest uzasadnić weto ustawy zakładającej podwyżkę akcyzy na alkohol.
– Dla nikogo nie powinno być zaskoczeniem, że nie zgadzam się na podwyżkę żadnych podatków. Nawet jeśli chodzi o akcyzę na alkohol – argumentował prezydent.
Mowa o noweli, zgodnie z którą stawka akcyzy na wspomniane produkty miałaby wzrosnąć. Obecnie w ustawie zapisane są podwyżki tego podatku o 5 proc. w roku 2026 oraz o 5 proc. w roku 2027. Uchwalona nowela podnosi stawki akcyzy w roku 2026 o 15 proc., a w roku 2027 – o 10 proc. Wpływy do budżetu? Szacunkowo prawie 2 mld zł.
Wyższa akcyza nieuzasadniona?
Prezydent wątpi w cel prozdrowotny projektu, gdyż – jak argumentował – „pieniądze z akcyzy zasilą budżet, a nie NFZ”. Do tych słów odniósł się minister finansów Andrzej Domański.
„Opłata cukrowa jest zła, mimo że w całości finansuje ochronę zdrowia. Podwyżka akcyzy na alkohol jest zła, bo rzekomo nie idzie na finansowanie ochrony zdrowia – tyle z dzisiejszego weta. A, jeszcze jedno, Panie Prezydencie, to my obniżyliśmy lukę VAT-u po Pana kolegach” – napisał na portalu X Andrzej Domański, a wpis opatrzył hahsztagiem „weto hipokryta”.
2026 rok w kontekście aktywności prezydenta Nawrockiego zapowiada się ciekawie (przynajmniej okiem obserwatora sceny politycznej). Wszystko wskazuje bowiem na to, że weta prezydenta nie zamykają wyżej opisanych spraw. Minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz zapowiedziała, że klub Polski 2050 ponownie złoży projekt ustawy podwyższający akcyzę na alkohol. Minister Domański zapowiedział z kolei, że w 2026 roku rząd wróci do ustawy podwyższającej opłatę cukrową.
Obserwatorom sceny politycznej z pewnością nie umknie także telenowela legislacyjna dotycząca ustawy o kryptoaktywach. Ta – już raz zawetowana – ponownie znalazła się w harmonogramie obrad parlamentu. Niewykluczone także, że w 2026 roku na tzw. tapet wróci także ustawa dotycząca podatków w fundacjach rodzinnych. Obowiązująca od niemal trzech lat ustawa zakłada przegląd prawny właśnie po trzech latach, co mogłoby usprawiedliwiać ewentualne zmiany po 1 stycznia. Czas pokaże, czy licznik wet zamieni się wówczas w licznik kompromisów, bo czym, jeśli nie sztuką kompromisu, powinna być kooperacja na linii rząd-prezydent?
Główne wnioski
- Karol Nawrocki jak zapowiedział, tak zrobił. Obiecywał, że nie będzie podwyżek (jakichkolwiek) podatków. Nie będzie zatem wyższej akcyzy na alkohol, opłata cukrowa również nie wzrośnie. Na marginesie warto dodać, prezydent nie dotrzymał jednak słowa w przypadku bankowców, którzy już w 2026 roku zapłacą wyższy CIT.
- Choć to weta prezydenta robią najwięcej hałasu, warto odnotować także listę zaakceptowanych zmian. Wśród nich są wyższe limity przy kasowym podatku PIT i zmiany deregulacje dotyczące podatku od spadków i darowizn.
- W 2025 roku nie brakowało sporów legislacyjnych i nie inaczej zapowiada się 2026 rok. W kwestiach akcyzy, opłaty cukrowej, czy rynku kryptoaktywów o kompromis nie będzie łatwo.





