Private banking po polsku
Zamożnych Polaków przybywa w szybkim tempie. Nic dziwnego, że nad Wisłą dynamicznie rozwija się private banking. Dziś to już nie tylko wyznacznik prestiżu, ale kompleksowe wsparcie w zarządzaniu majątkiem i zabezpieczaniu przyszłości rodziny.
Ten artykuł jest częścią GQ The Business Issue powered by XYZ.
Przeczytaj inne tekstyAudio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Korzenie private bankingu sięgają średniowiecznej Wenecji. Już w XIII wieku tamtejsi bankierzy umożliwiali dokonywanie transakcji na specjalnych zasadach arystokratom i najbogatszym kupcom prowadzącym handel z Bliskim Wschodem i Azją. Przez wieki kolejne pokolenia zamożnych rodzin były zwykle obsługiwane przez ten sam bank. Instytucja ta nie tylko opiekowała się całym majątkiem danego rodu, ale też pomagała w prowadzeniu interesów, planowaniu sukcesji, a nie kiedy także w organizacji spraw osobistych najzamożniejszych klientów.
Gdy na przełomie XVIII i XIX wieku w Europie zaczęła powstawać i umacniać się klasa średnia, lawinowo wzrastała liczba osób, które chciały lokować swoje oszczędności i zaciągać kredyty. Aby to, co oferowano dotychczas najbogatszym, odróżnić od rozwijających się usług związanych z bankowością detaliczną, zaczęto używać określenia private banking. Od tamtych czasów bankowość prywatna ewoluowała. Jedno się nie zmieniło – wciąż jest to usługa skierowana do najzamożniejszych. Oferuje znacznie więcej niż standardowe produkty bankowe. Podstawą jest współpraca ze specjalnie wyznaczonym doradcą, który pomaga zarządzać majątkiem, planować inwestycje i ograniczać ryzyko finansowe. W ramach private bankingu klienci mogą liczyć na indywidualnie dobrane rozwiązania, preferencyjne warunki wybranych produktów, wsparcie inwestycyjne oraz długoterminowe planowanie finansowe, w tym wsparcie w suk cesji majątku.
Nowy portret milionera
Dla kogo tak naprawdę przeznaczony jest „private banking”? Większość polskich banków wymaga, by klient zdeponował u nich co najmniej milion złotych. W Europie Zachodniej i USA często są to jeszcze wyższe kwoty – żeby uzyskać status VIP, trzeba mieć milion euro albo milion dolarów. Nie wykluczone, że polski próg wejścia niedługo trzeba będzie podnieść, ponieważ zamożnych Polaków jest coraz więcej. Według szacunków, liczba milionerów w naszym kraju potroi się do końca dekady. Fachowo określa się ich jako High Net Worth Individuals (osoby dysponujące znaczącym majątkiem, w skrócie HNWI). Ilu Polaków zalicza się do tej grupy? Według różnych szacunków, od 150 do 300 tys. osób. Oznacza to, że pod względem liczby milionerów wyprzedzamy m.in. Grecję, Czechy czy Rumunię, choć do Niemiec, gdzie żyje blisko trzy miliony HNWI, wciąż dzieli nas znaczny dystans. Tuż za progiem klubu milionerów znaj duje się jeszcze jedna interesująca grupa: HENRY (High Earners, Not Rich Yet). To osoby, które osiągają już wysokie dochody, ale nie zgromadziły jeszcze pokaźnego majątku. Znaczną część zarobków przeznacza ją na bieżącą konsumpcję i częściej sięgają po dobra luksusowe niż po usługi doradztwa inwestycyjnego. Ponieważ większość z nich jest przed czterdziestką, są postrzegani jako grupa, która w przyszłości zasili szeregi milionerów.
Według szacunków, liczba milionerów w naszym kraju potroi się do końca dekady
Tradycja i nowoczesność
Prof. Małgorzata Zaleska i dr Magdalena Kozińska, ekonomistki z SGH, są autorka mi książki „Private banking. Tradycja i nowoczesność w bezpiecznym wydaniu”. Znają więc temat, jak mało kto. Tłumaczą, że – statystycznie – polscy milionerzy są coraz młodsi. Mają też inne oczekiwania i poglądy niż ich rodzice.
