Kategoria artykułu: Analizy

Polska wśród państw o najniższej dzietności na świecie. Problem jest jednak globalny

Polska znajduje się w światowej czołówce krajów o najniższej dzietności. W 2024 r. współczynnik spadł do historycznego minimum 1,1. Problem ten nie dotyczy wyłącznie naszego kraju. Niemal wszystkie duże gospodarki, od Chin przez Niemcy po USA, odnotowują wskaźniki poniżej poziomu zastępowalności pokoleń. Jak przebiega kryzys dzietności, z czego wynika i czy da się z nim coś zrobić?

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jak przedstawia się współczynnik dzietności w Polsce na tle innych dużych gospodarek na świecie.
  2. Jak zmieniała się dzietność w krajach UE w ciągu ostatnich 30 lat i w których krajach się poprawiła.
  3. Jakie czynniki powodują kryzys dzietności i jak można rozwiązać problem.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

W Polsce dużo dyskutuje się o kryzysie dzietności. Faktycznie dane pokazują, że ten problem staje się bardzo poważny i dotyka wszystkich rozwiniętych gospodarek na świecie.

Spadek dzietności nawet w Indiach, Meksyku i Chinach

Głównym wskaźnikiem, którym mierzy się dzietność, jest tzw. współczynnik dzietności (total fertlity rate). Określa, ile dzieci urodziłaby średnio kobieta w ciągu całego okresu rozrodczego, gdyby rodziła z intensywnością obserwowaną wśród kobiet w badanym roku. Innym słowy, najpierw patrzymy, ile dzieci rodziły średnio kobiety w danym roku. Później na tej podstawie przygotowujemy prognozę dotyczącą dzietności w całym okresie rozrodczym.

Przyjmuje się, że ten współczynnik powinien wynosić 2,1 w gospodarkach rozwiniętych, aby zachować zastępowalność pokoleń. Oczywiście w gospodarkach rozwijających się, gdzie śmiertelność, zwłaszcza wśród niemowląt i dzieci jest podwyższona, ta wartość musi być odpowiednio wyższa.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Według ostatnich pełnych dostępnych danych aż 18 z 20 największych gospodarek świata miało wskaźnik dzietności poniżej 2,1. Jednymi dwoma krajami, które znajdowały się nieznacznie powyżej tego pułapu były Arabia Saudyjska (2,28) oraz Indonezja (2,13). Poniżej były nawet gospodarki rozwijające się, kojarzone z bardzo wysokimi przyrostami ludności w ubiegłych dekadach – Indie (1,98), Meksyk (1,91), Brazylia (1,62), czy Turcja (1,51). Nie mówiąc już o Chinach, gdzie ten wskaźnik spadł do zaledwie 1 w 2023 r.

Spośród krajów rozwiniętych najwyższą dzietnością może pochwalić się Francja, USA, Wielka Brytania. Te państwa mają wskaźnik na poziomie powyżej 1,50. W okolicach tego pułapu znajduje się również Australia, Holandia oraz Niemcy.

Polska z wynikiem 1,16 w 2023 r. była czwarta od końca w tym zestawieniu. Niższą dzietnością cechowała się tylko Korea Południowa, ze skrajnie niskim poziomem 0,72. Następnie były wspomniane Chiny oraz Hiszpania (1,12).

Gdzie jest dno dla współczynnika dzietności w Polsce?

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

W 2024 r. współczynnik dzietności, według danych GUS, spadł jeszcze niżej – do poziomu zaledwie 1,1. To kolejne historyczne minimum w tej kategorii, a można szacować, że w 2025 r. będzie on jeszcze nieco niższy (GUS opublikuje jego wartość w maju tego roku).

Spadek dzietności jest w Polsce zjawiskiem długotrwałym, choć przerywanym długimi okresami stabilizacji. W latach 60. ubiegłego wieku miał miejsce wyraźny spadek, po czym wskaźnik ustabilizował się do połowy lat 80. Spadek trwał kolejne 20 lat – aż do połowy lat 2000. Kolejny okres stabilizacji, a nawet lekkich wzrostów trwał do 2017 r. Od tamtej pory obserwujemy systematyczny spadek. Warto wspomnieć, że ostatnim razem, kiedy współczynnik znalazł się na poziomie powyżej 2,1, był rok 1988.

UE: dzietność w odwrocie

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Podobne tendencje widać w całej UE. Po pierwsze, w tym gronie również nie ma państw ze współczynnikiem dzietności przekraczającym 2. Po drugie, niemal we wszystkich krajach ten wskaźnik wyraźnie spadł. Ale są cztery wyjątki. W Bułgarii, która jest liderem UE w zakresie dzietności, wskaźnik wzrósł z 1,46 w 1993 r. do 1,81 w 2023 r. Nieco słabiej wzrósł w przypadku Rumunii – z 1,43 do 1,71. Wzrosty w tych latach zanotowała także Słowenia oraz Niemcy.

Polska była trzecim krajem UE z najniższą dzietnością, gorsza sytuacja była na Malcie i w Hiszpanii. Wśród krajów ze wskaźnikiem poniżej 1,3 znalazły się – Litwa, Włochy, Luksemburg oraz Finlandia. Nie widać w tych danych istotnych różnic regionalnych, zwłaszcza pomiędzy Europą Zachodnią a Środkowo-Wschodnią.

