Kategorie artykułu: Polityka Świat

Paradoks systemu Orbána: może wygrać, nawet jeśli przegra

Na Węgrzech zbliżają się wybory parlamentarne, które mogą zdecydować nie tylko o przyszłości Viktora Orbána, lecz także o politycznym bezpieczeństwie Zbigniewa Ziobry i Marcina Romanowskiego. Opozycja zapowiada, że po przejęciu władzy Budapeszt przestanie być azylem dla polskich polityków. Problem w tym, że węgierski system wyborczy może znów premiować Fidesz, nawet przy większym poparciu dla opozycji.

Peter Magyar, lider opozycyjnej węgierskiej partii TISZA na mównicy podczas wiecu wyborczego.
TISZA, której liderem jest Peter Magyar prowadzi w większości sondaży przed kwietniowymi wyborami parlamentarnymi na Węgrzech. Fot. Balint Szentgallay/NurPhoto via Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jak Fidesz wykorzystuje państwowe pieniądze i kampanijne „obejścia”, by zmobilizować elektorat
  2. W jaki sposób Viktor Orbán, aby zapewnić sobie przewagę nad opozycyjną partią TISZA
  3. Jakie zmiany w ordynacji wyborczej realnie zwiększają szanse Fideszu na utrzymanie władzy
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

12 kwietnia Węgrzy pójdą do urn, by wybrać nowy parlament. Będzie to starcie między rządzącym od ponad 16 lat Viktorem Orbánem a liderem opozycji Péterem Magyarem. Od wielu miesięcy większość sondaży wskazuje na przewagę tego drugiego. W najnowszych badaniach kilku pracowni przewaga partii TISZA nad Fideszem waha się od 8 do ponad 17 proc.

Choć opozycja pozostaje na fali, rządzący nie składają broni i próbują odrabiać straty.

Fidesz, jako partia będąca u władzy, dysponuje ogromnymi możliwościami prowadzenia kampanii i z pewnością je wykorzysta, by odbudować wcześniejszą przewagę nad opozycją – mówił w lipcu zeszłego roku w rozmowie z XYZ Andrzej Sadecki, kierownik Zespołu Środkowoeuropejskiego w Ośrodku Studiów Wschodnich (OSW).

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny
Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny
Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny
Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny
Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny
Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Brudne metody walki politycznej

I faktycznie - im bliżej terminu elekcji, tym walka polityczna staje się intensywniejsza i brudniejsza. Oto przykład z zeszłego tygodnia. Do sieci trafiło wtedy dziwne czarno-białe zdjęcie, które wygląda, jak z kamery monitoringu. Przedstawia dwuosobowe pościelone łóżko we wnętrzu przypominającym pokój hotelowy. Portal 444.hu ustalił, że fotografię wykonano w mieszkaniu na wynajem przy Grand Boulevard. Najpierw była podpisana "wkrótce", a potem "dawno temu" i datą 3 sierpnia 2024 r.

Strona, na której pojawiło się zdjęcie to radnaimark.hu. To również imię i nazwisko wiceprzewodniczącego partii TISZA Márka Radnai’a. Polityk twierdzi jednak, że domena nie należy do niego. Także przedstawiciele Fideszu odżegnują się od publikacji.

radnaimark.hu

Jednak Péter Magyar jest przekonany, że zdjęcie to początek nowej kampanii rządzącego ugrupowania, która ma go zdyskredytować. Podejrzewa też, że wkrótce w sieci mogą się znaleźć sekstaśmy. „Myślę, że planują opublikować nagranie zarejestrowane przy użyciu sprzętu służb specjalnych i prawdopodobnie sfałszowane, na którym moja ówczesna dziewczyna i ja jesteśmy widziani w sytuacji intymnej” – napisał lider TISZA w mediach społecznościowych. Na razie taki film nie został jednak opublikowany.

