Polska jak ostatnia wioska Galów. Duma i Sierakowski podsumowują 2025 rok w polityce
– Polska dzisiaj przypomina trochę galijską wioskę, z komiksów o Asteriksie i Obeliksie, gdzie w środku wioski toczy się normalne życie, wszyscy są w miarę zadowoleni, ale za palisadą mamy Rzymian, którzy dybią na nasz styl życia – mówi w programie „XYZ Polityki” Marcin Duma, szef IBRiS. W specjalnym odcinku podsumowującym polityczne wydarzenia 2025 roku o końcu starego porządku w Europie, polskich lękach, wojnach na prawicy i powrocie Donalda Tuska z dalekiej podróży rozmawiamy z Marcinem Dumą oraz Sławomirem Sierakowskim – socjologiem i publicystą.
Z tego odcinka dowiesz się…
- Które zjawiska zdominowały polityczny krajobraz w 2025 roku.
- Jaki obraz Polski wyłania się z badań opinii publicznej.
- Kto traci na wojnie na prawicy i dlaczego paradoksalnym beneficjentem wzrostów skrajnej prawicy może być Donald Tusk.
Globalne wojny handlowe, napięcia między USA z Europą, gwałtowny spadek zaufania do establishmentu w Europie, rosyjska ofensywa hybrydowa czy zadomowienie się skrajnej prawicy w politycznym mainstreamie. Mijający rok 2025 minął pod znakiem globalnego niepokoju. Wielu analityków wskazywało na koniec powojennej światowej architektury bezpieczeństwa w Europie. W jej miejsce której nie wykluł się jeszcze za to nowy porządek.
Wideocast
Powiększ video
Wideocast
Powiększ audio
Europa na rozdrożu
Od dojmującej niepewności na Starym Kontynencie rozpoczęliśmy polityczne podsumowanie 2025 roku. Szef IBRiS Marcin Duma zauważył, że klimat rozedrgania dominuje w debacie eksperckiej na całym kontynencie.
– Ta refleksja to właściwie podsumowanie trzech dni rozmów z akademikami, z ludźmi zajmującymi się badaniami i polityką właściwie z całej Europy. I pomimo tego, że opowieść z Polski chyba była najbardziej optymistyczna, to jednak mimo wszystko te sygnały, które płyną od ludzi, z którymi miałem okazję rozmawiać, są raczej negatywne – mówił Duma.
Goście programu zwrócili uwagę na poczucie pozostawienia Europy samej przez Stany Zjednoczone pod wodzą Donalda Trumpa. Zdaniem Sławomira Sierakowskiego z „Krytyki Politycznej” taka zmiana niekoniecznie musi być dla Europy złą wiadomością.
– Potencjał tego jest gigantyczny. A oczekiwanie, że ten potencjał po prostu wreszcie się zacznie konwertować na możliwości militarne czy możliwości w polityce zagranicznej i oczekiwanie, że zawsze ktoś za nas będzie się tym zajmował, byłoby trochę dziecinne. Wobec czego to, że Europa musi wziąć się do roboty, mi się to podoba – mówił Sierakowski.
Publicysta podkreślał również, że bieżąca sytuacja dla Zachodu jest znacznie korzystniejsza niż 50 lat temu w starciu ze Związkiem Radzieckim.
– Jesteśmy pod tym względem jednak w znacznie lepszej sytuacji. Rosja nawet dzisiejsza (…) to jest ciągle najbardziej liberalna twarz Rosji na przestrzeni całej historii rosyjskiej, mimo tego zamordyzmu, który tam Putin wprowadził. Więc to nie jest tak wcale źle, a może być lepiej, tylko to po prostu trzeba zrobić i myślę, że to się dzieje – podkreślał Sierakowski.
Polski dobrobyt i paradoks lęku
Obu gości audycji zauważyło, że rok 2025 pod kilkoma względami Polska może zaliczyć do udanych. Marcin Duma i Sławomir Sierakowski zgodnie zauważyli, że Polacy zaczęli mówić w badaniach o poprawie własnej sytuacji ekonomicznej.