Wysoka dzietność w zasadzie nie występuje w krajach rozwiniętych

Najważniejszym czynnikiem, który powstrzymuje dzietność, jest… rozwinięta gospodarka. Widać to dobrze na poniższym wykresie. Występuje bardzo silna korelacja pomiędzy poziomem rozwoju mierzonym PKB na osobę (w parytecie siły nabywczej) a współczynnikiem dzietności.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Słabo rozwinięte kraje, zwłaszcza w Afryce, Azji i Oceanii mają bardzo wysokie wskaźniki dzietności. Wskaźnik dzietności powyżej 3 jest notowany niemal jedynie w krajach z PKB nieprzekraczającym 30 tys. dolarów na osobę. I odwrotnie, kraje wysoko rozwinięte, mają ten wskaźnik na poziomie poniżej 2.

Wysoka dzietność w biedniejszych krajach wynika przede wszystkim z braku systemu zabezpieczenia społecznego, zwłaszcza emerytalnego. Dzieci są często jedynym sposobem zabezpieczenia swojej przyszłości. Ponadto, wyższa jest umieralność wśród niemowląt.

Wśród krajów bogatych jest bardzo niewielka grupa państw z wysoką dzietnością – Kazachstan, Izrael, Oman, Gujana i Arabia Saudyjska. To państwa, w których PKB per capita przekracza 30 tys. dolarów, a współczynnik dzietności przekracza poziom 2. Przy czym łączy je to, że poza Izraelem, wszystkie zawdzięczają swoje bogactwo ropie naftowej.

Problem niskiej dzietności jest niezwykle złożony

Od czego poza poziomem rozwoju zależy dzietność? W badaniach naukowych wskazuje się mnóstwo różnych czynników. Od ekonomicznych (wysokie koszty życia, niestabilność zatrudnienia, bezrobocie) przez społeczne i kulturowe (późniejsze wchodzenie w stałe związki, późniejsze posiadanie pierwszego dziecka) po biologiczne. Do tego dochodzą czynniki instytucjonalne jak np. ograniczona dostępność żłobków i przedszkoli, czy też wysokie koszty edukacji dzieci.

Nie ma konsensusu, który z nich jest najważniejszy. Dominuje raczej przekonanie, że wzajemnie na siebie wpływają, a dzietność w danym kraju jest jakąś wypadkową.

Rozwiązanie dla Polski?

Co zatem Polska powinna zrobić, żeby pobudzić dzietność? W związku z tym, że to powody są skomplikowane, to i rozwiązania powinny być wielowątkowe. Zapewne największym programem obliczonym na pobudzenie dzietności jest 500/800 plus. W tej materii program nie zdał egzaminu. To nie znaczy, że trzeba to wsparcie likwidować – mogłoby to wręcz przyczynić się do większego spadku dzietności, bo program zdążył się już zakorzenić. Polityka prorodzinna musi być długofalowa.

Potrzebne są jednak kolejne programy. Egzamin zdaje rządowy program wsparcia in vitro, który działa od czerwca 2024 r. i urodziło się z niego już 10 tys. dzieci. Zwiększa się też dostępność żłobków i przedszkoli.

Być może warto rozważyć wprowadzenie jeszcze dłuższych urlopów rodzicielskich (na wzór Skandynawii), jednocześnie kompensując ubytek podaży pracy przez podwyższenie wieku emerytalnego dla kobiet? A może potrzebny jest program na kształt niemieckiego Elterngeld, czyli dodatkowe świadczenie zastępujące dochód utracony w wyniku czasowej rezygnacji z pracy po urodzeniu dziecka?

Oprócz tego konieczna jest też adaptacja do niższej dzietności przez wzrost produktywności oraz imigrację.

Główne wnioski

  1. Kryzys dzietności ma charakter globalny i nie dotyczy tylko Polski. W aż 18 z 20 największych gospodarek świata współczynnik dzietności jest poniżej poziomu zastępowalności pokoleń (2,1). Problem dotyczy zarówno krajów rozwiniętych, jak i wielu rozwijających się, w tym Chin, Indii czy Brazylii. Polska z wynikiem ok. 1,1 znajduje się wśród państw o najniższej dzietności na świecie.
  2. Niska dzietność jest silnie powiązana z poziomem rozwoju gospodarczego. W krajach bogatych dzieci przestają pełnić funkcję „zabezpieczenia” na starość, a decyzje prokreacyjne są odkładane w czasie lub ograniczane przez czynniki ekonomiczne, instytucjonalne i kulturowe. Badania pokazują, że nie ma jednego dominującego czynnika – kluczowa jest ich kombinacja.
  3. Nie ma jednego rozwiązania, dlatego polityka prorodzinna musi być długofalowa i wielowymiarowa. Same transfery pieniężne nie wystarczą – potrzebne są m.in. usługi opiekuńcze, wsparcie dla rodziców pracujących, programy zdrowotne oraz adaptacja gospodarki do niższej dzietności przez wzrost produktywności i imigrację. W praktyce oznacza to raczej „zarządzanie” demografią niż szybkie odwrócenie trendu.