Kategoria artykułu: Społeczeństwo

Politycy czy lekarze? Kto stracił na „aferze szpitalnej”?

74 proc. badanych dorosłych Polaków uważa, że za problemy ochrony zdrowia odpowiadają rządzący, tylko 38 proc. z badanych główną winę widzi po stronie lekarzy. Tak wynika z sondażu zrealizowanego przez Human Answer Institute i Centrum Adama Smitha.

Szpital Południowy
Kto więcej stracił na tzw. aferze szpitalnej? Lekarze czy politycy? PAP/Radek Pietruszka

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jaki obraz lekarza po wybuchu tzw. afery szpitalnej mają Polacy.
  2. Ile powinni zarabiać lekarze.
  3. Czy tzw. afera szpitalna zmusi polityków do reformy systemu ochrony zdrowia.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

W czerwcu żyliśmy informacjami o patologiach w Szpitalu Południowym. Najpierw dowiedzieliśmy się, że radny dzielnicy Ursus z KO Dawid Kacprzyk, lekarz w trakcie specjalizacji z anestezjologii i intensywnej terapii i koordynator Szpitalnego Oddziału Ratunkowego, zarobił w rok blisko 1,6 mln zł.

Potem portal Zero.pl informował, że politycy Koalicji Obywatelskiej mogli liczyć na ekspresową ścieżkę przyjęć na SOR tego szpitala. Aż wreszcie w Kanale Zero dr Emil Jędrzejewski, były ordynator chirurgii Szpitala Południowego w Warszawie, stwierdził, że na SOR-ze tej placówki błędy lekarskie prowadziły do powikłań, które w niektórych przypadkach mogły doprowadzić do śmierci pacjentów.

Dlatego wyniki tego badania przeprowadzonego między 26 a 29 czerwca mogą zaskakiwać.

Lekarz wygrywa z systemem

62,1 proc. badanych lubi swojego lekarza, z którym ma najczęściej kontakt jako pacjent. Nie lubi go jedynie 11 proc.

49,9 proc. ogólnie rzecz biorąc lubi lekarzy jako grupę zawodową, niechęć deklaruje jedynie 23,7 proc. ankietowanych.

Tak wynika z badania Human Answer Institute i Centrum Adama Smitha przeprowadzonym na panelu Ariadna, w którym wzięły udział 1093 osoby, które skończyły 18 lat.  Kwoty dobrano według reprezentacji w populacji Polaków w wieku 18 lat i więcej dla płci, wieku i wielkości miejscowości zamieszkania.

Trzech na czterech dorosłych Polaków nie chce, by dyrektorzy szpitali należeli do partii

74 proc. badanych za problemy ochrony zdrowia obarcza przede wszystkim rząd, a 38 proc. lekarzy. „Oczekiwane są reformy systemowe” – komentują autorzy raportu.

I przekonują: „Temat zdrowia stał się lustrem naszego społeczeństwa. Nie mamy problemu z tym, że lekarz powinien godnie zarabiać. Mamy dość nierówności, cwaniactwa, elitarności jednych kosztem drugich i politycznych interesów w zdrowiu”.

Przywołują na to konkretne dane z badania.

Polacy chcą odpolitycznienia szpitali. 74 proc. badanych uważa, że osoby zarządzające szpitalem nie mogą należeć do partii. 71 proc. jest zdania, że lekarz zarządzający szpitalem lub oddziałem nie może należeć do partii.

Ile powinien zarabiać lekarz?

70 proc. jest zdania, że wszyscy lekarze w systemie publicznym powinni być na etacie, a nie na kontrakcie. 58 proc. uważa, że łączenie pracy w systemie publicznym i prywatnym powinno być zakazane.

Limity zarobków lekarzy popiera 62 proc. ankietowanych. Niemal połowa (49,5 proc.) popiera pogląd, że pensja lekarza powinna wynosić trzy średnie krajowe, ale co czwarty (23 proc.) nie ma w tej kwestii zdania.

Politolog z UW tłumaczy, co denerwuje Polaków

– Kwestia służby zdrowia to historia powracającego kryzysu. Każdy rząd miał z tym problem, a Polacy obwiniają o niego rządzących – mówi dr hab. Olgierd Annusewicz, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego.