Péter Magyar zastosował ucieczkę do przodu. Opublikował nagranie, w którym opisał wydarzenia z nocy z 2 na 3 sierpnia 2024 r. Po partyjnym spotkaniu Evelin Vogel, była partnerka lidera opozycji, zaprosiła go na prywatną imprezę, gdzie był alkohol i substancje, które mogły być narkotykami. Péter Magyar zapewnia jednak, że ich nie zażywał. Potem za obopólną zgodą doszło do zbliżenia między nim a Evelin Vogel.

Polityk uważa, że stał się ofiarą klasycznego „kompromatu”. Jego była partnerka deklaruje, że nie była inicjatorką nagrania ani zainstalowania kamery. Sama czuje się zastraszana całą tą sytuacją.

Pieniądze dla emerytów, ulgi na dzieci

Viktor Orbán , aby zmobilizować elektorat swojej partii, coraz chętniej sięga też po pieniądze z budżetu. Jesienią ubiegłego roku ogłosił dodatkowe wypłaty dla seniorów.

„Inflacja okazała się wyższa niż przewidywano, a w takich przypadkach naszą praktyką jest podwyższanie emerytur (…). Każdy otrzyma odpowiednią kwotę odpowiadającą jego świadczeniu, co średnio oznacza dodatkowe 51 tys. forintów. To naprawdę coś!” – zapowiedział w październiku szef rządu.

Niedługo później ministerstwo gospodarki poinformowało, że rząd pracuje nad wprowadzeniem 14. emerytury. Jej beneficjentami mają być niemal 2 mln obywateli – pisze serwis index.hu.

Pod koniec ubiegłego roku z podatku dochodowego zwolniono matki trójki i większej liczby dzieci. Oznaczało to podniesienie ich miesięcznych dochodów o ok. 15 proc. W przypadku kobiet zarabiających średnią krajową oznacza to ponad 1 mln forintów rocznie, czyli ponad 11 tys. zł. Z rozwiązania miało już skorzystać nawet 250 tys. Węgierek. Ulga ma być stopniowo rozszerzana także na matki dwójki dzieci.

Niezależna telewizja solą w oku Orbána

Redystrybucja pieniędzy publicznych to jednak tylko jeden z elementów strategii Fideszu. Drugim pozostaje kontrola przekazu medialnego.

W ciągu kilkunastu lat rządów Viktor Orbán przejął lub podporządkował sobie znaczną część kluczowych mediów w kraju, w szczególności telewizji. Rządowi sprzyja publiczny nadawca radiowo-telewizyjny Duna Média. Jednak ani Duna TV, ani informacyjny M1 nie należą do najchętniej oglądanych kanałów.

Z danych Nielsena wynika, że największą popularnością cieszy się TV2 – stacja powszechnie uznawana za przychylną rządowi. Należy ona do TV2 Group, której właścicielem jest József Vida, biznesmen blisko związany z Lőrincem Mészárosem – najbogatszym Węgrem i jednym z najbliższych współpracowników lidera Fideszu.

Solą w oku węgierskiego premiera jest natomiast kanał RTL, czyli druga pod względem popularności telewizja w kraju. Powód? Jest to niezależne od rządu w Budapeszcie i liberalne w przekazie medium. Należy bowiem, poprzez firmę RTL Hungary, do zarejestrowanego w Luksemburgu koncernu medialnego RTL Group.

Od kilku miesięcy – według nieoficjalnych informacji – władze w Budapeszcie podejmują działania zmierzające do pośredniego podporządkowania sobie RTL Hungary. Właściciel zaprzecza planom sprzedaży, jednak – jak informuje branżowy portal media1.hu – spekulacje na temat ewentualnej transakcji narastają i pojawiają się w różnych mediach. Pod koniec stycznia pisał o tym również niemiecki dziennik „Süddeutsche Zeitung”.

„Wyciszenie” nieprzychylnej rządowi stacji staje się coraz pilniejsze, ponieważ do wyborów pozostały dwa miesiące, a większość sondaży nadal wskazuje na przewagę opozycji.

