Prezydent gotowy na pakt senacki. Prawica skazana na Brauna?
Otoczenie prezydenta Karola Nawrockiego przyznaje wprost, że jest on gotów, by zostać patronem paktu senackiego prawicy. Pod znakiem zapytania stoi otwartość na współpracę z partią Grzegorza Brauna.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jakie sygnały przed przyszłorocznymi wyborami wysyła Pałac Prezydencki.
- Co sygnalizują partie mające tworzyć pakt senacki.
- Jaką rolę w pakcie senackim prawicy może odegrać Grzegorz Braun.
Huczne obchody pierwszej rocznicy inauguracji prezydentury Karola Nawrockiego były okazją do wysłania kilku politycznych sygnałów z Pałacu Prezydenckiego. Pierwszy sygnał to chęć przygotowania prezydenckiej strategii rozwoju. Prezydent Karol Nawrocki w wystąpieniu przed Pałacem Prezydenckim zapowiedział, że powstanie ona w ciągu kilku miesięcy.
Aspiracje prezydenta
Dodał, że wiąże z nią nadzieje w kontekście przyszłorocznych wyborów. Prezydent liczy, że przedstawiona przez niego strategia „stanie się punktem odniesienia do najbliższej kampanii parlamentarnej”, która „wyłoni polskie siły patriotyczne, kochające Polskę, gotowe do dialogu między ośrodkiem prezydenckim i przyszłym premierowskim”.
Drugi sygnał wyszedł nie bezpośrednio od prezydenta, a od szefa jego gabinetu. Dotyczył prawicowego paktu senackiego. Minister Paweł Szefernaker ogłosił w Kanale Zero, że „prezydent jest gotowy do tego, żeby patronować takiemu paktowi senackiemu”.
Zastrzegł jednak, że decyzja o utworzeniu paktu należy do polityków stojących na czele partii, a zależy także od ich gotowości do zawarcia takiego porozumienia.
Prezydent patronem paktu senackiego?
Szefa prezydenckiego gabinetu dopytywano także o kształt takiego paktu, któremu miałby patronować Karol Nawrocki. Paweł Szefernaker przyznał, że w drugiej turze Karola Nawrockiego poparli także wyborcy Grzegorza Brauna. Dodał jednak, że są środowiska „dla nas nieakceptowalne”. Stwierdził, że wokół Grzegorza Brauna jest wiele osób budzących kontrowersje.
O ewentualnym pakcie senackim na prawicy mówi się od miesięcy. Do tej pory jednak otoczenie prezydenta Karola Nawrockiego unikało tak jednoznacznych deklaracji.
Po roku w Pałacu Prezydenckim prezydent Nawrocki jest politykiem budzącym największe zaufanie i poparcie nie tylko na prawicy. Słabsze z kolei jest Prawo i Sprawiedliwość, które wystawiło w wyborach jego kandydaturę. Za PiS-em poważny rozłam. Były premier Mateusz Morawiecki wraz z grupą kilkudziesięciu parlamentarzystów opuścił PiS i założył stowarzyszenie Rozwój Plus.
Ponadto PiS-owi po piętach depcze konkurencja spod znaku Konfederacji. Obu Konfederacji. Ta, na czele której stoją Sławomir Mentzen i Krzysztof Bosak, jest już w sondażach coraz bliżej partii Jarosława Kaczyńskiego.
Kto w pakcie senackim prawicy?
W sondażu IBRiS dla Polsat News sprzed tygodnia obie partie dzieli jedynie 2,5 pkt. proc. PiS miało w nim 16,9 proc., a Konfederacja 14,4 proc. Regularnie czwarte miejsce w sondażach zajmuje Konfederacja Korony Polskiej. Partii Grzegorza Brauna nie brakuje wiele do poparcia dwucyfrowego.
Po rozłamie w PiS sondaże ujmują również nowe stowarzyszenie Mateusza Morawieckiego. Ma ono szanse na przekroczenie progu wyborczego i wprowadzenie niemałej grupy posłów do przyszłego parlamentu. To te cztery ugrupowania – PiS, potencjalna partia Morawieckiego i dwie Konfederacje – miałyby docelowo stworzyć pakt senacki.
Jeden kandydat w okręgu wyborczym
Wybory do senatu mają jednak inną specyfikę niż wybory do sejmu. Tutaj łączne poparcie dla współpracujących ze sobą partii odgrywa inną rolę. W wyborach do senatu kandydaci startują w stu jednomandatowych okręgach, mniejszych niż sejmowe, których jest 41. Oznacza to, że każdy komitet wyborczy w jednym okręgu może wystawić jednego kandydata.