– Często niedawno objęli zarządzanie ro dzinnym biznesem, zbudowanym po transfor macji gospodarczej. Coraz śmielej wychodzą poza granice naszego kraju, a jednocześnie ce nią sobie takie wartości, jak rodzina i zdrowie – tłumaczy dr Magdalena Kozińska.
Dodaje, że równolegle z tym, jak zmieniał się portret polskiego biznesmena, dojrzewał także polski private banking. Przez lata jego klientami były w większości dojrzałe, majętne osoby odpowiedzialne za gromadzony przez długi czas majątek rodziny.
Coraz częściej klientami private bankingu są młodzi ludzie, często przedstawiciele wolnych zawodów. Na przykład influencerzy, którzy w bardzo krótkim czasie zbudowali duże majątki
– Liczne czynniki, związane z demografią, rozwojem gospodarczym Polski, a także przemianami kulturowymi i technologiczny mi, sprawiają, że ten obraz się zmienia. Coraz częściej klientami są młodzi ludzie, często przedstawiciele wolnych zawodów. Na przykład influencerzy, którzy w bardzo krótkim czasie zbudowali duże majątki pozwalające na objęcie obsługą w ramach private banking – mówi dr Kozińska.
Prof. Zaleska dodaje, że młodsze pokolenie klientów bankowości prywatnej jest bardziej otwarte na technologię i innowacje bankowe.
– Z tego powodu private banking stanął przed istotnymi wyzwaniami. Musi bowiem łączyć tradycję z nowoczesnością, jednocześnie zapewniając zarówno odpowiedni poziom bezpieczeństwa, jak i stopy zwrotu dla swoich klientów – zauważa.
Zamiast marmurów
Nasza rozmówczyni przyznaje, że w początkowych latach polskiej transformacji bezpieczeństwo często pozostawało na dalszym planie. Na pierwszym było pomnażanie majątku, osiąganie ponadprzeciętnej stopy zwrotu i to nie tylko przez klientów priva te banking, ale także przez obsługujące ich instytucje finansowe. Obecnie interesariusze lepiej rozumieją zależność zysku i ryzyka.
– Współczesny klient private bankingu, obok wdrażania i stosowania nowoczesnych technologii, nadal oczekuje merytorycznego wsparcia doradcy w procesie zarządzania majątkiem i budowania zabezpieczenia finansowego rodziny, także w obszarze sukcesji. Marmury i saloniki stały się reliktem dawnego private bankingu, a zyskała „niewidzialna”, profesjonalna, kompleksowa, relacyjna i nowoczesna obsługa – dodaje prof. Zaleska.
Marmury i saloniki stały się reliktem dawnego private bankingu. Zyskała natomiast „niewidzialna”, profesjonalna, kompleksowa, relacyjna i nowoczesna obsługa
Dr Kozińska podkreśla, że polski private banking szybko dogania światowe standardy. Przed laty to, co nad Wisłą określaliśmy w ten sposób, stanowiło co najwyżej obsługę premium. Oznaczała ona podwyższony, ale nienajwyższy standard.
– Wynikało to z dużo niższego niż obecnie poziomu zamożności Polaków – mówi specjalistka.
– Dziś jednak oczekiwania klientów rosną, a banki muszą za nimi nadążyć. Dlatego wprowadzają rozwiązania i produkty o bardzo innowacyjnym charakterze, takie jak dostęp do coraz szerszej palety inwestycji alter natywnych albo nawet możliwość nabywania dzieł sztuki w wirtualnych galeriach lub przestrzeniach metaverse – mówi ekonomistka.
Równocześnie polska bankowość prywat na w coraz większym stopniu stara się odpowiadać na potrzeby naszego rynku. Z tego względu w ostatnich latach obserwujemy na przykład dynamiczny rozwój oferty w zakresie transferu międzypokoleniowego.
