Kategoria artykułu: Sport

Pierwsze derby Paryża od kilkudziesięciu lat. Starcie Dawida z Goliatem?

Piłkarze francuskich drużyn wrócili na ligowe boiska po świątecznej przerwie. Aż do 17 kolejki Ligue 1 trzeba było czekać na derbowe starcie stołecznych drużyn. Czwartego stycznia mistrz kraju – PSG – podejmie na Parc des Princes Paris FC. To pierwsza konfrontacja tych zespołów od... 1990 r.

Bernard Arnault, właściciel Paris FC, jeden z ojców sukcesów drużyny. Swego czasu najbogatszy człowiek nie tylko we Francji, ale na całym świecie. Fot. Luc Castel/Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Dlaczego decentralizacja Paryża nie sprzyjała rozwojowi piłki nożnej.
  2. Która legendarna postać w historii Realu Madryt postanowiła pomóc futbolowi w stolicy Francji. 
  3. Co sprawiło, że Paris FC dysponuje ogromnymi środkami finansowymi, mimo iż jest faworytem Ligue 1.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

PSG od ponad dekady, dzięki potężnym inwestycjom właścicieli z Kataru, rozdaje karty w lidze francuskiej, natomiast Paris FC w końcu doczekało się awansu do Ligue 1. I to sprawiło, że niebawem w Paryżu dojdzie do długo wyczekiwanej rywalizacji.

Krajowe władze szkodziły futbolowi w stolicy?

Warto zwrócić uwagę na specyfikę tego miasta w kontekście piłki nożnej i zastanowić się, w jaki sposób decentralizacja Paryża utrudniała rozwój klubowego futbolu w stolicy Francji?

– Paryż był tak istotnym miastem w scentralizowanej Francji, że władze francuskie nie chciały dopuścić do rozwoju władzy w samym Paryżu. Władze Paryża mogłyby bowiem zagrażać władzom francuskim. Dzielnice były rządzone oddzielnie, a miastem w pewnym stopniu zarządzały władze krajowe. Funkcja mera Paryża pojawiła się dopiero w 1977 r. Zdecentralizowane miasto nie miało zatem potencjału stworzenia klubu piłkarskiego godnego swojej wielkości, dlatego że wszystkie istniejące kluby były inicjatywami oddolnymi i lokalnymi. Nie wspierała ich żadna większa siła – mówi Tomasz Koprowski, dziennikarz współpracujący z TVP Sport.

Legenda Realu Madryt ratowała paryską piłkę?

Santiago Bernabéu to postać świetnie znana fanom futbolu.Był niezapomnianym hiszpańskim piłkarzem, a przede wszystkim wieloletnim prezydentem „Królewskich” (1943-1978), który uczynił z klubu bezsprzeczną potęgę, budując nowy stadion (nazwany na jego cześć), tworząc młodzieżowe akademie i promując markę Realu Madryt na świecie. Bernabeu przyczynił się także do powstania Pucharu Europy, który później został przekształcony w Ligę Mistrzów. Nie ulega wątpliwości, że był wizjonerem – jak do tego doszło, że wsparł... paryżan?

– SantiagoBernabéu zainteresował się inicjatywą powstania wielkiego klubu w Paryżu. Gdy dostrzegł problemy w gromadzeniu środków finansowych koniecznych do startu, polecił inicjatorom zorganizowanie zbiórki wśród sympatyków na wzór hiszpańskiego systemu socios [składki członkowskie na rzecz klubu pobierane od fanów – przyp.red.]. Zbiórka okazała się wielkim sukcesem – podkreśla Tomasz Koprowski.

Prymat lewicy w stołecznej piłce

Red Star FC to klub założony w 1897 r. przez Julesa Rimeta (pierwszy prezes francuskiej federacji piłkarskiej, przewodniczący FIF-y, inicjator piłkarskich mistrzostw świata) w Paryżu. Święcił triumfy przed wybuchem II wojny światowej. Wówczas zdobył cztery Puchary Francji, a po piąty sięgnął w 1942 r.

Klub z czerwoną gwiazdą w herbie, początkowo utożsamiany z klasą robotniczą, określany jako jedyny w pełni komunistyczny klub we Francji, dziś w większym stopniu kojarzy się np. z entuzjastycznym stosunkiem do imigrantów niż ideami socjalistycznymi. W każdym razie swego czasu, w co trudno dziś uwierzyć, był to numer jeden w Paryżu.

