Pracują pod presją, sędziują milionerom. Ile zarabiają sędziowie piłkarscy?
Trudno wyobrazić sobie mecz piłkarski bez sędziów. A jednak mówi się o nich właściwie tylko wtedy, gdy popełnią jakiś błąd. Pracują w wartym coraz więcej biznesie, pod ogromną presją. Czy ich zarobki to odzwierciedlają? W podcaście „Sport to pieniądz” mówi o tym były sędzia międzynarodowy Rafał Rostkowski. Tłumaczy też jakie zmiany w sędziowaniu czekają nas na zbliżającym się mundialu.
Z tego odcinka dowiesz się…
- Ile jest w Polsce sędziów piłkarskich i jak wielu z nich ma zawodowe kontrakty.
- Jak różnią się zarobki sędziów w zależności od szczebla rozrywek, na którym sędziują.
- Jakie zmiany w przepisach gry będą obowiązywać od tegorocznych mistrzostw świata.
Wideocast
Powiększ video
Wideocast
Powiększ audio
Praca sędziego piłkarskiego nie należy do łatwych. W trakcie meczu muszą mieć oczy dookoła głowy i być w pełni skoncentrowani. Każda ich decyzja jest oceniana, a wiele z nich – nawet słusznych – podważanych. Muszą także uodpornić się na ciągłe pretensje piłkarzy i niewybredne komentarze kibiców.
– Rola sędziów jest niewdzięczna i pewnie dlatego jest ich tak mało, za mało. Sędziów brakuje, bo rzadko który człowiek lubi być krytykowany, lubi być poddawany takiej presji i coraz częściej niestety też hejtowi. To są przyczyny, przez które wielu sędziów początkujących wkrótce po zakończeniu kursu sędziowskiego rezygnuje – mówi Rafał Rostkowski, który sędziował mecze Ekstraklasy oraz spotkania międzynarodowe. Obecnie jest ekspertem sędziowski w sport.tvp.pl
Mecz za kilkadziesiąt złotych
– Ogromna większość sędziów w Polsce, kiedy jedzie na jakiś mecz – czy to dzieci, czy juniorów – poświęca temu czasami pół dnia, czasami cały dzień. Trzeba się przygotować, spakować, dojechać. A finansowo za taki mecz czasami dostają kilkadziesiąt złotych netto, czasami sto parę złotych – mówi Rafał Rostkowski.
Zarobki rosną wraz ze szczeblem rozgrywek, ale grono sędziów mogących utrzymywać się z gwizdania jest niewielkie.
– To są fascynaci w ogromnej większości. Ludzie, którzy lubią czy kochają piłkę nożną, którzy chcą uczestniczyć w tym showbiznesie na jak najwyższym poziomie. Natomiast wiadomo, że Ekstraklasa jest dla nielicznych, więc pozostaje sędziowanie właśnie w tych niższych ligach. Oczywiście, że oni jakieś pieniądze zarabiają, natomiast skala jest mniej więcej taka: na około 8 tys. sędziów w Polsce sędziów zawodowych jest dwudziestu kilku. Do tego kilkudziesięciu, może stu, może maksymalnie dwustu może z tego sędziowania dobrze sobie dorabiać – mówi Rafał Rostkowski.
Zawodowi sędziowie pracują głównie przy meczach Ekstraklasy, Pucharu Polski, czasami też 1 Ligi.
– Generalnie sędzia pracujący w Ekstraklasie może liczyć na kilkanaście tysięcy złotych miesięcznie. Natomiast w momencie, kiedy tych meczów ma dużo – czy w Ekstraklasie, czy w Pucharze Polski – ta kwota zamienia się w kilkadziesiąt tysięcy złotych – tłumaczy Rafał Rostkowski.
Dodatkowe przychody przynoszą mecze międzynarodowe organizowane przez UEFA lub FIFA.
– Przypadki, że sędzia zarabia 50 tys. zł miesięcznie albo więcej, zdarzają się. Ale generalnie bardzo częsty przedział to jest kilkanaście, dwadzieścia parę, w porywach do trzydziestu tysięcy złotych – mówi gość „Sport to pieniądz”.
Nowe przepisy na mundialu
W ostatnich latach z pomocą sędziom przyszła technologia. System VAR czy goal-line technology ma redukować liczbę błędów, nieuniknionych w tym fachu.
– Teraz bardzo często dyskutujemy o sytuacjach, których kiedyś w ogóle nie widzieliśmy. Nie widzieli ich ani sędziowie na boisku, ani kibice w telewizji, bo po prostu nie było tylu kamer. Teraz widzimy i dzielimy włos na czworo. System VAR pokazuje, jak potężna jest siła sugestii. Kibicom wydaje się, że skoro my to w telewizji widzimy tak wyraźnie z tylu kamer, to sędzia też to musiał widzieć. Otóż nie – perspektywa boiskowa jest zupełnie inna – uważa Rafał Rostkowski.
Na zbliżających się mistrzostwach świata piłkarzy będą obowiązywać nowe przepisy. Przy wznawianiu gry z rzutu bramkowego czy wrzutu z autu, sędziowie będą pilnować im czasu.
– W takich sytuacjach, sędzia widząc, że zawodnik się ociąga, odlicza go. Jeśli piłkarz nie
wykona wrzutu z autu, to wtedy piłkę traci jego drużyna i sędzia przyznaje rzut drużynie
przeciwnej. Tak samo, gdy ociąga się, próbuje grać na czas wykonawca rzutu od bramki, bramkarz czy obrońca – mówi Rafał Rostkowski.
Arbitrzy będą też mieć narzędzie do karania zawodników, ociągających się z zejściem z boiska przy zmianie. Rafał Rostkowski opowiada, że sędziowie VAR otrzymają zgodę na podpowiadanie sędziemu głównemu czy danej drużynie należy się rzut rożny.
Ekspert sedziowski tłumaczy też, dlaczego jego zdaniem znany z siatkarskich boisk challenge prędzej czy później trafi do piłki nożnej, gdzie był już z powodzeniem testowany.