– Kończymy ten rok w sumie zadowoleni, to znaczy Polska i Polacy postrzegani są taką miejsce absolutnie najlepsze do życia, takie, które warto zachować i biorąc pod uwagę to, co się wydarzyło w pierwszej połowie roku, czyli średni skumulowany wzrost płac dogonił średni skumulowany wzrost cen – mówił Marcin Duma.
Szef IBRIS zauważył, że Polacy odczuwają zadowolenie z własnej sytuacji materialnej.
– Polska dzisiaj przypomina trochę galijską wioskę, z komiksów o Asteriksie i Obeliksie, gdzie w środku wioski toczy się normalne życie, wszyscy są w miarę zadowoleni, ale za palisadą mamy Rzymian, którzy dybią na nasz styl życia, na nasz dobrobyt i myślę, że to dzisiaj jest najlepsza metafora do opisu tego, w jakim miejscu są Polacy i polskie społeczeństwo – stwierdził Duma.
Sławomir Sierakowski zauważył, że o ile korzystne wskaźniki ekonomiczne są dostrzegalne w debacie publicznej, o tyle percepcja większości obywateli jest inna.
– Polak ciągle myśli, że jest raczej w jednej z najbiedniejszych gospodarek świata, jak się go pyta. (...) Jak się wskazuje, jak się mówi, to którą gospodarką świata jest Polska, to w badaniach ludzie mówią około pięćdziesiąta raczej niż dwudziesta – zauważył publicysta Krytyki Politycznej.
Marcin Duma dodał, że w badaniach opinii publicznej widoczne są lęki przed utratą wypracowanego dobrobytu.
– Z jednej strony jesteśmy zadowoleni, ale z drugiej strony zaczynamy się obawiać, że wystąpią procesy, które nas pozbawią tego uzysku, tego urobku, który po pięciu długich latach czekania, czyli po pandemii, po wybuchu wojny i po wybuchu inflacji, po rosyjskiej agresji na Ukrainę, że to wszystko, co udało nam się odrobić, za chwilę się gdzieś rozpłynie – wyjaśnił szef IBRiS.
Fenomen Brauna
Najsprawniej obsługującym lęki Polaków okazuje się Grzegorz Braun i jego partia Konfederacja Korony Polskiej. Rozmówcy zastanawiają się kim są wyborcy skrajnie prawicowej formacji. Jak zauważają – wyborcy są świadomi istnienia prorosyjskiej narracji, ale nie stanowi to dla nich bariery nie do przejścia.
– Oni mówią: nieważne, że to narracja z Kremla, ale to obsługuje nasz lęk. To nieważne, że to antysemita – on jako jedyny mówi o problemie, którego rozwiązania najbardziej pożądamy – tłumaczył rosnącą popularność Brauna Marcin Duma.
Według gości programu realne poparcie dla Brauna może być nawet wyższe niż deklarowane w sondażach.
– Faktycznie takie jest, że ciężko dzisiaj się robi badania socjologiczne, reprezentatywne, bo jeśli podział jest na elity i prowincje, to dla ludzi elitą jest też człowiek, który przychodzi ich pytać. Wobec czego oni nie ufają takim rzeczom i są niedoszacowani – zauważył Sierakowski.
Wojny na prawicy pompują (póki co) Brauna
W podkaście goście analizowali również polityczny wymiar wzrostów partii Brauna w świetle wojny na prawicy.
– Jarosław Kaczyński, patrząc, że mu ucieka z tego krwioobiegu wyborczego krew w postaci wyborców do Brauna zaczyna się radykalizować. Próbuje go przelicytować. Chociaż to jest niemożliwe, żeby licytować się z Braunem na radykalizm – powiedział Duma.
Rozmówcy zauważyli, że rosnące napięcia w Prawie i Sprawiedliwości nie są przypadkiem. Szczególnie w kontekście symulacji wyborczych, które wskazują, że nawet 40 obecnych posłów PiS może stracić miejsca w Sejmie w 2027 roku na rzecz Konfederacji i KKP. Uciekają również wyborcy.
– Z naszego ostatniego sondażu (…) wynika, że co czwarty wyborca PiSu poszedł sobie do jednej z Konfederacji. W większości poszedł do Brauna. To znaczy, że 15 proc. wyborców PiS-u z 2023 roku jest u Brauna – ujawnił szef IBRiS.