– Red Star wygrał pięciokrotnie Puchar Francji i przez pewien czas był jedyną paryską drużyną w Ligue 1, również w okresie poprzedzającym założenie Paris FC i Paris Saint-Germain [ponad 50 lat temu – red.] – zaznacza współpracownik TVP Sport.

Słynny polityk sprzyjał PSG?

Nie jest tajemnicą, że Nicolas Sarkozy, niegdyś przywódca V Republiki, miał dobre stosunki z Katarczykami i ułatwił im inwestycję w Parku Książąt. Jednak okazuje się, że także inny prezydent czynił starania, by PSG mogło się rozwijać.

Jacques Chirac został pierwszym merem Paryża w 1977 r., chwilę po powstaniu inicjatywy wielkiego klubu z Paryża. Jako sympatyk piłki nożnej był zainteresowany jej losem. Nie miał wielkiej władzy, był zależny od rządu francuskiego i polegał na symbolach. Jednym z takich głównych symboli stał się właśnie Paris Saint-Germain (PSG), dlatego wspierał ten klub finansowo, pojawiał się na stadionie, a czasami wpływał na decyzje. Mówi się, że był kluczową postacią przy transferze Luisa Fernandeza – zwraca uwagę Tomasz Koprowski.

Fiasko fuzji

W 1970 r. kluby ze stolicy Francji połączyły siły. Wtedy doszło do fuzji Stade Saint-Germain i Paris FC, w wyniku której powstało Paris Saint-Germain. Jednak projekt rozpadł się już po dwóch latach, gdy wyodrębniono dzisiejsze PSG (początkowo pikujące) i Paris FC,

– Po szybkim rozłamie to Paris FC utrzymał swoje miejsce w Ligue 1. Jednak okazało się, że finanse, wsparcie założycieli, a nawet zachowanie najlepszych piłkarzy to nie wszystko. Nowy klub nie miał wystarczającej kultury sportowej i piłkarskiej. Nie był w stanie utrzymać się w Ligue 1 – mówi Tomasz Koprowski.

Co działało na korzyść PSG?

Paris Saint-Germain to drużyna, która straciła finanse, ale zachowała wiedzę, jak prowadzić klub piłkarski po degradacji do trzeciej ligi i utracie profesjonalnego statusu. Po dwóch latach powrócił do Ligue 1. Spadek Paris FC i awans Paris Saint-Germain miały miejsce w tym samym sezonie, w 1974 r. Ten moment był przełomowy dla dalszych losów i także obecnej sytuacji – konkluduje nasz rozmówca.

Właściciel z fortuną

Mimo że Paris FC jest beniaminkiem Ligue 1, który czekał na awans do najwyższej klasy rozgrywkowej aż 46 lat, kibice stołecznej drużyny są bardzo wymagający.

– Trudno nie mieć poważnych oczekiwań, jeżeli właścicielem klubu jest najbogatszy człowiek we Francji, a w pewnym momencie nawet na świecie, czyli Bernard Arnaut. Budżet w wysokości 130 mln euro dawał im przed tym sezonem czwarte miejsce w lidze, wyżej niż chociażby Lille, Nicea czy Olympique Lyon – mówi Adrian Gątarek, komentator Ligue 1 w Eleven Sports.

Realistyczne podejście?

Jednocześnie można odnieść wrażenie, że nikt w tym klubie nie zamierza stawiać sobie poprzeczki za wysoko. Najważniejsi ludzie twardo stąpają po ziemi.

– Zarówno prezes Ferracci, jak i trener Gilli miarkowali swoje wypowiedzi przed sezonem. Ten drugi celował w 10 miejsce, co i tak byłoby bardzo dobrym wynikiem po powrocie do Ligue 1 po 46 latach. Przekaz jest taki, że spokojne utrzymanie to wszystko, na co w tym sezonie liczą, ale „spokojne” może być tu kluczowe, bo aktualna 14 lokata i cztery punkty przewagi nad strefą spadkową to nie jest pozycja docelowa – ocenia Adrian Gątarek.

Odważny styl gry

Piłkarze Paris FC w tym sezonie na ogół wychodzą na boisko z otwartą przyłbicą.

– W kilku spotkaniach zapłacili karę za swój styl: próbują grać wyższą linią obrony, „pressować” i kontrolować przebieg meczu, stąd takie wyniki jak 3:3 z Lyonem czy 2:4 z Lille. Są zbyt rozchwiani, by zakręcić się wokół strefy pucharowej. Doświadczenia im nie brakuje (Maxime Lopez, Jonathan Ikoné, Kevin Trapp, Moses Simon), ale na plecach Ilana Kebbala w drugiej połowie sezonu powinni nadal pokazywać ładną piłkę i zostać w Ligue 1 na następny sezon – prognozuje dziennikarz Eleven Sports.

