Polskie siatkarki powalczą o medal. Czy powtórzą sukces Złotek?
Rozpoczęły się mistrzostwa Europy w siatkówce kobiet. Polscy kibice już od 17 lat czekają na medal tej imprezy. W brązowej drużynie z 2009 r. grała Milena Sadurek, która w XYZ opowiada o szansach Polek, presji związanej z grą w reprezentacji oraz pieniądzach w kobiecej siatkówce.
Z tego odcinka dowiesz się…
- Którą z zagranicznych lig Milena Sadurek wspomina najlepiej.
- W których krajach najlepsze siatkarki mogą liczyć na najwyższe zarobki.
- Co należałoby zrobić, żeby kobieca siatkówka przyciągała więcej kibiców i sponsorów.
Wideocast
Powiększ video
Wideocast
Powiększ audio
Mistrzostwa Europy są w tym roku najważniejszym punktem reprezentacyjnego sezonu siatkarskiego. Oczekiwania wobec Polek są duże. Biało-czerwone podejmują kolejną próbę powrotu na podium imprezy, na którym ostatni raz stanęły w 2009 r., gdy zdobyły brąz. Wcześniej, w 2003 i 2005 r., dwukrotnie sięgały po mistrzostwo Europy.
– Zawsze liczymy na jak najwięcej. Już od paru lat ten balonik jest maksymalnie napompowany, bo bardzo długo czekamy na medal. Kibice i całe środowisko siatkarskie mocno marzą o tym, żeby w końcu udało się zdobyć chociaż brąz, bo o złoto będzie trudno – mówi Milena Sadurek, która rozegrała blisko 200 meczów w biało-czerwonych barwach. Obecnie jest komentatorką i ekspertką Polsat Sport.
Zdaniem byłej reprezentantki Polski do głównych faworytek mistrzostw należą Włochy, Turcja i Serbia. Turczynki przystępują do rywalizacji dodatkowo jako triumfatorki Ligi Narodów i gospodynie decydującej części turnieju. Razem z Turcją mistrzostwa organizują Azerbejdżan, Szwecja i Czechy.
– Marzymy o tym, żeby Polki zajęły drugie miejsce w grupie za Turczynkami, bo Turcja wydaje się w tym momencie poza zasięgiem. Chociaż to tylko sport, mogą się zdarzyć różne rzeczy. Jeżeli faworyci nie zawiodą, Turcja spotka się z Włochami w półfinale. W drugim półfinale bardzo chciałabym zobaczyć Polki z Serbią – mówi Milena Sadurek.
Liga ministrów
W swojej karierze Milena Sadurek grała w trzech ligach zagranicznych: rumuńskiej, włoskiej i azerskiej. Pod względem sportowym i atmosfery najlepiej wspomina Włochy, pod względem finansowym – Azerbejdżan.
– To były takie małe mistrzostwa ministrów w rządzie Azerbejdżanu. Na przykład prezes naszego klubu był ministrem transportu, a prezes innego – ministrem zdrowia. Konkurowali między sobą o to, kto jest lepszy i czyj klub jest lepszy – wspomina Milena Sadurek.
Azerbejdżański boom trwał kilka sezonów. Tamtejsze kluby były wówczas w stanie sprowadzać czołowe zawodniczki świata i oferować im wysokie wynagrodzenia.
– W czasach, kiedy występowałam w Azerbejdżanie, była to kraina mlekiem i miodem płynąca, jeśli chodzi o zarobki. W pierwszym tygodniu księgowa wezwała mnie do siebie i zapytała: „Jak chce pani dostać wypłatę?”. Nie rozumiałam pytania, bo normalnie pieniądze z kontraktu dostaje się co miesiąc. A ona pyta: „Chce pani wszystko z góry? W dwóch transzach?”. Wtedy już wiedziałam, że problemów z wypłatami nie będzie – wspomina Milena Sadurek.
Dziś mapa finansowa kobiecej siatkówki wygląda inaczej. Wśród lig oferujących najlepsze warunki można wskazać Turcję, Włochy, Japonię i Chiny, a także Rosję, choć część zawodniczek nie chce tam grać ze względu na trwającą wojnę przeciwko Ukrainie.
Którędy po finansowanie?
Polska liga siatkarzy należy do najmocniejszych na świecie. Kluby potrafią przyciągać czołowych zawodników zarówno poziomem sportowym, jak i wynagrodzeniami. W przypadku kobiecych rozgrywek sytuacja wygląda inaczej. Zdaniem Mileny Sadurek kluby powinny przywiązywać większą wagę do marketingu oraz do budowania relacji ze sponsorami.