Na stworzenie paktu senackiego dwukrotnie zdecydowały się partie tworzące obecną koalicję rządową. W 2019 r. dzięki temu ruchowi przejęto w ten sposób senat, choć sejmem dalej kierowało rządzące PiS. Po czterech latach powtórzono to rozwiązanie. PiS straciło wtedy władzę, a nowi rządzący powiększyli przewagę w senacie.
Wygraną w kilku okręgach zapewniło im rozproszenie poparcia prawicowych wyborców. Gdy w jednym okręgu własnych kandydatów wystawiały zarówno PiS jak i Konfederacja, rosły szansę kandydata Koalicji 15 Października. Ewentualny pakt senacki prawicy miałby temu zapobiec.
Odporność na kandydatów zewnętrznych
W październiku ubiegłego roku Ogólnopolska Grupa Badawcza opublikowała prognozę dotyczącą następnych wyborów do senatu. W scenariuszu, w którym PiS startowałoby samodzielnie, partia Jarosława Kaczyńskiego nie odbiłaby senatu z rąk obecnie rządzących. Powiększyłoby jedynie nieznacznie swój stan posiadania. Z kolei w scenariuszu, w którym PiS startowałoby w szerszej formule, opozycyjna prawica miałaby szansę przejąć senat, zdobywając 58 mandatów.
– Sytuacja od tamtej pory zbytnio się nie zmieniła, choć miał miejsce podział na prawicy. Całej prawicy jako takiej jest mniej więcej tyle samo, co wtedy, choć więcej niż partii liberalnych. To ok. 51 proc. dla prawicy i 49 proc. dla liberałów. Jest dużo okręgów „na styk”. Zwycięstwo Karola Nawrockiego nad Rafałem Trzaskowskim w okręgach senackich mniej więcej pokryłoby się z wynikami wyborów do senatu – mówi Łukasz Pawłowski, prezes OGB.
Tworząc pakt senacki, prawica miałaby większe szanse na odwrócenie sił w izbie wyższej parlamentu.
– Jeżeli partie prawicowe wystawiają wspólny pakt senacki i nie wystawiają przeciwko sobie kontrkandydatów, są bardziej odporne na kandydatów zewnętrznych. Mają wtedy szansę na 53-55 mandatów i wygraną w wyborach – dodaje Łukasz Pawłowski.
Rozmowy dopiero przed partiami
Co na temat prawicowego paktu senackiego mówi się w największych partiach? PiS czeka na ruch prezydenta.
– Nie prowadzimy w ogóle takich rozmów. To inicjatywa pana prezydenta, a partia nie ma z tym nic wspólnego. Czekamy na koniec wakacji, a teraz na agendzie nie ma takiego tematu – słyszymy w PiS.
W połowie lipca prezes PiS Jarosław Kaczyński ogłosił jednak nową współpracę na rzecz wspólnego startu partii prawicowych w wyborach do senatu. Nawiązał ją z Markiem Wochem, byłym zastępcą Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorstw oraz kandydatem w zeszłorocznych wyborach prezydenckich. Reprezentował w nich Bezpartyjnych Samorządowców i zajął w nich ostatnie miejsce. Zdobył niewiele ponad 18 tys. głosów w skali kraju (0,09 proc.). Niedawno jednak Marek Woch występował na politycznych wydarzeniach z udziałem Grzegorza Brauna.
Konfederacja nie chce startować z gorszej pozycji
W Konfederacji także słychać, że rozmów jeszcze nie ma. Słychać również, że partia Bosaka i Mentzena jest otwarta na rozmowy. Kluczowe będą warunki.
– Strategicznie uważamy, że warto w to pójść. Dobrze by było, żeby prezydent brał w tym udział. Jest jednak w teorii prezydentem dla wszystkich Polaków i nie powinien być w to zbyt mocno zaangażowany – słyszymy w Konfederacji.
– W pakcie musieliby wziąć udział wszyscy gracze: zarówno Bosak i Mentzen, jak i Kaczyński, Morawiecki i Braun. Nie może też być tak, że przyjdzie Jarosław Kaczyński i powie ile okręgów chce dla swojej partii, a resztą podzielą się pozostali. Są okręgi, w których KO wygrywa z całą prawicą, tą centrową i bardziej prawicową. Będzie ciężko to wszystko poukładać. Nie muszą to być jednak wyłącznie kandydaci partyjni – mówi nam nieoficjalnie ważny polityk Konfederacji.