Plaga w Parku Książąt

Warto zwrócić uwagę, że w przypadku PSG poważnym problemem w obecnych rozgrywkach były dotąd urazy ważnych piłkarzy.

– Po pierwsze, cała jesień stała pod znakiem ograniczania strat ze względu na kontuzje, które dotknęły praktycznie wszystkich kluczowych zawodników, chociażby Ousmane'a Dembélé, Désiré Doué, Achrafa Hakimiego, Nuno Mendesa czy João Nevesa. Po drugie, poprzednia kampania była dla paryżan katorżnicza, byli w grze 364 dni, licząc od okresu przygotowawczego do finału KMŚ. Po trzecie, Luis Enrique zrobił sobie z ligi francuskiej poligon doświadczalny – zauważa nasz rozmówca.

Trenerskie eksperymenty

Były selekcjoner reprezentacji Hiszpanii lubi uciekać się do niesztampowych rozwiązań, prowadząc drużynę. Czasami być może podejmuje wręcz pewne ryzyko, jednak w Paryżu jego metody zyskują uznanie kibiców i komentatorów.

– Hiszpan, nawet mając do dyspozycji niektóre swoje gwiazdy, szeroko wpuszczał nie tylko rezerwowych, ale i nastoletnich wychowanków, jak 17-letni Ibrahim Mbaye czy 18-letni Quentin Ndjantou. Trzecie miejsce w fazie ligowej Ligi Mistrzów rekompensuje brak pozycji lidera podczas przerwy świątecznej, choć coś takiego nie wydarzyło się od pięciu lat – przypomina Adrian Gątarek.

Niepodważalna pozycja trenera

Trzeba pamiętać, że Luis Enrique jako szkoleniowiec, który w poprzednim sezonie doprowadził PSG do upragnionego, długo wyczekiwanego triumfu w finale Champions League, zdobył ogromne zaufanie fanów i klubowej wierchuszki. Niemniej to, że w drugiej części sezonu trzeba będzie bić się o pozycję lidera z przewodzącym ligowej stawce na koniec 2025 r. Lens, należy postrzegać jako kolejne wyzwanie, konieczność udowodnienia, że od lat we francuskiej piłce rządzi jeden zespół.

– Wiara i zaufanie w Luisa Enrique po poprzednim, historycznym sezonie jest astronomiczna, nigdy wcześniej trener nie miał w Paryżu takiej pozycji, więc nikt nie uważa aktualnej sytuacji jako rozczarowującej. PSG ma znowu latać na wiosnę. Wielki szacunek dla Lens za to, że to wykorzystują, ale ich pierwsze miejsce powinno być większym policzkiem dla Marsylii czy nawet Monaco niż dla PSG, bo to byli naturalni kandydaci do tego, żeby skorzystać z ewentualnej zadyszki mistrza Francji – uważa ekspert z Eleven.

Główne wnioski

  1. Władze Francji obawiały się, że Paryż po otrzymaniu zbyt dużej władzy mógłby stanowić zagrożenie dla rządu. Dlatego stołeczne dzielnice były zarządzane oddzielnie, a istotny wpływ na politykę Paryża miały władze krajowe. Zdecentralizowana stolica miała kłopoty, by stworzyć wysokiej klasy klub piłkarski, ponieważ wszystkie istniejące kluby były inicjatywami oddolnymi i lokalnymi. Nie mogły liczyć na wsparcie żadnej większej siły
  2. Gdy Santiago Bernabéu dowiedział się, że projekt wielkiego klubu piłkarskiego w Paryżu napotkał spore trudności, zaangażował się w tę inicjatywę, sugerując Francuzom wprowadzenie modelu socios na wzór hiszpański. Bernabéu przed laty zyskał sławę jako nietuzinkowy piłkarz, a przede wszystkim wieloletni prezydent Realu (1943-1978), który uczynił z klubu niekwestionowaną potęgę, budując nowy stadion (nazwany na jego cześć), tworząc młodzieżowe akademie i promując markę Realu Madryt na świecie.
  3. Właścicielem Paris FC jest najbogatszy człowiek we Francji, a swego czasu nawet na świecie, czyli Bernard Arnaut. Budżet sięgający 130 mln euro zapewnił temu klubowi przed startem sezonu czwarte miejsce w lidze, co oznacza, że Paris FC dysponuje większymi zasobami finansowymi niż takie firmy jak Lille, Nicea czy Olympique Lyon.