Niespodziewana wymiana kandydatów

O tym, że Viktor Orbán realnie obawia się utraty władzy, mogą świadczyć także nietypowe roszady na listach Fideszu. Doszło do nich po tym, jak ugrupowanie Pétera Magyara wystawiło w okręgach jednomandatowych tzw. zwykłych ludzi – znanych lekarzy, cenionych prawników, przedsiębiorców czy rolników. To osoby rozpoznawalne i szanowane w lokalnych społecznościach, dotąd funkcjonujące poza światem wielkiej polityki.

Ich rywalami byli często wieloletni działacze partyjni, związani z Fideszem od lat.

„Było jasne, że historie kandydatów Fideszu i TISZA bardzo się od siebie różnią. Viktor Orbán uznał, że musi to jakoś skorygować. Usunął więc ze swoich list aż 42 takich kandydatów, nawet jeśli wcześniej odnosili wyborcze sukcesy” – mówi w rozmowie z niezależnym portalem valaszonline.hu politolog Mátyás Bódi.

W ich miejsce pojawili się kandydaci, którzy – w ocenie kierownictwa partii – są bardziej akceptowalni dla przeciętnego wyborcy i lepiej wpisują się w nową narrację kampanii.

TISZA ma więcej głosów, Fidesz ma władzę

To jednak nie wyczerpuje katalogu działań podejmowanych przez partię Viktora Orbána. W jej arsenale znajdują się także mechanizmy, które mogą pozwolić utrzymać władzę nawet w sytuacji formalnej wygranej TISZA.

Przed takim scenariuszem ostrzega Róbert László z niezależnego instytutu Political Capital, cytowany przez valaszonline.hu.

„Po raz pierwszy pisaliśmy o tym już w 2012 r. Na Węgrzech partie rywalizują w wyraźnie nierównych warunkach. Nawet przewaga opozycji na poziomie 4-5 proc. może dać Fideszowi większość parlamentarną. Rząd powołany w takiej sytuacji byłby jednak poważnie obciążony deficytem legitymacji” – ocenia ekspert ds. systemu wyborczego.

Jego zdaniem tylko wyraźna, znacząca przewaga TISZA może przełożyć się na realne przejęcie władzy.

O tym, że Fidesz stosuje tzw. gerrymandering, czyli manipulowanie granicami okręgów wyborczych pisaliśmy już pod koniec 2024 r. Przyjęta wówczas nowelizacja ordynacji wyborczej zmniejszyła liczbę mandatów przypadających na krytyczny wobec rządu Budapeszt, a zwiększyła ją w okręgach otaczających stolicę, gdzie poparcie dla Viktora Orbána jest wyższe.

Główne wnioski

  1. Wybory parlamentarne na Węgrzech odbędą się za dwa miesiące. W większości sondaży prowadzi opozycyjna TISZA, jednak Fidesz nie składa broni. Partia Viktora Orbána, rządząca od kilkunastu lat, dysponuje szerokim wachlarzem narzędzi i konsekwentnie z nich korzysta.
  2. Rząd w Budapeszcie intensyfikuje działania przedwyborcze. Ostatnie miesiące przyniosły hojne transfery budżetowe: dodatkowe wypłaty dla emerytów, ulgi podatkowe dla rodzin oraz inne instrumenty wsparcia. Fidesz dąży także do zwiększenia wpływu na rynek medialny. Coraz częściej pojawiają się spekulacje o możliwym przejęciu drugiej pod względem popularności stacji telewizyjnej w kraju – RTL.
  3. Viktor Orbán ma również wariant B. Wprowadzone zmiany w przepisach wyborczych, w tym tzw. gerrymandering, czyli modyfikowanie granic okręgów wyborczych, mogą przynieść paradoksalny efekt. Opozycyjna TISZA może zdobyć więcej głosów w skali kraju, lecz to Fidesz zachowa większość parlamentarną i utrzyma władzę.