Przyczyny strat sondażowych PiS-u wyjaśniał Sławomir Sierakowski.
– PiS sam sobie zbudował szklany sufit w postaci afer. I te afery przecież wypływały nie tylko wtedy, ale wypływają również dziś. Więc to nie jest tak, że wyborca zapomni, czym był PiS. Bo wyborca nie zapomni, bo PiS się cały czas objawia. Co było z CPK? Co było z Funduszem Sprawiedliwości? Jeden ucieka na Białoruś, drugi na Węgry, trzeci znowu na Węgry – mówił Sierakowski.
Zadyszka Konfederacji Mentzena i Bosaka
Koniec roku na prawicy należy do partii Brauna, choć w połowie 2025 roku wydawało się, że karty rozdaje formacja Sławomira Mentzena i Krzysztofa Bosaka. Jednak ostatnie miesiące przyniosły wyhamowanie dynamiki wzrostów sejmowej Konfederacji.
– Konfederacja właściwie osiadła i tak trochę na laurach spoczęła po wyborach prezydenckich. Pytanie jest, czy oni w ogóle cokolwiek muszą robić. Czy też oni muszą usiąść na brzegiem rzeki i poczekać, aż nadpłynie Jarosław Kaczyński – zastanawiał się Marcin Duma.
Sławomir Sierakowski z kolei stwierdził, że przyczyną zahamowania fali wzrostów Konfederacji jest porażka w grze na wyrazistość z ugrupowaniem byłego partyjnego kolegi.
– To nie jest tak, że Konfederata (…) to jest polityk antyunijny, albo że Konfederata to jest polityk, dla którego absolutnie bez znaczenia jest czy wygra Rosja, czy nie wygra. Tam się pojawiały bardzo różne poglądy na ten temat i dzisiaj za ten brak wyrazistości Konfederacja płaci, stając w strefie zgniotu między Braunem, a PiSem – zwrócił uwagę publicysta „KP”.
Porażka Trzaskowskiego zmobilizowała Tuska
Goście przeanalizowali również powyborczy renesans aktywności Donalda Tuska. Premier po przegranych wyborach prezydenckich znalazł się przed bardzo trudną misją odzyskania inicjatywy na polskiej scenie politycznej. Zdaniem Marcina Dumy wzrosty Brauna są politycznie korzystne dla Donalda Tuska.
– Donald Tusk też zdaje się, że odzyskał trochę tego dobrego noszenia. Znalazł kontrę. Dominacja w mediach społecznościowych. (...) Zyskał kontrapunkt. Nawet sobie wybrał dwa punkty odniesienia. Z jednej strony Brauna, którym straszy i który jednocześnie okłada po głowie Jarosława Kaczyńskiego. Z drugiej strony Karola Nawrockiego – stwierdził Duma.
Sławomir Sierakowski dodał, że w jego ocenie kolejny rok rządzenia może przynieść jego widoczne dla elektoratu efekty.
– W trzecim roku rządzenia zazwyczaj wychodzą efekty rządzenia, czyli wszystko to, w co się zainwestował. Krajowy Fundusz Odbudowy to nie były pieniądze, które poszły do trzech największych podmiotów gospodarczych. (…) Tylko poszły do tysięcy małych podmiotów – powiedział publicysta.
Zdaniem Sierakowskiego koniunktura polityczna dla rządu będzie korzystna również z mniej oczywistych względów.
– Polak nie lubi monopolu. Pamiętam, jak pytaliśmy w apogeum władzy PiS-u jego wyborców „Czy chcecie większości może nawet konstytucyjnej dla PiS-u?”. Oni mówili wtedy „Nie, nie, nie. Jesteśmy bardzo za partią, ale nie zamykajcie nas w jednym pokoju z PiS-em” – stwierdził.
Lewica razem, ale (jeszcze) nie tym razem
Goście „XYZ Polityki” przeanalizowali również sytuację dwóch lewicowych ugrupowań – rządowej Nowej Lewicy i opozycyjnego Razem.