Dlaczego? Ekspert tłumaczy, że nasz kontakt ze służbą zdrowia jest kontaktem z konkretnym lekarzem, który po prostu nam pomaga.

– Statystycznie większość ludzi ma kontakt z lekarzem na poziomie podstawowej opieki zdrowotnej (POZ). Spotykają lekarza, kiedy mają grypę lub katar. Na szczęście dla nas, ten kontakt szpitalny czy kryzysowy jest stosunkowo rzadki – mówi dr hab. Olgierd Annusewicz.

W ocenie eksperta Koalicja Obywatelska ma ogromne szczęście, że kryzys wybuchł teraz.

– Gdyby to się stało za rok, rządzący mogliby się z tego nie podnieść. Dziś afera ma wpływ na scenę polityczną, ale rządzący mają jeszcze czas, by pokazać działania, których efektem będzie eliminacja patologii. W tej historii, w najprostszym ujęciu, najbardziej denerwuje nas fakt, że są jacyś ludzie, którzy bardzo dużo zarabiają, a naszym zdaniem: nie powinni – mówi politolog z Uniwersytetu Warszawskiego.

Dr hab. Olgierd Annusewicz przekonuje, jeżeli rządzący będą umieli uciąć te patologie, a Polacy nadal będą zadowoleni ze swoich lekarzy, będzie można uznać, że ten temat został zabezpieczony.

– Do momentu, kiedy problem znów wróci – uważa ekspert.

Rzecznik NIL: Chyba czas coś z tym zrobić

– Teraz wszyscy ponosimy winę za czarne owce: wcześniej za lekarza radnego, dziś za neurochirurgów – przyznaje Jakub Kosikowski, rzecznik prasowy Naczelnej Izby Lekarskiej.

Jakub Kosikowski uważa, że opisane przez dziennikarzy patologie to sprawa dla prokuratury.

– To po jej stronie jest udowodnienie, że doszło do czynu zabronionego. Z drugiej strony, rolą państwa jest także stworzenie systemu, w którym takie nadużycia nie będą już możliwe – uważa rzecznik prasowy NIL.

Jakub Kosikowski zauważa, że najważniejsi politycy nie garną się do reformy ochrony zdrowia.

– Ta nie potrwa rok czy dwa, ale całą kadencję. A jej efekty mogą przyjść dużo później, a można przez nią przegrać wybory – zauważa Jakub Kosikowski.

W jego ocenie przez ostatnie 20 lat wszystkie rządy uciekały przed reformą. Robiły wszystko, by ten system po prostu przetrwał.

– Doszliśmy do takiego momentu, narosło tyle patologii, że system zaczyna się zapadać pod własną masą i chyba czas coś z tym zrobić – uważa Jakub Kosikowski.

Główne wnioski

  1. 70 proc. jest zdania, że wszyscy lekarze w systemie publicznym powinni być na etacie, a nie na kontrakcie. 58 proc. uważa, że łączenie pracy w systemie publicznym i prywatnym powinno być zakazane. Tak wynika z badania Human Answer Institute i Centrum Adama Smitha przeprowadzonym na panelu Ariadna na ponad 1 tys. dorosłych Polaków. Kwoty dobrano według reprezentacji w populacji Polaków w wieku 18 lat i więcej dla płci, wieku i wielkości miejscowości zamieszkania.
  2. 62,1 proc. badanych lubi swojego lekarza, z którym ma najczęściej kontakt jako pacjent. Nie lubi go jedynie 11 proc. 74 proc. uważa, że za problemy ochrony zdrowia odpowiadają rządzący, tylko 38 proc. z badanych główną winę widzi po stronie lekarzy.
  3. Jakub Kosikowski, rzecznik prasowy Naczelnej Izby Lekarskiej uważa, że przez ostatnie 20 lat wszystkie rządy uciekały przed reformą i robiły wszystko, by ten system po prostu przetrwał. – Doszliśmy do takiego momentu, narosło tyle patologii, że system zaczyna się zapadać pod własną masą i chyba czas coś z tym zrobić – mówi Jakub Kosikowski.