– Kluby powinny inwestować w osoby, które profesjonalnie zajmują się marketingiem, żeby nie sprzedawać potencjalnemu sponsorowi wyłącznie logo na koszulce. Trzeba przedstawić cały produkt biznesowy i pokazać firmie, jak może marketingowo wykorzystać zawodniczki, klub, transmisje i całą ekspozycję zapewnianą przez prawa telewizyjne – tłumaczy Milena Sadurek.
Ma to znaczenie również dla frekwencji. W ocenie byłej reprezentantki kobieca siatkówka w Polsce może przyciągać na trybuny więcej widzów, ale potrzebuje lepiej zaprojektowanego dnia meczowego. Sam sport nie zawsze wystarcza, żeby przekonać całą rodzinę do zakupu biletów.
– Byłam na finale NBA i najmniej pamiętam sam mecz. Pamiętam za to wszystko, co działo się wokół niego – cały spektakl. Bilety były naprawdę drogie, ale nie żałowałam ani jednego wydanego dolara, bo to, co tam się działo, było fantastycznym przeżyciem – wspomina Milena Sadurek.
Jej zdaniem podobny model może pomóc siatkówce dotrzeć również do osób, które nie są jej zagorzałymi kibicami. Większa publiczność oznacza zarazem większą atrakcyjność rozgrywek dla sponsorów.
Sukcesy mężczyzn pomagają
W budowaniu popularności kobiecej siatkówki mogą pomagać sukcesy reprezentacji mężczyzn. Historia Mileny Sadurek dobrze pokazuje, jak działa taki mechanizm.
– Jestem z Katowic. Grałam w Kolejarzu Katowice i podczas meczów w Spodku podawałyśmy siatkarzom piłki. Byłam dziewczynką od podawania piłek i czyszczenia parkietu. Widziałam, jak siatkarze zdobywają medale, i zaczęłam pragnąć zdobywać je sama. Byli dla mnie idolami. Z tamtych czasów w ogóle nie pamiętam reprezentacji kobiet – opowiada była siatkarka.
Jej zdaniem sukcesy męskiej reprezentacji mogą więc realnie zwiększać zainteresowanie siatkówką wśród dziewcząt.
Komentatorka Polsat Sport ocenia, że polski system szkolenia ma solidne podstawy i w przypadku dziewcząt funkcjonuje podobnie jak u chłopców. Wyzwaniem pozostają natomiast jakość pracy trenerów oraz zdolność do zatrzymania młodych zawodniczek w sporcie na dłużej.
Dziś młodzi ludzie mają znacznie więcej możliwości niż kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu. Media społecznościowe pozwalają budować własną markę, a internet kusi perspektywą zarabiania bez konieczności przechodzenia długiej i wymagającej kariery sportowej.
Była reprezentantka zwraca też uwagę na zmianę podejścia do wynagrodzeń. Jej pierwszy kontrakt w BKS Bielsko-Biała opiewał na 3 tys. zł brutto. Jak zauważa, dziś zdarzają się młode zawodniczki, które bardzo szybko oczekują wysokich zarobków.
– Mam wrażenie, że wiele młodych dziewczyn chce od razu dostawać duże pieniądze. To pokolenie jest bardziej roszczeniowe, mimo że jeszcze niczego nie wygrało. Gdyby dziś dziewczyny i chłopcy byli traktowani tak jak my kiedyś, prawdopodobnie znacznie więcej młodych adeptów siatkówki zrezygnowałoby ze sportu – uważa Milena Sadurek.
Presja sukcesu
Mistrzostwa Europy, podczas których w krótkim czasie trzeba rozegrać serię ważnych spotkań, są dużym wyzwaniem fizycznym. Równie ważna jak przygotowanie motoryczne jest jednak odporność psychiczna. Milena Sadurek przyznaje, że odczuwała większą presję podczas gry w reprezentacji niż w klubach, szczególnie podczas wielkich turniejów.
– W porównaniu z naszymi czasami kibice mają dziś zdecydowanie większy dostęp do sportowców. My byłyśmy atakowane właściwie na jednym portalu poświęconym siatkówce, ewentualnie jacyś dziennikarze czasem pisali w gazetach niepochlebne artykuły o naszej grze. Teraz, w erze mediów społecznościowych, dziewczyny są w zdecydowanie trudniejszej sytuacji. Praca z psychologiem powinna być podstawą w sporcie zawodowym. Trzeba ćwiczyć swoją psychikę, żeby takie rzeczy nas nie dotykały, choć jest to bardzo trudne, bo jesteśmy tylko ludźmi – uważa Milena Sadurek.
Mistrzostwa Europy zakończą się 6 września finałem w Stambule. W pierwszej fazie turnieju Polki zmierzą się z Turcją, Węgrami, Łotwą, Słowenią i Niemcami.