W opinii Marcina Dumy w oczach elektoratu Razem jedynym rozpoznawalnym politykiem jej współprzewodniczący partii Adrian Zandberg.
– Przyglądaliśmy się dlaczego ludzie głosują na Adriana Zandberga. Skąd się wzięło te prawie 5% poparcia dla niego i jaki to ma związek z jego komunikacją. Ten wzrost Adriana Zandberga jest związany z percepcją jego bardzo fizycznych cech – mówił Marcin Duma. Przypomnijmy – lidera Razem w trakcie kampanii wyborczej często określało się mianem „potężnego Duńczyka”. Mierzy on bowiem niemal 2 metry.
Zdaniem obu gości choć obecnie obie partie deklarują samodzielne starty w 2027 roku, to zmianę decyzji mogą spowodować niekorzystne dla obu formacji sondaże.
– Załóżmy, że jedni i drudzy przechodzą przez próg. Razem ma ok. pięć procent plus jeden głos. I że powyżej progu też jest Nowa Lewica. Każdy z nich dostanie 16-17 mandatów. Jeżeli by to połączyli bez żadnej dodatkowej premii, to w sumie razem mogą mieć pięćdziesiąt mandatów. To jest ogromna premia, która wynika z tego, że pójdą razem na listach wyborczych – stwierdził Duma.
W ocenie Sławomira Sierakowskiego w starciu z blokiem prawicowym problemem może być „lewicowa cnota”.
– Tylko trzeba być odrobinę pragmatycznym. (...)To znaczy, że z rządem pójdziemy, jak on będzie nasz program realizował. A jak będzie realizował jedną rzecz, albo dwie, albo półtorej, no to to już będzie zdrada. (…) Ale dzisiaj, jak jest po drugiej stronie Braun, Kaczyński, no to takie po prostu to jest głaskanie się po tej cnocie lewicowej. Może nas to wszystkich pogrążyć – stwierdził Sierakowski.
Nowy gracz w 2026 roku? Eksperci podzieleni
Na koniec programu goście próbowali przewidzieć szanse na pojawienie się nowego ugrupowania na scenie politycznej. Sławomir Sierakowski nie przewiduje powstania nowego ugrupowania po stronie lewicowo-liberalnej. Marcin Duma z kolei takiej możliwości nie wyklucza.
– Wydaje się, że dzisiaj z jednej strony tego miejsca jest mniej, bo okupuje je Konfederacja. Natomiast ja bym nie wykluczał, że jednak taka możliwość, że ktoś przynajmniej podejmie próbę tego dzieła, się zadzieje – prognozuje szef IBRiS.
W audycji posłuchacie również o politycznych interesach Donalda Tuska z Karolem Nawrockim, a także wyborczej matematyce na 2027 rok. Zapraszamy do wysłuchania pełnej rozmowy Marcina Dumy i Sławomira Sierakowskiego w końcoworocznym odcinku „XYZ Polityki”.
Główne wnioski
- Polacy odczuwają, że ich płace w końcu dogoniły ceny po latach pandemii i inflacji, a Polska stała się "miejscem, w którym warto być" – z nowoczesnymi autostradami i standardem przewyższającym Zachód. Paradoksalnie to właśnie zadowolenie z obecnej sytuacji rodzi największy lęk – obawę, że procesy zewnętrzne pozbawią społeczeństwo tego ciężko wypracowanego dobrobytu - mówili goście odcinka.
- Grzegorz Braun osiągnął ponad milion głosów, wykorzystując najgłębszy lęk Polaków – obawę przed rozlaniem się konfliktu ukraińskiego na Polskę. Jego wyborcy, mimo świadomości prorosyjskiej narracji i antysemickich poglądów kandydata, wybierają go jako jedynego polityka, który bezpośrednio odpowiada na ich potrzebę bezpieczeństwa i zakończenia wojny.
- Braun odbiera PiS-owi wyborców, zmuszając Kaczyńskiego do radykalizacji, co paradoksalnie jeszcze bardziej wzmacnia skrajną prawicę. Według analiz Marcina Dumy, 40 posłów PiS może stracić miejsca w parlamencie na rzecz konfederatów i braunistów, co napędza wewnętrzne konflikty i "alternatywne wigilie" w partii.