Kategoria artykułu: Analizy

Redystrybucja korzyści skali. Czyli, jak i dlaczego monopole mogą obniżać ceny

Biedronka przez dekadę podnosiła ceny wolniej niż cały rynek – wynika z badania instytutu Grape. To sprzeczne z klasycznym myśleniem o tym, że rosnąca monopolizacja rynku prowadzi do szybszego wzrostu cen. Dlaczego tak się dzieje? Pomaga to wyjaśnić koncepcja redystrybucji korzyści skali.

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jaki był wpływ sieci Biedronka na inflację żywności w Polsce.
  2. Czym jest redystrybucja korzyści skali i dlaczego firmy takie jak Amazon, Costco czy Biedronka celowo rezygnują z wyższych marż.
  3. Jakie są praktyczne konsekwencje regulacji monopoli.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Ceny żywności w sklepach sieci Biedronka w latach 2015-2024 rosły wolniej niż w całej gospodarce. To wniosek z badania instytutu Grape, oparty na zbiorach danych udostępnionych przez samą Biedronkę. Raport autorstwa Marcina Kacperczyka, Łukasza Rachela i Joanny Tyrowicz, wskazuje, że ceny w sklepach Biedronki wzrosły o 25 pkt proc. wolniej niż inflacja żywności, co odpowiada ok. 2,5 pkt proc. rocznie. Jednocześnie według ich szacunku, przyczyniło się to do obniżenia wzrostu cen żywności w całej gospodarce o 0,6 pkt proc.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

To bardzo wartościowe badanie, bo pokazuje, że rosnąca monopolizacja gospodarki – o takiej mówimy w przypadku Biedronki – może prowadzić do niższych cen. Podobne wnioski płyną z badań dotyczących wpływu na ceny sieci Wallmart w USA. E. Basker w badaniu obejmującym 165 amerykańskich miast w latach 1982-2002 wykazała, że wejście Walmart obniżało ceny produktów codziennego użytku o 1,5-3 proc. w krótkim okresie i nawet czterokrotnie więcej w długim okresie.

To sprzeczność z teoretycznym spojrzeniem na monopole. W ekonomii zwykle zakłada się, że rosnąca koncentracja rynkowa będzie prowadziła do wyższych cen niż w przypadku bardziej rozproszonej konkurencji. Tak się dzieje, bo monopoliści powinni wykorzystywać swoją pozycję. Jedynym wyjątkiem, gdzie jest inaczej, są tzw. monopole naturalne, czyli np. wodociągi, czy sieci energetyczne, a więc biznesy, w których ze względu na koszty budowy i utrzymania infrastruktury, korzystne dla konsumenta powinno być funkcjonowanie jednej firmy.

Redystrybucja korzyści skali

Dlaczego monopoliści nie narzucają wyższych cen? A zamiast tego podnoszą ceny wolniej niż pozostali, znacznie mniejsi gracze na danym rynku? Część wyjaśnienia utrzymywania niskich cen przez Biedronkę to zapewne efekt wojny cenowej z Lidlem. Ale to nie jest wystarczający argument, bo przecież zgodnie z teorią mogłyby podzielić się rynkiem i utrzymywać wysokie ceny. Co napędzało je do prowadzenia polityki niski cen?

Odpowiedzi może dostarczyć koncepcja scale economies shared, którą można przetłumaczyć jako redystrybucja korzyści skali. Jej autorem jest brytyjski inwestor Nick Sleep, który w latach 2001-2014 współzarządzał funduszem Nomad Investment Partnership. Koncepcję redystrybucji korzyści skali można przedstawić następująco:

  1. Firma wraz ze swoim wzrostem osiąga korzyści skali.
  2. Dzięki korzyściom skali może obniżyć swoje ceny.
  3. Klienci to doceniają i częściej u niej kupują.
  4. Pozwala to firmie dalej rosnąć, dzięki czemu generuje kolejne korzyści skali.
  5. To pozwala firmie ponownie obniżyć ceny – to wywołuje kolejne sprzężenie zwrotne – patrz pkt 3.

Sleep argumentował, że kiedy ta redystrybucja korzyści skali – od firmy do klienta – trwa wystarczająco długo, to tworzy trwałą przewagę konkurencyjną. Bardzo niskie ceny są barierą, która nie pozwala innym firmom wejść na rynek. Właśnie to tłumaczy, dlaczego nawet firmy z dużym udziałem rynkowym utrzymują niskie ceny, zwłaszcza w branżach sprzedających indywidualnym konsumentom.