– Wynika to stąd, że znaczna część klientów private banking wkracza w taki etap swojego życia, w którym powoli przekazują zarządzanie firmami dzieciom – wyjaśnia dr Kozińska.
– Generalnie private banking co raz bardziej ewoluuje w stronę kompleksowego wealth managementu i to nawet w kontekście majątków całych rodzin. Niektóre z banków organizują wręcz klientom usługi zbliżone do modelu family office – dodaje.
Zaopiekować się całym życiem
O tym, jak w praktyce wygląda współczesna bankowość prywatna, doskonale wie Romana Kłysz-Rakowska, dyrektorka Departamentu Sprzedaży Wealth Management w Erste Bank Polska. Tłumaczy, że dziś jest to pojęcie niezwykle szerokie. Najczęściej klient powierza zarządzanie portfelem do świadczonym ekspertom, którzy podejmują decyzje inwestycyjne w jego imieniu, zgodnie z ustaloną strategią i profilem ryzyka. To rozwiązanie pozwala korzystać z wiedzy specjalistów i jednocześnie uwolnić się od konieczności codziennego śledzenia notowań, analizowania danych makroekonomicznych czy reagowania na rynkowe zawirowania. Profesjonalni zarządzający monitorują sytuację na bieżąco i mogą szybko dostosowywać portfel do zmieniających się warunków gospodarczych.
Coraz częściej bankowość prywatna wychodzi poza sferę finansów. Klienci oczekują nie tylko dostępu do produktów inwestycyjnych, ale też wartości dodanej w postaci wydarzeń, ofert partnerskich, doświadczeń czy usług premium, które odpowiadają ich stylowi życia i indywidualnym potrzebom
Jak podkreśla Romana Kłysz-Rakowska, nowoczesny wealth management nie ogranicza się jednak do inwestowania. Coraz częściej obejmuje również wsparcie przedsiębiorców prowadzących działalność na wielu rynkach oraz rodzin myślących o długofalowym zabezpieczeniu majątku. Znaczenie ma tu także skala działania instytucji finansowej. Dzięki obecności Erste Group na kluczowych rynkach Europy Środkowo-Wschodniej klienci zyskują dostęp do lokalnej wiedzy ekspertów i wsparcia przy rozwoju biznesu w regionie. Dla wielu właścicieli firm szczególnie ważne są usługi związane z sukcesją. Planowanie przekazania majątku kolejnym pokoleniom, tworzenie fundacji rodzinnych czy konsultacje z ekspertami prawnymi i podatkowymi stają się dziś naturalnym elementem zarządzania rodzinnym kapitałem. Integralną częścią oferty pozostają rozwiązania inwestycyjne. Otwarta architektura produktowa pozwala budować zdywersyfikowane portfele, korzystając z funduszy oferowanych przez wiele towarzystw inwestycyjnych i różnych klas aktywów. Coraz częściej bankowość prywatna wychodzi poza sferę finansów. Klienci oczekują nie tylko dostępu do produktów inwestycyjnych, ale też wartości dodanej w postaci wydarzeń, ofert partnerskich, doświadczeń czy usług premium, które odpowiadają ich stylowi życia i indywidualnym potrzebom. Najzamożniejsi klienci chcą widzieć w banku partnera, który obejmie kompleksową opieką ich majątek prywatny, biznes oraz plany rodzinne.
– Łączymy kompetencje bankowości prywatnej, wealth management i bankowości firmowej, oferując wsparcie w najważniejszych obszarach życia i finansów. Prawdziwa wartość private bankingu polega na patrzeniu szerzej niż przez pryzmat pojedynczych produktów. Majątek, firma, inwestycje i rodzina są z sobą nierozerwalnie związane, dlatego wspieramy klientów w podejmowaniu decyzji w każdym z tych obszarów – podsumowuje Romana Kłysz-Rakowska.
Artykuł powstał na zlecenie Erste Bank Polska.