Konfederacja nie chce zostać sprowadzona przez do roli „junior partnera”. Przez ostatni rok nie brakowało wypowiedzi prezesa PiS, który właśnie w takiej roli widziałby Sławomira Mentzena. Na razie nic nie jest przesądzone. Konfederacja jest również świadoma politycznego ryzyka.
– Wiemy, że układanie się z PiS-em nie jest dla nas najlepsze. Pamiętamy doskonale ich rządy i jak zwalczali Konfederację. Mają sporo na sumieniu. Wydaje się jednak, że odsunięcie Donalda Tuska od władzy jest czymś, co warto zrobić – mówi nam polityk Konfederacji.
Bez Brauna się nie uda?
Najtrudniejszym elementem tej senackiej układanki jest Grzegorz Braun. Kontrowersyjny eurodeputowany i lider Konfederacji Korony Polskiej w swoich wypowiedziach neguje istnienie komór gazowych w Auschwitz, relatywizuje rosyjskie zbrodnie w Ukrainie i głosi antysemickie hasła. Sam Grzegorz Braun już w grudniu, podczas konferencji prasowej w Kielcach, apelował o stworzenie paktu senackiego prawicy.
W sobotę „Faktach po faktach” w TVN24 Krzysztof Bosak przyznał, że można zawrzeć pakt senacki z Braunem, nawet jeżeli jest krytyczny wobec niektórych jego wypowiedzi. Dzień później o współpracę z Braunem w tym samym programie pytany był Karol Karski, europoseł PiS i rzecznik partyjnej dyscypliny. Polityk PiS przyznał, że hasła głoszone przez Brauna to „obrzydliwe stwierdzenia, dyskwalifikujące każdą osobę; nie tylko z życia publicznego”.
W nie mniej ostry sposób o Braunie w ostatnich miesiącach wypowiadał się także prezes PiS Jarosław Kaczyński. Jeszcze w lutym Przemysław Czarnek przyznał jednak w rozmowie z "Rzeczpospolitą", że nie wyklucza współpracy z partią Brauna. Odnosił się w ten sposób do słów ambasadora USA Toma Rose'a, który przyznał, że Ameryce trudno byłoby zaakceptować po wyborach rząd z udziałem Grzegorza Brauna. Antysemickie i antyzachodnie hasła Brauna rażą Stany Zjednoczone, na których przychylności zależy PiS-owi i prezydentowi Nawrockiemu.
PiS coraz częściej uderza jednak w tony, które mają być przyjazne wyborcy odchodzącemu do Brauna. Przykładem jest niedawna zapowiedź deportacji niepracujących Ukraińców w wieku poborowym.
„Jest w stanie to zepsuć”
Zdaniem Łukasza Pawłowskiego pakt senacki, aby być skuteczny, musi być tworzony przez całość prawicy.
– Uwzględniając Grzegorza Brauna. Gdyby Braun wystawił swoich kandydatów w kilkunastu czy choćby kilku ważnych okręgach, pakt prawicy by przegrał. Braun jest tu niezbędny. Plusem jest to, że nie byłoby tu tworzenia jednej listy wyborczej. Pakt senacki polega na dżentelmeńskiej umowie o niewystawianiu kandydatów w konkretnych okręgach. Nie trzeba więc startować z Braunem na jednej liście, co jest dużo łatwiejsze niż wspólna lista do sejmu – uważa prezes OGB.
Ekspert dodaje także, że jako samodzielny gracz w wyborach do senatu Braun może być zagrożeniem dla PiS i jego ewentualnych sojuszników.
– Braun jest w stanie to zepsuć. To jego karta przetargowa. Nie musi wystawiać kandydatów we wszystkich stu okręgach senackich. Wystarczy, że wystawi w kilku i będzie pozamiatane – ocenia Łukasz Pawłowski.
Główne wnioski
- Prezydent Karol Nawrocki chce wyznaczać prawicy kierunek przed przyszłorocznymi wyborami parlamentarnymi. Jego otoczenie przyznaje, że jest on gotów patronować prawicowemu paktowi senackiemu.
- Zarówno PiS jak i Konfederacja przyznają, że rozmów na temat paktu jeszcze nie było. Obie partie widzą tu rolę do odegrania dla prezydenta. Konfederacja nie chce dać PiS-owi okazji do sprowadzenia się do roli słabszego gracza. Partia Bosaka i Mentzena widzi, że PiS słabnie.
- Bez Grzegorza Brauna prawicowemu paktowi senackiemu może być trudno wygrać z obecnie rządzącymi. Wystarczy, że wystawi swoich kandydatów w kilku okręgach, by poparcie prawicowych wyborców uległo rozproszeniu. Zyskać na tym może konkurencja.