Przykładów takich firm sam Sleep wymieniał kilka. Jednym z nich jest Amazon, gigant handlu internetowego. Innymi są Costco, amerykańska sieć dyskontów, w której wymagana jest karta członkowska do zrobienia zakupów, czy tanie linie lotnicze Air Asia. Na inwestycji w te spółki kierowany przez niego fundusz zarobił fortunę.

Do tej listy można byłoby dopisać wiele innych przykładów. Walmart, Ryanair, Ikea, Alibaba, a także Biedronkę.

Strategiczna decyzja

Utrzymywanie niskich cen to zatem decyzja strategiczna nastawiana na zwiększanie przewagi konkurencyjnej. Jednak takie działanie jest efektem tego, jak zmieniło się otoczenie, w którym działają firmy. Można przywołać wiele przykładów, zarówno z przeszłości, jak i obecnie, gdy monopoliści wykorzystują swoją siłę, by narzucać wysokie ceny.

Co sprawia, że firmom nie opłaca się tego robić? Tych czynników jest kilka. Rozwój technologii sprawił, że w wielu obszarach gospodarki ma miejsce tzw. kreatywna destrukcja. Powstają nowe modele biznesowe, stare odchodzą do lamusa. To sprawiło również, że spadło znaczenie aktywów fizycznych w biznesie, a w konsekwencji spadła bariera kapitałowa wejścia na rynek. Z kolei globalizacja spowodowała nasilenie się konkurencji na wielu rynkach, często konieczność walki z globalnymi gigantami. Firmy muszą być bardzo konkurencyjne, żeby to wszystko przetrwać.

Praktyczne konsekwencje

Być może ekonomia musi zatem przemyśleć sposób, w jaki patrzy na monopolizację gospodarki. Nie znaczy to, że monopole są zawsze dobre. W wielu branżach, zwłaszcza w branżach technologicznych to problem. Ale jest wiele przykładów, gdzie korzyści z monopolizacji w formie niższych cen w długiej perspektywie są wyraźne.

Spojrzenie na skutki monopoli ma swoje konsekwencje praktyczne w postaci ich regulacji. Różnice są szczególnie widoczne, gdy spojrzy się na różnicę w regulacjach pomiędzy Unią Europejską a USA. Przykładowo, Komisja Europejska wydając zgodę na przejęcia, analizuje, jaka będzie rynkowa koncentracja połączonych podmiotów. Z kolei w USA organy antymonopolowe koncentrują się bardziej na skutkach dla konsumenta. Pytanie dotyczy tego, czy transakcja doprowadzi do wzrostu cen. Zapewne żadne podejście nie jest idealne, ale wydaje się, że sama koncentracja niekoniecznie powoduje wzrost cen. Monopole mogą być korzystne dla konsumentów.

Główne wnioski

  1. Biedronka obniża inflację. Ceny w sklepach Biedronki rosły w latach 2015-2024 o 25 pkt proc. wolniej niż inflacja żywności w Polsce, co według szacunków instytutu Grape przełożyło się na obniżenie inflacji żywności w całej gospodarce o ok. 0,6 pkt proc. rocznie.
  2. Redystrybucja korzyści skali jako mechanizm wyjaśniający. Brytyjski inwestor Nick Sleep opisał mechanizm, w którym firmy osiągające korzyści skali przekazują je klientom w postaci niższych cen, zamiast zatrzymywać jako zysk. Tworzy to samonapędzające się koło: niższe ceny przyciągają więcej klientów, większy wolumen generuje kolejne oszczędności, które znów trafiają do konsumentów. Amazon, Costco i Biedronka to modelowe przykłady tej strategii.
  3. Monopole nie zawsze są złe dla konsumenta. Dominujący pogląd zakłada, że koncentracja rynkowa prowadzi do wyższych cen. Na tej podstawie budowane są regulacje antymonopolowe, szczególnie w Unii Europejskiej. Tymczasem dane z Polski i USA pokazują, że zależność między monopolizacją a cenami jest znacznie bardziej złożona i nie zawsze działa na niekorzyść konsumenta.